m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Jesteśmy w miejscowości Flattach. To gdzieś tutaj znajduje się wąwóz. Nawigacja nawigacją, ale ja tam wolę polegać na własnych oczach i podążać za znakami. W końcu docieramy na parking. Pusto na nim z rana. Idziemy. Kilkanaście minut, leniwym krokiem, lekko pod górkę idziemy za strzałkami. Podglądamy budzące się do życia obejścia i ich gospodarzy rozpoczynających swój dzień. W końcu dochodzimy pod wejście. Pokazujemy naszą wejściówkę otwierającą bezpłatnie ‘drzwi’ do wielu karynckich atrakcji czyli Karnten Card i ziuum... idziemy. Zaczyna się skromnie. Las jak las. Ścieżki drewniane przeplatają się z...
...naturalnie leśną ‘architekturą’... W pewnym momencie otwiera się przed nami widok wysokich skalnych ścian z wąskim przesmykiem pośrodku. Tam zmierzamy. No... i teraz to tak już będzie do końca czyli schody, przejścia, mokre skały, wysokie ściany, huk wody. O ile w poprzednim wąwozie jaki odwiedziliśmy - Lichtensteinklamm, można było na upartego spacerować nawet z dziecięcym wózkiem, to tutaj można o tym zapomnieć. To nie jest miejsce by dzieci mogły biegać samopas. Generalnie nie jest to odpowiednie miejsce dla małych dzieci. Z 2-3 latkami lepiej tam nie wchodzić. Chyba że ktoś jest bardzo odważnym rodzicem albo używa chust lub nosideł. Moje młodsze ma 5 lat, a bywały takie momenty, że w obawie aby nie wypadło poza barierki trzymałam tak mocno za rękę, że córka krzyczała że boli  ją rączka.
Porównań tego wąwozu z Lichtensteinklamm będzie jeszcze kilka. Przede wszystkim - nie jest tak komercyjny jak tamten. Przez dłuższy czas byliśmy jedynymi zwiedzającymi. W Lichtensteinklamm jest wiele przejść wykutych w skałach. W Raggaschlucht za wiele tego nie uświadczy. Przejścia w większości prowadzą po podestach przytwierdzonych wprost do skał. Gdy patrzę na takie zdjęcia, błogosławię ludzi którzy znają się na swojej robocie :-) W takich miejscach jak to, podziwiając skały rzeźbione przez setki czy tysiące lat przez strumień, doceniałam potęgę żywiołu. Można by rzec... woda. A cóż ona może ? Ano... woda może wszystko. Mimo że dzień był słoneczny i podczas samego dojścia do wąwozu ,już poranne słońce nam nieźle dokuczało, na dnie wąwozu odczuliśmy wyraźny spadek temperatury. Generalnie było chłodno. Mocno orzeźwiająco, można by rzec :-) Przejście całego wąwozu zajęło nam 2 godziny, łącznie z odpoczynkiem na szczycie.
I to jest zdecydowanie na plus jeśli porównamy czas przejścia do spaceru po Lichtensteinklamm. Tam przejście 'tam i z powrotem' to max 40 minut. I w większości idzie się po płaskim. No dobra... jest troszkę schodów, ale naprawdę troszkę. Raggaschlucht to co innego. Idzie się, idzie, idzie... i końca nie widać. Aż w pewnym momencie okrywasz że idziesz do góry. A do przejścia w górę mamy jakieś 200 metrów. Od dna wąwozu na szczyt to jakieś 250 metrów. Raggaschlucht jest jednym z najstarszych udostępnionych do zwiedzania kanionów w Karyntii. Otwarto go już w 1882 roku. W 1978 roku wąwóz został ustanowiony pomnikiem przyrody. Podążamy dalej.
Wąwóz został wyrzeźbiony przez strumyk Ragga w ostatnim okresie epoki lodowcowej w paśmie górskim Kreuzeckgruppe. Nazwa Raggaschlucht pochodzi ponoć od słowiańskiego słowa 'rak'. Dlaczego akurat 'rak' ? Może dawnym Słoweńcom przypominał tego skorupiaka. A może tam mieszkały... Nie wiedzieć czemu… Niektórzy twierdzą że wąwóz jest jak ‘Słowacki Raj w pigułce’. No... trudno mi z tym określeniem polemizować bo w Słowackim Raju byłam daaawno temu, jako dziecko i niewiele pamiętam. Ale patrząc w necie na zdjęcia z Raju to raczej bym się nie zgodziła z tym określeniem. Porównywanie wąwozu Ragga do Słowackiego Raju tylko na podstawie istnienia tu i tam drewnianych podejść i schodków wydaje mi się być średnio właściwym. W pewnym momencie spaceru dochodzimy do wodospadu. Nie jakiś wysoki, ale szumi konkretnie. I tu się zaczyna konkretne wspinanie pod górę :-) No to idziemy :-)
Jako że wodospad blisko, to drobinki wody osiadają na schodach którymi wspinamy się wyżej i wyżej. A jak mokro, to ślisko. Naprawdę ślisko. Wychodzimy w stronę słońca. Tu juz zaczyna mocniej nam dogrzewać :-) Zauroczyły mnie skały w wąwozie. Kilka zdjęć wcześniej była fotka z pomarańczowym nalotem. Teraz jest żółto. No i znowu wodospad. Poprzednio podziwialiśmy go z dołu. Tym razem mamy go całego na widoku. Jeszcze tylko kilka metrów, kilkadziesiąt schodów... I... jesteśmy na szczycie :-)
Spojrzenie w dół na maksymalnym zoom'ie. Tam jeszcze kilkanaście minut temu spacerowaliśmy. Widoki z góry ? Nie żeby jakoś mega-powalające na kolana, ale ładne. Alpejskie :-) Jak głoszą strzałki, nie ma drogi powrotnej do wąwozu. Chcąc dostać się na parking, musimy iść przez las.  A tak wygląda punkt widokowy na którym odpoczywają strudzeni wspinaczką turyści . My spędzamy tu chwilę odpoczywając, kontemplując otaczające nas widoki i spożywając jedzonko. I idziemy w dół. Początkowo jest łagodnie. Jak typowa ścieżka w lesie.
Choć to początek lipca, napotykamy na takie okazy. Mnie kolejny raz urzekł kolor nalotu na skałach. Co to było... pojęcia nie mam. Na pewno nie mech. Ale było piękne :-) No i... o ile wcześniej dróżka prowadziła łagodnie w dół, w pewnym momencie… szaleństwo. Łuki i zakręty były tak wyprofilowane, że pchani z góry w dół niewidzialną siłą która kazała nam prawie zbiegać zamiast maszerować, ledwo się w tych zakrętach mieściliśmy. Generalnie był fun. Kilka wywrotek też zaliczyliśmy. a pod koniec ścieżki szliśmy trzymając się już poręczy zrobionej z drutu. To bowiem co widzicie, to jeden z łagodniejszych momentów podczas zejścia. Uff... doturlaliśmy się w dół. Na szczęście cali i bez obrażeń. Żegnamy się z tym niesamowitym miejscem i ruszamy dalej.
Wybór szeroki, ale nas interesuje konkretny kierunek - Ankogel.  Jak mówił kierunkowskaz - 18 km i powinniśmy być na miejscu. Zatem śmigamy :-) Do zobaczenia na Ankogel, na wysokości prawie 3 000 m. Dzięki.

najbliższe galerie:

 
RAGGASCHLUCHT
1pix użytkownik gregy odległość 0 km 1pix
Austria_2015 (22)  - KARYNTIA/Mallnitz - Ankogel cz.  II
1pix użytkownik charlie odległość 10 km 1pix
Austria_2015 (21) - KARYNTIA/Mallnitz - Ankogel cz. I
1pix użytkownik charlie odległość 14 km 1pix
lodowiec Molltaler
1pix użytkownik kikulisko odległość 14 km 1pix
Austria_2015 (16)   - KARYNTIA/Malta - zapora wodna
1pix użytkownik charlie odległość 23 km 1pix
AUSTRIA - zapora wodna Kölnbrein w Malcie
1pix użytkownik gregy odległość 23 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
charlie użytkownik charlie(wpisów:2379) dodano 09.05.2017 10:12

gregy - z pewnością dacie radę :-) W Karyntii zawsze świeci słońce (przynajmniej tak ją zapamiętałam - burze nocą, a od rana piękne słoneczko).
Na Grossglockner nie dotarłam, więc z tym większą przyjemnością zobaczę relację z Waszego wypadu.
Pozdr.

gregy użytkownik gregy(wpisów:626) dodano 06.05.2017 21:51

Będziemy stacjonować zupełnie z drugiej strony, Zel am see. Do wąwozu będziemy mieli kawałek, ale myśle, że załatwimy go w połączeniu z przejazdem górską drogą widokową Grosglokner w jeden pełny dzień. Mam nadzieję, że pogoda dopisze

charlie użytkownik charlie(wpisów:2379) dodano 03.05.2017 23:03

gregy - już zazdroszczę i z niecierpliwością będę wypatrywać relacji z Twojego wypadu. Karyntia jest super :-)
Nie wiem gdzie będziecie stacjonować, ale na południe od Klagenfurtu jest Tscheppaschlucht. Ponoć też wart wizyty.
No i zdecydowanie słoweński Vintgar :-)
Pozdr.

gregy użytkownik gregy(wpisów:626) dodano 03.05.2017 22:24

Teraz na mnie czeka ten okaz. Wąwóz robi wrażenie na fotach i myślę, że i w rzeczywistości również nas urzeknie.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7421) dodano 29.04.2016 16:49

Kolejna ciekawa miejscówka na wyprawę do Austrii ..., no prawdę mówiąc, to super miejsca odkrywasz, zupełnie Austrii wcześniej nie znałem, teraz po Twoich galeriach jest mi o wiele bliższa:)
Pozdrawiam;)

woja użytkownik woja(wpisów:565) dodano 22.04.2016 21:41

Witaj, Charlie!
Ależ super miejsce - znaczę w moim kajecie:-) Ja z kolei miałem okazję zobaczyć Tscheppaschlucht i Vintgar (ten polecam szczególnie), ale tu jeszcze nie dotarłem.
W ogóle śledzę Twoje austriackie galerie z dużym zainteresowaniem, bo rozważam ten kierunek na wakacje, choć chyba jednak w tym roku przegra z Toskanią:-)
Pozdrawiam

ak użytkownik ak(wpisów:6271) dodano 19.04.2016 17:14

ehhh.... pieknie tu, miałem ochotę w tym roku odswieżyć Austrię...ale niestety zniesmaczyła mnie sytuacja z muzułmanami i skoczyłem bardzo szybko starym szlakiem, nic interesujacego mnie nie spotkało a nawet nie szukałem, pogoda była pod zdechłym azorkiem, którego wyprowadziłem w schwarzwaldzie kilka razy przez dwa dni wypoczynku w podróży i trzeźwienia po litrach piw niemieckich :))))

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3075) dodano 15.04.2016 08:54

Trasa bardzo turystyczna 😉. Warta przejścia.Charlie najczęściej dzieciaczki połykają górskiego bakcyla-wiem coś o tym.Rosną Wam prawdziwi turyści, co ja mówię oni już są nimi 😊. Sporo tej Austrii przemierzyliście i ciekawie ją pokazyjesz.Pozdrawiam.

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4802) dodano 13.04.2016 18:42

Cześć Charlie,
Za dużo schodów,nie jadę :)))
Pozdrowionka !

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 13.04.2016 18:17

Prawdziwe górołazy wyrosną z Waszych dzieci:-) A trasa atrakcyjna i bardzo dobrze przygotowana:-)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3878) dodano 13.04.2016 15:15

Wąwóz na pewno warto zobaczyć.
Charlie ładnie to wszystko pokazałaś i opisałaś.
Podziwiam dzieciaczki,bardzo dzielne.
Pozdrawiam:)

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1991) dodano 13.04.2016 14:13

Wrażenia po przejściu taki mostem są zapewne przyjemne.

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 13.04.2016 13:22

Charlie, ten pomost przyczepiony do skał, robi wrażenie i rzeczywiście błogoslawiony człowiek, który go wymyślił.
A swoja drogą podziwiam... Wędrówka z dziećmi w takich warunkach to adrenalina murowana!
Bardzo aktywne wakacje mieliście w Austrii.
Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!