m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (28):

 
Przepakowuję się, jem śniadanie i ruszam nieśpiesznie szlakiem żółtym. Dziś luźny dzionek, mam w planach po prostu doczłapać się na Magurkę. W okolicach Łysej Przełęczy mam pierwsze widoki. Spoglądam na grzbiet, którym za kilka dni będę wracał do auta. Widok na Gaiki i Kopce. Czasu mam sporo, zbaczam więc ze szlaku i schodzę do Chatki na Rogaczu. Obiekt niestety obecnie zamknięty. Nie żałuję jednak decyzji, po chatka położona przednie, widok „z werandy” na Beskid Śląski niczego sobie. Idę nieśpiesznie, zwracam uwagę na detale wokół szlaku. Przez chwilę mogłem poczuć się nawet jak w Beskidzie Niskim… ;-) W schronie wypoczywam po nocy w aucie, podsypiam, podjadam, jestem jedynym nocującym. Na noc wystawiają mi czajnik elektryczny, więc rano mogę zjeść śniadanie i zaparzyć herbaty zanim otworzą kuchnię. Śpię…11h. Około 8:00 wyruszam na szlak. Po około 30min żarty się kończą, przede mną wyłania się zachodnia ściana Czupla…:-D /najwyższy szczyt pasma/ Z nieba sypie śnieżna kaszka, szczyt nie jest specjalnie widokowy. Zapisuję sobie nowy szczyt do KGP i to od razu w sezonie zimowym.  ;-)
Teraz czeka mnie zejście do Czernichowa. W dolinie kaszka zamienia się w deszcz. W sklepie kupuję 1,0l soku pomarańczowego od Cappy, w wiacie autobusowej jem drugie śniadanie. Przede mną główne podejście tego dnia - na Jaworzynę /861mnpm/. Podejście jest zacne, mijam kilka polan z widokiem na zachodnią część pasma. Tuż przed szczytem mam widok na Jezioro Międzybrodzkie i „dach” Beskidu Małego /Czupel, Rogacz, Magura Wilkowicka/. Wg mapy na Jaworzynie miała być wiatka, nastawiłem się na wypoczynek jak biały człowiek, ale na miejscu okazało się, że jest tam tylko ławeczka pod drzewem na samym szczycie. Pogoda niestety się kiepści, brak śniegu, ale idę we mgle. Najpierw Przełęcz Przysłop Cisowy, potem podejście na Kocierz /879mnpm/ i zejście na Przełęcz Kocierską. Stoi tu ogromny kompleks wypoczynkowy, kupuję wodę, coś tam szaman i ruszam na ostatni etap. Dziś mam w planach nocleg w Chatce pod Potrójną. Ruszam przez Kiczorę. Na Potrójnej mam tak, a podobno to pięknie widokowy szczyt. Do chatki docieram kilkanaście minut po 16-tej. Lubię takie miejsca, choć nieczęsto miałem okazje nocować w chatce studenckiej. Ostatni raz dobrych kilka lat temu, było to w Hawiarskiej Kolibie w Gorcach. Wówczas gospodarzył tam Mariusz, który teraz prowadzi…Chatkę pod Potrójną. :-D Jestem jednym nocującym, fajny wieczór w kuchni, a noc na ciepłym poddaszu. Rano niespodzianka, pogoda całkiem, całkiem. Chatka z zewnątrz wygląda tak. Jest budynek zbudowany w latach 20tych XXw.
Dziś wędrówka szlakiem czerwonym, przede mną Łamana Skała, Smrekowica, Na Beskidzie. Tutaj spotykam pierwszego turystę od momentu wyjścia z PTTK na Magurce. Gawędzimy, to miejscowy gość z Suchej Beskidzkiej. Do tej pory na szlaku w świeżym śniegu miałem tylko tropy leśnej fauny, fajnie się tak wędrowało. Na Leskowcu /918mnpm/ duża niespodzianka, pogoda się wyklarowała, a szczyt okazał się niezmiernie widokowy.
Na wschodzie „morze” beskidzkich pagórków, to Makowski i Wyspowy. Nad Przełęczą Krowiarki pysznią się Taterki…:-P Na południowym zachodzie majaczy nieco pod słońce bałucha Pilska. 
Zachodzę na schroniska PTTK Leskowiec, dają naprawdę dobrą pomidorówkę. W jadalni schodzą się miejscowi /z Andrychowa/, jeden z nich ma urodziny. Gdy dowiedział się, że przy pomidorówce siedzi przybysz w Gdańska, momentalnie przy mojej prawicy pojawiło się 0,5l perły chmielowej…:-D Dziś mam w planach nocleg w Chatce na Potrójnej, chciałem się tam przebijać dolinami przez Rzyki, ale szkoda mi pogody i wracam sobie na spokojnie „granią”. Dolinki zostawiam zatem…w dole. ;-) Co rusz pojawiają się małe polanki z widokiem w kierunku północnym. Tutaj zbocza Potrójnej, na dalszym planie Jawornica i pasmo Trzonki.
Dolina Pracicy, po prawej Na Beskidzie /864mnpm/. Najwyższa część wschodniej części B. Małego - Leskowiec, Groń Jana Pawła II. Na Potrójnej mam nagrodę, przezacny widok na Tatry, spędzam sobie na szczycie kilkanaście minut, do chatki mam kilka kroków. Kolejnego dnia muszę ponownie zejść na Przeł. Kocierską, stąd ruszam na Przełecz Targanicką. Maszeruję w kierunku Trzonki, wokół świetne klimaty beskidzkich przysiółków. Bardzo polecam ten szlak. W planach mam zamiar posilić się na werandzie Chaty na Trzonce. Na miejscu niespodzianka, chatka otwarta, ale tylko przypadkiem. Jest tu grupa zaprzyjaźniona z właścicielami chatki. Wychodzą za kilka minut. Przybijam pieczęć, rozglądam się w środku. Fajne miejsce. Warto również zaliczyć wierzchołek Trzonki, wchodzę tam bez specjalnych nadziei i to jest błąd! Cały horyzont zajmuje bowiem jej Wysokość ;-) W ogóle cały masy Trzonki okazał się jednym z hitów. Na północy strome, zalesione stoki, na południu co chwila liczne, widokowe polany, pojedyncze chatynki, baaardzo przyjemna wędrówka. Tutaj widok na Czupel, Magurę Wilkowicką, w tle Skrzyczne.

Mnie czeka zejście do Porąbki, gdzie na ryneczku posilam się przed ostatnim podejściem. Idę asfaltem do zapory na Jeziorze Międzybrodzkim. Nocleg zaplanowałem na Hrobaczej Łące. Podejście solidne, bo ponad 400 metrów przewyższenia. Na miejscu tragedia, jestem jednym turystą, zimno jak w psiarni /8st w pokoju/. Musiałem zrobić małą awanturę, w pokoju jest piec kaflowy, dostałem drewno i musiałem se palić. Na drewnie nie oszczędzałem, rozbuchało się fest i temp podskoczyła po kilku godzinach do 13st. Niemniej gospodarze „dziwni”, w moim mniemaniu raczej nie tędy droga w prowadzeniu schroniska, choć oni rzekomo są tu już ponad 10lat… Przede mną ostatni dzień w Beskidzie. Na chwilkę przystaję na Przeł U Panienki. I znów samotnie, wśród świeżych tropów, wędruję sobie w śniegu po…cholewkę. Mijam Groniczki /833mnpm, Gaiki /816mnpm/. Cały czas na południowym zachodzie majaczy Skrzyczne…kusi i kusi i chyba jeszcze w tym roku zajadę w Beskid Śląski, tam też jeszcze nigdy nie byłem. Po zejściu do furmanki nie jadę od razu na Północ, w planach mam jeszcze dwie, interesujące mnie miejsca w okolicznych dolinach. Pierwszy obiekt znajduje się w Łodygowicach. Jest tu piękny, drewniany kościół św. Szymona i św. Judy Tadeusza. Pierwsze deski były składane w latach 1634 - 1636.

najbliższe galerie:

 
Leskowiec 2010 r
1pix użytkownik magdar odległość 2 km 1pix
Mucharz i teren zalewowy Świnna.
1pix użytkownik mocar odległość 7 km 1pix
Dworek Emila Zegadłowicza
1pix użytkownik mocar odległość 7 km 1pix
Chmury nad Wadowicami
1pix użytkownik esperanca58 odległość 7 km 1pix
Kalwaria Zebrzydowska
1pix użytkownik esperanca58 odległość 7 km 1pix
Dinolandia Inwałd
1pix użytkownik szumeister odległość 8 km 1pix

komentarze do galerii (10):

 
satan użytkownik satan(wpisów:2914) dodano 12.11.2015 17:22

Jak się lubi jeść, to potem trzeba łazić z "szafą" na plecach... ;-)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6472) dodano 12.11.2015 15:57

Ty to masz zdrowie tak sobie zimą maszerować;) Ale widoczki zacne:)
pozdrawiam:)

satan użytkownik satan(wpisów:2914) dodano 10.11.2015 16:56

Charlie -> zimna nie była sroga, gdyby napadało po..."klejnoty", to nie dałbym rady robić odcinków założonych przy biurku w domu ;-)

satan użytkownik satan(wpisów:2914) dodano 10.11.2015 16:55

Romana -> byłem kilka tygodni temu w Leskowcu na Zlocie forum górskiego, jesien w Beskidzie jest piękna ;-)

satan użytkownik satan(wpisów:2914) dodano 10.11.2015 16:55

Afrodyta -> dzięki, wszystkie moje fotki na OŚ, to skany ;-)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2036) dodano 10.11.2015 11:46

Fajna wyprawa. Podziwiam za przejście szlaków zimą :-)
Pozdr.

romana użytkownik romana(wpisów:5143) dodano 10.11.2015 09:39

Trasę znam, bywałam tam ale głównie w wiosną i jesienią. Lubię te rejony Beskidów, ludzi tam mniej niż na kultowych szlakach i przez to bardziej klimatycznie i spokojniej.
W tym roku też chciałam się tam pojawić ale jakoś nie udało się wyrwać z codziennego kieratu.
Pozdrawiam :)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3715) dodano 09.11.2015 22:09

Dycha za skany. Te zdjęcia mają duszę i pięknie przemawiają :)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3715) dodano 09.11.2015 22:09

Fajne. Mam setki takich skanowanych zdjęć z naszych kochanych polskich gór. Super wyprawa i fajna narracja.
Pozdrawiam.

satan użytkownik satan(wpisów:2914) dodano 09.11.2015 22:05

Druga atrakcja okazała się klapą…Pojechałem 40km do Bulowic. Znajduje się tu neogotycki pałac rodziny Larischów z 1882 roku. Całość wzorowana na zamku Huntly Castle w Szkocji. Jest to jedyny taki obiekt w Polsce. Niestety na bramie wielka tablica „Wstęp Wzbroniony”. A jakże! Gadam z cieciem, pokazuję na gdańskie blachy, biorę na litość, proponuje bakszysz. Nic tego, nawet jednej focinki nie dał mi zrobić. Trudno się mówi…:-/

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!