m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Wyliczyłem dwa dni, chociaż niektórzy twierdzą stanowczo, że trzeba aż trzech. Zależy z której strony. Jeżeli przyjedziemy od wschodu drogą D2359 i zaparkujemy rano na parkingu przy głównej bramie, to dwa według mnie wystarczą. W sumie wysokość bezwzględna Kamienia Królewskiego nie powala na kolana, ale wejście to dość ambitny wyczyn, zwłaszcza latem, gdy żar bije z nieba, a na plecach dźwigać trzeba kilogramy płynów. Nas to nie dotyczy. Idziemy piaszczystą ścieżką podziwiając odległe widoki w popołudniowym zimowym słońcu. W pogodny dzień Brandberg widać z daleka; wybija się z płaskiej żwirowej równiny centralnej części pustyni Namib i wznosi się ponad nią na 1800 m. Ten duży (obejmuje powierzchnię około 650 km2), niemal okrągły ostaniec jest doskonale widoczny z kosmosu.
Widziałem piękne zdjęcia satelitarne. A w intensywnym słońcu wygląda jakby płonął i dlatego w niemieckim, niderlandzkim (wcześniejsi kolonizatorzy) czy narzeczu Damara, oznacza właśnie płonącą górę. Herero z kolei, nazywają ją Górą bogów. Bez wątpienia ma w sobie coś osobliwego. Od „bram” Parku do White Lady jest jakieś 5 km. Na początku teren dość wyrównany, ścieżka biegnie prawie płasko. Po obu stronach pojawiają się głazy. Coraz większe, aż świat wokół staje się krainą wielkich głazów.
Na kilometr przed celem, ich usypiska tworzą całe góry, które musimy pokonać . Wspinamy się po nich,  pomagając sobie rękoma. Szlak biegnie wzdłuż starożytnych cieków.  Nawet dość szerokim wąwozem powstałym zapewne za sprawą owych cieków. Musiała płynąć tędy rzeka i musiała być dość szeroka i dość głęboka. To moja własna teoria, ale być może jestem w błędzie. Masyw powstał we wczesnej kredzie. Zbudowany jest w przeważającej części z granitów. Pomarańczowych. Jest późne popołudnie i wszystkie te skały i kamienie stają się najpierw żółte, ciemnożółte, pomarańczowe i coraz ciemniej pomarańczowe. Tu, a potem w Namib -Naukluft tak było. Pomarańczowo. Zwłaszcza tam.  Tam pomarańczowy krajobraz ogromnych wydm tworzył  zjawiska marsjańskie i surrealistyczne.
Nigdzie nigdy wcześniej i nigdy później nie widziałem w naturze tak barwnych krain. Pomarańcz i ochra to kolory Namibii. Obserwujemy florę, wąchamy i smakujemy zioła, które zrywa nam nasz czarny przodownik, wyjaśniając ich zastosowanie w miejscowej kuchni i lecznictwie. Ich intensywny zapach wtarty w skórę rąk towarzyszy  aż do wieczornej kąpieli.  Zapach Afryki….
Jedyny w swoim rodzaju. To zapach traw sawanny i czystego powietrza pustyni.
Szkoda, że nie mogę tego jakoś zapisać i przechować na dłużej by móc w ten sposób wracać do Afryki, którą pamiętam. Wracać kiedy najdą mnie wspomnienia. A zawsze kiedy mnie nachodzą robi mi się ciepło na sercu. Coraz bardziej tęsknię. To jest chyba ta choroba afrykańska, o której kiedyś wspominała Marta. Zaraziłem się nią w 2013 roku i do dziś nic nie potrafi mnie z niej wyleczyć. Ale i tak najczęściej Namibia kojarzyć mi się będzie z zapachem ogniska. Nasze ubrania są nim przesiąknięte. Ogniska rozpalamy  codziennie. Siedzimy przy nich godzinami. Sześcio, siedmiogodzinne nasiadówki  nie są niczym wyjątkowym. Zmrok zimą zapada bardzo szybko, a nie kładziemy się przed północą. Jest w tym coś pierwotnego. Coś magicznego. Tak, te nasze ogniska pośrodku pustyni albo gdzieś pod akacją pamiętam chyba najdokładniej. Przeszywające oczy kojotów, dziwaczne odgłosy  z buszu, gwiazdy i zapach dymu. W okolicy znajduje się wiele gatunków roślin niskich i wiele rodzajów drzew, które mają obcy wygląd. Dziwacznych częściowo ze względu na panujące tu specyficzne warunki klimatyczne.
Na terenie masywu  żyje kilka endemicznych gatunków. Najbardziej charakterystycznymi roślinami Brandbergu są akacje (Acacia Montis-Usti) oraz Euphorbia Brandberg. Podglądamy zwierzęta, przeważnie niewielkie gady (agama skalna), ptaki i małe przyczajone zwierzątka, które fachowiec nazywał chyba drzewnym słoniem albo  drzewnym lwem (nie pamiętam), a które pojawiały się tu i ówdzie, obserwując nas bacznie z bezpiecznej odległości. W rzeczywistości to góralek przylądkowy. Odnalazłem go po powrocie. Dość popularny w wielu regionach Afryki, a także na Półwyspie Arabskim i Bliskim Wschodzie, aż po Turcję.
Ale gruby zwierz także potrafi się zapuścić w te strony. Słoń pustynny o którym wspomniałem albo dajmy na to taki czarny nosorożec, bardzo rzadki gatunek, a tutaj występujący w ilości około stu osobników. Zebra górska -endemit. Jest kudu, są springboki, oryksy, damara dik-diki, impala, lwy - cała osobliwa fauna, z którą mieliśmy okazję poznać się w Etoszy. Przez cały nasz wielki marsz w masywie Brandberg nikogo nie spotkaliśmy. Pustka. Może z uwagi na późną porę dnia. To późne wstawanie ma też swoje plusy. Kompletnie sami, nasza czwórka i czarnoskóry prowadzący.  Do tego jeszcze rozciągnęliśmy się względem siebie na odległość kilkuset metrów a idąc w ten sposób lepiej chłonęliśmy miejsce i czas.
Zmierzaliśmy do White Lady. Była już tu gdzieś niedaleko. W okolicy gdzie jesteśmy naliczono około 50.000 rysunków naskalnych sprzed kilku tysięcy lat. Liczba zaskakuje. To chyba największa na świecie galeria sztuki pod gołym niebem. Sztuki starożytnej dodajmy. Nawet obecnie, co roku odkrywane są nowe malowidła. Trwa tylko spór czy ich autorami byli Buszmeni czy przodkowie ludu Damara, na którego terenach znajdujemy się obecnie. Kto jest w stanie zbadać migrację tych plemion na przestrzeni tysięcy lat? Zresztą co to ma za znaczenie … Najczęstsze motywy to zwierzyna i myśliwi. Polowania. Esencja działalności  człowieka tamtej epoki. Skalna sztuka niezwykle wyraźnie pokazuje znaczenie tworzenia dla przekazu istotnych dla danej epoki treści. Nośniki mogą się zmieniać w czasie, zamiar pozostaje podobny. Obrazy naskalne to w zasadzie pierwsze gazety i książki.  Doszliśmy do White Lady. Jest! Pod małym skalnym nawisem w Wąwozie Tsisab u podnóża sporej góry. „Biała Dama” jest podobno najbardziej znanym na świecie obrazem naskalnym. Trudno w to  uwierzyć, bo mówiąc szczerze d…, nie urywa. Spitzkoppe jest zdecydowanie bardziej spektakularne po tym względem. Przynajmniej z tego co widziałem i tu i tam. Nie wiem tylko jak ma się do tego Twyfelfontein. Malowidło zostało odkryte w 1917 roku przez niemieckiego badacza Reinharda Maacka, który zdaje się jako pierwszy Europejczyk wszedł także na Königstein. White Lady, pomimo swojej nazwy, nie przedstawia białej kobiety, chociaż tak sądzono przez dłuższy czas. W istocie na rysunku mamy do czynienia z czarnym człowiekiem  rytualnie pomalowanym białą farbą, prawdopodobnie szamanem. Całe dzieło jest przedstawieniem sceny polowania. Widać wyraźnie myśliwych z dzidami i łukami widać zebry i oryksy. Interpretuje się je jako aluzję dobrodziejstwa i szczęścia. Wiek „Białej Damy” szacuje się na 4000 lat.
Robi się coraz później. Zawracamy. Odwracam głowę i widzę po raz ostatni górę przeze mnie niezdobytą. Źle i dobrze. Dobrze, bo ciągle pozostaje nadzieja, że zawsze mogę tu wrócić.

najbliższe galerie:

 
Droga przez Namibię V
1pix użytkownik jotwu odległość 77 km 1pix
Namibia:  Spitzkoppe
1pix użytkownik magdalena odległość 96 km 1pix
Spitzkoppe
1pix użytkownik doracz odległość 96 km 1pix
Jeszcze raz Namibia
1pix użytkownik pulinka odległość 97 km 1pix
NAMIBIA, SPITZKOPPE
1pix użytkownik martyna odległość 97 km 1pix
Wybrzeże Szkieletów, Cape Cross,  wraki i uchatkowe portrety
1pix użytkownik doracz odległość 105 km 1pix

komentarze do galerii (10):

 
rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4135) dodano 20.11.2016 15:05

Mnie jakoś Afryka nie pociąga,ale nie zmienia to faktu,że miło spędziłem tu czas :)
Pozdrawiam !

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6101) dodano 20.11.2016 01:27

Pięknie opowiadasz o swojej Afryce Darku i wspaniale ją pokazujesz! Pozdrawiam serdecznie :)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6931) dodano 19.11.2016 17:40

Fantastycznie opowiadasz Darku :). I wszystko ciekawe co pokazujesz. Skały tak inne niż u nas i zwierzaki i roślinki :). że o malowidłach naskalnych nie wspomnę.
Pewnie,ze niezdobyte szczyty kuszą, by powrócić i na nie wleźć...życzę , byś miał jeszcze kiedyś ku temu okazję.:)
pozdrówki :)

jasko227 użytkownik jasko227(wpisów:633) dodano 19.11.2016 12:17

Czarny Ląd poza moim zasięgiem więc tym bardziej warto było zajrzeć. !,2,3,24,28 przypadły mi najbardziej do gustu - pozdrawiam serdecznie ...

doracz użytkownik doracz(wpisów:914) dodano 19.11.2016 11:14

Achernar, Terezo, Koniczyno, Pawellerze - dziękuję Wam i pozdrawiam serdecznie :)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1707) dodano 19.11.2016 08:49

Urokliwa i niecodzienna wycieczka....bardzo podobało się...
pozdrawiam:)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7148) dodano 19.11.2016 00:13

Faktycznie, tak jak mówi Achernar ..., jakby jakaś Arizona:) Fajniej by było zobaczyć to wszystko z tej góry, ale może jeszcze tam pojedziesz, więc nic straconego ..., a te słonie gdyby spotkać to też by była nie lada gratka:)
Pozdrawiam:)

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2653) dodano 18.11.2016 20:32

Namibia to kraj cudownej urody. Urocza galeria dzikich terenów pustynnych.
Kojarzę tę "kupę kamieni" bo gdzieś tam w pobliżu mieliśmy nocleg w namiotach.
Pozdrawiam.

tereza użytkownik tereza(wpisów:3736) dodano 16.11.2016 18:36

Wspaniała przygoda.Gratuluję wyprawy.Pozdrawiam:)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4553) dodano 15.11.2016 20:18

Świetna wyprawa i krajobrazy, przypominające niektóre miejsca w południowo-zachodnich stanach USA. Pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!