m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Na Bałkany jeździmy praktycznie co rok. Nasze szlaki rzadko pokrywają się z tymi wcześniejszymi, tylko etap początkowy i czasem końcowy, bywają te same. Ale tym razem miało być niemal dokładnie tak, jak już kiedyś było. Nostalgicznie. I przynajmniej tak się zaczęło. Pakowanie poszło sprawnie, śniadanie i przygotowanie kanapek na drogę - też. Opowiedziawszy się Dzieckom gdzie nas szukać, jakbyśmy zaginęli, bladym świtem już o 10:00 rano, mknęliśmy zbudowaną specjalnie na EURO 2012 nieistniejącą trasą szybkiego ruchu w kierunku południowej granicy. Była sobota, więc ruch był niewielki. Przeciskając się między tirami, ciągnikami i innym sprzętem, w pobliżu miasta Śmigiel zauważyłem na poboczu kilku chłopców w równych ubrankach, grzebiących w śmietniku. Zainteresowało mnie to bardzo, więc śmignąłem szybciej, chcąc prędzej zobaczyć, czego oni w nim tak pracowicie szukają. Gdy byłem już tuż, tuż, śmietnik radośnie błysnął do mnie  czerwonym światełkiem. Chłopcy też ucieszyli się na mój widok i pomachali mi niemniej radośnie czymś czerwonym. Ale trochę się śpieszyłem, więc tylko odkiwałem im uprzejmie i nie zatrzymując się, śmignąłem dalej. Tu z zażenowaniem i pewnym wstydem nawet, muszę wyznać, że choć nie lubię używać brzydkich wyrazów, po paru kilometrach, gdy już zrozumiałem, wyrwało mi się pierwszy raz tego dnia, pierwszy - podkreślam, skrzydlate słowo: QRVA... A potem jeszcze wielokrotnie przez kolejne 3 tygodnie. Gdzie i kiedy - nie będę interpunktował, bo z pewnością domyślicie się sami. Błyskawicznie, w ciągu zaledwie 3,5h pokonaliśmy prawie aż 200 km dzielące nas od zacnego miasta Wrocławia, po czym utknęliśmy na jego obwodnicy. Z ulgą zeń zjechawszy po zaledwie godzinie, mknęliśmy szparko dalej, najkrótszą leśną ścieżką w stronę granicy z Czechosłowacją w Boboszowie. Tam odetchnąłem z ulgą i z radością skorzystaliśmy z możliwości wypoczynku w korku na autostradzie koło Ołomuńca. Po nieco ponad 3h, podtruci nieco spalinami, ale w pełni zrelaksowani, posiliwszy się kanapkami przezornie przygotowanymi przez Panią Królową, rwaliśmy już, co silnik wyskoczy, w stronę naszego ulubionego Budapesztu.
To nic, że miast wczesnym popołudniem, dotarliśmy tam późną nocą. Przejeżdżając pod migającym napisem Video Kontrol - co to było za słowo? - z satysfakcją odnotowałem, że mimo późnej pory, ktoś na nas czeka. Ale nie chcąc budzić obsługi w naszej knajpce na Zamkowym Wzgórzu gdzie zamówiliśmy kolację, zjedliśmy przedostatnie kanapki i bardzo niechętnie położyliśmy się spać. Rano poinformowano nas, że zmienił się Pan Kierownik w naszym hostelu i zgodnie z zarządzeniem, śniadania dla nas nie będzie. Bo jesteśmy zbyt małą grupą. Nie pomogły nasze deklaracje, że w celu dostąpienia śniadania, chętnie zgrupimy się z kimkolwiek, nawet z tymi miłymi ludźmi, którzy balangowali całą noc na korytarzu, kulturalnie rozmawiając w języku podobnym do oryginału poezji Goethe'go. Nie i już. Jako, że mieliśmy jeszcze ostatnie kanapki i zapas wody mineralnej w bagażniku i mimo, że ściszonym głosem bardzo spokojnie i w niezwykle oględnych słowach powiedziałem Panu Kierownikowi coś, czego już nie pamiętam, zdarzenie to nie nadwątliło mojej niezłomnej wiary w odwieczną przyjaźń polsko-węgierską i radośnie ruszyliśmy w stronę Belgradu. Wczorajsze kanapki i zimna woda, to średnie rozwiązanie na śniadanie. Postanowiliśmy więc, że na pierwszej stacji benzynowej zjemy coś i napijemy się kawy. Ale pierwsza stacja była zamknięta, druga i trzecia też. Pamiętacie to skrzydlate słowo? To dobrze, bo ja też je sobie właśnie przypomniałem. I tak, na wodzie i wczorajszej kanapce dotarliśmy do granicy HU/SRB, zewnętrznej granicy UE. Na granicy kawy też nie dostaliśmy. Na pasie wjazdowym do UE trwała jakaś impreza, coś jakby mecz: po jednej stronie wielkiego płotu stali chłopcy w kaskach i odbijali tarczami butelki, kamienie i inne sprzęty, które rzucali w nich przystojni, śniadzi i elegancko ubrani młodzieńcy z drugiej strony, usiłujący przeskoczyć przez siatkę z drutu kolczastego. Nie rozumiem tylko, dlaczego rzucający wrzeszczeli przy tym ałła, ałła, bo jak ja lałem się z chłopakami na podwórku, to ała krzyczał ten, który obrywał półcegłówką w głowę, a nie ten, który rzucał. Ale może po prostu tylko taki film właśnie kręcili i ktoś z reżyserki pomylił listę dialogową. Potem to się wytnie. I dla poprawności, nie pasujące sceny zresztą też.
Nasz pas w kierunku Belgradu był pusty. Chłopcy w kaskach po stronie HU machali tylko rękami, że mamy znikać, a chłopaki w innych kaskach po stronie SRB też zachęcali nas, by opuścić teren imprezy, a skoro nie mamy biletów, to nie robić żadnych zdjęć. Szukając kolejnej stacji z kawą, zastanawiałem się, co to właściwie była za zabawa. Tymczasem od strony Belgradu, w kierunku granicy, gdzie właśnie odpalano sztuczne ognie i kolorowy dym, zdążały kolejne zastępy dziarskich młodzieńców chcących wziąć udział w rozwijającej się imprezie. By nie zabłądzić, najkrótszą drogę do kasy zasiłkowej guglowali  sobie przez smartfony i tablety, bo skacząc po dachach samochodów czekających na wjazd do UE, każdy stukał coś w klawiaturę. I tak przez około 20 km... Kawy nam się już odechciało. Jak to było z tym skrzydlatym słowem? No właśnie. W Belgradzie wymiotło mnie na obwodnicę, która istnieje głównie na niemieckich mapach, bo w terenie niekoniecznie. Po 1,5h udało nam sie objechać miasto i w niewielkim korku szparko posuwaliśmy na południe. Tak szparko, że aby innym nie utrudniać, w końcu dałem za wygraną i zjechałem w stronę Dunaju. Znowu zapomniałem: co to było za słowo? Jak na pierwszy dzień wakacji, wrażeń starczyłoby na cały miesiąc. Postanowiliśmy więc, że teraz będzie nostalgicznie i pojechaliśmy do znanego nam Golubac'a nad Dunajem. To tam zginął nasz dzielny Zawisza Czarny walcząc za nie swoją sprawę. W hotelu Pani Recepcjonistka przesłuchała nas na okoliczność zaświadczeń, gdzie nocowaliśmy poprzednio w Serbii, ale po wnikliwej analizie paszportów uwierzyła że to pierwsza noc i nie wzywając milicji pokój przydzieliła. Zeszliśmy do restauracji na kolację. Zupa rybna i ryba. Dużo ryby! I żadnego mlecznego świństwa, które nazywają tu kawą, tylko normalne piwo i wino dla Pani Królowej. Po zaledwie około 1h, nasze zamówienie przyniósł chwiejnym krokiem prawidłowo już nawalony mocno starszy Pan Starszy Kelner. Ale Pan Szef Kuchni upiekł dla nas ekstra, pyszny serbski chleb - pogacza. To coś z lewej. A że i ryba była pyszna, to zachowałem spokój. Gdy już nasyciliśmy się, zarówno Pan Starszy Kelner, Pan Szef Kuchni, jak i Pan Kierownik Całości, byli tak równo nawaleni, że nie chcieli żadnej zapłaty, mówiąc, że mają awarię i że załatwimy to nazajutrz w recepcji wraz z opłatą za pobyt, a teraz, raczej chętnie napiją się z nami śliwowicy, bo ich właśnie suszy. Szczęśliwi, nasyceni i lekko upojeni, udaliśmy się na wieczorny spacer nabrzeżem wzdłuż Dunaju, a potem spało się dobrze.
Rano, uprzejmym gudbaj, powitał nas w restauracji bardzo wczorajszy Pan Starszy Kelner w stanie postępującego nawalenia. Gdy zaproponował na śniadanie salami oder dżem, jakoś wytrzymałem. Ale po propozycji do picia mołoko oder kakał, zrobiło mi się trochę niedobrze. Poprosiłem o kawę. Bez mleka i bez cukru. Czarną. Po 0,5h Pan Kelner, chwiejnym krokiem przyniósł koktajl mleczny. Wtedy zrobiło mi się całkiem niedobrze. Udałem się do samochodu, gdzie znalazłem najostatniejszą już kanapkę i resztkę wody w butelce. Podzieliłem się okruszkami z Panią Królową, wynieśliśmy nasze skromne bagaże i skierowałem się do recepcji uregulować rachunki i odebrać paszporty. I tam, jak po trafieniu głową w ścianę lub oberwaniu spadającym sufitem: cofnąłem się w czasie o jakieś pół wieku. W recepcji... I tu WARNING: mógłbym dalej, grzecznie i poprawnie jak w telewizorze, odbierając właściwy sens rzeczywistości, pleść dyrdymały owijając słowa w nic nie znaczące sreberka. Ale dość i uprzedzam wrażliwe serduszka, że dalsza narracja niekoniecznie będzie prowadzona w stylu soft, a brnąc dalej w mój tekst zawierający treści nie zawsze poprawne, czynicie to na własną odpowiedzialność, co może wiązać się z uszczerbkiem dla Waszych doznań estetycznych. W recepcji siedziało złe na cały świat, wielkie, tłuste babsko, ociekające potem pomieszanym z nadmiarem pudru i szminki, spod tłustych strąków wiszących jej na głowie. Awantura czaiła się w powietrzu. Zrobiłem jednak bardzo przyjemny wyraz twarzy i upewniwszy się, czy hotel posiada logo VISA, podałem kartę płatniczą, prosząc o rachunek. Babsko rzuciło w moją stronę wściekłe spojrzenie, kartę też, i warknęło: KESZ!! Nie pomogły protesty ani wskazywanie logo VISA na ścianie recepcji. Mam pójść do bankomatu lub banku i przynieść KESZ, albo pożegnać się z naszymi paszportami. Nie miałem wyjścia. Bankomat i bank były po drugiej stronie placu. Tyle tylko, że był to jedyny bankomat w miasteczku, i drobiazg - nieczynny. I jedyny bank w promieniu 70 kilometrów, też drobiazg - w remoncie, o czym grzecznie poinformowali mnie rozpijający właśnie 6-pak, Panowie Budowlańcy. Zrezygnowany wróciłem do hotelu i podałem triumfującej paskudzie jedynie słuszny banknot 50 EUR. Ełro gut - wycharczało babsko. Ale zaraz odrzuciło banknot w moją stronę wrzeszcząc: drugoj! Znaczy, że mam dać inny, bo ten miał w każdej innej sytuacji nic nie znaczące naddarcie ok. 1,5 centymetra. Podałem inny. Babsko podejrzliwie obejrzało go pod światło. Potem nastąpiło to, czego chciałem uniknąć, usiłując wcześniej płacić kartą.
Paskuda zajrzała do jakiejś gazety, postukała w kalkulator, coś pogryzmoliła na marginesie gazety i położyła przede mną kupkę wymiętolonych kolorowych papierków i garść drobniaków. Z trudem panując nad sobą, w słowach jeszcze w miarę oględnych zażądałem reszty w euro, skoro w takiej walucie płacę. Usłyszałem, że taki zakon, czyli, że niby takie przepisy, po czym w naszą stronę poleciały nasze paszporty wraz z zaświadczeniami o legalnie odbytej nocy na terytorium Serbii. Wtedy nerwy mi jednak nieco puściły i dałem dość długi wywód, którego szczegółów przytaczać nie będę, co sądzę o tym burdelu, tzn., pardon - hotelu, serbskich przepisach, wciąż leżących na ladzie kolorowych numizmatach udających pieniądze i chyba co sądzę o Serbii w ogóle oraz jej aspiracjach do UE, której nagle stałem się gorącym zwolennikiem. Ale paskudy to już nie ruszało - dopięła swego. QRVA! A miało być nostalgicznie w znanym nam sprzed lat hotelu. A co się stało z naszą kolekcją numizmatyczną? Nic. Pani Królowa spokojnie zebrała kolorowe papierki i miedziaki, po czym w najbliższym sklepie wydała to wszystko do ostatniego moniaka na słodycze, na końcu kupując winogrona na sztuki. Zaś 2h później, po przejechaniu przez Przełom Dunaju, wypuszczono nas z Serbii, sprawdziwszy i zabrawszy nasze zaświadczenia o legalnie odbytym noclegu. Postanowiłem już nigdy nie wracać Serbii. Pamiętacie skrzydlate słowo? Zdjęcie, specjalnie dla Noli, która zna to miejsce: pamiętasz tę łączkę nad Dunajem, koło zamku Golubac, skąd pływały spacerowe łódki? Już jej nie ma, tak wyglądała kiedyś. Obecnie jest tu wysypisko śmieci, gruzu i innego paskudztwa z terenu budowy koło ruin zamku, który remontuje austriacka firma w ramach programu restauracji obiektów niemieckiego dziedzictwa kulturowego. Tak, niemieckiego! I po cholerę było ci, rycerzu Zawiszo z Garbowa, kłaść tu głowę za nie swoją sprawę? Wjechaliśmy do Rumunii. Tu zawsze czułem się dobrze. Zawsze instynktownie wyczuwałem tu, autentyczną serdeczność i sympatię dla Polski. A że nadal miało być nostalgicznie, przejechawszy przez zaporę Żelazne Wrota, skierowaliśmy się do znanego nam pensjonatu La Ponton w Eşelniƫa nad Dunajem. Gospodyni upewniwszy się: turisti din Polonia?, bez dalszych pytań o cokolwiek, oddała nam najlepszy apartament z przepięknym widokiem na szeroko rozlany w górskim kotle Dunaj. Miejsce jest tak piękne i urokliwe, a atmosfera tak sielska, że postanowiliśmy zostać tam dłużej, niż planowaliśmy. Pani Królowa wypoczywała i wygrzewała nowe bioderko na rozległym pensjonatowym pomoście pod którym pluskał Dunaj, popijając czerwone wino i zajadając pyszne naleśniki z jagodami polewanymi czekoladą. Też dałem się szybko do nich przekonać, wybierając jednak na popitkę doskonałe rumuńskie piwo Ursus.
Kolejnego dnia, otrzymawszy od Pani Królowej przepustkę, wybrałem się samotnie w góry, by jak kiedyś, wejść na skały opadające kilkusetmetrowymi stokami do Przełomu Dunaju między najpiękniejszymi dunajskimi kotłami, Cazanele Mari i Cazanele Mici. Tam zapomniałem o wciąż jeszcze niezrozumiałych dla mnie scenach z granicy węgiersko serbskiej i był to bodaj jedyny dzień podczas tych wakacji, gdy miałem ochotę robić zdjęcia. Będą one tematem osobnej galerii. I tak, w błogim nastroju, przyjemnym ciepełku i przy plusku fal Dunaju omywających pomosty i tarasy pensjonatu La Ponton, spędziliśmy kilka pięknych dni, zajadając na kolację świeże ryby, a naleśniki z jagodami bez limitu, gdy tylko przyszła nam nań ochota. O czerwonym winie i zimnym piwie nie wspominam, bo to oczywiste, że płyny w organizmie należy systematycznie uzupełniać...;) Tak, w Rumunii zawsze czułem się dobrze. Zawsze instynktownie wyczuwałem tu, autentyczną serdeczność i sympatię dla Polski. Także, gdy strzelony video radarem z radiowozu, Panowie Policjanci początkowo bardzo sztywni i groźni, widząc polskie dokumenty, natychmiast skruszeli i z uśmiechem zachwalali: bella Polonia. Co oczywiście, zgodnie z moimi najszczerszymi odczuciami żywionymi od zawsze, odwzajemniłem bellissima Romania, bo czyż nie jest bellissima? Ruszyliśmy w dalszą drogę. Przez Pak Narodowy Doliny Rzeki Czerna z zamiarem dotarcia przed zachodem słońca na wielokrotnie już odwiedzaną Transalpinę. Wciąż miało być nostalgicznie. Niestety, droga prowadząca przez przepiękną dolinę, okazała się dla Skody nieprzejezdna i rozsądek nakazywał zmienić trasę. Jednak to, co zobaczyliśmy, było tak piękne, że żadne skrzydlate słowa nie fruwały w powietrzu. Prawdziwe rozczarowanie było dopiero przed nami. Na Transalpinę - DN 67C, najkrócej było nam dojechać od zachodu, od Petroşani. Do Obîršia Lotrului, gdzie Transalpina wychodzi z piętra regla górnego i serpentynami wije się przez hale Karpat Południowych dojechaliśmy ze spokojem i w pogodzie ducha. To nic, że w związku z remontem, na długich odcinkach, nawierzchnia była zdjęta do żywej skały, a to co zostało po starej drodze, przypomniało czołgowy tor przeszkód na ruskim poligonie po bombardowaniu. To nic, że w żadnym ze schronisk napotkanych po drodze, nie dostaliśmy żadnej rumuńskiej ciorby, (zupa), na którą przyszła nam akurat wielka ochota, a na mici z frytkami, które pokazywała w zeszłym tygodniu nasza Koleżanka Licja w swojej galerii, akurat nie mieliśmy ochoty. Miała być ciorba i to ciorba da vacuta. Czyli gorący rosół z kawałka krowy. Ale widoki były tak piękne, że zapomniałem o fruwających słowach. Zwłaszcza, że najpiękniejsze górskie połoniny były dopiero przed nami.
Wspinaliśmy się coraz wyżej i wyżej. Przed nami były już tylko rozległe i pożółkłe o tej porze roku karpackie połoniny i niczym nieograniczona przestrzeń. Tak nam się przynajmniej, zdawało. Tymczasem to, co wkrótce zobaczyliśmy, daleko odbiegało od zachowanych w naszej pamięci obrazów choćby z wiosennego wyjazdu w ubiegłym roku. I nie chodzi wcale o to, że połoniny zmieniły kolor, bo to rzecz normalna w przyrodzie i na tym polega jej piękno. Niemal cała trasa, na swoim najpiękniejszym odcinku, została obrzydliwie obandowana blaszanymi zaporami. Do niedawna kultowa górska droga dla zapaleńców, uwielbiana przez zmotoryzowanych, zwłaszcza motocyklistów z połowy Europy, została zamieniona w blaszane koryto. Koryto, którego blaszane brzegi zasłaniają najpiękniejsze widoki i skutecznie odgradzają od wszelkich, licznych wcześniej, miejsc umożliwiających zatrzymanie się i kontemplowanie wspaniałości krajobrazu. To zdjęcie historyczne, tego już nie ma. Dziś są krawężniki, ostrzegawcze żółte ciągłe linie i blacha na wysokości oczu kierowcy. Jest bezpiecznie, a droga spełnia europejskie standardy, jak chciała Ciocia Unia zaleceniami swoich nie odpowiadających przed nikim komisarzy ludowych. Byłem wściekły, prawie bliski płaczu. Miało być nostalgicznie, a zepsułem sobie wspomnienia.  Ale nie kląłem i skrzydlate słowa nie pofrunęły nad połoniny. Postanowiłem już nigdy tu nie wracać, żegnaj Transalpino... Przejechaliśmy Przełęcz Urdele i zjechaliśmy kilkaset metrów w dół, do sennej o tej porze, dawnej wioski pasterskiej, dziś niedokończonego kurortu, Rânca. Tu dla odmiany, nic się nie zmieniło. Tą samą kamienistą drogą składającą się głównie z dziur, dojechaliśmy do naszego pensjonatu. W progu powitał nas gospodarz i bez zbędnych wstępów poinformował, że właśnie zachorowała mu kucharka i ciorby z kawałka krowy nie będzie. Piwo jakoś skończyło się, ale może nam odsmażyć mici z frytkami. Wciąż zachowuję spokój... Wieczorem pojawił się internet i wrócił zasięg  telefonii komórkowej, a ani jedno ani drugie, nie jest na tej wysokości w Karpatach oczywistością. Na wieść o tym, wszyscy pensjonariusze rzucili się do świetlicy, zajmując co lepsze miejsca w pobliżu modemu. Ja też, z laptopem, Pani Królowa ze smartfonem. Rozdzwoniły się zaniepokojone Dziecka, gdzie jesteśmy, co się z nami dzieje i czy w ogóle wiemy, co się dzieje. Nie wiedzieliśmy. Chcąc dowiedzieć się więcej, odpaliłem internet. Postępackie portale, stacje i redakcje łkały z żalu nad losem uchodźców, maszerujących przez Bałkany zwartymi kolumnami do Berlina w odpowiedzi na niemieckie zaproszenie. Łkanie zmieniało się w grzmoty oburzenia na Węgrów usiłujących im w tym przeszkodzić broniąc zewnętrznej granicy UE. Na portalach krążyły wyciskające łzy w oczach zdjęcia matek z dziećmi i mające budzić grozę zdjęcia węgierskich policjantów.
Internetu jednak ocenzurować się nie da. Poprzez oficjalną narrację, na portalach społecznościowych i w prywatnych blogach, także Obieżyświatów, choć nie z tego portalu, przebijały się głosy i zdjęcia naocznych świadków muzułmańskiego najazdu na grecką Lesbos, włoską Lampedusę, hiszpańską Melillę. Głosy świadków grabieży i pobić na granicy włosko austriackiej, czy pierwsze doniesienia o morderstwach i gwałtach na wolontariuszkach we włoskich obozach przejściowych. Teraz zrozumieliśmy, co widzieliśmy na granicy HU / SRB. Pani Królowa przytomnie potwierdziła i moje spostrzeżenie, że wśród tych uchodźców prawie nie było ani kobiet, ani dzieci, ani osób starszych, lecz niemal wyłącznie wyrostki i młodzi mężczyźni w sile wieku, dobrze odziani i nie wyglądający na zagłodzonych. Z przekąsem też zauważyła że niezwykle dzielni muszą być ci mężczyźni, zostawiający swoje kobiety, matki, żony, siostry i dzieci tam, gdzie toczy się wojna... Następnego dnia ruszyliśmy do Bułgarii. Bez przeszkód przejechaliśmy przez Dunaj, a pod wieczór dotarliśmy do ośrodka w Marina Cape opodal Nessebaru. Tu Pani Królowa całymi dniami pławiła się w basenie rehabilitując nowe bioderko, a ja, co godzinę też wchodziłem do wody. Żeby schuść. A gdy nam się znudziło robiliśmy to samo w ciepłym morzu, w przerwach jedząc bułgarską kavarmę i bogracz, a nawet mici zwane tu kjufte, popijając winem, piwem, a nawet normalną kawą. Bez mleka. Coś jednak tliło się pod czaszką. Gdy Pani Królowa realizowała kolejne ćwiczenia na usprawnienie bioderka, ja urywałem się z laptopem do free zony na ośrodku. Urzędowy ton łkań nad losem uchodźców oraz gromkie potępienia wobec każdego odmiennego zdania przeważały, ale wieści z frontu były coraz bardziej niepokojące. Rozruchy w Budapeszcie, zasieki na granicy węgierskiej i chorwackiej. Do Bułgarów zaczęło docierać, że za chwilę muzułmański najazd może ruszyć przez ich kraj. Zaniepokoiło nas to. Bo jeśli tak miałoby się stać, to jedyna droga do najbliższej kasy z niemieckim socjalem i w ramiona Makreli wiedzie dalej przez Rumunię, a właśnie przez rumuńską Bukowinę i Maramuresz  zamierzaliśmy wracać do domu. Dziś wiemy, że nasze obawy przed trafieniem na którejś z granic w środek jakiejś awantury były przedwczesne. Jednak wówczas, będąc tuż obok bałkańskiego szlaku wędrówki tzw. uchodźców, wyglądało to zupełnie inaczej. Zrezygnowaliśmy z malowanych monastyrów i kolorowej jesieni na Bukowinie. Pojechaliśmy jedynie na dwa dni do Kamiennego Brzegu nad granicą bułgarsko rumuńską. Tam miało miejsce zdarzenie niemal identyczne jak to opisane wcześniej, w Golubac'u, w Serbii. Ale ponieważ zbiegło się to z nieuniknioną w tych rewirach wymianą flory bakteryjnej, nie miałem siły na żadne skrzydlate słowa. Nie wiem, czy w tym wytrwam, ale postanowiłem już nigdy nie bywać w Bułgarii.
Tymczasem TVN łkał o uchodźcach spacyfikowanych na dworcu Kelleti w Budapeszcie. BBC i CNN relacjonowały odbicie pociągu do Wiednia uprowadzonego przez hordę najeźdźców. W internecie ludzie pisali, że Węgrzy opanowali sytuację i powrót przez Węgry jest już bezpieczny. Nie do końca była to prawda, zadyma trwała, ale postanowiliśmy wracać przez Budapeszt. Autostradą z Belgradu ciągnęły na granicę kolumny serbskiej policji. A za naszymi plecami Węgrzy zamknęli granicę. Wrażliwym serduszkom niezbyt podobało się? Początkowe blablabla było poprawne, dalej już nie? Przecież ostrzegałem, że dalej soft nie będzie. I  opisałem wyłącznie to, co w podróży sam widziałem. Dziś bogatsi o doświadczenia choćby sylwestrowej nocy w Köln, mamy szansę być mądrzejsi i dostrzec to, co oficjalny przekaz do niedawna zakłamywał mamiąc wymianą kulturową. I wiecie, co mnie jeszcze zastanawia? Jak będzie wyglądała strefa Schengen podczas wakacji 2016...

najbliższe galerie:

 
PRZEŁOM DUNAJU - 2011 - PENSJONAT NAD WODĄ
1pix użytkownik przemyslaw odległość 0 km 1pix
PRZEŁOM DUNAJU - 2015  - Pensiune La Ponton
1pix użytkownik przemyslaw odległość 9 km 1pix
RO 04. 2012 cz 09 Przełom Dunaju G.  Almaj
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 10 km 1pix
Baile Herculane - Łaźnie Herkulesa
1pix użytkownik dispar odległość 24 km 1pix
Góry Cernei –  Baile Herculane
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 24 km 1pix
Góry Almaj i Przełom Dunaju
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 25 km 1pix

komentarze do galerii (92):

 
przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 05.02.2016 20:23

Kojotener,
cześć, no - może w końcu wyrwę Cię z tego cienia skutecznie...;)
A zarzutami o "mowę nienawiści" nie przejmuj się: to oznaka poddania się oponentów, zupełnie tak, jak podniesienie rąk do góry - czyt.: całkowita utrata argumentów...;)
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 05.02.2016 20:20

Afrodyto,
dziękuję za uznanie. A praca? - cóż, najwięcej pracy zajęło przemyślenie koncepcji galerii, a dokładniej - troska o "wrażliwe serduszka"...;)
Serdecznie pozdrawiam!
:))

kojotener użytkownik kojotener(wpisów:256) dodano 05.02.2016 15:22

Cześć Przemku.
Masz dar - jeszcze nie wyrwałeś mnie z "cienia" ale ta galeria mną szarpnęła. Widzisz ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem tchórzem, rzec można w środowisku - oportunistą. Jestem z natury z PO - czytaj poprawny obyczajowo. Jak się już odezwę i powiem że się nie zgadzam to słyszę że uprawiam "mowę nienawiści" Gratuluję Przemek galerii.

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3715) dodano 04.02.2016 17:21

Znakomita galeria i wspaniałe opisy. Wiele pracy włożyłeś w tę galerię. Ogląda się z zainteresowaniem i tak samo się czyta. Mistrzowskie podejście do tematu.
Pozdrawiam serdecznie.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 04.02.2016 10:01

Chociaż "kamenica" właśnie skończyła się, aktualnie jestem przy "burgasko"...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 04.02.2016 09:59

Iiii tam, nie ma strachu...;)
Było ze 28 stopni. W wodzie - jak tylko do niej wszedłem, to aż spociłem się z gorąca.
Nie wiem, jakbym tam przeżył, gdyby nie zimna "kamenica"...;)
Wszystkiego najlepszego, Halszko!

halszka użytkownik halszka(wpisów:2158) dodano 04.02.2016 09:53

Gratki Przemku! Trochę martwię się o Ciebie,bo tak siedzisz na tym leżaku topless dość długo,a tu środek zimy.... Nie przeziębisz się? Może jakiś kocyk podesłać albo chociaż dresik ?:))) Pozdro:))

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2604) dodano 03.02.2016 22:12

No to już się cieszę na ten cdn..:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 03.02.2016 22:05

Aniu - Góralko z Mazur, dziękuję za odwiedziny!
Tak, do Rumunii zawsze miałem słabość, a że i materiału mam wciąż jeszcze sporo, to obiecuję, że będą kolejne galerie: i Z Przełomu i z Transalpiny i z innych miejsc.
No, i oczywiście, Dispar ma rację: na Bałkany i tak jeszcze wrócę...;)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 03.02.2016 22:02

Lucy, Dispar, Charlie, Olazim - dziękuję!...:))
Wszystkim, którzy odwiedzili tę galerię - serdecznie dziękują!

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2604) dodano 03.02.2016 21:40

Gratki:)) Przemku wiesz co...pisz, pisz, stwórz blog, czy też inną gadaną stronę którą będziesz okraszał swoimi zdjęciami...a ja zaś będę czytać w wolnych chwilach, totalnie zapominając przy tym o otaczającej rzeczywistości...zaś co do galerii, dobrze że Pani Królowa dała Ci przepustke i samotnie mogłeś po górach pochodzić i takieeee widoki tu zaserwować. Znęcasz się tą Rumunia...ukazując takie obrazy i pisząc że zawsze miałeś słabość do tego kraju, a ja biedna znów dumam jakby tu wykombinować jakiś wypad tam...mimo innych planowanych kierunków. Pozdrawiam serdecznie:))))))))

olazim użytkownik olazim(wpisów:2145) dodano 02.02.2016 15:54

Gratulacje-galeria z bardzo prawdziwymi tekstami-/nie było mnie wcześniej/-dobrze że trochę udało się Wam wypocząć-pozdrawiam.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1721) dodano 01.02.2016 13:56

REMANENTowe gratulacje :-)
Pozdr.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5181) dodano 01.02.2016 08:01

Ni i bardzo dobrze. Należało się.
Pozdrawiam serdecznie:)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2110) dodano 01.02.2016 07:45

Gratulki 😊.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 31.01.2016 19:08

Ooo! Magdalena też mnie odwiedziła - dziękuję serdecznie, gorąco pozdrawiam!...:))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 31.01.2016 19:06

Cześć Woja!
Też dawno nie widzieliśmy, dziękuję za odwiedziny! La Ponton z czystymsumieniem polecam - super meta na kilka dni leniuchowania i wycieczki po okolicy,a jest co ogladac!
No i te naleśniki - (clatite)...!
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 31.01.2016 19:04

Marcowa,
można czytać i oglądać, kolejność dowolna...;)
Dziękuję za odwiedziny, (chyba dawno nie widzieliśmy się), serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 31.01.2016 19:02

Halszko - kwitniesz...;)
Piękny awatar, jak kawałek słonecznikowego gdzieś w Toskanii wczesnym latem...:)
Coś mi się wydaje, że mówiąc o tej strefie, trzeba zacząć przyzwyczajać się do czasu przeszłego, c'est passé...

woja użytkownik woja(wpisów:473) dodano 29.01.2016 21:34

Nastawiłem się na leciutką galerię z ulubionych Bałkanów, a tu niespodzianka... Wczoraj wolałem nic nie pisać, bo nieładne słowa cisnęły się na usta. Zresztą musiałem wrócić na spokojnie, bo przypomniało mi się, że zaczytałem się... i na zdjęcia nie zobaczyłem wcale:-)
PS. La Ponton rewelacja!
Pozdrawiam

halszka użytkownik halszka(wpisów:2158) dodano 29.01.2016 11:40

Wróciłam i doczytałam.Po wstępach spodziewałam się jakiegoś horroru i że Ty w oku cyklonu:((( Ale wróciłeś "alive and kicking" bogatszy o wszystkie przeżycia:) Zachciało się podróży sentymentalnej w niepewnych czasach,to ją miałeś mocno zmodyfikowaną:( Szkoda,bo przyćmiła dawne wspomnienia i piękne widoki. A gdybyś pojechał z domu w odwrotnym kierunku na północ,to też byś dojechał nad morze i miał po drodze mnóstwo zajazdów z czarną kawą oraz innymi daniami regionalnymi i może by te skrzydlate słowa nie były takie częste:) Na pewno w dzieciństwie jeździłeś nad polskie morze i też byłaby to swego rodzaju podróż sentymentalna:) Można by ją urozmaicić i wydłużyć objeżdżając nasz piękny kraj dookoła i zaglądając aż w Bieszczady,gdzie też są połoniny i zabytkowe cerkwie:))) Pozdrawiam!:)
P.S. Sama jestem ciekawa,czy strefa Schengen przetrwa do wakacji 2016.

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1525) dodano 29.01.2016 00:52

rewelacja już sama nie wiem czy ma Cię czytać czy oglądać obie opcje rewelacyjne ! mocno mi się podoba pod każdym względem :))) pozdrawiam serdecznie :)))

halszka użytkownik halszka(wpisów:2158) dodano 28.01.2016 22:10

Przemku,chyba dopiero jutro wrócę do Twojego "Remanentu" i dokładnie wszystko poczytam,bo już mi ta galeria prawie zniknęła w otchłani Internetu ... taki tu dzisiaj ruch na portalu:) A i godzina późna się zrobiła i oczy się kleją, i mózg się lasuje od natłoku informacji ... Dobranoc:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 28.01.2016 19:17

No to Wiosno, wzywam Cię!...;))

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:228) dodano 28.01.2016 18:57

Przemysławie, mój śmietniczek przeobraził się już w ogromne wysypisko śmieci, którego kompletnie nie ogarniam. czasami Jackowi udaję sie wygrzebać jakiś ciekawy okaz. Może bliżej wiosny uda mi się nad nim zapanować.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 28.01.2016 13:28

Hej, Paniwu! - co za miła niespodzianka!...:)))
A różnijmy się, różnijmy, to wnosi powiew świeżości i inspiruje do przemyśleń. Choć, rzecz jasna i też jest to normalne, zazwyczaj pozostajemy przy swoich zdaniach: ja, na przykład, też bardzo cenię sobie przemyślenia i zdanie Patryka i w najmniejszym stopniu mi to nie przeszkadza, że bywają one niekiedy zupełnie rożne od moich.
Zaś na wyprawę Przełomem Dunaju gorąco namawiam, a mogąc domyślać się z dużą dozą prawdopodobieństwa Waszych upodobań, sądzę, że to coś dla Was i będziecie zadowoleni, zarówno z pobytu po serbskiej, jak i rumuńskiej stronie - La Ponton polecam z czystym sumieniem!. A co z Twoim "śmietniczkiem"? Podejrzewam, że nie jedną ciekawą galerię, udałoby Ci się z niego wydobyć?
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam częściej!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 28.01.2016 13:11

Cześć Halszko!
To zapraszam ponownie wieczorem - myślę, że majaki ani inne koszmary Ci nie grożą...:)))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 28.01.2016 13:10

Cześć Jacku!
Zawsze cieszę się, jak zaglądasz! Przygód trochę było, fakt, może też lepiej, że nie mieliśmy wtedy bladego pojęcia, co się właściwie dzieje. Przynajmniej początkowo. Niestety, dziś żałuję, ale w obawie "wymiany kulturowej", (były przypadki pobić i dewastacji). na przejściach granicznych, zrezygnowaliśmy z przejazdu Bukowiną i Waszym szlakiem przez północną Rumunię, po tym, jak w Bułgarii poszła fama, że watahy ordyńców pójdą przez Bułgarię, Rumunię i Ukrainę lub Słowację.
Osiołek trafiony już po czeskiej stronie, z tym, ze to stare zdjęcie.
Serdecznie pozdrawiam z Ciemnogrodu!...;)))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 28.01.2016 12:53

Cześć Charlie!
Ocenzurowałem? No wiesz, prewencyjnie: ćwiczę już autocenzurę, bo jak Zły Kaczor naprawdę zamachnie się na mendia, to nie tylko zabiorą internety, ale jeszcze może trafię do jakiegoś sanatorium, gdzie warunki mogą odbiegać od tych jakie oferują w Norwegii za niepoprawność...;)
Bawaria jest piękna, gratuluję! Nie wiem tylko jak jest teraz, ale gdy my włóczyliśmy się po tamtejszych kotlinach górski, byli tam tylko prawdziwi Bawarczycy, choć jak wszędzie, trafiali się też Polacy. Aha, mam bardzo miłe wspomnienie z Bawarii: schodząc z jakiejś góry, gdzieś koło Mittenwald, wklepał mi się we właściwe miejsce wylatujący wcześniej i bolący dysk. Od tego czasu, ponad 20 lat, mam święty spokój - jakby co, to gorąco polecam!...;)))
Fajnie, że zajrzałaś, zawsze milo Cię gościć, pozdrawiam!

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:228) dodano 28.01.2016 12:44

Witaj Przemysławie. Nie odzywałam się przez wiele, wiele miesięcy..... Przyczyna prozaiczna, okazało się że ja SENIORKA mam tyle różnych ważnych zajęć, że nie mam kiedy zajrzeć do OŚ. Tym razem zajrzałam. I..... Znalazłam, wspaniałe notatki z podróży, jakże interasujące, dowcipne, rubaszne, powiedziałabym mocne, urozmaicone, jak rodzynkami w cieście, skrzydlatym słowem. Naprawdę ciekawe! Prawdziwy REMANENT! A może Deja vu? Oby nie! Zdjęcia rewelacyjne, a przełom Dunaju przepiękny! Poproszę Jacka, żeby mnie tam zabrał kiedyś. Polityką się nie zajmuję, ale ja SENIORKA, w pełni popieram młodego Patryka80. Też jestem po jasnej stronie mocy, kocham wolność i uważam, że prawo i konstytucja powinny być przestrzegane. Toteż Patryku, popieram również Twój ranking, "V.O. plasuje się w mojej tabeli, również w dolnych jej partiach". A ponadto, lubię jeździć na rowerze i popieram "skołowanych", nie przeszkadzają mi wegetarianie, a ten gorszy sort Polaków jest jakiś taki pogodny i uśmiechnięty. Przemysławie, pomimo, żę się różnimy, to chyba pięknie? Pozdrawiam Panią Królową

halszka użytkownik halszka(wpisów:2158) dodano 28.01.2016 12:08

Przemko! Póki co obejrzałam zdjęcia,a do lektury wrócę wieczorem,bo widzę,że coraz więcej i mocniej się rozpisujesz,prawie jak na maturze:))) Na spokojnie poczytam do poduszki,ale czy potem nie będę mieć nocnych majaków czy koszmarów?!
Pozdrawiam serdecznie!:)

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:825) dodano 28.01.2016 11:22

Witaj Przemku. Z zaciekawieniem i przyjemnością obejrzałem Twoją kolejną galerię. Potwierdza ona opinię już dawno temu sformułowaną przez ówczesnych wędrowców, że podróże bywają trudne i pełne niebezpieczeństw. Opis waszych przygód jakże różni się od prospektów reklamowych biur podróży i bajek z tysiąca i jednej nocy o wstrętnym Orbanie i dobrym Turbanie. Oglądając #14 (te nieszczęsne kobiety i dziećmi !!!) pomyślałem, że dobrze tak Niemcom. Przegrali dwie wojny światowe może przegrają i trzecią, tym razem z muzułmanami i to na własne życzenie śpiewając zamiast Ody do Młodości "Allach Akbar", a my pozostaniemy w "średniowieczu" (o zgrozo !) jak nam "w tym kraju" wieszczyła pewna pani wąchająca kotleta innemu panu w pociągu o nazwie Pendolino. Zaciekawiło mnie również zdjęcie #5 skąd taki piękny osioł na trasie do Boboszowa ? Serdecznie pozdrawiam.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1721) dodano 28.01.2016 10:00

Przemku, galerię wstawiłeś pierwszorzędną :-) Szkoda tylko że tak mocno ją ocenzurowałeś ;-)
Fotki jak zawsze piękne.
Fajnie było odbyć podróż z Panią Królowa i Tobą Waszymi sentymentalnymi szlakami.

Ja w tym roku wakacje planuję spędzić w Bawarii, która ponoć ostatnio dość mocna zasiedlona jest przez 'nowych Niemców'.
Zobaczymy czy po powrocie też będę wzbogacała galerie skrzydlatymi słowami czy też nie... :-)
Pozdr.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 23:43

Irolek,
... i wszystko jasne...;))))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 23:42

Dispar - witaj!
Skromne dzięki za uznanie, fajnie, że znowu jesteś i że czujesz się już dobrze. Tak po prawdzie, to i ja byłem ostatnio mniej aktywny, ale gnaty, póki co, mam jeszcze swoje, choć na bramkach i tak dzwonię, ale z innych powodów. Pani Królowa twierdzi, że jedynie słuszna decyzja - nowa jakość życia.
Z Bałkanami, oczywiście, masz rację - tak tylko mi się powiedziało...;) Zresztą PK czuje się tam szczęśliwa, a ja mam słabość do brzoskwini...;) No, i piwo też mają niezłe...;)
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 23:34

Gregy,
od zawsze twierdzę: bellissima Romania!
A Przełom Dunaju rewelacja, byliśmy tam już trzeci raz i nie wykluczam, ze może jeszcze kiedyś znowu tam zajrzymy.
Pensjonat mogę polecić z pełną odpowiedzialnością. Miejsce juz kiedyś prezentowałem w moich starszych galeriach.
Dziękuję i pozdrawiam!

PS: i super naleśniki tam dają...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 23:29

Romario,
no wyobraź sobie, że - nie! A też tak myślałem, że chodzi o jakiś mecz...;)
Dzięki, że zajrzałeś, serdecznie pozdrawiam!

irolek użytkownik irolek(wpisów:993) dodano 27.01.2016 22:52

;)))))

dispar użytkownik dispar(wpisów:5181) dodano 27.01.2016 22:14

Świetna relacja, ale to nie nowość.
Dawno nie zaglądałem, a tu od razu taka perełka.
Z Panią Królową czuję więź nowobiodrowych. Stałem się wreszcie wartościowym człowiekiem z tym kawałkiem tytanu.
A na Bałkany i tak wrócisz.
Pozdrawiam serdecznie:)

gregy użytkownik gregy(wpisów:455) dodano 27.01.2016 21:38

Pięknie i przepieknie w tej Rumuni. Powiem szczerze, że nigdy mnie tam nie ciągnęło, ale widok kwatery La Ponton rewelacyjny. Wrzycam galerię do "chcę tam wrócić" :-) Dzięki

romario użytkownik romario(wpisów:238) dodano 27.01.2016 21:33

To znaczy że ci ludzie na fotce 14 nie idą na mecz??? (-:
No to ja już teraz wszystko rozumiem... (-:

A tak poważnie to bardzo wciągająca galeria.
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 18:18

Iiii tam: jak padnie na jasne, to co mi za rożnica...;)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 27.01.2016 18:13

Przemku problem w tym, że życie to nie szachy i trudno stwierdzić obiektywnie kto gra białymi (jest po jasnej stronie) ;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 17:56

Patryku,
właśnie "to" wspomniane szkolenie miałem na myśli...;)
I "nie podsłuchuj", bo o tej jasnej stronie mocy też właśnie myślałem, zdawało mi się, że po cichutku...;)
Dodam tylko, ze można nie tylko przejść, ale i przeciągnąć, a jakby nie było, zawsze będzie pozytyw. I o to przecież chodzi!
:))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 17:51

Barsolis,
ten renament, remanęt, tfu! - INWENTURA, jeszcze trochę potrwa, więc już teraz zapraszam na kolejną prezentację...;)
Serdecznie pozdrawiam!

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 27.01.2016 17:45

Przemku trochę już się wirtualnie znamy, więc miałem okazję tę Twoją naturę poznać. A a propos odnajdywania pozytywów to kiedyś na szkoleniu o konfliktach stwierdziłem, że konflikt pozwala na dokonanie restrukturyzacji w strukturze znajomych. Wszyscy się uśmiali i pewnie dlatego zapadło w pamięć. Poza tym zgadzam się z zasłyszanym niedawno stwierdzeniem, że zawsze jest czas przejść na jasną stronę mocy

barsolis użytkownik barsolis(wpisów:284) dodano 27.01.2016 17:41

piękne krajobrazy , ciekawy remanent -chcialbym taki mieć

Karol Barsolis Turysta Kulturowy www.turystakulturowy.pl

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 17:40

Elise,
dziękuję za wizytę. Tak, w Serbii tym razem się wściekłem, to prawda. Ale mam tez stamtąd inne, dobre i miłe wspomnienia.
Z tą deklaracją, ze "ostatni raz", to wiem, ze długo nie wytrzymam, bo to ładny kraj, a Przełom Dunaju jest fantastyczny i całkiem mozliwe, że za jakies 2-3 lata, jak Pan Bóg pozwoli, znowu nas tam poniesie...;)
Masz rację - też obawiam się o strefę Schengen, a to naprawdę duża sprawa...
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 17:36

Matviey,
witam po raz pierwszy w mojej galerii, dziękuję za miłe słowo.
Zapraszam w przyszłości i serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 17:33

Patryk,
wiem: Ty zawsze dostrzeżesz jasną stronę, nawet w konflikcie...;)
I tu mamy niewątpliwy pozytyw. Poza tym, wiesz przecież także, ze ja mam bardzo pacyfistyczną naturę...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 17:28

Śnieżko,
ale dlaczego, za co???
I dlaczego: "a tu nic - na razie", sugerujesz, że jednak mi to zrobią?...;)

elise użytkownik elise(wpisów:877) dodano 27.01.2016 17:21

Opis mistrzowski. Widoki piękne, chociaż przygody w Serbii niekoniecznie. Z Wrocławia do Luksemburga i z powrotem podróżowało mi się wspaniale. Tez boje się co z tą strefa szengen. Latem granica francuska była zamknięta. Trzeba było okazywać dowód. Bardzo interesująca galeria.

matviey użytkownik matviey(wpisów:42) dodano 27.01.2016 17:13

Fantastyczna wyprawa. Świetna fotorelacja, ciekawe opisy :). Wiele mi bliskich miejsc. Pozdrawiam serdecznie!

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 27.01.2016 17:02

Bartku ja absolutnie nie obwiniam Sobieskiego za upadek Rzeczpospolitej. Król celu takiego nie miał a gorzoły o nazwie Sobieski jeszcze wówczas nie sprzedawali ;) Chciałem pokazać tylko pewien problem w naszym narodowym podejściu do historii. W polityce międzynarodowej jak światem nie ma ani wiecznych przyjaciół ani wiecznych wrogów są tylko interesy. O te niestety - jak pokazuje historia - dbać nie umiemy. Wiktoria Wiedeńska Sobieskiego jest jednym z wielu przykładów jak dawaliśmy się wykorzystać i nie potrafiliśmy odcinać należnych nam kuponów. Zasługi Sobieskiego są niekwestionowane, ale o tym, jak te zasługi widzą poza naszymi granicami najlepiej świadczy pomnik Innocentego XI - nie gdzie indziej niż w Budapeszcie. Ojcem sukcesu jest tu papież a Sobieski tylko jednym z wykonawców

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 27.01.2016 16:54

Co by nie powiedzieć to imigranci ekonomiczni szturmujący Europę wnoszą też pozytywny akcent w nasze życie a przynajmniej na nasz portal - usuwają rozbieżności między niektórymi ludźmi a może nawet prowadzą do pojednań ;)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2703) dodano 27.01.2016 16:40

Myślałam, że po takim tekście zostaniesz zlinczowany, a tu nic;) Na razie;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 15:41

Irolek... a to i ja napiszę;)
Jeden z najfajniejszych komentarzy, jaki kiedykolwiek otrzymałem, zgadzam się w każdym punkcie, w każdym zdaniu, w każdym słowie, każdej literce i w każdej kropce...;)
Chociaż chwila, pardon, z wyjątkiem kropki przed jedną z liter w środkowej części alfabetu, ale to nieistotny i przemijający szczegół...;)
Dawno tak nie uśmiałem się, wręcz do łez. Kurczę - czy to na pewno Ty pisałeś, czy to jakiś mój stary tekst o którym zapomniałem???...:)))))
I wiesz co? - bo ja zwątpiłem: o co my właściwie mieliśmy, hmm, "rozbieżność", że tak to delikatnie ujmę???
Cześć!...:))))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 15:26

Witaj Nolu!
Pojechałem?...;) Ale o Tobie pamiętałem...;)
Serio, to może i lepiej, że na początku byliśmy nieświadomi sytuacji jak dzieci we mgle, bo gdy dotarło do nas, co właściwie dzieje się, nerwy miałem raczej trochę poszarpane. Mieliśmy też sporo szczęścia, bo wracając na Węgry stanęliśmy w sporej kolejce samochodów i któryś z żandarmów widząc PL rejestrację wyciągnął nas z kolejki i skierował na pas dla CD, a tam znowu straże zobaczywszy rejestrację kazali jechać. Innych trzepali do dywaników w bagażnikach. A potem 2 godziny później, już w Budapeszcie, dowiedzieliśmy się, że granica została w ogóle zamknięta.
Z tą deklaracją "nie bywania" w Serbii i w Bułgarii, to, oczywiście przesadziłem...;) I wcale nie wykluczam, że kolejny raz pojadę przez Przełom Dunaju, (uwielbiam to miejsce), i zatrzymamy się w tym samym hotelu...;)
Dzięki, że zajrzałaś i serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 15:13

Satan - cześć!
Tak, oczywiście i Nola i Ty, macie rację, a z tą deklaracją "nie bywania" w Serbii, czy w Bułgarii, jak niżej już napisałem, wiem z góry jak będzie...;)
A gdybym nawet nie chciał, to jak mawia "klasyk: - muszem...;) I nie będę się bronił, bo czy nie widzisz, że Pani Królowa, naprawdę wygląda na szczęśliwą, będąc tam?
natomiast nie ukrywam, ze cała ta sytuacja, wówczas nagła, niespodziewana i co gorsza zakłamywana, spieprzyła mi część planów: mam na myśli wspomnianą Bukowine, ale i Słowację, gdzie kierując się m.in Twoimi galeriami, zamierzaliśmy odwiedzić kilka drewnianych cerkiewek.
Dzięki, że zajrzałeś, pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 15:05

Andrew - cześć, witaj!
Wybacz, nie chciałem ani Ciebie, ani nikogo zniechęcać swoja relacją. Ja myślę, że nauka z naszych doświadczeń, jest taka, że należy mieć różne sytuacje na uwadze i umieć je sobie wyobrazić. Oczywiście, nie pchać się w środek awantury i unikać miejsc, które są niebezpieczne - inne zachowanie byłoby po prostu nierozsądne kub wręcz głupie. Nie ukrywam, nas opisana sytuacja zaskoczyła, nawet trochę spanikowaliśmy, co skutkowało zmianą trasy i rezygnacją z jej części. Dziś widzę, ze niepotrzebnie. Ale też, wtedy, istniejący realnie problem był nie tyle zakłamywany, co wręcz udawano, że go nie ma. Dziś wygląda to już inaczej.
Nie wiem jak Grecja, jakoś mnie tam nigdy nie ciągnęło, ale ani z Serbii, ani z Macedonii, w ogóle byłej Jugosławii, tak łatwo bym nie rezygnował - to piękne miejsca, a jadąc tam dzisiaj, trzeba chyba mieć tylko bardziej oczy dookoła głowy - z tą moją deklaracją co do Serbii, także Bułgarii, to oczywiście przerysowałem, bo nie sądzę, bym "wytrwał" w tym postanowieniu. Zwłaszcza, że Pani Królowa bardzo lubi tam być, a ja uwielbiam tamtejsze brzoskwinie...;)
Dziękuje i serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 14:41

Lucy,
dzięki za niezawodną obecność i jak zawsze miłe słowa, serdecznie pozdrawiam!...:))

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 27.01.2016 14:41

Zgadza się, że jest to w jakimś zakresie wróżeniem z fusów. Niemniej jednak problemy demograficzne uważam, ze będą zwłaszcza w Afryce narastać. Imimo znacznego wzrostu PKB i takich tam, Afryka nie bedzie w stanie utrzymac takich mas.
Wiec ruch na Północ będzie postępował. Wojna oczywiscie moze ci rozwiązać problem demograficzny, ale by musiała byc prowadzona w stylu III Rzeszy, nawet obecna wojna w Syrii mimo 300 tys ofiar nie ma charakteru eksterminacyjnego ( poza nielicznymi mniejszościami jazydów, czy homoseksualistów) .
Dlatego też każda wojna dajmy na to w RŚA Nigrze czy Nigerii ( gdzie pewnie jest najbardziej prawdopodobna z uwagi na strukturę religijna i narodowościową) doprowadzi do masowego exodusu. Państwa arabskie u góry kontynentu będa tylko puszczac ten strumien do nas.

Pytanie jest wiec co zrobić z tą perspektywą.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 14:39

Wojankar,
witam na portalu i w mojej galerii - serdecznie pozdrawiam, a wszyscy czekamy na debiut!...:))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 14:38

Ninka,
co do pań z brodami tudzież innych tego typu egzemplarzy, mam dokładnie te same objawy...;)
Natomiast mieszkanko w Norwegii z takim zestawem udogodnień? - bo ja wiem?...;)
Na pewno lepsze to niż propozycje naszych, hmm, przyjaciół zza rzeczki, którzy niektóre wypowiedzi każą opatrywać stosowną opłatą skarbową w kwocie 2500 euro...;)
Jednak nie gwoli uniknięcia opłat, lecz zupełnie serio, nie uważam bym dokonał czegoś heroicznego opisując to, co widziałem. nawet RoMi uznała, że zrobiłem to całkiem łagodnie, a Ona potrafi przyłożyć...;)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 14:30

Nooooo, Romi:
Ty wiesz, że ja dobrze reaguję na zielony kolor. A jak zmienisz na inny, to nadal dobrze reaguję...;)
I dobrze wiem, jak potrafisz nakręcić się i co z tego może wyniknąć...;)
Koi moje nerwy Twoje stwierdzenie, że mój tekst jest łagodny: tak, starałem się. A chyba wiesz, że i ja potrafię się nakręcić i że mógłbym całkiem, ale to całkiem inaczej.
I jak i czym mogłoby to skutkować, przy czym niekoniecznie mam na myśli interwencję Witoldsona...;)
Serdecznie pozdrawiam!...:))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 14:21

Bartek,
dziękuję za odwiedziny. Widzę, że z królem Janem powstało małe zamieszanie. Nie chcę wnikać w analizę jego wkładu w nasze dzieje, choć mój prywatny pogląd, +/- jest taki, że na cholerę było mu rozwiązywać cudze problemy, wzmacniając przy tym naszych potencjalnych i realnych wrogów? Zwłaszcza, że obojętnie co Turkom się roiło i jakie mapy sobie malowali, kto jak kto, ale Polska z Turcją jakoś sobie radziła nawet w pojedynkę, podczas, gdy żadna z ówczesnych stron Świętego Przymierza - nie.
Jeśli przywołałem króla Jana, to w kontekście, powtórzę i dodam: "nie tyle dla obrony przed muzułmańską nawałą, co Sobieskiego, który powstrzyma "Europę" przed szaleńczym pędem ku zbiorowemu samobójstwu, Sobieskiego, który obroni Europę przed nią samą".
Co do Twojego drugiego wpisu, jeśli uważasz, że to dopiero początek problemu, a rzeczywistość zmieni się, gdy ruszy Afryka - nie powiem, że do końca nie zgadzam się. I nie musi to być wcale rok 2050, podany zresztą przez Ciebie hasłowo, nie dosłownie. Ale może też być zupełnie inaczej, bo największym błędem prognozowania zdarzeń przyszłych, jest wnioskowanie na podstawie ekstrapolacji trendu. Wystarczy jedna duża zawierucha i wszelkie kalkulacje biorą w łeb. Czy to dobrze? - oczywiście, że nie, jest to zamiana jednego problemu na zupełnie inny. Kłania się historia: wojna zawsze była narzędziem rozwiązywania różnych problemów, także gospodarczych. A demograficznych nie może być? Europa żyje w pokoju całe Twoje i nawet moje życie, Bogu za to niech będą dzięki. Ale nie jest to stan dany na zawsze i trzeba umieć wyobrazić sobie, że może być zupełnie inaczej.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 13:54

Najpierw ogólnie,
Wszystkim z Was dziękuję za odwiedziny i łagodne potraktowanie...;)
Powiem więcej, przy wielu komentarzach uśmiałem się do łez. A wszystkie one sprawiły mi wielką przyjemność i satysfakcję. Tak, satysfakcję, bo miałem pewne obawy, jak galeria, a właściwie mój tekst, zostanie przyjęty. Dlatego też, tak długo zwlekałem z jej opublikowaniem. Dziś atmosfera wokół niewątpliwego problemu z jakim mamy do czynienia, diametralnie zmieniła się i reakcje na różne, podkreślam - różne głosy też. Wystarczy przypomnieć sobie, z jakim praniem mózgów, dezinformacją i mentalnym terrorem mieliśmy do czynienia jakieś 2-3 miesiące temu. Dziś, jak wspomniałem, jesteśmy bogatsi choćby o doświadczenia nocy sylwestrowej m.in. w Koln, a to przecież nie wszystko, to zaledwie wierzchołek gigantycznego problemu. Gorzej: problemu, który jak słusznie niektórzy z Was zauważają, będzie narastał, a co jeszcze gorsza, nikt nie ma pomysłu ani odwagi, jak go rozwiązać.
Żeby jednak wrócić do konwencji portalu OBIEŻYŚWIAT, można zapytać: a co z tego ma, lub będzie miał, przeciętna Obieżyświatka lub Obieżyświat? Po części widać to choćby z niektórych Waszych wypowiedzi: obawy, co do niektórych kierunków. Nie uważam ich za bezzasadne. Dalej, choćby w naszym najbliższym otoczeniu: to, o co i ja zapytałem w końcowym zdaniu - jak za chwilę będzie wyglądała strefa Schengen? A był ktoś ostatnio w Calais lub Dunkierce jadąc do Anglii? Widział tzw."dżunglę" tuż obok autostrady z Antwerpii? Jak się czuł? To tylko 2-3 przykłady. Myślę, niestety, że ogląd rzeczywistości przez przeciętnych Obieżyświatów w bardzo nieodległej przyszłości ulegnie zmianie. I raczej nie będzie to..."dobra zmiana".
A za chwilę - indywidualnie...:))

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 27.01.2016 12:36

Rzeczywistość dopiero się zmieni jak ruszy Afryka subsaharyjska, do 2050 r. mają podwoić liczbę ludnosci a w niektórych krajach potroić. Sama Nigeria będzie miała tyle ludnosci co UE.
I teraz dodac do tego zniszczenie srodowiska, kurczenie zasobów i pare klęsk żywiołowych, susza powódz i z tym związane kilka wojen i dopiero się ruszy na Północ.
a u nas zamiast wzrostu liczby ludnosci mamy proces odwrotny.


Więc dopiero się zacznie dziać.

Pozdrawiam

satan użytkownik satan(wpisów:2746) dodano 27.01.2016 12:01

Tja...prawdą jest, że rzeczywistość powoli się zmienia i to w najbliższym naszym otoczeniu, jednak chyba trzeba podążać trendem proponowanym przez Nolę ;-) Ja też zamierzam przyszłe wakacje spędzić na Bałkanach ;-) /m.in. w Serbii/

Patryk80...też byłem we wrześniu w Maroku, ciekawe czy gdzieś się mijaliśmy ;-) ???

andrew430 użytkownik andrew430(wpisów:253) dodano 27.01.2016 11:57

Przemysław, dzięki za ukazanie prawdziwych wydarzeń na Bałkanach, skutecznie zniechęciłeś mnie do wyjazdu w kierunku Serbia, Macedonia, Grecja. Patrząc na tych "biednych" uchodźców chyba trzeba będzie się znowu przyzwyczaić do nowej sytuacji na granicach z płotami, zasiekami... przypominają się dawne obrazki z pociągu relacji Przemyśl-Ustrzyki Dolne jadącego przez terytorium dawnego Związku Radzieckiego.
Dobrze, że chociaż widoczki do końca nie zepsuły ci wyjazdu.
pozdrawiam:)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6316) dodano 27.01.2016 11:47

No to Przemek pojechałeś z tą galerią, ale nie jest to wcale a wcale hardcorowe, tylko prawdziwe. Ja szczęśliwie spędzałam 3 tygodnie na Bałkanach (w tym w Albanii) w lipcu, nie mając pojęcia jakie sceny będą się odgrywać na granicach czy w Budapeszcie miesiąc później, a też przecież jechałam przez Serbię i Budapeszt właśnie. Wtedy było bardzo spokojnie:) Nie możesz się zrażać do całej Serbii czy Bułgarii przez pojedyncze nieprzyjemne zajścia. Miałeś po prostu pecha. Wierzę, że tam jeszcze wrócisz i spędzisz niejedną miłą chwilę. Ja osobiscie planuję wakacje w Bułgarii/Grecji w przyszłym roku i mam nadzieje bedzie już spokojnie do tego czasu:)
Mnie też jakieś 10 lat temu okradli w Alicante na plaży (imigranci a Afryki), a potem kilka dni później na plaży w Portugalii (tu nie wiem kto bo spałam), ale nie zniechęciło mnie to do odwiedzania obu tych krajów. To byłoby bez sensu. Takie przykre sytuacje mogą się zdarzyć wszędzie.
pozdrawiam:)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2110) dodano 27.01.2016 10:50

Galeria świetna.Opisy i zdjęcia, komentarze także a na polityce to ja się nie znam .Bywa i tak z nostalgicznymi powrotami, nie raz nas zaskakują.Ja w niektóre "swoje"miejsca mam jeszcze ochotę powrócić.
Pozdrawiam serdecznie 😊.

wojankar użytkownik wojankar(wpisów:15) dodano 27.01.2016 10:48

fajny remanent , ciekawa podróż w gorącym czasie uchodżców

romana użytkownik romana(wpisów:4926) dodano 27.01.2016 10:48

Nooooo Przemku - tekst 1 klasa ! Nie tylko mnie nie uraził, ale wręcz uważam, że jest całkiem łagodny i delikatny biorąc pod uwagę to co się ostatnio dzieje w Europie.
Nie będę jednak rozwijała tematu ze swojej strony, ponieważ na 100% wiem, że za chwilę bym się zaczęła nakręcać i padły by tu słowa na pewno mocno niepoprawne politycznie ;-)
Controllo velicita też mi się bardzo podobają. Nie wiem jednak dlaczego, jakoś tak nie bardzo lubię fotki z tych automacików, chociaż ostatnio mój kolega z pracy bardzo ładnie na takiej fotce wyszedł ;-)
Pozdrawiam :)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:854) dodano 27.01.2016 10:15

:)))
Jeszcze mi się przypomniało, żeby do listy "never see" dołożyć Austrię. Sam na własne oczy widziałem w telewizorze, że tam mają panie z brodami. Bez kitu. A panie z brodami to wyglądają co najmniej nieapetycznie przecież. No ale ja jestem światowo zacofany i mało postępowy... esz.... wracam do swojej jaskini :))))

I podobnie jak Irolek, też gratuluję odwagi. Na norweskim obieżyświecie za taką galerię dostałbyś dwupokojową celę w kolorze lawendowym, plus playstation z najnowszą Fifą, salkę do ćwiczeń ogólnorozwojowych oraz dostęp do netu (ale tylko od 8.00 do 22.00). O dziewczynach wspomnieć mi nie wypada, bo mógłbym urazić niejakiego Karlssona ze szwedzkiej reprezentacji piłkarzy ręcznych i w ogóle pół Szwecji mógłbym urazić.

irolek użytkownik irolek(wpisów:993) dodano 27.01.2016 09:56

... a to napisze ;)
Klamstwa, Klamstwa,Klamstwa
1)Pierwsza zasada podróżnika - tubylcy ZAWSZE sa mili,goscinni i pomocni - ZAWSZE !!!
Jesli spotykasz sie z niemilym przyjeciem,oszukaja Cie,okradna,zgwalca itd... to widocznie czyms prowokowales albo tubylcy byli do tego zmuszeni swoja ciezka sytulacja zyciowa.
2)Dlaczego jesli piszesz o mlodych,wysportowanych I dobrze ubranch mezczyznach to na zdjeciu (14) pokazuje sz biedne kobiety I dzieci ???
Przeciez od roku w telewizorze niezalezna telewizja tvn i apolityczna Tvp pokazuje te biedne kobiety uciekajace przed wojna w Syrii,Iraku ... Albania, Kosovan itd.
To ze niektorzy z nich(okolo 100%) wyglada jak faceci nie oznacza ze takowymi sa.Jak mawial pewien ,za kobiete przebrany pan o pseudonimie "Grodzka Anna" ani wyglad ani nawet ...przyrodzenie nie swiadczy o przynaleznosci do konkretnej plcI.
3)co do gwaltow i zabojstw to rowniez uwazam ze w zadnym stopniu nie powinno sie obwiniac mezczyzn z Bliskiego Wschodu i Afryki.Przeciez wiekszosc z nich cierpi na "zespół opuchnietych jader " I gwalca tylko dla "zdrowotnosci" a po drugie zaden z nich nie ukonczyl jeszcze kursu "o nie gwalceniu I nie sztyletowaniu bialych kobiet".Szkoda troszke tych zabitych dziewczyn... no ale coz to nie byly muzulmanki a chrzescijanie sa przeciez mordowani w setkach kazdego dnia tak wiec ... (no ale przeciez wyprawy krzyzowe itd).
4)Jesli chodzi o zachowania w Kolonii to nie do konca winil bym ... niemieckie dziewczyny.Pani burmistrz,slynna feministka nie wydrukowala na czas "kodeksu zachowania" ... aby nie prowokowac ...strojem I zachowaniem (kodeks nowoczesnej feministki ).
5)Na koniec nieszczesny Orban, ktory podobnie jak "przebrzydly kaczor" okradl swoj narod ... wprowadzajac podatek od zagranicznego kapitału ;)
Gratuluje galerii I ... odwagi.
Pozdrawiam

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 27.01.2016 09:56

Patryk- nie wiem, czy ocenianie polityki Sobieskiego z perspektywy wydarzen dziejących się lat 100 potem jest trafne.
Moim zdaniem istotniejszym odniesieniem jest jednak, to co działo się wcześniej za Korybuta Wiśniowieckiego, gdy dzięki jego polityce na mapach tureckich Imperium Otomanskie kończy się na Bałtyku ( taką mapę widziałem w Stambule w Top Kapi, gdzie Polska jako lenno Tureckiego otoczona była linią tureckiej granicy)

A za upadek Rzeczpospolitej nie odpowiada Sobieski, ale jednak anarchia szlachecka i system niewolniczy panujacy w Najasniejszej Rzeczpospolitej, gdzie Polak bo nie Sarmata, miał praw mniej niż w owym czasie czarny niewolnik w koloniach angielskich.
Zauważ, ze nawet Carska Rosja ta uważana u nas za prymitywną i zacofaną wniosła powiem świeżości i w pewnym zakresie nowoczesności do truchła Rzeczpospolitej.

pozdrawiam

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 27.01.2016 09:51

Przemku-

nie wiem czy przywoływanie Sobieskiego jako wsparcie dla poglądów antyimigranckich, czy antyislamskich jest uzasadnione. Co prawda pogonił Turków pod Wiedniem i Parkanami, ale za to lokował w Polsce muzułmanów na białostoczyźnie.
Co za tym idzie można by wywieśc wniosek, iz przywołanie Sobieskiego spowoduje wygonienie muzułmanów z Austrii i Węgier i osiedlenie ich u nas.

pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 27.01.2016 00:26

PS do a propos PS: ależ moja ocena tamtej viktorii wcale nie zmieniła się! Przecież mówię o innym Sobieskim i zupełnie innym kontekście!
Ale dziś już starczy - właśnie Psica Plama przyprowadziła mnie ze spaceru i mówi, ze czas do legowiska...;)
A Ty jutro do roboty...;)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 26.01.2016 23:55

A propos P.S. no to ja jestem chyba bardziej stały w ocenach historycznych

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 26.01.2016 23:51

Przemku znacznie więcej niż kilka fotek uważam za udane, kilka z tych wielu udanych, jest natomiast tak bardzo udanych, że określiłem je prima sort ;)
Myślę, że bardzo wielu europejskich przywódców wie, czego chce, nie zawsze jednak rządzone przez tych przywódców społeczeństwa chcą tego samego. Nie chcę wchodzić w politykę, ale jednak jako człowiek postrzegający wolność jako jedną z najważniejszych wartości i jako prawnik przywiązany do zasad państwa prawa wspomnę tylko, że w moim rankingu V.O. plasuje się raczej w dolnych partiach tabeli ;) Na szczęście możemy mieć różne rangi i swobodnie o tym rozmawiać - jeszcze ... ;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 26.01.2016 23:47

Leszku,
dokładnie to, co mówisz: oni nadal tkwią w tej epoce. Mało tego, jak obserwuję, wcale nie mają ochoty z niej wyjść. A w restauracji byliśmy tylko my, nikogo poza nami nie było. Niemniej, przynajmniej tam, w restauracji, wbrew wszystkiemu było sympatycznie i na luzie, a śliwowica lała się strumieniami. Mówię o wieczorze, bo rano następnego dnia, to już inna bajka...

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 26.01.2016 23:42

PS: podobnie o Sobieskim pisałem i na tym portalu, uważając, że na cholerę było mu zwyciężać pod Wiedniem wzmacniając naszych wrogów, co w krótkim czasie doprowadziło do rozbiorów. Dziś widzę to w innym kontekście.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4059) dodano 26.01.2016 23:41

Świetna relacja. To serbskie babsko, domagające sie KESZU przypomniało mi trochę podejście do turystów, jakiego doświadczyłem przed laty w jednym z hoteli Kraju Rad. Otóż, gdy po blisko godzinnym oczekiwaniu na pojawienie sie pana kelnera (a restauracja była prawie pusta...) wyraziłem swoje zdanie o prezentowanej w tym przybytku trosce o klienta usłyszałem w odpowiedzi „Молодой человек, ты не шуми! Ты пришёл погулять, а я здесь работаю!” ... Pozdrawiam. :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 26.01.2016 23:40

Patryku,
Węgrzy, jakby na przekór naszym wyobrażeniom o ich temperamencie, to bardzo pragmatyczny naród i mają się całkiem dobrze. Zaś premier Orban, to jeden z trzech europejskich przywódców w moim rankingu, którzy wiedzą, czego chcą.
Cieszy mnie, że kilka fotek uważasz za udane - myślę, że jeszcze kilka udało mi się zachować, może będzie z tego osobna galeria. Ale mało tego, bodaj pierwszy raz, podczas tych wakacji, nie miałem zbytniej ochoty na robienie zdjęć.
Dobranoc, już prawie nie widzę, ślepnę...

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 26.01.2016 23:38

Przemku w historii wystarczy nam jednego Sobieskiego, który na skinienie palcem papieża poleciał "bronić Europy" i nadstawiał karku nic z tego nie mając. Obronił Austrię Habsburgów, która wzmocniona dokonała rozbiorów Rzeczpospolitej... A podobno "Polak mądry po szkodzie" ;)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 26.01.2016 23:29

Podróżninka w takim razie proponuję Maroko wirtualnie. Trochę zamierzam pokazać. Taka podróż nie groźna ani baranom ani kozom

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4955) dodano 26.01.2016 23:29

Taaak...
Mówisz,Ninka, że byłeś w tym czasie w Budapeszcie i przeżyłeś szok? Ja też, dwukrotnie, w tym tuż po rozruchach i uprowadzeniu "pociągu wolności", odbitego pod Budapesztem przez węgierskie siły specjalne. Zawsze mieszkamy tuż obok dworca Kelleti, gdzie miały miejsce największe zamieszki. Nie zapomnę wyrzucanych przez "uchodźców" kanapek rozdawanych im przez węgierskich wolontariuszy. Trzeba było uważać, by nie deptać po jedzeniu, bo to grzech. A kilka dni temu wstrząsnęła mną relacja z jednego z obozów w Syrii i widok żywych dziecięcych szkieletów umierających z głodu. Może jeden z tych, który rzucał kanapką w twarz węgierskiej wolontariuszki, to brat któregoś z tych umierających dzieci? Dzielny "uchodźca"?
Wielu rzeczy nie napisałem i jak wiesz, wiele czasu zajęło mi, by napisać to, co właśnie napisałem. Nie napisałem, co widziałem w obcych telewizjach, nie tak poprawnych i unikających scen przemocy, jak nasze. Te obrazy wciąż mnie straszą i nie zapomnę ich chyba nigdy. I powiem tak: mój bardzo pacyfistyczny ogląd świata muzułmańskiego zmienił mi się o 180 stopni. Dziś trzeba Sobieskiego, ale nie dla obrony przed muzułmańską nawałą, Sobieskiego, który powstrzyma "Europę" przed szaleńczym pędem ku zbiorowemu samobójstwu...

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:854) dodano 26.01.2016 23:21

Właśnie Patryk80 mnie skutecznie do wyjazdu zniechęciłeś. Żona czasem nazwie mnie baranem - to raz, a w chińskim horoskopie jestem kozą - to dwa. Rozumiesz? ;)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 26.01.2016 23:14

Podróżninka nie żałuj, tylko jedź do Maroka. Ja byłem we wrześniu i nikt mnie nie napadł, nie okradł, nie zgwałcił. Zaobserwowane przeze mnie akty przemocy ograniczyły się do rytualnego uboju baranów w związku z największym świętem religijnym

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4480) dodano 26.01.2016 23:12

Remanent w pustym sklepie... no jeśli nie liczyć zapałek i octu. Obraz takich sklepów zdaje się być tylko wspomnieniem z czasów słusznie minionych, ale czy możemy być pewni, że "to se ne vrati" jak rzekomo mawiają Czesi? Różnie może być skoro we wspominanych w galerii Węgrzech Viktor Orban składa projekt noweli konstytucji dający rządowi prawo do wprowadzenia kartek na benzynę i chleb i reglamentowania dostaw energii elektrycznej
Interesująca galeria. A kilka pocztówkowych kadrów po prostu prima sort

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:854) dodano 26.01.2016 22:57

Mistrzowski opis! Po prostu mistrzowski!
Powoli, od jakiegoś czasu mam ochotę całkowicie odrzucić tę gównianą skandynawską polityczną poprawność. O ile jeszcze będąc ostatnio w Atenach jakoś zniosłem europejskie problemy i widząc rodzinę uchodźców w kojcu jak dla zwierząt, zrobiło mi się po prostu, po ludzku ku...wsko źle, głupio i przykro, że ja tu jestem na wakacjach, ludzie uciekają przed wojną i w metalowej klatce (!!!!) są zebrani jak zwierzęta, a ludzie (w tym Qwa niestety ja), zapierdzielają zadowoleni z aparatami na szyi zwiedzać Akropol....
Jednak potem byłem na swoje nieszczęście w Budapeszcie. I tam doznałem po prostu szoku. Jednego z szoków największych w życiu.
Kiedy "ałła ałła" jak to pięknie ująłeś mnie okradli na Cyprze miarka się przebrała. Powiedziałem DOŚĆ.
Jedyne czego żałuję, to to że nie zdążyłem zobaczyć takich miejsc jak Maroko, Egipt, Malediwy czy choćby Albania. A przy tym tempie zmian, coraz bardziej wątpię, że kiedykolwiek wybiorę się do Szwecji, Norwegii. A i przejazd przez Niemcy już mnie napawa niepokojem i odrazą. I to nie ze względu na ich język...
Galeria kapitalna! Polecam BlackBush'a na skołatane nerwy. Z Irlandią nam bardziej po drodze :))))

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!