m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Zamek Trosky zbudowany pod koniec XIV w. na bazaltowych skałach, uważany jest za serce Czeskiego Raju. Dawniej niezdobyta warownia, obecnie jest ruiną z dominującymi dwoma wieżami Baba i Panna. Leżąca na południowym skraju Czeskiego Raju Sobotka to urocze miasteczko. Jego centrum stanowi rynek otoczony zabytkowymi kamieniczkami. Jest to miejski urbanistycznie cenny rezerwat zabytków z zachowaną architekturą rynku i dominującym kościołem św. Marii Magdaleny. Sam kościół stoi przy jednej z ulic odbiegających od rynku. Przy innej ulicy widzimy stary dom wielorodzinny,
a tuż obok mniejszy, ale równie starannie zagospodarowany. Kolejne domy równie ładne, ale czekają na renowację Są w tym miasteczku takie zakątki gdzie słychać gdakanie kur,  koty wygrzewają się na słońcu i czas jakby stanął w miejscu. O współczesności przypomina rozwieszona sieć przewodów elektrycznych.  Wspomnienia jednak wracają tak jak przy tym domu w którym na początku ubiegłego stulecia mieszkał twórca zasłużony dla czeskiej kultury. Jak podają niektóre źródła była to postać fikcyjna. Nad miastem wznosi się pałac myśliwski Humprecht z XVII wieku. Wieżę zamkową wieńczy półksiężyc. Czyżby to już zwiastun nowych czasów?
Wracamy do rynku gdzie drogowskaz pokazuje kierunek do zamku Kost, kolejnego celu naszej podróży. Tuż za Sobotką trafiamy do wsi o nazwie Vesec u Sobotki. Samochód parkujemy pod małą remizą strażacką. Vesec to malutka wieś zabudowana drewniamymi chałupami o charakterystycznej konstrukcji. W tym żywym skansenie liczącym  25 chałup stale mieszka zaledwie 26 osób reszta to chałupiarze pochodzący głównie z dużych miast, spędzający w Vesecu weekendy i wakacje. Domy w Vesecu mają swoją spisaną historię. Na przykład, w kronice domu nr 10 zapisano w roku 1868 Błogosław Boże temu domowi postawionemu nie wiadomo komu. Najstarszy dom nr 15 był wystawiony z Bożą pomocą przez Mateje Macouna 24 maja 1787 r
Dom nr 7 zbudowano w roku 1833 dla Mateusza Brychcego, jego żony Barbary wraz z ich dziewięciorgiem dzieci, a były to czasy gdy nie było ani 500+ ani in Vitro. Brawo Mateuszu !!! Ku mojemu zaskoczeniu w wiosce nie było widać wiszących na słupach przewodów elektrycznych psujących zazwyczaj radość fotografowania. Otóż okazało się, że zniknęły one pod ziemią dzięki filmowcom wykorzystującym wioskę jako plener do filmów historycznych. Nad wioską czuwa Trójca Święta. Na cokole artysta wyrył ukrzyżowaną postać św. Kummernis (po Czesku św. Starosta). Legenda mówi, że Kummernis była córką króla Luzytanii. Ojciec postanowił ją wydać za króla pogańskiej Sycylii. Księżniczka nie chciała jednak wychodzić za mąż.  Król, wściekły na córkę, kazał wtrącić ją do lochu, ale to nie zmieniło decyzji królewny. Kummernis błagała Boga, aby oszpecił jej twarz, dlatego wyrosła jej broda. Kiedy król to zobaczył, kazał przybić Kummernis do krzyża, na którym zmarła.  Biedactwo teraz z brodą mogła  by zrobić karierę w show biznesie albo w polityce

Po kilku minutach jazdy naszym oczom ukazał się, zbudowany w XIV w. zamek Kost, jedna z najpotężniejszych warowni w Czechach. Szkoda tylko, że budowniczowie nie pomyśleli o zbudowaniu większego parkingu bo zaparkowanie samochodu w niedzielę graniczyło z cudem. Jak już się porzuciło samochód to można było wejść na teren zamku przez okazałą bramę. Można by było również  wjechać konno, ale nie mieliśmy koni.
Na dziedzińcu miejscowy sklepik oferował upominki,  a miejscowy kat Heřman mógł by nas oprowadzić po zamku. Kiedy weszliśmy na dziedziniec to zwiedzania zamku nam się odechciało i to nie ze względu na ponurego przewodnika tylko wszystkiego tego co nas otaczało - tłumu turystów, skwierczenia kiełbasek na rożnie, zapachów kuchennych, hałaśliwej muzyki i rozwrzeszczanych dzieciaków. U podnóża zamku zielenił się staw.
Była tu grupa skał i sielankowy krajobraz. Kumkały żaby, śpiewały ptaki i czuć było wiosnę, 
a my poszliśmy ocienioną pustą aleją
i z tej perspektywy zatłoczone, ponure zamczysko wydało się nam nawet sympatyczne. Jiczyn aczkolwiek jest miastem niewielkim, liczącym około 17 tys. mieszkańców posiada bardzo eleganckie i zadbane centrum przez, które przebiega Husowa ulica  z wystawionym pomnikiem tego reformatora Kościoła Opodal, piękny budynek teatru oczekiwał wieczornych gości. W zabytkowym centrum było prawie pusto, tylko nieliczni przechodnie spacerowali przed 52 metrową XVI wieczną bramą Valdicką (Valdická brán). Czyżby mieszkańcy Jiczyna pojechali zwiedzać zamek Kost ?
Pusta ławeczka przy głównej ulicy
zachęcała aby na niej spocząć. Może ławeczka była pusta dlatego, że przy niej straszył smok. Ten sam smok co porwał Hankę, żonę Rumcajsa.
Ja się takiego smoka nie boję. U nas straszą smokiem Antonim. To jest dopiero potwór. Ma straszne oczy i nienawistnie milczy. Niektórzy mówią, że będzie zjadał dzieci.
Usiadłem zatem na ławeczce patrząc w głąb ulicy by wkrótce dojść do centralnego placu, Wallensteinovego Namesti. Nazwa placu pochodzi od Albrechta Wallensteina (1583-1634). Miasto założone w XIII wieku  swój największy rozkwit przeżywało za czasów jego panowania. Wówczas poszerzono  granice miasta, zbudowano, zaprojektowany przez włoskich architektów pałac księcia oraz wybudowano kościół św. Jakuba. Plac otaczają renesansowe domy z podcieniami. Na środku placu stoi wzniesiony w 1702 roku Słup Mariacki, a  stojącej w pobliżu latarni  uczepił się Cypisek. Tuż obok (z lewej strony kadru) znajduje się  się monument upamiętniający bitwę pod Jiczynem, po środku piętrzy się Valdická brán, a z prawej strony widać zamek.
W tym roku minęła 150 rocznica bitwy pod Jiczynem, krwawego starcia pomiędzy wojskiem pruskim, a austriackim. Ku radości Bismarcka bitwa zakończyła się zwycięstwem Prusaków i tak się rodziła Rzesza Niemiecka. Zdjęcia kościoła św. Jakuba, wciśniętego pomiędzy zamek i bramą Valdicką nie udało mi się zrobić. Musiałem poprzestać na  jego barokowym, bogatym wnętrzu. Mijamy przejście pomiędzy kościołem i zamkiem. Przechodzimy przez wewnętrzny dziedziniec i trafiamy na placyk na którym stoi pomnik Albrechta Wallensteina - wybitnego żołnierza i męża stanu zasłużonego obywatela miasta Jiczyn.
W otoczeniu zamku  odpoczywamy chwilę w niewielkim parku przy plusku fontanny.  Na koniec wyprawy zmęczony całodzienną wędrówką trafiłem głową do jakiegoś  napotkanego otworu, a Halinka zrobiła mi zdjęcie.

najbliższe galerie:

 
Czeski Raj - Jičín
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 1 km 1pix
Jicin
1pix użytkownik dispar odległość 1 km 1pix
Jicin i okolice
1pix użytkownik quanity-dwie odległość 1 km 1pix
Prachowskie skały - coś na weekend
1pix użytkownik gregy odległość 6 km 1pix
Prachowskie Skały
1pix użytkownik dispar odległość 7 km 1pix
Zamek specjalnej TROSKY
1pix użytkownik dispar odległość 13 km 1pix

komentarze do galerii (11):

 
mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 31.08.2016 00:48

Patryku, nie zawędrowałem do Hameln, ale byłem w Braszowie w Rumunii gdzie podobno dotarły dzieci z Hameln uprowadzone przez szczurołapa. Może to byli pierwsi niemieccy osadnicy w Siedmiogrodzie ?

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4830) dodano 30.08.2016 21:59

A zawędrowałeś może do Hameln - miasta szczurołapa z bajki braci Grimm (polski tytuł; "Flecista z Hameln")?

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 30.08.2016 14:53

Patryku, bajki mojego dzieciństwa to Baśnie Braci Grimm. Kiedyś powędrowałem (oczywiście samochodem) tzw. Drogą Romantyczną od Wurzburga na północy do Schwangau na południu Niemiec i wydawało mi się, że jeszcze w niektórych miejscach odkryłem klimat tamtych dawnych czasów. Pozdrawiam

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 30.08.2016 14:41

Mietku, miło że odwiedziłeś moją kolejną galerię. Właśnie wybieram się trochę bardziej na południe i oczywiście do bagażnika wrzucam aparat. Pozdrawiam

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 30.08.2016 14:38

Charlie, łatwiej jest znaleźć ładny kapelusz niż dopasować do niego atrakcyjną twarz. Trudno takie są prawa natury. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 30.08.2016 14:35

Achernarze, Wielkopolanko, kraina Rumcajsa jest warta zatrzymania choćby na dwie godziny i zjedzenia doskonałych lodów w Sobotce, a lokalne piwo można zabrać do wypicia w domu. Pozdrawiam

charlie użytkownik charlie(wpisów:2379) dodano 30.08.2016 13:31

Urocze miejsce i miasteczko. Do twarzy Ci w czerwonym kapeluszu ;-)
Pozdr.

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4830) dodano 28.08.2016 22:49

Pamiętam z dzieciństwa Rumcajsa. Rozbójnik, ale nie taki groźny, bo przecież z pistoletu tylko żołędziami strzelał. Sentyment jest. Ja ostatnio z tego sentymentu do dobranocek z dzieciństwa odwiedziłem pokoi Misia Uszatka ;) No, ale kraina Rumcajsa całkiem, całkiem, zwłaszcza to zamczysko

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1931) dodano 28.08.2016 07:55

Urocza ta kraina Rumcajsa , wspaniale sie z Wami spacerowało podziwiając bajkowe miasteczko, bardzo podobało się,
pozdrawiam:)

szustakowskimieczyk użytkownik szustakowskimieczyk(wpisów:260) dodano 27.08.2016 21:02

Piękne krajobrazy, ciekawe i dowcipne komentarze. Pozdrawiam.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5573) dodano 27.08.2016 11:09

Bardzo sympatyczna ta kraina Rumcajsa. Kiedyś miałem okazję przejeżdżać (niestety, bez zatrzymywania się) przez Jiczin. Pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!