m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Jak wspomniałam we wstępie, jesteśmy w miasteczku Spittal an der Drau. Jest ono położone nad pięknym jeziorem Millstatsee, otoczone pasmem Alp Gailtalskich. Do tego pasma należy 19 szczytów. My wybieramy się na jeden z nich. Chcemy dotrzeć na Goldeck. Na górę można dostać się oczywiście o własnych siłach lub posiłkując się wyciągiem. Jako że kondycji u mnie za grosz, nie ma szans by przed zmierzchem dotrzeć na szczyt, biorę rodzinę i ciągnę na wyciąg ;-) A z tym wyciągiem jest tak, że gdyby trzeba było za niego płacić bilet rodzinny w kwocie 48 EUR, to pewnie byśmy się zastanawiali czy korzystać z dobrodziejstw techniki. Ale skoro mamy wykupioną Kartę Karyncką, z wyciągu korzystamy free.
Zatem, hop-siup do wagonika i już kołyszemy się nad rzeczką. A pod nami przepływająca Drawa. W okresie zimowym Goldeck jest idealnym miejscem dla narciarzy. Latem cudownym miejscem na oderwanie się od miasta, wypoczynek, odetchnięcie czystym powietrzem i karmienie oczu pięknymi widokami. A jeśli ktoś kocha trekking, to tym bardziej powinien tu zajrzeć. My tymczasem, kołysząc się w wagoniku podziwiamy panoramę miasteczka. Po kilku minutach docieramy do stacji pośredniej  — Krendlmaralm, znajdującej się na wysokości 1650 m n.p.m. Przesiadamy się na inny wagonik i dalej ciągniemy w górę. Po drodze mijamy taki jeden z naprzeciwka :-) I jeszcze spojrzenie z oddali na nasz punkt przesiadkowy z panoramą miasta w dole.
A pod nami takie widoki :-) Powoli docieramy do końca. Pokonanie wagonikiem odcinka pomiędzy stacją pośrednią a końcową zajmuje nie więcej jak... 5 minut. I jesteśmy na miejscu. Osiągnięta wysokość - 2050 m n.p.m. Pogoda na górze nas trochę zaskoczyła, co ewidentnie dowodzi że jesteśmy stworzeniami nizinnymi, z rzadka zapuszczającymi się w góry, mimo że nasze Taterki mamy prawie pod nosem... Ale ale... pogoda bo o niej mowa... Na dole, w mieście słońce paliło niemiłosiernie. Nawet cień nie dawał wytchnienia. A na górze - było słoneczko, był wiaterek, był... chłodek. Całe szczęście że przezorna Matka wpakowała do plecaka jakieś dodatkowe odzienie :-) A z góry takie mamy widoki.
Chwila zastanowienia się dokąd by tu pójść... A szlaków kilka jest. Wybieramy drogę za zachód. Może tam będzie coś ciekawego ? Po drodze i flora alpejska się znajdzie Idziemy i podziwiamy.
Jeśli ktoś chce dostać się na Goldeck, a nie ma siły zrobić tego 'na piechura' i nie chce płacić za wyciąg, może posłużyć się jeszcze innym rozwiązaniem, czyli… własnym autem. Goldeck można bowiem zdobyć również od strony południowej. Trzeba najpierw odnaleźć początek trasy nazywanej Goldeck-Panoramastrasse. Następnie jadąc jakieś 30 km w górę, podziwiając po drodze malownicze górskie widoki, dociera się do parkingu Seetal. To ten kawałek asfaltu widoczny na zdjęciu. Parking w zbliżeniu. Jak zobaczyłam te krowy to żałowałam że nie przyjechaliśmy autem. Tak bardzo chciałam zrobić sobie zdjęcie z alpejskimi krowami... :-/ W jednym z folderów reklamowych zachęcających do postawienia stopy na Goldeck widziałam zdjęcie pokazujące turystkę odpoczywającą na dziwnej drewnianej konstrukcji przypominającej wyrzeźbione z pnia fotele i kontemplującą piękno otaczającej przyrody. Przyznaję, wyglądało to zachęcająco. Też chciałam kontemplować przyrodę jak ta Pani ze zdjęcia. Zaczęłam więc szukać tej konstrukcji... I znalazłam :-) Powiem Wam, że pomysł rewelacyjny. Gdyby tylko być tam samemu i nie musieć z przyzwoitości ustępować miejsca innym... Marzenie. Siedziska tam ktoś tak przemyślnie wyrzeźbił, że absolutnie nie miałam chęci stamtąd schodzić. Absolutnie ergonomiczne :-) Ach... gdyby nie ta przyzwoitość... No dobra... pożywienie wciągnięte w pięknych okolicznościach przyrody. Możemy iść dalej. Jako że mamy popołudnie i nie za wiele czasu na dłuższe spacery, postanawiamy zawrócić i udać się pod krzyż wieńczący szczyt Goldeck. Mamy ze sobą kocyk więc urządzimy sobie piknik. Piknik na wysokościach :-) Takich widoków to nigdy za wiele :-)
A tam, w oddali nasz cel. No... prawie. Tutaj to tylko maszt, krzyż jest obok, po prawej. Jak się dobrze wpatrzeć, to się znajdzie. Generalnie, w tamtym kierunku zmierzamy. No i jest krzyż. Dreptamy... Udało się ! Dociągnęliśmy  do 2142 m.n.p.m. :-D Krzyż w miarę młody. Datowany na 1992 rok.
Teraz patrzymy w dół. A co tam mamy ? Otóż... to jest Millstätter See czyli po naszemu Jezioro Millstatt. Z powierzchnią 13.3 km² uchodzi za drugie największe jeziorem Karyntii i jednocześnie najgłębsze jezioro Austrii (głębokość dochodzi do 142 m). A jako że od strony północnej otacza go pasmo Alp Gurktalskich, którego szczyty dochodzą do 2 400 m n.p.m. osłaniając jezioro tym samym od zimnych wiatrów, temperatura wody przy powierzchni dochodzi latem do 25 °C. W razie niewiedzy dokąd by się udać, kierunkowskaz jest. Zawsze chętny do pomocy :-) A my tymczasem sobie leniwie odpoczywamy, delektując się widokami. No przecież w końcu są wakacje. Czas nic-nie-robienia :-) Młode też się relaksuje. Na swój sposób... :-) Wspominałam wcześniej coś o alpejskich krowach i zdjęciu z nimi ? No zaiste… Moje marzenie wspólnej fotki prawie się spełniło. 'Prawie' bo okazało się że to nie dziewczynki były... A że byczki młode i miały rogi... to jakoś tak stracha miałam żeby skoczyć między nie na selfie… Tak że wiecie… bezpieczniej z pewnej odległości :-) Goldeck to ponoć idealne miejsce na zimowe szaleństwa. Sama narciarzem nie jestem ale takie info w necie znalazłam: 'Goldeck to 30 km świetnie przygotowanych tras zjazdowych; ponad 50 ha doskonale ośnieżonych zboczy; raj dla amatorów wolnej jazdy; Goldeck oferuje najdłuższą czarną trasę zjazdową o długości 8,5 km i różnicy wysokości o 1,6 km;  zimą tafla zamarzniętego Weissensee tworzy największą (6,5 km2) i najlepiej przygotowaną w Europie powierzchnię do jazdy na lodzie.' -> Weissensee to inne jezioro, leżące po drugiej stronie Goldeck (od południa). Więc może warto by wybrać się tu zimą...
Latem natomiast góra ta oferuje doskonałe trasy dla kochających trekking, przestrzeń dla paralotniarzy (co z resztą widać) i wypoczynek dla leniwców (jakich jak my :-D). Ooo... i motylka złapałam :-) Piękny okaz Vanessa atalanta. Rusałka admirał znaczy się :-) A jesteśmy... tu :-) Na 8. Jeszcze chwilkę oddychamy fantastycznym alpejskim powietrzem. Po zimowym krakowskim smogu przyda się wentylacja płuc :-) Karmimy oczy widokami... Wciągamy zapachy w nozdrza...
I uwalniamy radość :-) Hmmm... wspominałam też coś o młodych byczkach ? Dooobra wołowinka. Grzeczna wołowinka.
A w tle, za naszym modelem z rogami widać stację wyciągu dla narciarzy :-) Schodzimy w dół, ku górnej stacji kolejki. Jeszcze tylko trzeba zapakować się do wagonika... I ziuuum.... zostawiamy Goldeck za sobą. By po chwili znaleźć się z powrotem na niemiłosiernie nagrzanym spittalskim parkingu, gdzie ani krzty zbawiennego chłodzącego wiaterku. Ale żeby nie było - zostało nam jeszcze trochę dnia więc najlepiej wykorzystać go nad jeziorem. Jedziemy zatem w stronę naszej bazy, po drodze wstępując do sklepu po bułki.
Taaa... miały być same bułki, a wyszło jak zawsze. Ale zostawmy sprawy zakupowe. Najważniejsze są BUŁKI. Są nam potrzebne bo jedziemy do naszych łabędzi. Pamiętacie, pokazywałam je poprzednio w galerii z wąwozu Lichtenstein (http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=30697). A oto i one. Jak widzicie, tresura idzie mi coraz lepiej ;-) I tym sympatycznym akcentem kończę dzisiejszą galerię. A następnym razem... hmm... oprowadzę Was po świecie mini-ciuchć, albo będzie niespodzianka. Dzięki :-)

najbliższe galerie:

 
Austria_2015 (19) - KARYNTIA/Spittal an der Drau - pociągi
1pix użytkownik charlie odległość 5 km 1pix
Austria_2015 (23)  - KARYNTIA/rejs po Millstatersee
1pix użytkownik charlie odległość 14 km 1pix
Austria_2015 (17) - KARYNTIA/Malta - Ośla Farma
1pix użytkownik charlie odległość 21 km 1pix
Austria_2015 (20) - KARYNTIA/Flattach - Raggaschlucht
1pix użytkownik charlie odległość 31 km 1pix
Austria_2015 (22)  - KARYNTIA/Mallnitz - Ankogel cz.  II
1pix użytkownik charlie odległość 35 km 1pix
 Malta Hochalmstrasse
1pix użytkownik places2visit odległość 36 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:2712) dodano 12.01.2017 13:38

piękne widoki, w Austrii nie byłem jak dotąd, pozdrawiam

greg74 użytkownik greg74(wpisów:12) dodano 04.05.2016 23:04

Przepiekne zdjecia . Mam nadzieje ze kiedys tam zawitam .Pozdrawiam

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2563) dodano 15.03.2016 10:53

Widzę, że Karyntię warto odwiedzić latem.
Fajna prezentacja. Starannie pokazujesz Wasze podróże.
Pozdrawiam.

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6355) dodano 05.03.2016 18:46

Ostatnie foto świetne:) A widoki z góry zawsze naj:)
pozdrawiam:)

barbara_31 użytkownik barbara_31(wpisów:559) dodano 04.03.2016 21:12

No piękną mieliście wycieczkę. Zachęcasz do odwiedzenia Austrii bez dwóch zdań, a warto, bo to chyba kierunek trochę niedoceniany przez Obiezyswiatow. Pozdrawiam

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6823) dodano 02.03.2016 22:28

Fajna wycieczka. Od jakiegoś czasu błogosławię cuda techniki jakimi są kolejki i wyciągi w górach. Co prawda nie ma tej satysfakcji jak przy samodzielnej wspinaczce, ale... na widoki z góry - wiadomo, zawsze miło popatrzeć :)
pozdrawiam :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2260) dodano 25.02.2016 08:42

Charlie kapitalnie pokazujesz swoją austriacką wyprawę, jak dla mnie mocno zachęcająco 😉.Tylko czy czasu wystarczy aby zobaczyć to co by się chciało?Pozdrawiam.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6980) dodano 24.02.2016 23:37

Nakarmić oczy widokami zawsze wskazane ..., bardzo fajna wyprawa, pozdrawiam:)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4515) dodano 24.02.2016 23:20

Dzięki za wycieczkę. Podobało się

gregy użytkownik gregy(wpisów:464) dodano 24.02.2016 19:41

i tam też dotrę, choć nie wiem czy w najbliższym czasie. Poczekam aż imigrantów wywalą z Austrii :-)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1614) dodano 24.02.2016 19:38

Pięknie się z Wami jechało i spacerowało...super wycieczka...widoki zapireające dech w piersiach, bardzo podobająca się galeria...
pozdrawiam serdecznie:)

charlie użytkownik charlie(wpisów:1962) dodano 24.02.2016 09:04

magdaleno - w zeszłym roku płaciliśmy za Kartę tygodniową 37 EUR/dorosły i 17 EUR/dziecko powyżej 6 lat. Drugie miało niecałe 5 lat, więc wszędzie szło za free. Za kartę dwutygodniową koszty są niewiele większe: 48 EUR i 24 EUR. Można ją nabyć w każdym punkcie informacyjnym. Nawet w takiej wiosce jak Seeboden w którym mieszkaliśmy.
Jeśli ktoś planuje pobyt w Karyntii, to naprawdę opłaca się ją mieć. Można sporo zaoszczedzić.
Dzięki niej bez skrupułów korzystaliśmy z karynckich atrakcji, a trochę ich było.
Dzięki że zajrzałaś :-)
Pozdr.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3588) dodano 24.02.2016 08:51

Foteliki na 22 super. Cała wycieczka bardzo przyjemna, a Karta Karyncka to chyba fajna sprawa. Ile ona kosztuje?
Ostatnie zdjęcie oczywiście naj:-)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!