m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (49):

 
<Hamusit - trzynasty dzień podróży po Afryce> Zakwaterowawszy się w hotelu niezwłocznie ruszam na targ. Jak już wcześniej wspominałem sobota jest głównym dniem targowym w Etiopii... jest to dzień w którym do najbliższego miasta (miasteczka) od samego rana ciągną tłumy ludzi z okolicznych wiosek. Etiopską walutą jest birr, jako że nie jest to zbyt mocna waluta  ( 1 PLZ to około 5,5 ETB - stan na 2015r), a nominały banknotów zaczynają się od 1 birr to papierowe pieniądze wyglądają tak jak na obrazku. Hamusit jest małym miasteczkiem, raptem kilka sklepików, dwa hotele o standarcie najbardziej podstawowym jaki może być (temat hoteli rozwinę w dalszej części opowieści) i ... ...posterunek policji. Policja w taki dzień jest bardzo aktywna - od razu mnie wyhaczyli z tłumu - podeszli, zagadali - przestałem być anonimowy. W ogóle policja w Etiopii to prawie niewidoczna jest. To jeden z nielicznych krajów w Afryce, gdzie nie ma punktów kontrolnych na skrzyżowaniach, wjazdach-wyjazdach z miejscowości...
Wyjątek to przeprawa na Nilu, ale jest to miejsce wyjątkowo strategiczne - zniszczenie mostu spowodowałoby paraliż w przepływie towarów i ludzi na połowie terytorium Etiopii. Jeszcze jako relikt przeszłości można czasami (ale bardzo rzadko) spotkać we wioskach placówki samoobrony. W etiopskiej policji służy wiele kobiet - czasami patrole policji drogowej składają się tylko z kobiet ( bardzo ładnych i wysportowanych) uzbrojonych wyłącznie w pałki. Jest to też chyba jedyny kraj na świecie gdzie chłopy po wiochach łażą z kałachami (będzie o tym jeszcze mowa później) a policjanci tylko z pałkami. Skoro już tak włóczę się po tym targowisku to trochę o cenach w Etiopii : litr benzyny - 16 birr, tyle samo 0,5 l butelka piwa, 0,33l piwa - 12 birr, 1 litr samogonu - 60 birr, kg bananów,pomarańczy - 20 birr, 2l wody - 15, 2kg paczka cukierków - 50 birr, 0,5l coca-cola (jak i wszystkie inne produkty koncernów coca-cola i pepsi) - 15
filiżanka kawy - 3-5birr, indżera wegetariańska - 15, a z kawałkami kurczaka czy mięsa wołowego -- 30-40 birr, paczka papierosów 10-15 birr, 100g paczka czatu - 20 birr takie produkty jak napoje, piwo czy papierosy produkowane są w nowoczesnych fabrykach kontrolowanych przez zachodnie koncerny i nie odbiegają od światowych standardów Dużo banków jest w Etiopii, nawet w małych miasteczkach znajdują się siedziby co najmniej dwóch (większość dysponuje bankomatami także z dostępem do gotówki nie ma większych problemów), z tym, że bankomaty nie wypłacają zbyt dużej ilości pieniędzy - na lotnisku w Addis, gdzie wypłacałem pierwszy raz maksymalna kwota to 4000 birr <parking pojazdów w centrum targu> Nie ma też żadnych problemów z wymianą głównych walut światowych w bankach czy kantorach. W Etiopii nie ma wielkich supermarketów czy galerii handlowych, w stolicy i dużych miastach można spotkać małe supermarkety, gdzie wybór towarów jest większy niż w tradycyjnych sklepikach.
Generalnie cały handel skupia się w małych sklepikach, które są w każdej miejscowości no i oczywiście jeśli chodzi o wymianę towarową wśród lokalnej ludności to targi. Na kupienie mięsa nie ma żadnych szans (i tak bym nie kupował), czasami można znaleźć konserwy rybne ale są bardzo drogie... ...jedyny dostęp do mięsa to serwowane w nielicznych barach indżery z kilkoma kawałkami łykowatego kurczaka. W restauracjach dobrych hoteli można dostać indżerę z dużą ilością mięsa wołowego ale i cena jest duża (ponad 100 birr) Tak więc jeśli chodzi o jedzenie to Etiopia (zresztą tak jak i reszta krajów wschodniej Afryki) jest dobra dla wegetarian - ja przez pierwsze trzy miesiące podróży prawie mięsa nie jadłem. Wracając do cen to te które podałem to ceny standardowe, właściwie w całym kraju są takie same, nieznacznie rosną na terenach trudno dostępnych... ...oczywiście realną wartość produktów trzeba było najpierw poznać i w pierwszych dniach niejednokrotnie przepłacałem...
...no ale takie są prawidła handlu - jeśli godzisz się na cenę podaną przez sprzedawcę to nie można mieć pretensji jeśli się przepłaciło... ...więc dla mnie głównym zadaniem w pierwszych dniach pobytu było ustalenie jakie to są te realne ceny... ...zresztą później był to dobry punkt odniesienia do cen w pozostałych krajach Afryki, które odwiedziłem. Plac targowy jest duży i długo po nim spaceruję - ludzie nie nawykli do widoku turysty w pierwszej chwili są zaskoczeni... ...i zanim zareagują na wyciągnięty aparat to ja już jestem kilka metrów dalej. Choć generalnie to nie czuję się zbyt dobrze pstrykając foty tym ludziom jakby występowali w cyrku (nie dysponuję takim sprzętem,żeby robić zdjęcia z oddali -więc akcja rozgrywa się na jednym metrze)...
...a oni nie są z cyrku - większość z nich odbyła długą drogę z wielkim ciężarem na plecach a teraz siedzą na tym placu zalanym Słońcem jak na patelni. Czternasty dzień podróży zaczynam zaraz po świcie - tylko pierwsze kilkanaście kilometrów łatwe, płaskie - jadę wzdłóż jeziora Tana -  kilka ostatnich nocy było burzowych - krowy wręcz brodzą w wodzie. Docieram na rozstaje dróg , gdzie skręcam na Debre Tabor i dalej na Lalibela opuszczając główną drogę, która wiedzie na pólnoc do znanego, turystycznego miasta Gonder. Moja droga - dobrze, że nadal asfalt - wiedzie głównie pod górę, podjazdy długie, często dość strome. Wyżyna etiopska ma tu tendencję wznoszącą się - jadąc na rowerze ma się odczucie, że nawet jak jest lekki zjazd to jakby jechało się nadal pod górkę (czasami nawet sprawdzam, czy hamulce są dobrze zamocowane i nie blokują) ... <poranny posiłek i herbatka w ulicznym barze następnego dnia>...oczywiście w naturze nic nie ginie i jak się trafi, że teren ma tendencję opadającą to nawet pod górkę jakoś tak łatwiej się jedzie.
<widok z baru na ulicę> Problemy z dzieciakami się robią - szczególnie na podjazdach - biegną za rowerem, proszą o pieniądze... ...otwierają zamki w kieszeniach tylnych sakiew - jak nie dostaną kasy to rzucają kamykami. Ale sympatyczne momenty też są - ta pani wracala właśnie z pola - poczęstowała mnie zielonym groszkiem ... ...był tak smaczny, że kupiłem od niej wszystek, który niosła - zapewne jej mąż nie był zbytnio zadowolony, że musiał jeść indżerę bez groszku. A ta pani była opętana przez złego ducha - banknot, który trzyma w ręce to ode mnie... ...sporo ludzi na tych terenach ma jakieś defekty psychiczne czy fizyczne - ten chłopak bardzo niewyraźnie mówił, tak jakby lekko sparaliżowany był - starał mi się opowiedzieć co było przyczyną jego choroby...
...z tego co zrozumiałem to pewnego razu napił się wody i zachorował - ale poprzednie zdjęcie zamieszczam z innego powodu... <stoją i patrzą - agresja zero>... chłopak towarzyszył mi biegnąc przez kilkanaście kilometrów... ...jak było pod górkę to mnie wyprzedzał - jak był jakiś zjazd z górki to go doganiałem... ...pokazał mi, że płuca ma zdrowe no i oczywiście skąd się biorą długodystansowi biegacze etiopscy. <hotel w Nefas Meewcha> ta mała etiopska księżniczka to Sosi - jej mama pracuje w restauracji hotelowej a dziewczynka postanowiła zabawiać mnie rozmową w tą wieczorową porę... ...Sosi choć ma kilka lat to zachowuje się jak dorosła kobieta - do tego jest bardzo inteligentna - po kilku chwilach rozpracowała mój fotoaparat i robiła całkiem przyzwoite zdjęcia.
Odpoczynek w hotelu był mi niezbędny, bo następnego dnia czekały mnie jeszcze większe górki do tego poprzedzielane głębokimi rowami tektonicznymi...

najbliższe galerie:

 
Etiopia: Jezioro Tana
1pix użytkownik magdalena odległość 22 km 1pix
Etiopia cz.  18 - Klasztor Ura Kidane Mehret.
1pix użytkownik wmp57 odległość 25 km 1pix
Etiopia: Tys Yssat
1pix użytkownik magdalena odległość 26 km 1pix
Etiopia cz.  19 - Nil Błękitny.
1pix użytkownik wmp57 odległość 29 km 1pix
VeloTour2015: Afryka - I.Etiopia cz.3
1pix użytkownik artcze odległość 30 km 1pix
a to inna Etiopia
1pix użytkownik pedro1912 odległość 33 km 1pix

komentarze do galerii (11):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 22.03.2016 09:09

Cieszę się bardzo, że znowu jesteś aktywny na portalu:-)))
Zaskoczyłeś mnie, że mięsa nie można było kupić. Pamiętam widok budek, w których wisiały jakieś wołowe i baranie kawałki.
Etiopia to cudny kraj. Pędzę na początek Twojej opowieści i nadrabiam zaległości:-)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2550) dodano 19.03.2016 06:12

Nie mogę ominąć kolejnego etapu😉.Pozdrawiam.

romana użytkownik romana(wpisów:5199) dodano 18.03.2016 15:39

Ciekawi mnie jak się dogadywałeś z miejscowymi. Czy ludzie znają angielski ?
Pozdrawiam :)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6540) dodano 18.03.2016 15:34

Podziwiam oglądając każdą galerię i czekam na Lalibelie:)
pozdrawiam:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5436) dodano 18.03.2016 11:46

Ja za koniczynką, coraz większy podziw:) POzdrawiam , Juz nie moge doczekac sie Lalibelli.:)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1737) dodano 18.03.2016 07:41

Wspaniale się z Tobą podróżuje po Afryce...równiez czekam na nastepny etap podrózy..
pozdrawiam:)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4677) dodano 18.03.2016 00:03

Świetnie oddany klimat afrykańskiego targu. Pozdrawiam. :)

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 17.03.2016 21:23

Coraz większy podziw mam dla Twojej afrykańskiej eskapady!
Nie zawsze jest różowo a jednak odważnie podążasz przed siebie.
Dzięki za kolejną część.
Pozdrawiam.

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:753) dodano 17.03.2016 19:11

Ciekawie. Zwróciła moją uwagę duża ilość krzyży (bo nie krzyżyków) na szyjach tych ludzi.
Czekam na dalsze relacje.

mocar użytkownik mocar(wpisów:2549) dodano 17.03.2016 17:25

No i kolejna galeria która skończyła się bardzo szybko z małym nie dosytem:) czekam na kolejną.
Pozdrawiam.

antala użytkownik antala(wpisów:1037) dodano 17.03.2016 16:41

Znów kawałek Twojej przygody za nami... A dzieciaki? Wszędzie takie same...:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!