m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Jesteśmy w Alpach Salzburskich, u stóp masywu Tennengebirge, na południowy-wschód od Salzburga. Wejście do jaskiń jest tam wysoooko, gdzieś na poziomie widocznego skupiska chmur. Najłatwiej dostać się tam podjeżdżając wąską asfaltową drogą stromo w górę. 
Ale bez obawy - w końcu to Austria i nawet na ichniejszej wąskiej drodze auta miną się bez problemu :-) Parkujemy samochód i zapoznajemy się z tym co nas czeka, a są to: spacer, wagonik, dalszy spacer a potem 1400 schodów w towarzystwie wszechotaczającego lodu. Budynek będący 'bramą' do dalszej drogi. Tu kupujemy bilety. W środku znajduje się też sklepik z pamiątkami.
Zanim staniecie przy kasie, trzeba zdecydować jak dotrzeć do jaskini. Są dwa sposoby. Cała droga pieszo, lub z pomocą wagoników. My oczywiście wybraliśmy wagonik. Raz - było popołudnie więc Młode lekko zmęczone; dwa - robiło się późnawo, a chcieliśmy zdążyć na ostatnie wejście. No i trzy - wagonik to w końcu sama przyjemność :-) Bilety kupione więc wio - w górę. Wejście do jaskini znajduje się 1100 m powyżej miasta Werfen; na wysokości 1641 m n.p.m. Po kilkunastu metrach spaceru znajdujemy się w... chmurze. Robi się tajemniczo, ale pięknie. Zdecydowanie lepiej to wygląda niż gdyby niemiłosiernie paliło słońce.
I teraz dylemat. Iść w prawo tunelem - na skróty, czy wybrać drogę widokową ? Ci z Was którzy są koneserami górskich widoków pewnie wybrali by tą drugą opcję, ale nas ograniczony czas zmusza do przejścia tunelem. Przejście tunelem też ma swoje plusy. Młode przynajmniej mogły zobaczyć jak woda potrafi przeciekać przez skały :-)
A sam tunel miał długość może z 500 metrów. Wychodzimy z tunelu. Gdybyśmy wybrali drogę widokową, do tego miejsca doszlibyśmy po około 1,5 godzinie. Tunelem, spokojnym spacerkiem z przystankami zajęło nam to niecałe 10 min. A taki oto widok prezentuje się po wyjściu z tunelu. Aby zakończyć pierwszy etap wspinaczki, musimy już tylko dojść do dolnej stacji kolejki. W dole powinna być widoczna panorama Werfen. Ale chmury skutecznie ją zasłaniają. Ku tym drewnianym barierkom trochę bałam się podejść. Z jednej strony strome zbocza, a z drugiej wilgotno. Tak że... losu lepiej nie kusić ;-)
Jest magicznie... Podchodzimy pod dolną stację kolejki. Chmury nie ustępują. Nagle powoli, zza chmur wyłania się wagonik który zabierze nas w górę. Zawsze fajnie popatrzeć sobie w dól przez okna, ale tym razem mamy... mleko. Widoczność prawie zerowa. Powoli dobijamy do górnej stacji. Po wyjściu z wagonika widoczność się nie poprawia. Ale że niezbyt często mamy okazję uczestniczyć w takich 'atrakcjach', to korzystamy i podziwiamy spektakl płynących chmur.
Informacyjnie - austriackie jaskinie. Dreptamy dalej. Najpierw zalesionym zboczem... ... potem wychodzimy już na 'zewnątrz' góry. Widzicie ten tunel we mgle ? To właśnie nasza droga. Niestety wejścia do jaskini nie widać, więc nie wiemy ile przyjdzie nam jeszcze iść. Teraz trochę o tym czym jest Świat Lodowych Olbrzymów czyli Eisriesenwelt :-) Historia odkrycia jaskini sięga roku 1879. Salzburski badacz Anton von Posselt-Czorich, wszedł do jaskini, ale po około 200 metrach zatrzymała go lodowa ściana. I tak zostało na następne 30 lat. Następnym badaczem jaskini został speleolog Alexander von Mörk. W latach 1912 i 1913 poprowadził ekspedycję. Nakazał wykuć stopnie w lodowej skale która zatrzymała jego poprzednika. Za lodem ujrzał przepiękny lodowy świat, który nazwał Eisriesenwelt - Świat Lodowych Olbrzymów.
Ok, doszliśmy do jaskini. Okazała się nią być ogromna dziura w skale. Będzie lepiej widoczna na późniejszych zdjęciach, a tymczasem zwróćcie uwagę na wejście po lewej stronie kadru. To... ... toalety :-)
No ale przecież nie mogło być inaczej. Wszak to Austria. Toalety wykute w skale na wysokości 1600 m npm ? 
Żaden problem :-) Przed wejściem natrafiamy na wieszczki zwane potocznie alpejskimi kawkami. 
Wieszczki to bardzo nachalne ptaki. Czekają na moment kiedy nikt nie patrzy i porywają smaczny kąsek. Nie jest łatwo je odgonić :-) Teraz czekamy przed wejściem. Tak właśnie wygląda wejście od środka dziury. Jest tajemniczo... Na ścianie pamiątkowe tabliczki. Do wejścia mamy jeszcze pól godzinki więc posilamy się suchym prowiantem, popijamy herbatę z termosa i nakładamy kolejne warstwy ocieplające. Z racji tej jaskini wzięliśmy ze sobą na wakacje ciepłe buty, czapki, szaliki i rękawiczki. I najlepsze jest to, że wcale nie wyszliśmy na dziwaków :-) Charakterystyczną cechą jaskini jest to, że do dnia dzisiejszego nie została zelektryfikowana. Jedyne światło jakie towarzyszy podczas zwiedzania to lampki karbidowe. Dostaje je co trzeci zwiedzający. Ale jako że żyjemy w erze smartfonów, część zwiedzających oświetlała sobie drogę właśnie nimi.
Jeszcze tylko przeraźliwie zimny podmuch jaki towarzyszy nam podczas otwierania drzwi do czeluści jaskini i...
... jesteśmy w środku.
Jest chłodno, ślisko i mega ciemno.
Niech nie zwiedzie Was jasność którą widzicie na zdjęciach ;-) W jaskini panuje absolutny zakaz fotografowania. Jest to spowodowane tym, ze przejścia są wąskie, schodów jest dużo (700 w dół, po czym tyle samo w górę) i są miejsca na których przecinają się szlaki grup. Gdyby każdy tak chciał się zatrzymać na jedną fotkę, to spowodowało by to korek. Dlatego też jaskinia udostępnia zdjęcia promocyjne na swojej stronie internetowej (http://www.eisriesenwelt.at). Można je stamtąd pobierać i umieszczać na swoich stronach bez obaw konsekwencji prawnych. Inna sprawa że robienie zdjęć w tej jaskini jest naprawdę bezsensu. Nie wyjdzie nic poza ciemnością i rozmytym obrazem. Podczas zwiedzania jaskini znalazł się w naszej grupie jakiś śmiałek co chciał zrobić po tajniaku zdjęcie. Jednak wyczulony przewodnik grzecznie, acz stanowczo, przypomniał mu zasady panujące w jaskini. I się skończyło rumakowanie :-) Co do oświetlenia. Jak wspominałam standardowym oświetleniem są lampki karbidowe i światło ze smartfonów. Ale gdy grupa dochodzi do wielkich formacji lodowych, przewodnik zapala paski magnezowe, które przecudnie podświetlają. Wygląda to praktycznie identycznie jak na zdjęciu. Magia :-) Część która udostępniona jest dla zwiedzających to zaledwie niewielki wycinek z ponad 42 kilometrowego systemu jaskiń. Co ciekawe, jak powiedział nam przewodnik, większa część tego systemu jeszcze nie została zbadana. Więc któż wie jaki lodowy świat czai się dalej wewnątrz góry...
Niestety ze względu na przejścia, do jaskini nie mogą wchodzić ludzie na wózkach bądź poruszający się na kulach. Jaskinia nie jest też polecana dla małych dzieci. Mogą nie wytrzymać. Mój 7-letni Młody wykazał ogromne zainteresowanie tematem, ale młodsza 2 lata córka, przy wejściu zaczęła marudzić że jej zimno (a ubrań miała na sobie tyle, że z ludzikiem Michelin mogła by konkurować). A jak Młoda zaczęła marudzić, co by wstydu nie było, wzięłam na ręce i musiałam ją przez większą część 1400 schodów nieść. Generalnie nie polecam tego rozwiązania :-/ Woda przeciskająca się przez skały, w jaskini natychmiast zamarza. Patrząc na te zdjęcia i porównując je do tego co widzieliśmy, śmiało stwierdzam że ta jaskinia żyje. Zmienia się z roku na rok. Lodu przybywa. Na niektórych fotkach widać chodniki i barierki, które na dzień dzisiejszy zostały 'zabrane' przez lód. Jak widzicie - schody schody schody :-) Wybuch I wojny światowej przerwał niestety dalszą penetrację jaskini. Sam Alexander von Mörk zginął w czasie walk wojennych. Na jego cześć jedną z grot nazwano jego imieniem - Katedrą Mörka. W tej właśnie grocie, w jednej z lodowych nisz znajduje się urna z popiołami speleologa. Jeśli mnie pamięć nie myli, to to zdjęcie pochodzi właśnie z tej groty i to właśnie tu próbował zrobić zdjęcie nieszczęsny upomniany członek naszej grupy wycieczkowej :-) I ostatni rzut okiem na lodowe piękności. Gdyby ta jaskinia znajdowała się na drugiej półkuli albo innym kontynencie, dotarcie do niej było by trudne. 
Ale - mamy ją praktycznie pod nosem, 'tylko' niecałe 800 km z Krakowa. 
A przypominam - to NAJWIĘKSZA jaskinia lodowa na świecie :-) Pozostawia niezatarte wspomnienia. Jeszcze przekrój przez wysokości po których wiedzie trasa zwiedzania. Już wiadomo dlaczego najpierw mamy 700 schodów pod górę, a potem tyle samo w dół :-)
I rzut naszej trasy z zaznaczonymi grotami. No i opuszczamy jaskinię. Po wyjściu witają nas takie widoki. Chmury odpuściły. Ale nie mamy czasu na kontemplację otaczającego piękna. Mamy 40 minut żeby dojść do górnej stacji kolejki, ponieważ o 18 jest ostatni kurs wagonika. Jeśli nie zdążymy, czeka nas dłuuugi spacer w dół. Przy okazji zerkamy w dół na wijącą się zakolami rzekę Salzach. W iście zawrotnym tempie schodzimy w dół. Ale na chwilkę stopujemy aby spojrzeć za siebie. Super że chmury odpłynęły. Nareszcie możemy uwiecznić wejście do jaskini. I biegniemy w dół :-) Znowu przystanek. Teraz doskonale widać jaką drogę musieliśmy pokonać aby dojść do jaskini :-)
Jeśli mogę coś zasugerować - chcąc nacieszyć się spacerem i pięknymi widokami 'na spokojnie', lepiej przyjechać tu rano. My zaczęliśmy dzień od zwiedzania Hohenwerfen, zostawiając jaskinię na popołudnie. Chcieliśmy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i generalnie się udało, ale niestety zabrakło nam czasu na delektowanie się widokami. Zjeżdżamy wagonikiem.
Teraz już, spokojnie idziemy dalej w dół. Przed nami jeszcze droga powrotna przez tunel i dojście do parkingu. Z samochodu widzimy jeszcze górną stację kolejki. 
Zmęczeni, ale zadowoleni z atrakcji  całego dnia zawijamy z powrotem do Salzburga.
I na tym koniec relacji z Eisriesenwelt. Ale żeby nie było - następnym razem jedziemy do... wąwozu Lichtensteinklamm.
Dzięki za towarzystwo :-)

najbliższe galerie:

 
Eisriesenwelt
1pix użytkownik places2visit odległość 0 km 1pix
Austria_2015 (09) - SALZBURG-WERFEN/Twierdza
1pix użytkownik charlie odległość 2 km 1pix
Ziemia Salzburska część II - Werfen
1pix użytkownik anek11 odległość 2 km 1pix
Austria_2015 (10) - SALZBURG-WERFEN/Arsenał
1pix użytkownik charlie odległość 2 km 1pix
Austria_2015 (11) - SALZBURG-WERFEN/pokaz sokolnictwa
1pix użytkownik charlie odległość 10 km 1pix
Kehlsteinhaus
1pix użytkownik places2visit odległość 16 km 1pix

komentarze do galerii (25):

 
nola76 użytkownik nola76(wpisów:6472) dodano 19.01.2016 16:32

Przepiękna ta jaskinia:) i super położona, i wcale nie tak łatwo do niej dotrzeć;) Muszę sobie ją dodać do listy miejsc, które chcę zobaczyć:) Podziwiam Cię za noszenie córki w jaskini i w ogóle za realizację pomysłu zwiedzania tej jaskini z dziećmi, dzieci mojej siostry w życiu by nie chciały tyle pod górę zasuwać;)
pozdrawiam:)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4404) dodano 10.01.2016 00:06

Charlie - we wspomnianych jaskiniach byłem też dość dawno, bo w 2002 roku, ale faktycznie ta rzeka w Domicy to Styks. Wtedy też jeszcze nie było swobodnego przejścia do węgierskiej części. A Ochtinska jest podobno jedną z kilku (bodajże czterech) jaskiń tego typu. Pozdrawiam. :)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6908) dodano 09.01.2016 17:48

zachowuję sobie w takim razie obie jaskinie ku pamięci :))

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6094) dodano 09.01.2016 11:59

Witaj Charlie :) Ela mnie tu przywołała bo to moje zdjęcia z jaskini lodowej kiedyś oglądała. Niestety nie była to ta jaskinia... Niestety, bo to co pokazujesz jest wspaniałe i chętnie znalazłabym się w tym miejscu choć z drugiej strony patrząc miejsce, które odwiedziłam też jest warte zobaczenia i zrobiło na mnie ogromne wrażenie mimo, że wcześniej widziałam już słowackie jaskinie lodowe. One też są piękne ale przy tych austriackich wyglądają baaardzo skromnie. Chyba najlepiej od nich zacząć przygodę z odwiedzaniem takich miejsc by potem nie poczuć rozczarowania...

Jeśli już widzieliście jaskinie na Słowacji a jeszcze nie zajrzeliście do Eisriesenwelt to mogę polecić jaskinię lodową, która znajduje się w masywie Dachstein w pobliżu znanej wszystkim miejscowości Hallstatt. W sąsiedniej miejscowości Obertraun znajduje się dolna stacja kolejki, która wwozi nas do ogromnego kotła z którego prowadzi droga do jaskini znajdującej się na jego zboczu. Ja byłam tam przed laty więc polecam aktualniejsze informacje na stronie :
http://www.holidaycheck.pl/pi/2fc44b5b-3457-3f57-ada5-fbcfb1de1ae3
oraz relację z wyprawy : http://www.tuitam.org.pl/?tag=obertraun

Charlie, dzięki Twojej relacji powróciły wspomnienia... Dziękuję i pozdrawiam :)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 09.01.2016 10:30

achernar - Dobszyńską oczywiście polecam.
W Domicy byłam jako dziecko, ale w pamięci utkwiła mi się wyprawa łodzią po rzece. Niestety nie przepłynęliśmy na węgierską granicę; na rzece była krata. To był rok 1989. Jeśli dobrze pamiętam, to rzeka nosiła mityczną nazwę Styks :-)
Co do Aragonitowej - też miałam okazję tam być i faktycznie przepiękna to jaskinia. Jedyna w swoim rodzaju. Byłam tam kilka lat temu. Parę fotek jest nawet w galerii: http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=8800
Moja przygoda z jaskiniami zaczęła się gdy z racji pracy rodziców, mieszkałam jakiś czas w ówczesnej Czechosłowacji, w małej miejscowości Jasov, na zachód od Koszyc, niedaleko węgierskiej granicy. Tam też znajduje się jaskinia :-) Jasovska jaskinia. Nie lodowa, mała, ale bardzo ładna.
Dzięki za wizytę :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 09.01.2016 10:19

rozmusiaki - wielkie dzięki :-) Cieszę się że jaskinia się Wam podoba. To naprawdę niesamowite miejsce. Magnetyczne ;-)
Miło było Was gościć :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 09.01.2016 10:14

surykatko - jeśli tam dotrzesz, z przyjemnością obejrzę twoją relację. Może trafi Ci się słoneczna pogoda, przy której okoliczne pasma górskie pokażą swoje piękno. A może zamiast tunelu wybierzesz drogę widokową ?
Dzięki że wpadłaś :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 09.01.2016 10:11

gregy - mimo to że nie można robić zdjęć w jaskini, naprawdę warto tam być. A Twoją relację już wcześniej widziałam :-) Ja w tym roku planowałam najpierw Krippenstein, a potem Dachstein, ale pogoda pokrzyżowała nam plany. Następnym razem się uda :-)
Pozdr.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4404) dodano 09.01.2016 00:28

Charlie - w Dobszyńskiej, niestety, nie byłem. Ze słowackich jaskiń miałem okazję zwiedzić jeszcze Domicę i Ochinską Aragonitową, ale one nie są jaskiniami lodowymi. Pozdrawiam. :)

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4128) dodano 08.01.2016 21:50

Cześć Charlie,
Niesamowicie piękna musi być ta jaskinia,w paru już byłem,ale ta jak się zdjęcia ogląda,to ciary na plecach ...
Niesamowicie piękna,no i przewodniczka fajna :)
Pozdrawiam !

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6908) dodano 08.01.2016 20:14

Jako fanka jaskiń - jestem zauroczona:). Zdaje się,że już widziałam z niej zdjęcia i planowałam jej obejrzenie, ale teraz jestem pewna ,że chcę się tam kiedyś znaleźć.
Owszem słowackie lodowe dziury widziałam i oczywiście podobały mi się, ale tu jest chyba jeszcze fajniej...:)
pozdrawiam :)

gregy użytkownik gregy(wpisów:494) dodano 08.01.2016 17:37

No fajna relacja. Planowałem zaliczyć tą jaskinię w zeszłoroczny majowy weekend, niestety do połowy maja była zamknięta. Konserwacja kolejki itp. Wiedziałem też, że jest tam zakaz fotografowania, ale myslałem, że kilka swoich fotek cyknę. Z tego co jednak piszesz widzę, że nie byłoby na to szans. Jaskinia piękna, podczas majówki odwiedziłem jaskinię lodowa na Krippenstein, też fajna, ale dużo mniejsza, szczegóły na http://www.tuitam.org.pl/?p=3699

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 08.01.2016 10:03

kabaczek - na mnie Dobszyńska też wywarła ogromne wrażenie, tym bardziej że była to pierwsza lodowa jaskinia w której byłam. Mam też do niej sentyment i na pewno nie raz jeszcze do niej wrócę. Jest bez dwóch zdań piękna i zdecydowanie warto ją zobaczyć.
Eisriesenwelt jest inna. Tam ogromne wrażenie 'robi' podświetlanie ogromnych form lodowych paskami magnezowymi, no i to chodzenie z karbidówkami.
I przestrzenie. I w ogóle całe otoczenie z dojściem do niej.
Dzięki że wpadłeś :-)
Pozdr.

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:697) dodano 08.01.2016 09:48

Pamiętam, że zwiedzanie Dobszyńskiej Jaskini zrobiło na mnie wrażenie. Czym więc byłoby odwiedzenie tej prezentowanej przez Ciebie. Dziękuję i pozdrawiam.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 08.01.2016 09:17

magdaleno - jak patrzę na to z perspektywy czasu, to sama się sobie dziwię, że dałam radę nieść te moje 15 kg po tylu schodach, na dodatek wilgotnych i czasami śliskich. No ale czego się nie robi żeby tylko uniknąć w międzynarodowym towarzystwie wstydziocha za małego marudę ;-)
Dzięki za wizytę :-)
Pozdr.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3622) dodano 08.01.2016 08:59

Przepiękna jest ta jaskinia! A Ty dzielna bardzo jesteś. Wędrować po tylu schodach z pięciolatką na rękach, to wyczyn prawdziwy. Pozdrawiam:-)

ak użytkownik ak(wpisów:5533) dodano 08.01.2016 08:48

Jeszcze nie raz tu wpadnę Charlie, właśnie z kawunią w dłoni jeszcze raz sobie zwiedzam :)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 08.01.2016 08:44

lucy - zwiedzanie jaskini z pochodnią w ręku to coś absolutnie WOW :-) Może kiedyś mi sie uda czegoś takiego doświadczyć.
A tą Austrią jeszcze troszke Was pokuszę ;-) Następna galeria będzie z wąwozu Lichtensteinklamm, a potem już tylko cudowna cieplutka Karyntia z absolutnie fantastycznymi górami i jeziorami :-)
Dzięki za wizytę. Cieszę się, że skusiłaś się na spacer po Świecie Lodowych Olbrzymów ;-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 08.01.2016 08:40

przemysław - oszałamiająco pięknie jest zwłaszcza wtedy gdy przewodnik zapala te swoje paski magnezowe i podświetla lód, w wyniku czego nabiera on niebieskawej poświaty. Widziałam to pierwszy raz w życiu i absolutnie mnie to zauroczyło.
Fajnie że wpadłeś :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 08.01.2016 08:37

ak - też troszkę żałuję ale niestety nie ma tam dobrych warunków do robienia zdjęć samemu. Jest za ciemno. Całe szczęście że jaskinia udostepnia swoje zdjęcia i nie robi z tego tytułu problemów.
Dzięki że wpadłeś :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 08.01.2016 08:35

achernar - z dwóch słowackich lodowych jaskiń, po mojemu, ciekawsza i piękniejsza, choć mniejsza, jest Dobszyńska.
Natomiast z dwóch Demianowskich, ładniejsza jest Jaskinia Wolności (już nie lodowa).
Uwielbiam Słowację i serce me kocha wszelkie tamtejsze jaskinie, ale po cichu muszę jednak przyznać, że przy tym co oferuje Eisriesenwelt, obie lodowe słowackie siostry wyglądają jak ubogie siostry.
Choć Dobszynska jaskinia została wpisana na listę UNESCO :-)
Dzięki za wizytę.
Pozdr.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2394) dodano 08.01.2016 00:54

Piękna ta jaskinia i wszystko co ją otacza.
Z pochodnią w rękach zwiedzałam jedną (z kilku)jaskinię w USA i niesamowitym przeżyciem była absolutna ciemność po jej zgaszeniu.Celowy efekt.Tutaj taka jasność bije ,że aż oślepia;)Kusisz tą Austrią,oj kusisz aby zatrzymać się na dłużej.Pozdrawiam.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5465) dodano 07.01.2016 23:19

Rzeczywiście: pięknie i oszałamiająco albo nawet oszałamiająco pięknie. Tylko cholernie zimno, brrrrr...;)

ak użytkownik ak(wpisów:5533) dodano 07.01.2016 23:14

Wspaniała wycieczka , jaskinia niesamowita , szkoda, że nie można focic samemu :) Pozdrawiam serdecznie :)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4404) dodano 07.01.2016 22:37

Byłem kiedyś w podobnej jaskini na Słowacji (Demianowska Jaskinia Lodowa), ale ta przedstawiona przez Ciebie wydaje się większa i bogatsza w formy lodowe. Pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!