m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Ze stolicy Senegalu do granicy z Gambią najłatwiej dotrzeć drogą lądową przez Kaolack. Odwiedziliśmy jednak to miasto jadąc na północ kraju, więc zdecydowaliśmy, by urozmaicić nieco trasę powrotną.  W miejscowości Fatick skręciliśmy z głównej szosy w prawo i po przebyciu ok. 25 km kilometrów znaleźliśmy się nad rzeką Saloum. Ptaki siedzące na łódkach, to... ... mewy szarogłowe. W Europie nie można ich spotkać. Żyją w Afryce subsaharyjskiej i w Ameryce Południowej. W czasie przypływu wody Saloum rozlewają się szeroko. Dno odkryte w czasie odpływu penetrują różne skrzydlate polujące na kraby. Rzeka ma długość około 250 km i nadaje się do żeglugi na odcinku 112 km, więc trudno powiedzieć, dlaczego ten statek utknął w odległości zaledwie 40 km od ujścia. Na drugi brzeg można w tym miejscu przedostać się tylko promem lub łodzią. Najbliższy most jest w Kaolack. Skorzystanie z promu było naszym świadomym wyborem. Czasowo nic nie zyskiwaliśmy, mimo trochę krótszej drogi, bo na przeprawę traci się sporo czasu. Była to jednak niepowtarzalna okazja do wtopienia się w grono tubylców.
W kolejce do przepłynięcia na przeciwległy brzeg czekały zarówno luksusowe samochody, jak i... ... konne wozy. Nie trafiły się akurat żadne inne zwierzęta, ale współpasażerami mogą być też owce, kozy czy kury. Rejs senegalskim promem to z reguły duży folklor. Afrykanie lubią się przemieszczać, więc nie ma takiej opcji, by prom czekał na ludzi. Sprytowi naszego kierowcy zawdzięczamy, że udało nam się załadować na pokład już po godzinie od przyjazdu. Zaprzęgi konne czekały dłużej. Przeprawa jest dla zwierząt stresująca (właściciele zasłaniali im całkowicie oczy, bo zapierały się przed wejściem), więc dbano, by przynajmniej głodne nie były.    Sprzedawcy wykorzystują miejsca przymusowego postoju, by zaoferować podróżnym jakieś przekąski. W Senegalu prócz owoców i orzeszków ziemnych bardzo popularne są pączki z tapioki smażone w głębokim oleju. Do mąki z manioku dodaje się wodę lub mleko, a gdy napęczniej (po ok. 6 godzinach) wsypuje się trochę cukru i gotowe. Pączki smażone są na bieżącą, więc gdy się je kupuje są jeszcze gorące. Pychota. Wersja bez wiórków kokosowych (na pierwszym planie) bardziej mi smakowała. Przy drodze można też zawsze kupić gotowane jajka. Gdy pierwszy raz podbiegła do naszego samochodu dziewczynka z mocno przechyloną wytłoczką, z której jajka prawie wypadały, patrzyłam przerażona, że zaraz na szosie będzie jajeczna kałuża. Ulżyło mi dopiero, gdy się zorientowałam, że są one ugotowane na twardo.
W tych trzcinowych chatkach i pod zadaszeniami z liści palmowych można wypić Café Touba (kawa z dodatkiem suszonych ziaren Xylopia aethiopica) lub zjeść typowo senegalskie dania jak Thieboudienne (ryż z rybą z dodatkiem warzyw i przypraw) czy Yassa (kurczak w sosie cebulowo-cytrynowym). Niedługo warunki konsumpcji się zmienią. W czasie naszego pobytu budowano nowoczesny terminal promowy. Wykonawcami byli Koreańczycy. Nie wiem z której Korei, bo Senegal utrzymuje dobre kontakty  z obiema. Prom pływa wahadłowo. Na ten się nie załapaliśmy. Czas oczekiwania wypełniłam obserwacją otoczenia. Tradycyjny strój Senegalczyka to boubou. Jego uzupełnieniem są babouches, czyli miękkie kapcie wyrabiane przez marokańskich rzemieślników z delikatnej skóry. Czapka jest z zupełnie innej bajki. Nie wiem skąd to umiłowanie mężczyzn w tej gorącej części świata do ciepłych czapek.
Dzieci też są takimi katowane. Tylko kobiety noszą nakrycia głowy adekwatne do temperatur. Gdy uznałam, że wśród ludzi nie wypatrzę już ciekawych modeli, przerzuciłam się na ptaki. Były tu czaple rafowe i... ... rybitwy czubate, jednak... ... największą moją uwagę przyciągały rybaczki srokate.
Te ptaki z rodziny zimorodków zamieszkują Bałkany, Azję Mniejszą, Azję Południową oraz Afrykę poza Saharą. Do Polski nie zalatują. Odżywiają się rybami i większymi bezkręgowcami wodnymi. Polując zawisają w powietrzu nad wodą i wypatrują zdobyczy, a następnie błyskawicznie pikują i chwytają ofiarę dziobem. Dwa siedzące rybaczki to samice, a dwa w powietrzu to samce. Nie mam wątpliwości, że wiecie po czym rozpoznaje się płeć tych ptaszków;-) Miasteczko po drugiej stronie rzeki to 5-tysięczne Foundiougne. Często służy ono turystom jako baza wypadowa do Parku Narodowego Delta du Saloum. W wodach delty rzeki żyje ponad 114 gatunków ryb i najczęstszymi gośćmi odwiedzającymi te tereny są wędkarze. Gdy tłum pasażerów wysypał się na brzeg do działania przystąpili sprzedawcy.
Na widoku pojawiły się ryby schowane na jakiś czas do cienia i... ... uaktywniły się kobiety oferujące suszone słone przegryzki (małe rybki i owoce morza). Skusiłam się na krewetki (najsmaczniejsze ponoć z tego zestawu). Były tak gumowate, że tylko trzy udało mi się przeżuć. Dobrze, że kupiłam małą paczuszkę, a nie tak dużą, jak ta na zdjęciu. Pasażerowie wielu promów w Senegalu są obecnie ubierani w kamizelki ratunkowe. Na zaostrzenie przepisów duży wpływ miała tragedia, która wydarzyła się w 2002 r. Płynący z Ziguinchor do Dakaru prom  Le Joola wywrócił się u wybrzeży Gambii na skutek silnego wiatru i przeładowania. Zatonął w ciągu 5 minut pochłaniając 1863 ofiary. Z Djilor do Sokone pojechaliśmy na skróty polną drogą. Prawie 20 km jechaliśmy w kurzu, żeby trochę poczuć interior.
Trafiliśmy do wsi pełnej kóz, której... ... prawie wszyscy mieszkańcy wybiegli nam na spotkanie. Społeczność tworzą czterej bracia i ich żony (w sumie chyba sześć) oraz dzieci. Biały turysta jest rzadkim tu widokiem. Potem przekroczyliśmy... ... jeden z dopływów Saloum w bród i dotarliśmy do...
... granicy Senegalu z Gambią. Granicę łatwo rozpoznać po dużej liczbie sprzedawców orzeszków ziemnych i cashew. Do pokonania została nam jeszcze rzeka Gambia. Nad jej brzeg w Barra dotarliśmy w znanym nam już miejscu przypominającym stocznię. Akurat przypłynęła piroga z Banjul. Młodzieńcy stojący po pas w wodzie trudnią się przenoszeniem pasażerów. Mężczyzna w jasnym spodniach i zielonej koszulce w białe paski właśnie wsiada na barki swojego tragarza. Wszyscy przybysze z południowego brzegu zostali przeniesieni na barana i... ... zsadzeni na ląd. Towary, które przypłynęły pirogą załadowano na czekające na plaży wózki zaprzężone w osiołki. Cała akcja odbyła się błyskawicznie. Umięśnieni chłopcy dosłownie biegali między łodzią i brzegiem.
Na nas czekała pusta piroga. Przewiezieni zostaliśmy na nią małą łódką. Na prom do Banjul nie mieliśmy szans się zabrać. Już był przepełniony.

najbliższe galerie:

 
Senegambijskiej przygody dzień pierwszy
1pix użytkownik magdalena odległość 39 km 1pix
Senegal'01
1pix użytkownik paraprawo odległość 52 km 1pix
Senegal:  Rezerwat Bandia
1pix użytkownik magdalena odległość 74 km 1pix
GAMBIA WYBRZEŻE
1pix użytkownik bartekplk odległość 77 km 1pix
 Chcemy dostać się do Barra
1pix użytkownik doracz odległość 78 km 1pix
Gambia special
1pix użytkownik paraprawo odległość 79 km 1pix

komentarze do galerii (24):

 
klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 17.03.2016 21:44

Ciekawy zakątek zaserwowałaś.
Z przyjemnością obejrzałam.
Pozdrawiam.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3656) dodano 04.02.2016 18:42

Baaardzo Wam dziękuję za odwiedziny i komentarze:-)

Rafał, chyba dałoby się to zrobić w PS;-) Raul nie takie cuda tu pokazywał.

Wiesiek, akurat w tej galerii nie ma zbyt dużo wiedzy, ale tak w ogóle to lubię pociągać w sieci za kolejne sznureczki. W dobie automatycznego tłumacza zasoby internetu są nieogarnione. Mądrość niestety ulatuje z głowy szybko i jak czasem zaglądam do swoich starych galerii, to zdarza mi się samą siebie zadziwić;-)

Paweł, most by można zrobić, ale po co. Wiesz ile ludzi zostałoby bez roboty?

Pozdrawiam wszystkich:-)))

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4828) dodano 01.02.2016 12:12

Podobająca galeria

halszka użytkownik halszka(wpisów:2671) dodano 31.01.2016 19:39

Gratuluję niesamowitej podróży okraszonej niezwykłymi przygodami:))
Opisy jak zwykle ciekawe,a kadry piękne!:)) Pozdrawiam!

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 31.01.2016 14:54

o kurde gdzie Ty Magdaleno wywędrowałaś ....nigdy bym nie pomyślała ,że do tak egzotycznych krajów można się wybrać na zwiedzanie ale widzę ,że warto ...piękne zdjęcia ,pełne egzotyki , jestem pod wrażeniem i wiesz zastanawiam się czy miałabym problem z tym noszeniem na barana ;) pozdrawiam serdecznie :))

margo użytkownik margo(wpisów:2557) dodano 31.01.2016 13:15

Cała relacja jak to zwykle u ciebie bardzo ciekawa, poniosło cię bardzo daleko.
Pięknie uchwyciłaś panią na 20. Pozdrawiam.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7349) dodano 30.01.2016 16:05

Trochę komiczne to noszenie na barana ..., jakby tam nie można było jakiegoś pomostu zrobić czy czegoś podobnego ..., no ale mają chłopaki zajęcie:) Z tymi czapkami też ciekawy temat ..., pozdrawiam:)

madeleine użytkownik madeleine(wpisów:1364) dodano 30.01.2016 11:42

Kolejna świetna galeria. Muszę koniecznie tam kiedyś zawitać :) Piękne są te wzorzyste stroje tamtejszych kobiet, a rybaczki rewelacyjne - dla mnie 24 to już klasyka ;) pozdrawiam serdecznie

olazim użytkownik olazim(wpisów:2269) dodano 29.01.2016 16:21

Galeria świetna,kolorowa i bardzo egzotyczna-noszenie też ciekawie wygląda-pozdrawiam.

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:2276) dodano 29.01.2016 16:04

Zimorodek - klasa! Dobrze, że nie miał rybki w dzióbku, bo takie zdjęcie powaliłoby mnie na kolana :-)
Zawsze się zastanawiam: skąd Ty masz tyle wiedzy, przecież nie tylko od cioci Wiki, robisz jakieś notatki "na pniu" ?
Kiedyś już o to pytałem. Mam nadzieję, że ta wiedza Ci później ucieka :-), ale łatwo wraca jak sięgniesz do swoich galerii.
Pozdrawiam ciepło.

tereza użytkownik tereza(wpisów:3878) dodano 29.01.2016 13:40

Egzotycznie i ciekawie.Pozdrawiam:)

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 29.01.2016 11:11

Ciekawy sposób transportu pasażerów. Ja to bym się dała przenieść na barana, dla samej tylko frajdy ;-)
Fajnie uchwyciłaś gościa na fot 26
Pozdrawiam :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3059) dodano 29.01.2016 09:27

Mniejszego kalibru miałam folklor jak pierwszy raz jechałam autobusem z Krakowa do Zubrzycy Górnej😁. Wszelakiego drobiu nie zabrakło, bo na targ góralki jechały do Jabłonki O. ale to dawno temu było i dzisiaj by nawet jedna kura się nie zmieściła😉.
Jak fajnie czasem w taki tłum się wmieszać.Scenek rodzajowych sporo a na dodatek świetnie uchwyconych.Chybotliwa łódka też fajna atrakcja.A ptaszki...jak je lubisz to same z gracją w obiektyw wlatują.Pozdrawiam.

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 28.01.2016 22:06

Klasa zdjęcie to dopiero, gdy ryba trzyma zimorodka! ;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6207) dodano 28.01.2016 22:01

Takie zdjęcie jeszcze zrobisz. Ja byłem kiedyś bliski innego: usiadł mi skurczybyk na czubku wędki - ale że miałem ręce zajęte, nie mogłem sięgnąć po aparat. A w ogóle, przeoiękny ptaszek, jeden z moich ulubionych...:))

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3656) dodano 28.01.2016 21:42

Przemku, klasa zdjęcie zimorodka to jest takie, na którym trzyma rybę w dziobie. Mnie daleko do tego etapu. Dziękuję pięknie za wizytę i za komentarz:-)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6207) dodano 28.01.2016 21:23

Zimorodki, rzekłbym mało zimorodkowate według standardów naszego zimorodka, ale bardzo przystojne, a ich zdjęcia klasa!
Pozdrawiam!

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3656) dodano 28.01.2016 21:17

Dzięki Dispar:-)

Elu, przemoczyło nas w tej małej łódce, którą widać na 49 na pierwszym planie (przewożono nas nią na pirogę na drugim planie). Ta przeniesiona kobitka była sucha. Na dużej łodzi już nie chlapało, tylko bujało. Jakiś sens to noszenie miało:-)

Podróżninka, chybotliwą, ale nie rozklekotaną i nie z tysiącem towarzyszy;-) Ta piroga na 49 jest własnością RT. Firma zakupiła ją po pierwszym sezonie w Senegambii, bo uznała, że inaczej nie jest w stanie przeprawiać turystów przez rzekę Gambię. Czasem polskie biura podróży zaskakują mnie rozsądnymi inwestycjami.
Podróż mało bezpieczną łódką po Atlantyku przed nami;-) Wzięłam się ostatnio do roboty, więc może za jakieś dwa tygodnie o niej opowiem. Pozdrawiam:-)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 28.01.2016 20:55

Ty to jednak Magdaleno jesteś kozak. Jak nie wyprowadzasz lwy na smyczy, to pływasz jakąś rozklekotaną, chybotliwą łupinką z tysiącem towarzyszy...
Jeśli zobaczę, że pikujesz w dół jak sokół z Burj Khalifa to chyba padnę na łupież...
Pozdrawiam, hej ;)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7253) dodano 28.01.2016 20:52

Skoro i tak Was przemoczyło, to po co się dawać nosić? chyba tylko dla samej uciechy noszenia ;)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5390) dodano 28.01.2016 20:48

Tu fotograficznie, bardzo podobająco. Wiele dobrych fotografii.
Rybaczki najfajniejsze, choć portrety równie urodziwe.
Cała relacja ciekawa.
Pozdrawiam:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3656) dodano 28.01.2016 20:32

Andrew, czapeczki były tylko w takie neutralne wzorki jak na zdjęciach. Może trzeba im pokazać, że mogą być w mikołaje i renifery. Niewykluczone, że zrobiłyby furorę;-) Pozdrawiam:-)

Elu, jak uporali się z pasażerami tej łodzi, to chcieli nas nosić, ale jakoś nie było chętnych. Jedna pani dała się przenieść. Na rękach, nie na barana. Takich wyciągniętych do przodu, jak pannę młodą przez próg się przenosi. Serio. I nie wynikało to z chęci bycia "noszoną na rękach", tylko ze strachu przed wejściem tak wysoko. W małej łódce wszystkich nas przemoczyło, bo strasznie tego dnia bujało. W czasie półgodzinnego rejsu przez Gambię niektórych nawet zdążyła dopaść choroba morska (mnie na szczęście ona się nie ima). Pozdrawiam:-)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7253) dodano 28.01.2016 20:05

Nie wzięli Cię na barana umięśnieni chłopcy? buuu , szkoda;))) Fajny folklor, facet na 18 mnie rozbroił :D jaka konstrukcja ! :DDD
A...i rybaczek cudny.
Pozdrowienia :)

andrew430 użytkownik andrew430(wpisów:331) dodano 28.01.2016 19:52

Fajne klimaty! czy były czapeczki w renifery albo w mikołaje???
pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!