m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Bez wątpienia Galdhøpiggen jest jedną z tych gór, które najbardziej dały mi w kość. Wcale nie dlatego, że droga na szczyt wiąże się z jakimiś szczególnymi trudnościami technicznymi (jest w sumie nieskomplikowana, zwłaszcza ta od strony Spiterstulen), i wcale nie dlatego, że Galdhøpiggen jest szczytem szczególnie wysoko położonym. Owszem, jest najwyższym szczytem w Norwegii, całej Skandynawii i w Europie Północnej, ale jego wysokość bezwzględna jest zbliżona do parametrów naszych Rysów. Powodem była pogoda. Zła. W pechowy dzień 13 sierpnia. Do Spiterstulen dojechaliśmy rano. Kiepski fragment, ale auto dało radę. Było pochmurno, mgliście, dżdżyło i nic nie zapowiadało poprawy. Wspomniałem towarzystwu, że na górze będzie o wiele gorzej i zapewne lepiej poczekać do jutra, bo prognozy są bardziej optymistyczne. Nie mieli najmniejszego doświadczenia, ale moje słowa zbyli pewnymi siebie minami i głupimi uśmieszkami. Oczywiście po 1,5 godziny zawrócili do schroniska. Spojrzeliśmy wtedy z Rafem po sobie i wiedzieliśmy, że pomimo to i wbrew wszystkiemu Galdhøpiggen będzie dziś nasz.
Góra otoczona jest z trzech stron przez rozległy lodowiec. Wschodnie podejście zapewnia minimalny z nim kontakt (istnieje kilka krótkich odcinków lodowca do przejścia blisko szczytu i jak piszą, raki mogą być wymagane).  Większość trasy biegnie po skale lub śniegu w zależności od sezonu.  [na zdjęciu: maksymalny zasięg towarzystwa]. Mówią, że góra jest prawdopodobnie najbardziej popularnym szczytem wspinaczkowym w Norwegii, ale do zmierzchu nie spotkaliśmy już nikogo. Im wyżej, tym warunki stawały się trudniejsze. Deszcz był coraz bardziej intensywny, a widoczność miejscami ograniczała się do 1-2 metrów. Najgorzej było po zmierzchu, a czołówki, jak zwykle zostały na dole.
Kilkukrotnie gubiliśmy szlak, stając nad urwiskiem. Cofaliśmy się, błądziliśmy, i jakoś na czuja szliśmy dalej. Jeszcze wyżej, do deszczu dołączył śnieg i wiatr tak silny, że trudno było pokonać jego opór. Oczywiście, nie mieliśmy ze sobą raków. Na szczęście wziąłem jedną parę kijków trekkingowych. Bez nich nie sposób byłoby pokonać występujących połaci lodowych. Zupełna ślizgawka. Pokonywaliśmy krótkie odcinki wbijając widiową końcówkę w lód i w miejscu względnej przyczepności jeden z nas przekazywał kijki drugiemu. Po kilku godzinach byliśmy przemoknięci i wyziębieni do tego stopnia, że trudno było opanować drgawki. Chlupało w butach, mokra była bielizna i wszystko ciążyło. Dokumenty, banknoty i inne rzeczy w teoretycznie nieprzemakalnym plecaku, zabezpieczone w workach foliowych, pływały jak gupiki przed chwilą zakupione w sklepie akwaryjnym.
Po zejściu okazało się, że nie było dla nas już miejsca w schronisku i musieliśmy opuścić góry i szukać noclegu w miejscowościach przy drodze 55. Z oczywistych powodów, tej nocy spanie w namiocie wcale mi się nie uśmiechało. W końcu, daleko po północy znaleźliśmy drewniany domek na campingu w Lom. Wszystkie grzejniki włączyliśmy na maksa, rozłożyliśmy mokre ubrania, dokumenty i banknoty i wziąwszy gorącą kąpiel zasnęliśmy snem sprawiedliwych. Wejście na Galdhøpiggen teoretycznie powinno zająć nam ok.4 godzin, a zejście około 2-ch. W rzeczywistości całość zajęła nam ok.  13 godzin, a sam szczyt osiągnęliśmy po ponad 8 godzinach. Budka na górze zabita dechami. Zjedliśmy więc po konserwie osłonięci z jednej strony od wiatru i deszczu. Podobno wokół roztaczają się wspaniałe panoramy i widać ćwierć całego południa Norwegii. Taaa…. 
Zrobiliśmy sobie wspólne selfie naszych gęb na szczycie, ale były tak napuchnięte i zniekształcone przez wysiłek i panujące wokół warunki, że Raf jak wspomniałem mu ostatnio o zamiarze opublikowania Galdhøpiggen wraz z ową fotą na OŚ, stanowczo się temu sprzeciwił. Szkoda.
Kolejny dzień przywitał nas słońcem. Rzeczy wyschły. Zwiedziliśmy kościół w Lom i resztę miasteczka, a potem pojechaliśmy drogą nr 15. Mieliśmy lajtowy dzień. Moim zamiarem było przemieszczenie się do południowej części Parku Narodowego Jotunheimen, tak aby następnego dnia pójść szlakiem na Besseggen.
Po drodze minęliśmy kilka jezior. Wszystkie niezwykle czyste i obfitujące w ryby. Widać je gołym okiem z brzegu. Zabawiliśmy trochę nad jeziorem Lemonsjøen. Od południowej jego strony, a potem przy  brzegach Øvre Sjodalsvatnet zebraliśmy sporą ilość prawdziwków. Grzybobranie nie cieszy się tu taką popularnością jak u nas.
Kolejny nocleg był już w namiocie, na campingu nad brzegiem rzeki Sjoa. Schłodziliśmy w niej resztę żywca i mile skończyliśmy ten dzień, ale w nocy temperatura spadła do zera. Jesteśmy w końcu w górach. Całe szczęście, że oprócz polara wziąłem jeszcze sweter puchowy. Rankiem dotarliśmy do Gjendesheim, położonego nad jeziorem Gjende pośrodku Parku Narodowego Gór Jotunheimen. To typowe jezioro polodowcowe - długie i wąskie. 18 km na 1,5 km szerokości w najszerszym miejscu. Z Gjendesheim do Memurubu i z powrotem pływają po nim łodzie. Moim zamiarem było, aby przejść szlak Besseggen z  Gjendesheim do Memurubu i z Memurubu przed zmrokiem wrócić taką łodzią do punktu wyjścia. Gjende jest jednym z najpiękniejszych jezior jakie widziałem w życiu. Piękne jest, bo zarówno na północ i na południe od niego leżą szczyty przekraczające 2000 m. n.p.m. Piękne jest również z uwagi na swą zielono-szmaragdowo barwę.
Taka barwa bierze się stąd, że Gjende jest zasilane przez wody lodowcowe. Małe cząstki z lodowców unoszą się w wodzie i odbijają promienie słoneczne, które powodują zadziwiająco jasny zielony kolor. Mętno- zielony z uwagi na dużą ilość mączki kamiennej. 
Rzeka Sjoa wypływa z Gjende właśnie w Gjendesheim 
i płynie w kierunku wschodnim do rzeki Gudbrandsdalslågen. Wspinamy się ponad taflę jeziora, w kierunku Veslfjellet. Wyżej i jeszcze wyżej. A Gjende ciągle widoczne.
15 sierpnia jego obecność towarzyszyła mi przez cały dzień i pół najbliższej nocy. W końcu osiągamy Veslfjellet. Pośród skalistego podłoża porastają jeszcze kępy traw. Ale krajobraz się zmienia. Staje się bardziej jałowy
i surowy. Gjendesheim jest za nami i jakieś 700 metrów poniżej nas.

najbliższe galerie:

 
Galdhopiggen , Norwegia / czerwiec 2009
1pix użytkownik admingto odległość 13 km 1pix
Norwegia.   Jotunheimen.
1pix użytkownik jurasek odległość 19 km 1pix
NORWEGIA-Park Narodowy Jotunheimen
1pix użytkownik klavertjevier odległość 22 km 1pix
Jotunheimen:  Besseggen
1pix użytkownik doracz odległość 26 km 1pix
Samochodem przez Jotunheimen Park i nie tylko...
1pix użytkownik dawiddrozd odległość 26 km 1pix
NORWEGIA- BESSEGGEN
1pix użytkownik olaf43 odległość 26 km 1pix

komentarze do galerii (19):

 
klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 12.03.2016 22:43

Norwegia potrafi rozkochać.
Przed deszczem w górach to ja uciekam, dlatego tym bardziej zachwyca mnie Wasza wola "walki".
Pozdrawiam.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1181) dodano 06.03.2016 18:47

Olaf43, Marcinie, Nolu - dziękuję

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6773) dodano 05.03.2016 17:29

Piękne to jeziorko:) Wyprawa na szczyt mega hardcorowa, szacun że daliście radę!:)
pozdrawiam:)

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1991) dodano 04.03.2016 20:40

Piękne krajobrazy.

olaf43 użytkownik olaf43(wpisów:1520) dodano 03.03.2016 18:55

Na Galdhøpiggen jeszcze nie dotarłam, bo ciężko tam trafić z pogodą co widać u Ciebie brrrrrr
podziwiam że wybraliście się w taką pogodę :)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1181) dodano 02.03.2016 18:57

To fakt Pipol, za szybko poszło. Wielkopolanko, Charlie, Pipol, Romano, Kabaczku, bardzo Wam dziękuję za odwiedziny :-)

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:1107) dodano 02.03.2016 14:03

Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. Rzeczywiście galeria pełna kontrastów.
Pozdrawiam.

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 02.03.2016 12:40

Trasa i widoki pierwszej klasy. A co do pogody, to jak to zwykle w górach bywa - kalejdoskop :)
pozdrawiam :)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2354) dodano 02.03.2016 12:12

Galeria 2w1 - najpierw black&white, a potem full color :-)
Zderzenie dwóch pogodowych światów. Wyszło super.
Fantastycznie wyglądają wody jeziora na 41. Jakby ktoś dodał do wody turkusowej plakatówki...
Pozdr.

pipol użytkownik pipol(wpisów:9042) dodano 02.03.2016 09:56

czyli pospieszyliście się jeden dzień ze szczytowaniem ;)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1925) dodano 02.03.2016 08:04

To galeria z dreszczykiem,,, dawno takiej nie było? obejrzalam z przyjemnością i przy wspanialej narracji wczułam się w klimat wspinaczki.....gratuluę uporu i zdobycia szczytu...a druga część to rajsie widoki...
pozdrawiam serdecznie:)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3069) dodano 02.03.2016 07:29

Mroczna to była wejściówka ( skądś takowe znam 😊) ale cel osiągnięty. Kolejny dzień za to odsłonił przepiękne widoczki.Pozdrawiam.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1181) dodano 01.03.2016 20:36

Kordulo, Przemku, Satanie, Surykatko, Migawko - cieszę się z Waszych odwiedzin i bardzo dziękuję Wam za komentarze. Jutro system opublikuje ciąg dalszy przejścia w Besseggen. Pozdrawiam Was serdecznie :-)

migawka użytkownik migawka(wpisów:306) dodano 01.03.2016 19:01

Doracz, przedstawiłeś w jednej galerii w kontrastowy, niekonwencjonalny sposób norweskie klimaty.
Gratuluję i pozdrawiam :)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7265) dodano 01.03.2016 18:52

z tym,że to jezioro jakby bardziej turkusowe niż szmaragdowe mi się zdaje ;) w każdym razie jest boskie :)))

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7265) dodano 01.03.2016 18:44

Darku :)))))))))))))) Ależ miła niespodziewajka! Wywołałeś u mnie szeroki uśmiech :)))))))
Bardzo kontrastowa galeryja , ze skrajnymi emocjami i warunkami pogodowymi. Wiadomo, czasem trzeba przeżyć takiego 13-tego,żeby potem mogło być aż do bólu pięknie :)
Cudowna kraina. Gdzieś tam po cichu o niej marzę, ale na razie pozostają mi Twoje galerie. Czekam więc z niecierpliwością na ciąg dalszy :)))
Dziękuję Ci mocno i ściskam w imadle:)))

satan użytkownik satan(wpisów:3181) dodano 01.03.2016 15:41

A ja gratuluję Galdhøpiggen'a. Też mam w planach na przyszłość. Krajobrazy Norwegii są wspaniałe i na pewno kiedyś będę chciał tam wrócić, również na trekking.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6213) dodano 01.03.2016 15:38

A nie mówiłem w swojej galerii: ach! - ta pogoda!?...;)
Ale podobnie jak Kordula, też z przyjemnością obejrzałem - w końcu, to nie ja mokłem, marzłem, ani nie osłaniałem się od wiatru...;)
Pozdrawiam!

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6122) dodano 01.03.2016 15:25

Norwegia w drugiej części galerii zdecydowanie mi sie bardziej podoba.
Gratuluje uporu, :))) Z pzyjemnoscia obejrzałam:) POzdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!