m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (36):

 
Z Chilaw pojechałem na północ. Kolejnego dnia chciałem odwiedzić Anuradhapurę, historyczną stolicę kraju, jedną z wielu tu, ale chyba najbardziej ciekawą z nich wszystkich. Droga dosyć długa, a przyroda północnej części wyspy całkiem osobliwa. Mijane krajobrazy muszą mi wynagrodzić  odpuszczone Wilpattu, w którym jak zapewnił pewien Lankijczyk z polską przeszłością studencką, spotkać mogłem wielu „krokodylów”. W końcu Krokodylowie to nie byle kto. Zatrzymuję się co i rusz, nad jakimiś mokradłami, w gajach bananowych, albo wtedy gdy spotkam słonie.  Sunil jest cierpliwy. Anuradhapura jest bardzo rozległym miastem. To co chcę tu zobaczyć każe mi zostać 2 dni. Tyle czasu to z reguły poświęcam na miejsce typu Rzym. Pęd i straż pożarna. Blitzkrieg, daje najlepsze efekty i wrażenie, a ruch czyni wolnym.   Oczywiście zgrywam się. Wolałbym to wszystko planować inaczej. Otwieramy drzwi do miasta i zaczynamy od Sri Maha Bodhi.
Rozumiem przez to cały kompleks świątynny poświęcony najstarszemu historycznie udokumentowanemu drzewu na ziemi - Maha Bodhi. Drzewu świętemu.  Dla tutejszych buddystów. Buuddyzm na Sri Lance jest religią dominującą. W większości występuje jako buddyzm therawada (prawo starszych), w przeciwieństwie do buddyzmu mahajana („większy wóz”), który tutaj stanowi mniejszość. W Afryce albo na Karaibach praktykowane przez miejscowych chrześcijaństwo przeniknięte jest wierzeniami animistycznymi i voodoo (rzecz jasna nie tylko tam i nie tylko tym) a buddyzm lankijski (pomimo nakazów Buddy do poszukiwania oświecenia, a nie zajmowania się obrządkiem), też wykształcił wiele rytuałów i zwyczajów. Zaobserwowałem je już wtedy gdy zatrzymywaliśmy się z Sunilem po drodze i wchodziliśmy do świątyń w małych miejscowościach. Sunil w niektórych z nich zaopatrywał się w kwiaty lotosu lub lilii wodnych i zanosił modły. Część kwiatów wręczał mi i zalecał złożenie ich u stóp posążka Buddy siedzącego w pozycji lotosu. Wielce był obrażony widząc zdziwiony wyraz mojej twarzy. Albo sytuacja następująca: zdejmuję buty wchodząc za ogrodzenie jednej ze świątyń. Zawsze na teren świątynny wchodzimy tu boso. Pani modli się przed posągiem z podniesionymi nad głową dłońmi, w których trzyma orzech kokosa. Nagle ni stąd ni zowąd ciska nim z impetem na ziemię. Orzech pęka na drobne kawałki a jego zawartość  rozbryzguje się dookoła w promieniu kilku metrów. Pani kłania się i odchodzi. Podobnych scenek widziałem wiele. Rytuały mają tu niezwykle silny wyraz i nad wyraz istotne znaczenie. Lankijczycy cześć oddają relikwiom i statuetkom Buddy, dagobom, których w Anuradhapura jest całkiem sporo i właśnie świętym drzewom Bodhi.
Nawet posążkom hinduistycznych bożków, chociaż to zupełnie inna religia. No cóż, wpływy z subkontynentu. Może za sprawą Tamilów. Wierni do obrzędów wykorzystują wodę, olej, pachnące trociczki, świeczki i nawet zwykłe żarówki. Przed udaniem się do świętego drzewa i do części modlitewnej, trzeba zapalić lampkę oliwną. Nie wiem, może to oczyszcza duszę, wprowadza w medytacyjną równowagę i słuszne myślenie. Potem płacimy 500 rupii i idziemy niedługi odcinek parkową aleją, aż do niewielkiej świątyni, skąd najlepiej można zobaczyć drzewo Bo.
Wchodzimy w górę charakterystycznych schodami. U wejścia półokrągły granitowy kamień z płaskorzeźbą (tzw. księżycowy kamień) i po bokach postacie duże z małymi. Takie zestawienia spotykałem w wielu miejscach Anuradhapury i nie tylko. Przy wejściach do buddyjskich świątyń. Wszystko ma tu swoje znaczenie. Zwłaszcza księżycowe kamienie, które mają za zadanie wyciszyć umysł wiernego przekraczającego progi świątyni. Opowiem o nich innym razem. A tu detale przy schodach. Też po obu stronach. Smoki, słonie czy krodylowie? Święte drzewo Bo jest figowcem. Urosło z zaszczepki przywiezionej tu z Indii przez córkę cesarza Asioki Sanghamitrę , późniejszą założycielkę zgromadzenia mniszek buddyjskich na Sri Lance. Zaszczepka zaś pochodzi z południowej gałęzi drzewa z Buddha Gaya w Indiach, pod którym Pan Budda osiągnął oświecenie. Sanghamitra posadziła w tym miejscu drzewo w 249 roku p.n.e. Jest to jedna z najświętszych relikwii buddystów na Wyspie, ale też jest wysoce szanowana przez buddystów z całego świata.  No i ten wiek…. Sri Maha Bodhi rośnie na wysokim 6,5 metrowym tarasie. Wsparte jest na specjalnych żółtych podpórkach i odgrodzone pierścieniem kilku murów z oddzielnymi wejściami i złotymi palisadami. Do samego figowca turyści nie mają dostępu. Ale też i zwykli pielgrzymi. Podobnie.
Czasem dostęp jest jeszcze bardziej ograniczany i wtedy drzewo można obejrzeć tylko z jednej strony, w pobliżu niewielkiej świątyni. Relikwia ważna to i dostęp pilnie strzeżony. Przez żółtych strażników z epoki. Najpierw drzewo chroniono przed dzikimi słoniami, teraz chroni się je głównie przed ludźmi. Nie tymi, bo to mężowie święci. Byli tu zresztą i mnisi. Jeden z nich odprawił nad nami modlitwę i założył mi na nadgarstek bransoletkę z białych nici, której przez długi czas nie zdejmowałem. Sunil powiedział, że nie mogę jej wyrzucić. Można się jej było pozbyć jedynie poprzez utopienie w rzece albo przywiązanie na drzewie. Niestety, z natury jestem człowiekiem łatwowiernym i przesądnym. Kiedy już po powrocie do domu, biel zamieniła się w szarość zatrzymałem auto niedaleko Strzyżawy, wszedłem do lasu i zawiązałem nitki  na młodym dębie. W czasie świąt buddyjskich dziedziniec jest wypełniony ubranymi w biel wiernymi. Sari najlepiej ale to  u starszych. Młodzi mają przywdziane białe koszule albo po prostu białe T-shirty. Niektórzy starsi w ciszy na uboczu, ale młodzi w dużych grupach, wszyscy siedzą i kontemplują drzewo Bo albo posilają się wegetariańskim jedzeniem.
Mnich w pomarańczowej szacie recytuje im specjalne skrypty. Buddyjskie myśli oświecone. To raczej zorganizowana pielgrzymka. Uczestnicy zaopatrywani są w ofiarne kwiecie. A potem stojąc w kolejce składają je u stóp figury Pana Buddy.  Siedzącego, a jakże, w pozycji lotosu. Dziewczęta i chłopcy. Każdy w kolejce osobnej i właściwej dla swojej płci. Wszystko tu dziś wystrojone. Nie wiem, może to święto Poya? Pełnia księżyca w Anuradhapura.

najbliższe galerie:

 
Lankijska historia
1pix użytkownik migawka odległość 1 km 1pix
Ruwanweli
1pix użytkownik doracz odległość 1 km 1pix
Sri Lanka: Ceglane dagoby Anuradhapury
1pix użytkownik doracz odległość 1 km 1pix
Anuradhapura -święte miasto
1pix użytkownik robertno1 odległość 3 km 1pix
Lankijskie migawki
1pix użytkownik degial odległość 9 km 1pix
SRI LANKA - Na spotkanie z trzema  stolicami
1pix użytkownik kordula157 odległość 9 km 1pix

komentarze do galerii (4):

 
doracz użytkownik doracz(wpisów:1213) dodano 02.05.2016 08:51

Małgosiu, Magdaleno, Charlie - dziękuję Wam za wizytę i pozdrawiam serdecznie :-)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2379) dodano 11.04.2016 09:00

Powiadasz że drzewo Bo jest najstarszym drzewem na ziemi... Niesamowite.
Pytanie tylko czy z drzewem wszystko ok, bo patrząc na 22, to te nagie konary jakoś tak nie wróżą dobrze na przyszłość...
A co do tej bransoletki... też bym jej nie wyrzuciła tak ot na ziemię.
Pozdr.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 06.04.2016 21:39

Też bym tych nitek z nadgarstka nie wyrzuciła ot tak sobie;-)
Pozdrawiam:-)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6141) dodano 06.04.2016 00:11

Wiek robi wrażenie...

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!