m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Wąwóz znajduje się jakieś 50 km na południe od Salzburga. Najbliższe miasteczko to Alpendorf położone ok. 6 km od wąwozu. Dojazd jest nieskomplikowany i dość dobrze oznakowany. Przed wejściem tabliczka informująca turystów o historii tego miejsca. Kto, kiedy i dlaczego. Do tego tematu powrócę w dalszej części galerii. Przed wejściem do wąwozu znajduje się restauracja licząca sobie już kilkadziesiąt lat, ale wciąż świetnie działająca i popularna, bo wolnych miejsc w niej za dużo nie było. Mnie zaintrygowało widoczne na zdjęciu akwarium. Stojące sobie ot tak - na powietrzu. Co się okazało ? W pewnym momencie z restauracji wyszedł kelner z klientem. Klient pokazał rybkę, po czym kelner zgrabnie złowił ją czymś na kształt podbieraka i zaniósł biedaczynę w stronę kuchni... Rybka rybką, ale pora udać się na zwiedzanie atrakcji dla której tutaj dotarliśmy. Kupujemy bilet i ruszamy. Początkowo wędrujemy widoczną na zdjęciu utwardzoną dróżką. Jest wygodnie i bezpiecznie nawet dla dzieci. Nie ma obawy że któreś wypadnie przez barierkę. Można chwilowo puścić samopas i spokojnie iść, delektując się rześkim powietrzem, chłonąć zapachy lasu i odgłosy wartkiego strumienia. Serwisy internetowe i przewodniki podają że wąwóz Lichtenstein jest nie tylko jednym z najpiękniejszych wąwozów Austrii, ale też jednym z najgłębszych na terenie Alp. Niektórzy twierdzą też, że jednym z najdłuższych, ale z tą długością to bym polemizowała. Na pewno jest widokowy :-)
Z pewnością wrażenie robi przygotowana dla turystów trasa. Pomimo świadomości że spacerujemy po ścieżce która miejscami jest przytwierdzona do skał, a pod nami tylko strumień i skały, nikt się nie boi. Nikt nie zawraca. Wąwóz był rzeźbiony przez tysiące lat przez wody górskiego strumienia który nazwano Grossarler Ache. Miejscami ścieżka mocno wcina się w skalne ściany wąwozu. W niektórych miejscach na ścieżce należy bardzo uważać. Bywa ślisko. Wąwóz to prawdziwy cud natury. Jego uroki docenili już w drugiej połowie XIX wieku członkowie Pongau Alpine Club. Wpadli oni na pomysł by udostępnić to miejsce ludziom jako atrakcję turystyczną. Tym bardziej że w tym czasie coraz prężniej rozwijała się turystyka górska. Wielu ówczesnych specjalistów pracowało nad realizacją zamysłu: alpiniści, archeolodzy, leśnicy... Był rok 1870 a prace wymagały znacznych nakładów finansowych. Należało pobudować różnego rodzaju kładki, schodki, wyżłobić półki skalne, pozakładać barierki i różnego rodzaju zabezpieczenia. Ale jak to zwykle przy takich projektach bywa, zgromadzone środki finansowe okazały się niewystarczające…
O wsparcie finansowe poproszono wówczas księcia Jana II z Liechtensteinu, który w pobliżu posiadał swe włości i lasy łowieckie. Książę Jan II był społecznikiem i chętnie pomagał innym. A że pomysł otwarcia wąwozu dla turystów bardzo mu się spodobał, nie poskąpił grosza. Przeznaczył na ten cel znaczne fundusze. Ponoć 600 guldenów. Po upływie roku wąwóz został oddany do użytku całej turystycznej społeczności. Teraz już wiadomo skąd taka dziwna nazwa wąwozu :-) Przed nami, zza skał powoli wyłania się wodospad, który okazuje się być główną atrakcją wąwozu. Wodospad jest miejscem kończącym spacer po wąwozie. Ale tylko teoretycznie, bo trzeba jeszcze wrócić tą samą trasą. A trasa - mimo że ta sama, otwiera przed nami nowe widoki i nowe doznania. Przygotowana trasa ma długość nie większą niż 1,5 km. Niewiele. Ja byłam szczerze zdumiona gdy po ok 20 minutach przebytych krokiem wybitnie spacerowym doszliśmy pod wodospad i gdy okazało się że to już koniec. Liczyłam na dłuższą trasę. Ale nic to. Widoki w drodze powrotnej, te które przeoczyłam wcześniej, zrekompensowały mi niezbyt długą trasę. Jak wspomniałam, zakończeniem wyznaczonej dla turystów trasy w wąwozie jest 50-metrowy wodospad. Spotkałam się z wieloma opiniami, że jest to największa atrakcja tego miejsca. Ale szczerze ? Wodospad jakoś nie wywarł na mnie specjalnego wrażenia. Ot... wodospad jak wodospad. Na mnie większe wrażenie zrobiły przejścia między skalnymi ścianami. Za wodospadem otwierają się widoki na dalszą część wąwozu. Długość całego wąwozu to 4 km, a dla turystów udostępnione jest jakieś 30%. Zieleń oświetlona promieniami słońca pięknie kontrastuje z szarością skał.
Naprzeciw wodospadu, pomiędzy skałkami przygotowano miejsca z kilkoma ławeczkami dla turystów, aby mogli odpocząć, zjeść przyniesiony ze sobą prowiant czy zwyczajnie posiedzieć wsłuchując się w głośny szum wodospadu. My, po chwili odpoczynku zbieramy się do powrotu. Trasa powrotna oferuje nam kolejne piękne widoki. Na skałach możemy podziwiać fantastyczne, nierzadko skomplikowane wzory świadczące o  przeszłości geologicznej tychże skał. I znów towarzyszy nam huk przepływającego strumienia. Miejscami jest on tak głośny, że trzeba krzyczeć by idący obok siebie mogli się zrozumieć. A woda nieustannie rzeźbi i rzeźbi :-)
W niektórych miejscach wąwóz zwęża się ku górze tak bardzo, że niebo jest rozpoznawalne jako wąziutki niebieski paseczek. Ściany skalne w pewnych miejscach są pionowe a ich wysokość dochodzi do 300 metrów. Szerokość wąwozu waha się od kilku metrów, do 37 m w najszerszym miejscu. Wąwóz Liechtenstein odwiedza rocznie ok 170 tysięcy ludzi. Większość środków pochodzących z biletów przeznaczane są na poprawę bezpieczeństwa odwiedzających. Wąwóz jest pod stałą kontrolą służb porządkowych, geologów i inżynierów. I znów ta mała niepozorna rzeczka :-) Jako że wąwóz jest głęboki i do jego dna raczej nie docierają promienie słoneczne, na skałach można spotkać zieleń jedynie w górnych partiach. Na stronie wąwozu można przeczytać, że jeśli w południe słońce świeci między skalnymi ścianami, to w czystych drobinkach unoszących się kropelek wody, odwiedzający mogą zobaczyć tęczę. Nam taki widok udało się złapać wczesnym popołudniem :-)
Od przeciwległej skały nie może dzielić nas więcej niż 10 metrów... Widzicie jak blisko siebie są skały ? Tam jeszcze przed chwilą dreptaliśmy. Szukając w necie informacji na temat wąwozu, natknęłam się też na pewną legendę. Otóż... pewien chciwy kowal który ciężko zachorował, obiecał córkę diabłu w zamian za leczniczą wodę z Gastein. Diabeł miał otrzymac córkę jeśli uda mu się dostarczyć wodę do pierwszego piania koguta. Żona kowala chcąc ukrócić chciwość męża polała koguta wodą, żeby wcześniej głośno zapiał. Diabeł usłyszawszy pianie koguta wiedział, że nie spełnił warunku. Rozwścieczony niepowodzeniem wpadł w gniew i tak mocno cisnął wodą, że wyrzeźbiła ona skały i wpadła na dno wąwozu, niedostępna dla nikogo.
A rzeczka wciąż robi swoje. Od czasu do czasu warto też spojrzeć wstecz. Powolutku robi się coraz bardziej zielono. Początkowo roślinność jest bardzo niska, przylegająca do skał. Po chwili otacza nas już wszechobecna bujna zieleń.
A wrażenia z wąwozu ? Generalnie podobało mi się. Miejsce zapadło w pamięć głównie ze względu na wysokość ścian i miejscami ich bliskość względem siebie. Również dlatego, że tak przygotowanym wąwozem u nas w Polsce nie udało mi się jak do tej pory wędrować. Rozczarował mnie natomiast krótki odcinek jaki udostępniono do zwiedzania. Kilka dni później gdy odpoczywaliśmy w Karyntii, mieliśmy okazję zwiedzić jeszcze jeden wąwóz i przejście tamtego to dopiero było WOW. Oczywiście, jeśli tylko będziecie w okolicy, to jak najbardziej zapraszam do przejścia wąwozem. Bilet normalny - 4,5 EUR. Dochodzimy do wyjścia. Cały spacer zajął nam niecałe 1,5 godziny. Wyjście prowadzi przez sklep, co po jakimś czasie wakacjowania się w Austrii okazało się być często stosowanym rozwiązaniem przy tamtejszych atrakcjach. Po 1,5 godzinie jazdy docieramy do Karyntii - przepięknego regionu Austrii, z krystalicznie czystymi szmaragdowymi jeziorami, otoczonymi górami i lasami. Zanim dotarliśmy do apartamentu postanowiliśmy jednak posiedzieć chwilkę nad pobliskim jeziorem Millstatt. Kolor wody urzeka. A tym stateczkiem udaliśmy się kilka dni później na 2-godzinny rejs po całym jeziorze. Będzie galeria :-) Pamiętacie łabędzie z Hallstatt ? Były niezwykle towarzyskie i... odważne w zdobywaniu jedzenia. Okazało się że i tubylcze łabędzie do bojaźliwych nie należą. Wzięłam bułkę i zaczęłam kusić czekając na rozwój wydarzeń... Bliżej, bliżej, coraz bliżej...
Aż tu nagle... ryzyk-fizyk i smaczny kąsek trafił prosto w dziób. Kto nie ryzykuje, ten nie ma :-) Sorry za moją przerażoną minę, ale takiego ataku to się akurat nie spodziewałam... Zjadły, podziękowały machnięciem ogona i wio do wody. Ale jeszcze do nich wrócimy :-) A dokąd zabiorę Was następnym razem... nie zdradzę. Ale obiecuje że będzie ciekawie. I pięknie :-) Dzięki.

najbliższe galerie:

 
Ziemia Salzburska część I - St Johann in Pongau
1pix użytkownik anek11 odległość 4 km 1pix
Zawrót głowy
1pix użytkownik pedro1912 odległość 9 km 1pix
Flachau
1pix użytkownik pedro1912 odległość 16 km 1pix
Austria_2015 (10) - SALZBURG-WERFEN/Arsenał
1pix użytkownik charlie odległość 19 km 1pix
Austria_2015 (09) - SALZBURG-WERFEN/Twierdza
1pix użytkownik charlie odległość 19 km 1pix
Ziemia Salzburska część II - Werfen
1pix użytkownik anek11 odległość 19 km 1pix

komentarze do galerii (24):

 
charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 18.10.2016 15:35

surykatko, niezmiernie mi miło :-) Cieszę się, że w jakimś stopniu przyczyniłam się do rozpowszechnienia i pokazania ciekawych miejsc Ziemi Salzburskiej. To fajny i uroczy teren, który zaskakuje ilością pięknych miejsc. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Zarówno pasjonaci aktywnego jak i miłośnicy spokojnego wypoczynku.
A jako że Ty lubisz wąwozy, to myślę że wśród miejsc z naszych tegorocznych bawarskich wakacji, znajdzie się kilka miejscówek które Ci się spodobają :-)
Dokąd Ty tak pędzisz tym pociągiem ? ;-)
Pozdr.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6815) dodano 17.10.2016 22:29

Charlie, dziś kupiłam sobie do pociągu takie różne fajne gazetki, i jeden numer był w całości poświęcony Ziemi Salzburskiej. To miejsce też było na zdjęciu i dużo innych z Twoich galerii:). Poczułam się taka obeznana, mimo,że tam nie byłam :). Ogólnie to jak się tam będę kiedyś wybierać , to Cię jeszcze wypytam ;)
pozdrawiam :)

stach1966 użytkownik stach1966(wpisów:37) dodano 17.02.2016 20:16

Byłem tam ładnych parę lat wstecz. Pamiętam, że byłem zadowolony z tego spaceru. Z przyjemnością oglądałem galerię, gdyż Twoje zdjęcia są dużo lepsze. pozdrawiam.

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 09.02.2016 12:24

Z chęcią bym spenetrował :) Pozdrawiam

dispar użytkownik dispar(wpisów:5184) dodano 09.02.2016 11:01

Superowa trasa.
Podobało się.
Pozdrawiam serdecznie:)

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1713) dodano 07.02.2016 10:16

Przyjemnie się spacerowało.

ak użytkownik ak(wpisów:4917) dodano 05.02.2016 15:02

Charlie tak zrobię jak radzisz, kiedyś się spieszyłem, teraz już nie muszę :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2232) dodano 05.02.2016 10:17

Mnie się b.podoba wąwóz i to, że dzieciaczki wyrastają na o b i e że y ś w i a t ó w 😉.Co ja piszę, oni już są! Przerabiałam to kiedyś z naszymi ,a teraz z wnukami. Takie familijne eskapady też są wspaniałe. Pozdrawiam.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:40

patryk - chlewika nie widziałam, kwiczenia nie słyszałam. Ale wcale nie zdziwiłabym się, gdyby jesienią podkuchenni byli wysyłani do lasu na grzyby ;-)
Dzięki za wizytę :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:40

ak - jeśli zdarzy Ci się ponowny pobyt w St. Johann, to zamiast podziwiać tereny z hotelowych okien, wybierz się na spacer do wąwozu. Wystarczy 1,5 godzinki by Twoje wspomnienia o tym miasteczku nabrały nowego wymiaru ;-)
Fajnie że wpadłeś i cieszę się przeogromnie że galeria Ci się spodobała.
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:39

paulus - tym razem nie. Ale podziobał mnie gdy wróciliśmy następnego dnia z nowym zapasem bułek.
Miło mi że wąwóz się podobał i dzięki za wizytę ;-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:39

paweller - jak pisałam w komentarzu poniżej, zawsze podróżujemy z dziećmi. Od trzech lat, gdy tylko robi się ciepło, staramy się weekend w weekend jeździć na bliższe lub dalsze wycieczki. Młode są na nogach od wczesnego rana do wieczora. Chyba się przyzwyczaili do tego, że matka serwuje im różnego rodzaju atrakcje bo nigdy nie narzekali :-) A nie zawsze są to miejsca gdzie mogą się bawić.
W czasie tegorocznych wakacji mnie osobiście zaskoczyli tym, że podczas ponad 2-godzinnego zwiedzania Muzeum Szkła w Pasawie - gdzie nie ma ŻADNYCH zabawek, jest tylko szkło, szkło i szkło - nie pisnęli ani razu że chcą już wyjść, albo że się im nuuuudzi. To już bardziej mnie nogi bolały od chodzenia :-)
Natomiast uwielbiają zwiedzać i poznawać nowe miejsca. W październiku zeszłego roku po kilku dniach spędzonych w Berlinie nie chcieli do domu wracać. Do tej pory pytają kiedy tam wrócimy :-)
Co do bezpieczeństwa - tak, wąwóz jest pod tym względem przygotowany idealnie. Zupełnie niż barierki w naszym rodzimym Ogrodzieńcu gdzie podczas zwiedzania ruin, średnio co 4 minuty wołałam aby odsunęli się od barierek. Tamtejsze barierki dla dorosłych są może i ok, ale z dziećmi to strach tam spacerować.
Miło że wpadłeś :-)
Pozdr

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:38

anek - tak, zdecydowanie wąwóz jest urodziwym miejscem.
Człowiek co prawda w przyrodę ingeruje, ale ona jest silniejsza. I cierpliwa. Z biegiem czasu potrafi odebrać co swoje :-)
Co do bramy wejściowej - no to fakt że z tą metalową kratą za bardzo im nie wyszło w tym miejscu, ale... tak szybko jak ją zobaczyłam, równie szybko o niej zapomniałam, a w pamięci pozostały mi jedynie piękne widoki :-)
Cieszę się że wpadłaś :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:38

surykatka - miło mi że trafiłam w Twój gust :-)
Jeśli lubisz takie miejsca, to myślę że spodobają by Ci się również zdjęcia z innego wąwozu o którym galeria powstanie wkrótce. Z resztą – rejon Alp jest przebogaty w różnego rodzaju wąwozy. Austriacka Karyntia to idealne miejsce dla kochających takie atrakcje :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:38

przemysław - o dziwo trafił celnie w bułkę. Normalnie niczym snajper ;-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 05.02.2016 09:38

mirak - tak naprawdę to tłumów w tym wąwozie nie doświadczyłam.
Porównując tamtejszy ruch turystyczny do tłumów ciągnących w sezonie nad Morskie Oko czy na Giewont, to w wąwozie Lichtenstein były pustki :-)
A co do kładek i schodów... bez nich przejście wąwozu było by po prostu niemożliwością :-)
Słowacki Raj jest piękny, ale nie dla małych dzieci. My podróżujemy zawsze z dzieciarnią i wszelkie atrakcje jakie zwiedzamy są rozpatrywane przede wszystkim pod ich możliwości :-)
Dzięki za wizytę i komentarz.
Pozdr.


patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4494) dodano 04.02.2016 21:28

Dobrze, że nie mają też przy tej restauracji chlewika, w którym wybierałoby się świnkę, z której ma być sznycel po wiedeńsku.
Wycieczka podobająca

ak użytkownik ak(wpisów:4917) dodano 04.02.2016 12:38

byłem niegdyś w St. Johann przypadkiem...i jakoby zmuszony :))) , później przez szereg lat odwiedzałem je ale nadal przejazdem podziwiając te tereny tylko z trasy i czasami przytulnego hoteliku... Piękna galeria i jeszcze do niej wrócę ...
Dla mnie GT !
Pozdrawiam serdecznie :)

paulus użytkownik paulus(wpisów:323) dodano 04.02.2016 08:43

Fajne miejsce. Co do fotki nr 49, to chyba palce zostały podziubane. Pozdrawiam.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6970) dodano 03.02.2016 22:59

Fajne te kładki ..., podróżując z dzieciaczkami najważniejsze, żeby im się podobało ..., czasami zbyt długie bieganie nawet w najfajniejszym miejscu może im się szybko znudzić i fajna atrakcja przestanie być fajną ..., tutaj mam wrażenie, że dla dzieci wycieczka jak najbardziej idealna i co najważniejsze, bezpieczna:)
Pozdrawiam:)

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2630) dodano 03.02.2016 21:21

Z olbrzymią przyjemnością obejrzałam relację z tego miejsca. Natura to prawda tworzy cuda, zaś człowiek hmm troszkę za bardzo w nie ingeruje. Ja pamiętam jaką niechęć wywołał we mnie widok okropnej metalowej bramki przy wejściu do tego właśnie wąwozu.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6815) dodano 03.02.2016 20:45

Miejsce takie jakby dla mnie :) uwielbiam wąwozy wszelakie, ten też wielce urodziwy:)
pozdrawiam :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5199) dodano 03.02.2016 13:47

Mocno szczypnął?...;)
(49)

mirak użytkownik mirak(wpisów:260) dodano 03.02.2016 11:05

Piękne miejsce, ale przeraża mnie ta tendencja budowania kładek i schodów, które niestety niszczą je, nie mówiąc o zwiększanie tłumów. Zdecydowanie wolę Słowacki Raj.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!