m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Wybierając się w listopadzie na grzyby, trudno zakładać, że uda się znaleźć tak piękne i mięsiste osobniki jak ten. Ale szansa na mniej wyrośnięte i naturalnie podsuszone, wciąż jest. Grzyb piękny, specyficznie pachnący, smaczny i pożądany przez grzybiarzy. W tym roku wystąpiła w Puszczy Noteckiej w obfitości. To Królowa śródleśnych łąk, polan i pastwisk, czubajka kania, znana także jako sowa Koźlarz pomarańczowożółty, taka jest jego poprawna nazwa. Znany także jako koźlarz czerwony, ale choć to grzyb podobny i pokrewny, to jednak botanicznie jest to inny gatunek. Lubi rosnąć w mchu i wśród wrzosu w towarzystwie brzóz. Piękny i strojny jak one, jest typowym grzybem ciepłego lata i wczesnej jesieni. Niestety, w tym roku w Puszczy Noteckiej prawie nieobecny Grzyb twardy, prawie nigdy nie robaczywieje, jedynie w dolnej części trzonu, czasem zagnieździ się pojedyncza larwa sprężyka. Nadaje się na susz i do przyrządzania na różne sposoby, zwłaszcza do duszenia w śmietanie, a małe osobniki do marynowania. Niestety, w trakcie obróbki termicznej straci piękny kolor, a w zetknięciu z solą czernieje Smakowo może niezbyt atrakcyjny, ale żaden grzyb nie cieszy mnie tak bardzo jak właśnie on. To najstarszy obraz w mojej pamięci, gdy mój Dziadek prowadził mnie w Białowieży do brzozowego zagajnika, dawał swój nieodłączny scyzoryk i wskazywał okazy gotowe do wycinki. A te malutkie, jeszcze ledwie widoczne, nakrywaliśmy wspólnie dębowymi liśćmi, by było im w nocy ciepło Może dlatego, gdy czerwonych koźlarzy brak, tak bardzo cieszy mnie też widok czerwonych muchomorów. To jedne z najpiękniejszych grzybów, prawdziwe leśne „kwiaty” i ozdoba runa. Co z tego, że trujące? Nigdy nie niszczcie ich - niech cieszą oczy innych, bo las bez nich byłby smutny. Poza tym, to swoisty znak i drogowskaz, bo gdy są muchomory, znaczy to, że są także inne, jadalne grzyby Czerwień i pokrewne kolory, są wśród grzybów nader częste. Tu, jeden z kilkudziesięciu występujących w Polsce gołąbków, zwanych także surojadkami. Wiele z nich, to gatunki jadalne, groźnych trucicieli wśród nich brak, niektóre mogą jednak spowodować mało przyjemne komplikacje gastryczne. Tak, jak ten: gołąbek wymiotny
Ale i te jadalne, rewelacją żadną nie są, a na pewno nie jadłbym ich na surowo, jak sugeruje nazwa - surojadki. Niejadalne można odróżnić dotykając językiem: jeśli poczujemy ostre pieczenie, zostawmy je. Czasem może to być zawodne, dlatego najpewniejszym, przy tym dość smacznym, jest gołąbek... zielony. Tak, zielony. Jak go przyrządzać? Najlepiej lekko przypiec z solą na blasze lub prawie suchej patelni Prawdziwki w listopadzie? Nie, te „bliźniaki”, najpiękniejsze, jakie w tym roku znalazłem, pokazywałem już wcześniej, we wrześniu. Właśnie wtedy i w pierwszych dniach października, jest ich w Puszczy Noteckiej najwięcej, a w tym roku wysyp prawdziwków był wyjątkowo obfity, obfitszy, niż wszystkich innych grzybów Tymczasem, w miesiąc później i niemal dokładnie w tym samym miejscu, kolejna miła niespodzianka...:) I jeszcze jedna niespodzianka, zaledwie kilkadziesiąt kroków dalej. To moje sekretne miejsca, jedne z najpewniejszych, nawet w listopadzie...:) Szukamy zatem kolejnych późnojesiennych spóźnialskich... I znajdujemy, nawet tak piękne i młode okazy. Bo prawdziwek w listopadzie, choć jednak rzadki, nie jest czymś niezwykłym. Podobne do tego, całkiem młode osobniki, znajdywałem nawet w grudniu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia
Tego patriarchę, z szacunku, że dożył tak sędziwego wieku przez nikogo nie niepokojony, zostawiamy. Niech wysieje swoje zarodniki, by powstało nowe pokolenie. Odwiedzimy to miejsce w przyszłym roku...:) Prawdziwek? Nie, to piaskowiec modrzak, zwany też siniakiem, Bliski kuzyn prawdziwka, jednak jego obecność w połowie listopada, trochę mnie zaskoczyła. Równie wartościowy, co prawdziwek i o tym samym zastosowaniu, Nigdy nie robaczywieje, a w miejscu dotknięcia błyskawicznie robi się atramentowo niebieski. Po obróbce termicznej wróci do swojej naturalnej, jasnożółtej barwy Tymczasem nieodłączna towarzyszka grzybowych wypraw, Psica Plama melduje, że właśnie znalazła „stadko” kurek. I choć bardzo ich pilnuje, by ktoś ich nie zebrał, minę ma jednak trochę niepewną. Czy to aby na pewno kurki? Rzeczywiście, to nie kurki. To lisówka pomarańczowa, zwana też fałszywą kurką. Bardzo podobna i licznie występująca jesienią. Tak podobna, że i ja czasem daję się zwieść jej lisiemu urokowi, lecz tylko na chwilę. Od prawdziwej kurki jest znacznie delikatniejsza, ma cienką nóżkę, jest bardziej kolorowa. Najogólniej, podejrzanie strojna i przystojna. Jak prawdziwa lisica...:) A kurki? Botaniczna nazwa, to pieprznik jadalny. Zdecydowanie wolę jednak nazwę zwyczajową. I zdecydowanie jest to mój ulubiony grzyb jadalny. Kurki duszone w śmietanie - po prostu pycha! Doskonałe są też marynowane w sosie własnym i w słabym occie, sposobem mojej Babci Anny, który to przepis przypomnę gdy znajdziemy jakąś zielonkę, bo właściwie, to ich właśnie w listopadzie szukamy Niestety, kurek w tym roku w Puszczy Noteckiej nie było. Wcale. Nie pamiętam takiego roku, nikt z mieszkańców Puszczy nie pamięta. Kurki występowały tu zawsze masowo i bywało, że szło się do lasu wyłącznie właśnie po kurki. To ze względu na nie powstały w puszczańskich wioskach i osadach liczne punkty skupu, a dochód z ich zbioru był istotną pozycją w budżecie wielu tutejszych rodzin
Rydze. Mleczaj rydz. Z tym rydzowym „mlekiem”, to lekkie nadużycie, bo widział ktoś kiedykolwiek mleko pomarańczowe lub czerwonawe? A taki właśnie jest rydzowy sok. Inna cecha rozpoznawcza, to rurkowaty, pusty wewnątrz trzon, zwłaszcza u osobników starszych, od środka białawy i watowaty. Wreszcie, wyraźne, współcentryczne kręgi na powierzchni kapelusza. Widzą? Rydze w Puszczy Noteckiej występują na puszczańskich łąkach i pastwiskach, przy drogach, a z braku świerków, które uwielbiają, zadowalają się towarzystwem sosen. I choć to grzyby późnego lata, jeśli wcześniej nikt ich nie niepokoił, występują nawet do mrozów. A że im wtedy już trochę zimno, to aż zielenieją ze złości. Macie ochotę na rydze? Ja też. Ale w tym roku w Puszczy ich nie było. Szkoda... Wełnianka. Nie brakowało natomiast w tym roku fałszywych rydzów. To mleczaj wełnianka, rosnący w Puszczy Noteckiej na podobnych stanowiskach, często dokładnie w tych samych miejscach, co nasz nieosiągalny rarytas. Na pierwszy rzut oka dość podobny, też z współcentrycznymi kręgami, jednak wierzchem kapelusz ma wyraźnie kosmaty Brzeg kapelusza gruby i bardzo silnie podwinięty, a pod spodem istny skład bawełny, zwłaszcza w młodym wieku. Mleczko, czy właściwie sok, niezbyt obfity, w przypadku mleczaja wełnianki, jest rzeczywiście białe i bardzo silnie piekące. Nie jest to grzyb trujący, ale zdecydowanie niejadalny. Szkoda, bo rosnąc całymi koloniami w trawie, wygląda bardzo efektownie Jednak prawdziwe kolonie tworzą te, piękne i bardzo smaczne grzyby: to opieńka miodowa. Kolonie opieńki są tak liczne, że wystarczy czasem jeden dobrze obrośnięty owocnikami pień, by napełnić całą kobiałkę. Opieńka, gdy już pojawi się, występuje tak licznie, że możemy wybrzydzać, wycinając tylko najmłodsze, jeszcze zawinięte i nie w pełni otwarte kapelusze Opieńka jest grzybem późnej jesieni, występuje zwykle nie wcześniej niż od września, najliczniej zaś w październiku. Bardzo dobrze nadaje się do marynowania w słabym occie, do smażenia i na susz przemysłowy, używany po zmieleniu jako dodatek do przypraw. Leśnicy niezbyt ją lubią, bowiem grzybnia rozwija się zarówno na martwym drewnie jak i żywym, osłabiając zaatakowane drzewostany
Olszówka. Botanicznie krowiak podwinięty. Nie wiem, co na to krowy, ale kapelusz jest faktycznie podwinięty. Grzyb niezbyt lubiany, tym razem przez „naukowców”, którzy twierdzą, jakoby była trująca. Być może w moim dzieciństwie i „przed Czernobylem”, olszówki były jakieś inne. Bo gdyby rzeczywiście były trujące, to nie byłoby tej galerii. A szczerze, żadna rewelacja to nie jest, idziemy dalej... Przy martwym pniu sosnowym coś rośnie. Coś ładnego, kolorowego i okazałego, ale czy są to opieńki? To rycerzyk czerwonozłoty. Zupełnie nieszkodliwy i niejadalny. Ci, co jednak jedli, twierdzą, że niesmaczny, a nawet paskudny i ciężkostrawny. Nie wiem ile w tym prawdy, bo nigdy nie próbowałem i nie będę - wierzę na słowo. To zaś, że go oderwałem od pnia, to tylko dlatego, żeby pokazać, jak wygląda pod spodem. Bo przyznacie, że ładny jest...:) Mały pieniek. Kolorowy, wzorzysty, z pięknie zarysowanym pierścieniami przyrostów rocznych. Pieniek?? Nie, to żaden pieniek, to „coś” tylko udaje, że jest małym pniakiem. To stułka piaskowa, znana też pod nazwą: żagiew. Pojawia się jesienią na nasłonecznionych miejscach, na kwaśnych i piaszczystych glebach w borach iglastych. Potrafi przetrwać zimę i cieszy oczy w kolejnym roku. Niejadalna Kolejny leśny dziwoląg. To chropiatka, znana też jako pędzlak lub pleśniak. Grzyb o bardzo zróżnicowanym kształcie, często rośnie we wzajemnie zrastających się koloniach, występuje przez cały rok. Wyrasta z piasku, na ścieżkach leśnych, rośnie też na pniakach i szczątkach drzew w borach sosnowych, czasem pasożytuje w szkółkach leśnych. Znam takich, którzy używają jej na farsz do pierożków Sitarze. Ściślej - maślak sitarz. Pospolity w suchych borach sosnowych, gdzie występuje od końca lata do późnej jesieni. Rośnie zazwyczaj gromadnie, często w kępkach po kilka sztuk. W smaku niczym szczególnym nie wyróżnia się, ale „robi masę” w mieszance z innymi, cenniejszymi grzybami. Twardy, bez śluzu, nadaje się też na gorszej jakości susz. Ładny. Pani Królowa bardzo lubi je zbierać...:)
Piestrzenice pojawiają się bardzo wczesną wiosną, często już w marcu, a nawet w końcu lutego, w czasie, gdy jeszcze nie do końca ustąpiła pokrywa śniegowa. To najpospolitsza w Polsce piestrzenica kasztanowata, którą najłatwiej w tym czasie znaleźć na świeżych zrębach i uprawach sosnowych. Nieco później, pod koniec kwietnia lub w maju, pojawia się dość rzadka piestrzenica olbrzymia Na zdjęciach ciekawostka botaniczna, rzadko spotykana piestrzenica infułowata. Dużo mniejsza i delikatniejsza, występuje w borach mieszanych i w odróżnieniu od wymienionych wcześniej, pojawia się jesienią. Wszystkie piestrzenice zawierają trujący, lotny kwas helwellowy. Chcąc je „uzdatnić”, należy gotować bez przykrycia. Jadłem, żyję i nie polecam: trochę jak zabawa z zapałkami. I żadna rewelacja Zupełnie bezpieczny, a przy tym smaczny i pachnący, jest ten grzybek o wdzięcznej nazwie - płachetka kołpakowata. Ten młody owocnik, jeszcze „skulony” w sobie, niedługo rozwinie się jak parasol. Wtedy jego wartość raczej spadnie, bo natychmiast opadną go robaczki. Widzicie, że już dobierają się do niego? Ale młode warto zbierać, można smażyć, nawet suszyć. Ja marynuję solo lub w mieszance Muchomor czerwony, wszystkim, a zwłaszcza przedszkolakom, doskonale znany. Ozdoba każdego lasu, a doświadczony grzybiarz wie, że jeśli on występuje, to warto szukać także innych grzybów. Z muchomorem czerwonym eksperymentować nie warto, szanse są nierówne. Dlatego, jak już nacieszymy oczy jego urodą, ruszamy i my w dalsze poszukiwania...:) Muchomor czerwonawy. Dwie literki więcej w nazwie, a jaka różnica: podobno niezwykle smaczny grzyb, zwłaszcza młode owocniki, jak ten. Podobno, bo osobiście i na sobie nie sprawdzałem. Podobno pewną cechą odróżniającą od trujących kuzynów, jest czerwonawy miąższ, zwłaszcza w dolnej części trzonu: inne muchomory mają miąższ zdecydowanie biały. Ale... jakoś nadal nie mam zaufania...;) Muchomor cytrynowy. Prawdopodobnie nieszkodliwy, choć różnie o nim pisze się i mówi, a poglądy prezentowane przez mykologów są skrajne. Jednak podobieństwo do śmiertelnie trującego muchomora sromotnikowego powinno być dla każdego grzybiarza sygnałem ostrzegawczym. Gdyby do takiej pomyłki doszło, warto wiedzieć, że w przypadku muchomora sromotnikowego, trujące są nawet zarodniki. Nie dotykać!
Gąska żółta, znana pod potoczną nazwą - zielonka lub zieleniatka. Doskonały grzyb jadalny, występujący gromadnie na piaszczystych glebach borów sosnowych. Pojawia się już od końca sierpnia i można ją zbierać aż do grudnia, a świeże owocniki znajduje się nawet pod śniegiem. Niestety, często robaczywieje. Posiada niepowtarzalny i charakterystyczny smak, można przyrządzać je na wiele sposobów Gąska siwa, znana też jako - siwiatka. Bliska kuzynka gąski żółtej, z którą najczęściej współwystępuje. Obie rosną bardzo często obok siebie, tyle, że siwiatka pojawia się później i rośnie jeszcze dłużej. Grzyb niedoceniany, choć posiada te same walory smakowe, co jej powszechnie znana żółtozielonawa kuzynka. Podobnie jak zielonka, świetnie nadaje się do smażenia, do zup i do marynowania. Pyszna! A oto przepis na zielonki i siwiatki marynowane, według mojej Babci Anny: - słuszną ilość zielonek lub ich siwych kuzynek, dobrze umytych i odpłukanych z piasku, w którym uwielbiają rosnąć, umieszczamy w garnku, wypełniając go do około 2/3 objętości - dodajemy kilka cebul pokrojonych w talarki - w trakcie dalszej obróbki rozpadną się same, cebuli nie żałujemy - kilka liści laurowych, kilkanaście ziaren czarnego pieprzu, może być też ziele angielskie - obficie solimy. Nie będą to żadne „szczypty”, lecz zależnie od ilości grzybów i wielkości garnka, co najmniej dwie, a pewnie i więcej, herbaciane łyżeczki
- całość starannie wytrząsamy, tak, by sól wszędzie dotarła. Dlatego trzeba zostawić sobie pewien margines „pełności” garnka, Czynność wcale nie prozaiczna, odwrotnie, niezwykle ważna, bo to sól spowoduje, że zarówno grzyby jak i cebula, puszczą sok. Im więcej, tym lepiej UWAGA: mieszanka musi być wyraźnie słona, ale nie gorzka! - żeby to nastąpiło, dajemy naszej mieszance kilka godzin czasu, najlepiej całą noc, zostawiając je w raczej chłodnym miejscu - następnego dnia zagotowujemy mieszankę. Zielonki i siwiatki puszczają sok bardzo obficie, ale prawdopodobnie i tak będzie trzeba dodać nieco wody, jednak niezbyt wiele: grzyby mogą wyraźnie wystawać ponad powierzchnię, w trakcie gotowania i tak „siądą” - gotujemy niezbyt długo, zaledwie kilka minut, ale „raczej „mocno”, stale i cierpliwie mieszając, by grzyby nie przywarły do dna - po kilku minutach dodajemy 10% octu, niezbyt wiele i gotujemy jeszcze około pół minuty, minutę. Natychmiast, póki gorące, przekładamy do słoików i zamykamy.
Grzyby są gotowe do spożycia natychmiast po ostygnięciu. Powinny być wyraźnie słonawe i lekko kwaśne, jednak należy unikać sytuacji, w której ocet i sól by je zdominowały. Przez sól i ocet powinien przebić się niepowtarzalny aromat zielonek i smak. Żadne inne grzyby, nie smakują i nie pachną podobnie - smacznego!...:) Dziecko właśnie coś znalazło i pracowicie wycina. Jednak nie wiem, co będzie na kolację, bo w kobiałkach raczej niezbyt pełno. Ale co tam, choć cieszą, to jednak to tylko grzyby. Za to Pani Królowa jest ze spaceru wśród złocących się brzóz wyraźnie zadowolona. A najbardziej z tego, że ma Dziecko przy sobie...:)

najbliższe galerie:

 
GRZYBY z PUSZCZY NOTECKIEJ - 2012
1pix użytkownik przemyslaw odległość 1 km 1pix
 . . . pro memoria. . .
1pix użytkownik przemyslaw odległość 2 km 1pix
GRZYBY z PUSZCZY NOTECKIEJ - 2014
1pix użytkownik przemyslaw odległość 2 km 1pix
GRZYBY z PUSZCZY NOTECKIEJ - 2015
1pix użytkownik przemyslaw odległość 2 km 1pix
CO SIĘ W LESIE CZERWIENI?
1pix użytkownik przemyslaw odległość 3 km 1pix
GRZYBY z PUSZCZY NOTECKIEJ - 2017 -ZAGADKI
1pix użytkownik przemyslaw odległość 8 km 1pix

komentarze do galerii (37):

 
voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4620) dodano 18.01.2017 19:51

Te też ładne.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 27.01.2016 12:48

Wojankar,
witam na portalu i w mojej galerii, cieszę się, że grzybki "smakowały"...;)
Pozdrawiam serdecznie i czekamy, (wszyscy), na pierwszą prezentację!
:))

wojankar użytkownik wojankar(wpisów:15) dodano 27.01.2016 11:06

piękne "gzybkobranie"

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 04.12.2015 22:46

No fakt - w tym roku raczej cienko było, ale... ja nie narzekam...;)
Tylko kurek trochę żal...:(
Pozdrawiam i życzę udanych zbiorów w następnym sezonie!

barsolis użytkownik barsolis(wpisów:373) dodano 04.12.2015 22:07

mniam , mniam " smacne gzybki" .

Przemku znowu mialeś szczęśćie podczas grzybobrania .

Ja bylem ( ok Nowego Tomysla w Wlkp) tylko 1 raz i cieniuuutkooo.


Pozdrawiam Karol Barsolis Turysta Kulturowy

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 01.12.2015 17:42

Tak, smardze widziałem wielokrotnie, oba gatunki. Ale już dość dawno. W przyszłym roku, na wiosnę, spróbuję je odnaleźć, (nad Wartą w Poznaniu), bo nie mam zdjęć cyfrowych, tylko przeźrocza analogowe. Fajne grzybki i jak już są, to są...:)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3334) dodano 01.12.2015 17:09

A smardze spotkałeś? U nas, gdy jakiś czas temu pojawiły się na klombie w centrum miasta, to wszystkie gazety o tym pisały;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 01.12.2015 12:26

Anek,
to chyba mam podobnie, jak Twoja Babcia - też mi się znudziły. Właściwie, to zbierałem je kiedyś wówczas, gdy nie było innych grzybów, względnie wyłącznie te najmniejsze, do marynowania. Ale mój Dziadek lubił je zawsze...:)
Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam Góralkę z Mazur!...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 01.12.2015 12:21

Śnieżko,
domyślam się, że chodzi Ci o sławną, (lub osławioną), truflę biała osiągająca jakieś absurdalne ceny w knajpach dla ludzi nie wiedzących co robić z pieniędzmi.
Jednak ten gatunek w Polsce nie występuje, a przynajmniej nie znam żadnych doniesień, by ktoś ją znalazł w "tenkraju". Występuje natomiast, choć jest bardzo rzadka, trufla letnia, brązowej barwy. Problem w tym, że trufle, to grzyby podziemne, niewidoczne, trudne do znalezienia. Jednak raz w życiu na nie trafiłem, dokładnie 50 lat temu, jako młody chłopak. Było to w Pieninach, w ścisłym rezerwacie, w Dolinie Potoku Pienińskiego, po osunięciu zbocza po ulewnych deszczach. Wówczas ziemia je odsłoniła. W pierwszej chwili myślałem, ze ktoś wysypał wiadro ziemniaków, tyle tego było. Tylko skąd ziemniaki w środku rezerwatu, kilometry od najbliższego domostwa? Okazało się, że przypadkowo trafiłem na ogromne gniazdo autentycznych trufli. Potem, w stanie naturalnym, nigdy więcej już ich nie widziałem...
Dziękuję, że zajrzałaś, serdecznie pozdrawiam!

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2733) dodano 30.11.2015 18:01

Z dzieciństwa pamiętam iż moja Babcia olszówki zbierała, ale później chyba gust się jej zmienił;) Fajna galeria, bardzo lubię chodzić po lesie a w tym roku niestety tylko raz byłam na grzybach. Pozdrawiam serdecznie

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3334) dodano 30.11.2015 17:08

Przemek, trufli byś poszukał!
:)

irolek użytkownik irolek(wpisów:1008) dodano 30.11.2015 00:12

... POZDRAWIAM

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 30.11.2015 00:07

Irlandzkiego nie mam, ale właśnie odpijam polski browarek - moje ulubione tyskie. Za zdrowie Was wszystkich - Irolek: za Twoje też...:)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2865) dodano 30.11.2015 00:07

😀😀😀

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2865) dodano 30.11.2015 00:04

Przemysławie jeszcze gdyby te jadalne grzybki chciały same przywędrować😉byłabym w siódmym niebie, a tak tylko cieszą oko.Wstyd się przyznać,mam las pod nosem i widzę go z okien ale takich grzybów to u mnie nie ma.Pozdrawiam serdecznie .

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 29.11.2015 23:57

Nie jest sztuką nigdy nie upaść. Sztuką jest, by po każdym upadku podnieść się i stanąć na nogi.... Oczywiście, to tekst nie mój, bo ja taki biegły życiowo nie jestem i nigdy bym takich mądrości nie wymyślił. Pewnie rzekł tak jakiś Dalajlama albo Papież, ale...... Irolek, zaimponowałeś mi swoją postawą w tej chwili. I mam nadzieję, że Przemysława życiowa mądrość weźmie górę i pozwoli wszystkim wrócić do normalności. Jeśli sami się szanować nie będziemy, nikt nas nie uszanuje... Na zgodę polecam irlandzkiego blackbush’a zagryzanego borowikami… Udanego tygodnia życzę :))))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 29.11.2015 23:55

Przyjmuję przeprosiny za szczere i doceniam je. I nie żywię urazy. Mam też nadzieję, że to oczyści atmosferę.
Jak tu czasem mówią: i ja ODPOZDRAWIAM!

irolek użytkownik irolek(wpisów:1008) dodano 29.11.2015 21:38

Bardzo przepraszam autora galerii za ostatnie wpisy i kazdego kogo tenze wpis moglby urazic .
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
POZDRAWIAM

irolek użytkownik irolek(wpisów:1008) dodano 29.11.2015 00:28

... i krolowa pozdrow ;)))

irolek użytkownik irolek(wpisów:1008) dodano 29.11.2015 00:24

... i ci za to w pupe :)))

irolek użytkownik irolek(wpisów:1008) dodano 29.11.2015 00:21

... i na tym koncze bo spierdoliles wasc ... fajna podroznicza stronke :)))

irolek użytkownik irolek(wpisów:1008) dodano 29.11.2015 00:19

ZEREM przemku jestes dla mnie ZEREM... wiem ze kilka osob przytaknie ze galeria fajna ,ze grzyby fajne i zeby pozdrowic krolowa ... ale to ty ( i tobiie podoni ) jestes odpowiedzialny za to ze obiezyswiat.org ... nie ma nic wspolnego z ... obiezyswiat. org

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 29.11.2015 00:14

Patryku - właśnie o tę przyjemność chodziło...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 29.11.2015 00:14

Cześć Jacku!
masz rację, ten rok był rzeczywiście grzybowo dziwny, także w "mojej" Puszczy. Masz też rację co do Rumunii: będąc przejazdem w tym roku, widziałem ludzi przy drogach z niewiarygodną wprost ilością i bogactwem grzybów. Ale w Rumunii to norma. I myślę, ze jazda z Wrocławia właśnie tam, jest pewniejsza niż Bory Tucholskie, a odległość porównywalna...:)
Serdecznie pozdrawiam, dobranocka!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 29.11.2015 00:08

Bratku, nie wiem, jak jest do końca z instynktem zbierackim u Brytyjczyków, choć nie jednego Angola i Angolicę gościliśmy w Puszczy, ale przynajmniej ci, którzy u nas byli, radzili sobie ze zbieractwem całkiem nieźle. No - powiedzmy, pod dyskretnym i życzliwym nadzorem...;)
Mam też wątpliwości, co do tych pieczarek - 99% grzybów w sklepach, jak mówisz. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, co zobaczyłem wiosną ub. roku na Borough Market w Londynie: takiego bogactwa oferowanych tam grzybów nie spodziewałem, a niektórych gatunków nie znałem. I były to grzyby, nie jakieś chińskie, meksykańskie, czy inne, lecz europejskie, w większości pochodzące z Wyspy. Dobrze, że o tym wspomniałaś, bo zupełnie zapomniałem, że mam z Borough Market całkiem bogaty materiał, nie tylko grzyby, choć te zafascynowały mnie najbardziej. Spróbuję to zebrać i opublikować, niezależnie od tego, co uważają niektórzy, a których nie nazwę, bo nie tylko nie zasługują na takie wyróżnienie, ale nawet na zauważenie, że istnieją. Jak słusznie mówisz: problemu nie ma...;)
Serdecznie pozdrawiam!

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4806) dodano 28.11.2015 22:38

Nie raz już pisałem, że talentu do zbierania grzybów nie odziedziczyłem po dziadku, który zawsze mnie zadziwiał w swoim zacięciu do ich zbierania. Obejrzałem jednak z przyjemnością

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 28.11.2015 20:34

Przemku, z prawdziwym podziwem obejrzałem Twoją galerię o grzybach i kulinarny komentarz. Chapeau bas! Niestety w Borach Dolnośląskich znalazłem tej jesieni zero grzybów, było ich również bardzo niewiele na wrocławskich targowiskach. No cóż, może w przyszłym roku będzie lepiej, albo trzeba się będzie wybrać w Bory Tucholskie lub do Rumunii.
Pozdrawiam
Jacek

bratek użytkownik bratek(wpisów:538) dodano 28.11.2015 20:02

Gdyby Twoją galerię oglądał Brytyjczyk, u którego instynkt zbieracki wygasnął ( a pozostał łowiecki-wyrwać świeży towar wieczorowo-barową porą), byłby zapewne zaskoczony, ile pożywienia można znaleźć w lesie...
Tutaj 99% grzybów jakie są w sklepach to hodowlane pieczarki :-/
Więc jeśli podejść do tematu całościowo, to galeria o grzybach jest skoncentrowaniem się na pokazaniu bogactwa naturalnego lasu, który to niejednokrotnie gościł na galeriach u innych Obieżyświatów i był przyjmowany z aplauzem (także moim) :-)
Więc głowa do góry, ja problemu nie widzę.
Pozdrawiam!

bratek użytkownik bratek(wpisów:538) dodano 28.11.2015 19:52

Grzyby z pewnością nie odfruwają :-) jednak podstępnie trujące bydlaki podszywają się pod jadalne :-/
Kontakt z latającymi jest więc dla bratkowego żywota naiwnego bezpieczniejszy i może zaowocować (oprócz fotek) ewentualną eko odżywką do włosów pacniętą z nienacka ;-)
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 28.11.2015 11:48

Bratku, nie wierzę, że rozdeptałabyś grzybka, mając go przy nóżce. A z tym "okiem", to chyba podobnie jak przy ptaszkach, z którymi tak świetnie sobie radzisz. Tylko fotki jakby łatwiejsze - grzyby nie odfruwają...;)
Serdecznie pozdrawiam!

bratek użytkownik bratek(wpisów:538) dodano 27.11.2015 22:08

Do zbierania grzybów trzeba mieć oko...Ja nawet jakbym miała grzyba przy nodze to go nie zauważę tylko rozdepczę.... :-/
Ale braki w zieraniu nadrabiam konsumpcją :-)
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 27.11.2015 20:57

Harmony, Warusek - też dziękuję za odwiedziny, miło wiedzieć, że byliście...:)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 27.11.2015 20:55

Leszku, jeśli jak mówisz, zbierasz kurki, maślaki, koźlarze i prawdziwki. to nie ma nic lepszego. Do tego zestawu dodałbym tylko pilnie zielonki...:)
No dobra: także rydze, opieńki już Ci daruję...;)
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa, serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6066) dodano 27.11.2015 20:50

Gabciu - dziękuję. A więc oglądanie i przyjemność zbierania dla Ciebie, a przepisy do wykorzystania dla Twojego męża. Ale ku uciesze całej rodziny!...:)
Okazja już niedługo, bo nie wyobrażam sobie, żeby na wigilijnym stole mogło zabraknąć zupy grzybowej lub pierożków z grzybami...:)
A mnie marzą się też smardze, których od lat nie widziałem i nie mam w zbiorach. Może na wiosnę coś znajdę, bo słyszałem o miejscach, gdzie podobno pojawiły się w Puszczy, choć podejrzewam, że to jednak były piestrzenice, nie smardze...
Serdecznie pozdrawiam!

irolek użytkownik irolek(wpisów:1008) dodano 26.11.2015 23:41

Po ch...j to na OBIEZYSWIAT.ORG ???

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5269) dodano 26.11.2015 21:56

Bardzo wdzięczny temat i galeria. Lubię chodzić po lesie, choć niezbyt dobrze idzie mi szukanie grzybów i zbieram jedynie kurki, maślaki, koźlarze i prawdziwki (jeśli) na nie wejdę... Innych nie dotykam, bo moja wiedza, pozwalająca odróżnić gatunki wielokrotnie jadalne od tych jednokrotnie jadalnych jest zbyt nikła. Tym bardziej doceniam walory edukacyjne Twojej galerii, no i piękne fotki grzybowych okazów. Pozdrawiam... :)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2469) dodano 26.11.2015 20:47

Przemek, bardzo dziękuję za dedykacje i od razu muszę sprostować co następuje, otóż ja miłośniczką grzybów owszem jestem, ale z przyrządzaniem potraw z nich to mi jakoś nie po drodze. Jak już to takie bardziej wymyślne potrawy robi u nas mój mąż, niestety rzadko.
Twoja galeria natomiast to bardzo egzotyczna wycieczka, sama takiej nigdy nie odbędę, tym bardziej dziękuję.
Gratuluję wyszukania fantastycznego zbioru okazów o jakich istnieniu nie mam bladego pojęcia, świetnych zdjęć, ogromnej wiedzy, a wreszcie poczucia humoru, lekkości i swady przy opisywaniu poszczególnych zdjęć.
Można się sporo dowiedzieć, można się pośmiać. Bardzo dobra galeria, duże brawa za kreatywność autora,
pozdr.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!