m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Przyjechaliśmy. Przywitała nas pogoda... a jakże... deszczowa. Po kilku minutach jednak zaczęło się przejaśniać.
Pierwotnie plany jakie miałam co do Hallstatt były przebogate - najpierw wyjazd kolejką na wzgórze do skywalk'a, (na zdjęciu po prawej), zejście lasem wprost do miasteczka i spacer po nim. Z tego wszystkiego, udało się zrealizować jedynie ostatnią część... Po  zaparkowaniu samochodu, co okazało się sztuką niełatwą w Hallstatt, udajemy się w stronę centrum. 
Na pierwszy rzut oka - sielsko, cudownie, alpejsko... 
Jezioro jest. Góry są. Jest pięknie. Dochodzimy do miejsca gdzie następuje kumulacja ruchu turystycznego. Tutaj parkują autokary z których głównie wysypują się skośnoocy turyści. Widoczny na zdjęciu obelisk ustawiono na pamiątkę wizyty w Hallstatt 29 kwietnia 1879, pary cesarskiej - Franciszka Józefa i Elżbiety Bawarskiej. Mijamy zorganizowane wycieczki, rzesze turystów i dreptamy dalej. Nie ma co czarować - przy słonecznej pogodzie jezioro prezentuje się cudnie. Jest tak, że gdy staniecie przy barierce, patrząc na jezioro i góry, to można zapomnieć na chwilę o całym świecie. Ale niestety... gwar i szum za plecami przypomina nam o rzeczywistości. Przybliżamy się do 'centrum'. Z daleka widać już garaże dla łodzi. 
Do końca XIX wieku mieszkańcy kontaktowali się ze światem tylko drogą wodną. Kolei też tutaj nie ma. Jest po drugiej stronie jeziora. Obecnie przez Hallstatt jest poprowadzona oczywiście wygodna asfaltowa droga, ale wiedzie ona tunelami przez góry. Autem do samego miasteczka nie wiedziecie. Mimo że pozwolenie wjazdu mają tylko stali mieszkańcy, to i tak do wielu domów dojazd samochodem nie jest możliwy.
I znowu widoki. Jezioro Hallstattersee ma 8 km długości, około 2 km szerokości, a jego głębokość dochodzi do 135 metrów. Takie tam... uchwycone łabędzie :-) Z resztą... halsztackie łabędzie to klasa sama w sobie, ale o tym pod koniec opowieści. Tymczasem zagłębiamy się w uliczki. Trudno uwierzyć że w tym przypominającym skansen miasteczku, przez który przewijają się tłumy turystów, żyją normalni ludzie a ich domy przyklejone są jeden do drugiego, albo... do skał. 
Najczęściej drewniane, rzadziej murowane, ale wszystkie kolorowe i bardzo ukwiecone.
Niektóre, jak ten nadbudowany na skale, zdają się wisieć nad przechodniami. W Hallstatt zabudowa jest bardzo ciasna. Przysłowiową szpilkę trudno byłoby tu wcisnąć. W związku z tym nie ma tu miejsca ani na ogrody ani swobodnie stojące przy ulicach drzewka. Aby jednak mieć wokół siebie choć trochę zieleni, mieszkańcy opanowali nietypowy sposób sadzenia drzew. Umieszczają sadzonkę przy samej ścianie domu i tak sobie rośnie drzewko przez lata. Spacerując uliczkami co chwila można się natknąć na 'dom z drzewem'. Ale zieleń to nie tylko drzewa. Kwiaty wysypują się z prawie każdego balkonu czy okna.
Takie widoki robią klimat tego miejsca. Że Hallsztatt jest miejscem turystycznym, przypominają takie oto znaki :-)
Sklepików dla turystów jest tu od groma. Wchodząc do miasta główną ulicą, niestety od razu wkracza się w świat komercji. Trzeba mieć sporo samozaparcia żeby czegoś nie kupić. 
Temu samozaparciu czasem pomagają też ceny, które do najniższych nie należą. Od dłuższego czasu chciałam kupić świnkę. Polowałam na czerwoną żeby kolorystycznie do wnętrza pasowała :-) Ten model byłby idealny. Ale cóż... żeby 'świnka' przetrwała u mnie domu, musiałaby być z metalu :-) To hasło, napotkane na jakimś stoisku stało się przeze mnie nader często wykorzystywane. Zwłaszcza druga część. Powtarzam to mężowi jak mantrę ;-) Nie zapamiętałam co to za budynek, ale przypuszczalnie rezydują tu halsztaccy włodarze miasta. Detal przy wejściu.
A na jednym z kolejnych budynków herb miasta. Dalej napotykamy studnia Löckerbrunnen z wodą pitną. Tablica nad kranikiem upamiętnia pobyt w Hallstatt wspomnianej cesarskiej pary - Franciszka Józefa i Sissi. Powoli dochodzimy do serca miasta - trójkątnego Marktplatz, który zachował swój średniowieczny kształt. Rynek jest pochylony w kierunku jeziora. 
W odróżnieniu od uliczek, tutaj zabudowa jest murowana. Po pożarze który w 1750 roku strawił oryginalne drewniane centrum miasta, odbudowano budynki już jako murowane. Rynek w całej okazałosci. A teraz ciekawostka :-)
Na stronie internetowej Hallstatt (www.hallstatt.net), odwiedzających witają takie oto słowa: 'Hallstatt - Das Original. Millionenfach fotografiert - einmal kopiert - nie erreicht'. W wolnym tłumaczeniu na nasze: 'Hallstatt - jedyny oryginał. Sfotografowany miliony razy - nawet skopiowany - zawsze bez skutku'.
O co chodzi ? Otóż...
W 2012 roku, zaczęło być głośno o tym, że Chińczycy zrobili u siebie, w Huizhou w prowincji Guangdong, kopię Hallstatt 1:1. 
Budowa trwała ponoć rok i kosztowała około 940 milionów dolarów.
Podniósł się wtedy szum, ponieważ jak to bywa u Chińczyków, nie pofatygowali się aby kogokolwiek zapytać o zgodę lub choć sprawdzić jak wygląda sprawa z prawami autorskimi. Po prostu wzieli... i zrobili :-) 
Swoją drogą - prawa autorskie w przypadku zabudowy miasta ? :-) Austriackie społeczeństwo wzburzyło na jakiś czas, że ktoś ośmielił sie bez pytania wykorzystac ich alpejską perełkę. Potem jednak okazało się że na tym wydarzeniu Hallstatt marketingowo sporo zyskało. Od tego czasu do miasta ściągają nie tylko turyści ze świata, ale całe rzesze... Chińczyków.
Po co skoro mają 'swoje' Hallstatt ? Porównuja ? Może.
Jak dla mnie odpowiedź jest prosta. Pieniądze to nie wszystko, a alpejskiego klimatu i uroku nie da się skopiować.
Wspinamy się ku górze. Ważnym zabytkiem w Hallstatt jest katolicki kościół farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Matki Bożej, wieżę którego widać na zdjęciu. Położony wyżej wymaga pokonania kilkudziesięciu schodów. Został wzniesiony ok. 1505 roku w stylu gotyckim obok zachowanej wieży z wcześniejszego romańskiego kościoła z XII wieku. 
Nie dotarliśmy do niego, ale jeśli ktoś ma więcej czasu, warto tam podejść bo ponoć rozciąga się spod niego piękny widok na jezioro. Poza tym, to tam jest słynny halsztacki cmentarz i kaplica z malowanymi czaszkami. Nagle niebo zasnuwa się chmurami i pojawia się nieproszony deszcz. Krople kapią nieustannie. Mój dobry humor znika, kładąc też kres zauroczeniu miasteczkiem.   Niestety, trzeba przyznać że przy takiej pogodzie Hallstatt widokowo duuużo traci. Zanim tu przyjechaliśmy, w necie oglądałam w większości fotki wykonane przy słonecznej pogodzie. Słońce, błękit nieba, wysokie skały i zielonkawo-niebieska toń jeziora. I na takie widoki się nastawiłam... O ja naiwna... No ale jak to bywa w górach - pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie. Zanim tu przyjedziecie, miejcie w zanadrzu kurtki przeciwdeszczowe. Mogą się przydać...
Zawiedziona pogodą, zła i obrażona na cały świat za to że nie uda mi się zrobić pocztówkowej fotki, dreptam dalej...
Po drodze udaje się jednak ustrzelić kilka ciekawych halsztackich widoczków, jak np ten... .. albo ten. Jak dziś, pamiętam że przy całej tej pogodowej okropności, widok tej konstrukcji wywołał uśmiech na mojej twarzy :-) Typowa konstrukcja domków położonych bezpośrednio nad jeziorem. Zejścia, przejścia i podejścia.
No i doszliśmy do punktu z którego z którego turyści chyba najczęściej fotografują Hallstatt. 
W tle, przymglone masywy Dachstein.
A TAK miało to wyglądać :-)
Można nawet zauważyć patrząc na te dwa zdjęcia, że dach kościoła ewangelickiego (ten nad samym jeziorem), w ostatnich latach przeszedł operację zmiany koloru :-)
Moim zdaniem lepiej prezentował się z czarnym nakryciem. Pasował kolorystycznie do pozostałych dachów. Kilka kroków i dochodzimy do końca miasteczka. Czas zawracać.
Szarobura aura powoduje że jezioro, które w słońcu mieni sie kolorami niebieskawo-zielonymi, teraz wygląda absolutnie nieciekawie. Przepływający stateczek wycieczkowy Sfefanie.
Jakoś tak smutno na pokładzie... Nie, to zdecydowanie nie jest widok którego oczekuje się od Hallstatt. Ten kolor wody nie pasuje do tego jeziora i do tego miejsca. Plująca jadem na złośliwą deszczową pogodę, z butami mokrymi niczym gąbka w kąpieli, zgarniam rodzinkę i toczymy się w stronę samochodu, grożac w duchu Hallstatt że nigdy już tu nie wrócę, że beznadziejne miasto, i w ogóle... Powoli dochodzimy do miejsca gdzie zza dachów zaczyna wyłaniać się wieża zegarowa ewangelickiego kościoła z 1863 roku. To właśnie ta wieża sprawia że zdjęcia z Hallstatt są tak charakterystyczne i rozpoznawalne. Do samego kościoła nie weszliśmy. Zamknięte... 
Po spedzeniu w Hallstatt kilku godzin, stwierdzam że zaledwie liznełam to, co miasto ma do zaoferowania. Jeśli myślicie o tym by tu przyjechać (mimo kapryśnej pogody), warto zastanowić się nad kilkudniowym pobytem w tym rejonie bo naprawde jest tu co zwiedzać.
Można tutaj: 1. wyjechać kolejką szynową albo wdreptać na własnych nogach na Skywalk z którego jest piękny widok na jezioro, otaczające góry i miasto pozostające w dole; 2. odbyć rejs po jeziorze; 3. podejść pod kościół katolicki, obejrzeć malutki cmentarz i zobaczyć wspomnianą wcześniej kaplicę czaszek; 4. udać się na zwiedzanie tutejszej - najstarszej na świecie kopalni soli ze słyną zjeżdżalnią. Stąd też rzut beretem na szczyt Krippenstein z platformą widokową  'Five fingers' albo na Dachstein ze szklanym skywalk'iem i wiszącym mostem. Wycieczki rowerowe wokół jeziora czy trekking to oczywiście standard :-) A na popołudniowy spacer warto skoczyć do pobliskiego cesarskiego Bad Ischl :-) Kończy sią powoli nasz spacer po Hallstatt. Deszcz powoli ustaje... Mijamy kaczki nie wykazujące zainteresowania turystami i dochodzimy do... No własnie. Do łabędzi :-) Łabędzie które widzicie, wyjadły nam wszystkie bułki. A że nasz prowiant wybitnie posmakował temu który stoi bliżej, nie omieszkał sprawdzić również jak smakuje aparat, torba i kurtka przeciwdeszczowa. Paskud był w stanie mnie staranować, żeby tylko dobrać się do pożywienia.
Młode były szczęśliwe że łabędzie wchłonęły ich racje żywieniowe. Mieli powód by naciągnąć matkę i ojca na śmieciowe jedzenie... ;-) Dla mnie kontakt z halsztackimi łabedziami był najprzyjemniejszym momentem w całym naszym pobycie tutaj. Dzięki nim odzyskałam humor i uśmiech. Choć były straszliwie nachalne i ośmielały się wykradać mi prowiant z torby, to robiły to z taką gracją i wdziękiem, jak to tylko one portafią.
A co do Hallstatt - czułam się tu jak na zakopiańskich Krupówkach, tłumy i komercja mnie przerażały. Ale to miejsce to w końcu 'must see'. Może kiedyś tu wrócę. Może...

najbliższe galerie:

 
Hallstatt
1pix użytkownik places2visit odległość 0 km 1pix
HALLSTATT - perełka austriackich Alp
1pix użytkownik gregy odległość 0 km 1pix
Hallstatt
1pix użytkownik szarykot odległość 0 km 1pix
Hallstatt i lodowa jaskinia Eisriesenwelt
1pix użytkownik quanity-dwie odległość 0 km 1pix
Hallstatt
1pix użytkownik petromin odległość 1 km 1pix
Hallstatt
1pix użytkownik bartak odległość 2 km 1pix

komentarze do galerii (22):

 
charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 23.01.2017 15:48

wielkopolanko - dla mnie Hallstatt też nie był łaskawy z pogodą. Może nie było ulewy, ale przez dłuższy czas uporczywie równomiernie padało. Planując wyjazd w tamte rejony, nie brałam w ogóle pod uwagę pogody innej niż słońce i bezchmurne błękitne niebo. Wzięłam co prawa kurtki przeciwdeszczowe, ale tylko i wyłącznie w ramach 'balastu', który będę musiała dźwigać. Do głowy mi nie przyszło, że jednak mogą się przydać :-)
Marzy mi się powtórna wizyta w tym miasteczku, ale tym razem podczas pięknej pogody. Zwłaszcza, że do kilku miejsc nie dotarłam, m.in. na punkt widokowy :-)
Czekam teraz na Hallstatt w Twojej odsłonie. Z przyjemnością tam powrócę. Choćby tylko wirtualnie.
Pozdr.

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1615) dodano 21.01.2017 20:59

To piękne miasteczko...chcialabym tam powrócić bo zwiedzałam je w ulewnym deszczu..pozdrawiam serdecznie...

arturin użytkownik arturin(wpisów:15) dodano 22.01.2016 20:10

Charlie w okolice Hallstatt warto pojechać na dłużej, ja mialem okazję być w tych okolicach ok tygodnia. Jest co zwiedzać, jest gdzie chodzić. A moja rada -żeby uniknąć azjatyckich turystów najlepiej do Hallstatt podjechać w godzinach popołudniowych, wieczornych, wtedy autokary z azjatami są już w Salzburgu lub w drodze do Wiednia hehehehe. Hallstatt wtedy jest prawie pusty. My mielismy kwaterę w Obertraun (druga strona jeziora) wiec w każdy wieczór, po górskich wędrówkach spedzaliśmy własnie w Hallstatt, zwiedzając w spokoju.Ale fotki fajne, miło wspominac.

tereza użytkownik tereza(wpisów:3691) dodano 21.01.2016 12:56

Urocze miasteczko i oczywiście ładnie pokazane i opisane.Pozdrawiam:)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 09:03

lucy56 - absolutna racja :-)
A jeszcze jeden kawałek Austrii - tym razem absolutnie słoneczną Karyntię - pokażę w następnych galeriach.
Może kogoś skusi ten kierunek na wakacje ;-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 09:01

michal1988 - bardzo chętnie wrócę kiedyś do Salzkammergut jesienią, ale zważywszy że Młode+wrzesień=szkoła, to chyba będzie to za dooobrych parę lat :-)
Może do tego czasu zatęsknię za Hallstatt.
Widziałam zdjęcia miasta jesienią. Zaiste wygląda magicznie :-)
Chętnie nadrobię zaległości i zobaczę to, czego nie udało zobaczyć mi się teraz, czyli kopalni, skywalk'a, spaceru pod cmentarz, wyprawę na masywy Dachstein'u...
A co do Salzburga - sporo zależy od nastawienia. Z pewnościa w deszczu stracił by on sporo ze swojego uroku. Do wielu miejsc pewnie byśmy nie dotarli. Poza tym na zachwyt Salzburgiem na pewno miał też wpływ film 'Dźwięki muzyki' który uwielbiam od dziecka, wieloletnie plany i determinacja aby w końcu tam dotrzeć :-)
Graz mnie również zauroczył, mimo że spędziłam tam niecały dzień. Opuszczałam go z wielkim żalem że nie udało mi się wejść do Landeszeughaus czy do zamku Eggenberg, ani zobaczyć dokładnie wzgórza zamkowego.
Do Innsbruck'a mam plan dotrzeć tego roku. Jestem pewna że wyjadę stamtąd zachwycona. Grunt to pozytywne nastawienie ;-)
Miło że zajrzałeś.
Pozdr.

ak użytkownik ak(wpisów:5270) dodano 21.01.2016 08:51

Charlie pogody nie idzie zamówić, ważne są wrażenia, pobyt , foty to zawsze drugi plan i przyjemna pamiątka. Może w tym roku "odnowię" sobie Austrię, a to dzięki Twym zachęcającym galeriom :)))
Pozdrawiam serdecznie :)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 08:41

nola76 - bardzo bym chciała aby to piękne słoneczne zdjęcie było wizytówką galerii, ale cóż... takie życie :-) Zamieściłam go tutaj by pokazać Wam dla jakich widoków ściągają do Hallstatt te wszystkie tłumy.
Mam nadzieje że gdy nastepny Obieżyswiat przwiezie zdjęcia z Hallstatt, będą one pełne słońca, z błękitnym niebiem i zielonkawym kolorem wody.
A z dwojga złego, wolę już Chińczyków niż deszcz :-)
Dzięki że wpadłaś :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 08:37

ak - 35 nie moje, 44 jak najbardziej. Takie sprostowanie :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 08:34

achernar-51 - dzięki że zajrzałeś :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 08:34

paweller75 - zdecydowanie polecam pojechać tam na dłużej. Samo Hallstatt spokojnie w jeden dzień zwiedzisz. A będąc tam naprawde warto skorzystac z okolicznych atrakcj.
Mając do wyboru Krippenstein i Dachstein, ja zdecydowałam się na wizytę na drugim szczycie. Właśnie ze względu na przeszklony skywalk i wiszący most. Ale nie dotarłam :-( Ale za to z Krippenstein są chyba lepsze widoki na samo Hallstatt i jezioro :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 08:28

barbara31 - masz rację :-) W moim przypadku najczęściej bywa jednak tak, że poztytwnie zaskakuje mnie rzeczywistośc w stosunku do zdjęć reklamowych. Pamiętam jak jechałam do Berlina, niedługo po wizycie w Pradze. Byłam przekonana że będzie tam nudno i nieciekawie bo cóż fajnego można zobaczyć w Berlinie ?
A stało sie tak, że Berlin mnie zauroczył i teraz chętnie tam wracam. Może właśnie dlatego że jest tak inny od Pragi.
W przypadku Hallstatt... no cóż. Po prostu znalazłam się tam w nieodpowiednim czasie :-) Przypuszczalnie gdyby nie ten deszcz i ołowiane chmury, wydźwięk mojej galerii byłby inny.
Ale cóż... Obieżyświaty nawet w niesprzyjających warunkach idą przed siebie :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 08:21

ak - dzięki :-) 44 niestety nie moje, choć bardzo taką właśnie fotkę chciałam zrobić.
Oglądałam gdzieś w necie zdjęcia chińskiego Hallstatt. No cóż - budynki skopiowali, otaczające miasto wzgórza - nie do końca się udały, a zamiast jeziora była rzeka.
Fakt - klimat Hallstatt jest jedyny i niepowtarzalny. Nie do skopiowania :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2008) dodano 21.01.2016 08:18

gabi - trzymam mocno kciuki by marzenie się spełniło :-) I byś mogła cieszyć się pięknem tego miejsca w słonecznej pogodzie.
A gdy juz tam dotrzesz, sprawdź czy łabędzie dalej takie odważne :-)
Dzięki za wizytę.
Pozdr.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2290) dodano 21.01.2016 08:03

Wiadomo, że jak dopisze pogoda wszystko jawi się pięknym 😊.Ty i tak zachęcasz do zwiedzania nie tylko Hallstatt ale również innych miejsc w Austrii.Pozdrawiam.

michal1988 użytkownik michal1988(wpisów:898) dodano 21.01.2016 01:28

Charlie, dzieki za przypomnienie mojego pobytu w Hallstatt... Trwal on niezwykle krotko, bo to byl tylko przystanek w drodze z Salzburga do Wien (relacje zreszta tu zamiescilem)... Przykro mi ze pogoda Wam nie dopisala... Co do turystow - faktycznie ich nie brakuje ale chyba wybraliscie najgorszy czas z mozliwych ;) Ja bylem juz jesienia i nie dosc ze slonce pieknie swiecilo to jeszcze ludzi bylo niewiele... Dzieki temu udzielila mi sie cudowna atmosfera tego cudownego miasteczka i do dzisiaj jestem zakochany... Wroc nie w Hochsaison tylko w Nebensaison ale kiedy jeszcze jest cieplo :) Zmienisz zdanie ;) Mam przynajmniej taka nadzieje :) Widzisz jak to ludzie potrafia byc rozni :) Na OS obserwuje Twoj zachwyt Salzburgiem, ktory jakos mnie nie ruszyl a za to uwielbiam Hallstatt, Innsbruck czy Graz :)

Pozdrawiam
Michal

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6446) dodano 20.01.2016 23:35

Kościół z czarnym dachem wyglądal duzo lepiej, masz rację:) zastanawialam sie czemu nie dalas tego pieknego ujecia/zdjecia z 35 na wizytowke galerii, teraz juz wiem;) Zawsze rzucam okiem na cala galerie w miniaturkach;) Mimo tych wszystkich wad i tak chce tam pojechac, tylko nie chce trafic na milion Chinczykow;) a jau absolutnie na zaden deszcz, brzydkie niebo i szary kolor wody;)
pozdrawiam:)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4312) dodano 20.01.2016 23:33

Bardzo sympatyczne miasteczko... Pozdrawiam. :)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7001) dodano 20.01.2016 23:02

Podoba mi się to miasteczko i na pewno kiedyś się tam wybiorę ..., może tak jak mówisz, warto tam pojechać na trochę dłużej, bo jest tam co robić ... Five fingers też chodzi mi po głowie ..., kościół z czarnym dachem faktycznie wyglądał fajniej:)))
Pozdrawiam:)

barbara_31 użytkownik barbara_31(wpisów:675) dodano 20.01.2016 19:07

Często jest tak, że nasze wyobrażenie o danym miejscu ulega zmianie, gdy w końcu tam trafimy. Ja tak miałam z Atenami. Na miejscu okazało się, że stolica tego ukochanego przeze mnie kraju nijak ma się do reszty. Ale byłam i mogę teraz powiedzieć, że mi się nie podobało, mimo, że Akropol piękny.
Ty też byłaś w tym bądź co bądź uroczym miasteczku i wiesz, że nie zawsze jest tak jak pokazują katalogi i zdjęcia po obróbce.😉
Podobało mi się tym bardziej, że miasteczko przypomina urocze Limone sul Garda. Pozdrawiam

ak użytkownik ak(wpisów:5270) dodano 20.01.2016 12:12

35, 44 ... dla mnie wspaniałe, i cała masa innych, warto było odwiedzić, a ja miałem wspaniałe oglądanie do przedpołudniowej kawuni :))
Co oryginał to oryginał , Chińczycy klimatu nie skopiują ! :DDD
Pozdrawiam serdecznie :)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2353) dodano 20.01.2016 11:42

Charlie, ja już Ci pisałam, że to miejsce to moje wakacyjne marzenie i Twoja galeria mimo niesprzyjającej aury, masy turystów i panującej komercji kusi mnie bardzo.
Świetnie selekcjonujesz materiał, świetnie piszesz, załączam Twoją kolejną galerię jako miejsce gdzie chcę wrócić,
pozdr.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!