m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Pewną tradycją już jest fakt, że trasę z Gdańska robimy „na raz” i na nocleg zatrzymujemy się w północnej Serbii w Paliciu. Jest tam multum kwater, pensjonów, całość położona nad jeziorem o tej samej nazwie. W tym roku po raz pierwszy nie świeciło tam dla nas słońce. W Serbii mieliśmy kilka punktów do obskoczenia. Pierwszym z nich była Stara Planina i wejście na najwyższy szczyt Serbii. 
Cały dzień poświęciliśmy na przejazd z północy Serbii pod granice serbsko - bułgarską. Pogoda taka sobie, zresztą przez najbliższe dni miała taką być. W każdym razie cała noc przed atakiem szczytowym leje i już wiem, że pogody pocztówkowej mieć nie będę…ruszam po sutym śniadaniu. Przejeżdżam przez kilka wiosek, kilka stromych zakosów i furkę zostawiam pod schroniskiem „Babin Zub”. Przestało padać, ale mam totalne mleko. Widzę tabliczkę, więc ruszam! Momentami czułem się jak w filmie „Mgła”… :-P Ostatecznie, po 2h, jestem na „dachu” Serbii - Midžor /2169mnpm/. Na piku postkomunistyczny obelisk i mgła, po chwili również deszcz…
W drodze powrotnej pogoda nieco się poprawia, odsłaniając doliny /tyle mojego/. Potęgę i możliwości Starej Planiny też mogę choć przez chwilkę poczuć! :-D Generalnie całość, szlak, stoki, bardzo przypominały mi Swidowiec, wiec zacnie.
Powoli wracam do auta, tutaj szczyt Babin Zub /1758mnpm/ i „przyklejone” do zbocza schronisko.
Midżurskie klimaty, nie śpieszy mi się specjalnie w drodze powrotnej. Na całej trasie nie spotkałem nikogo prócz półdzikich koni. :-)
Pod Midżurem mieszkaliśmy w agro u tej sympatycznej pani. :-) Jedzenie było wyborne! (w cenie noclegu mieliśmy śniadania). Po opuszczeniu Starej Planiny udaliśmy się na północ w kierunku granicy serbsko - rumuńskiej, po drodze natykaliśmy się na takie furmanki z przeszłości… ;-) Specyficznym elementem serbskich dróg są liczne nagrobki na poboczach, tutaj jeden z bardziej okazałych. Naszym celem był Dunaj. Po drugiej stronie jest już Rumunia. Dunaj jest ogromny, tutaj mała barka, w której siedzi mały człowiek… Teren po obu stronach granicy robi się coraz bardziej górzysty, a Dunaj zwęża się i meandruje. Wjeżdżamy do Parku Narodowego Đjerdap. Ten odcinek Dunaju oddziela Karpaty i Góry Wschodnioserbskie. Na odcinku kilkudziesięciu kilometrów Dunaj wciska się w zbocza, które miejscami osiągają ok. 800m wysokości. Jest to najgłębszy przełom rzeczny w Europie
Jadąc stroną serbską warto oczywiście zerkać „za granicę”, czyli na rumuńską stronę. Tam w pewnym momencie natkniemy się na coś niebywałego. Jest to twarz króla Dacji - Decebala. Rzeźba jest wykuta w litej skale. Ma 40 m wysokości, pracowali nad nim rzeźbiarze - alpiniści. Całość była trwała około 10lat, a rzeźbiono w latach 90’ XXw. Decebal był ostatnim królem Daków, prowadził mniej bądź bardziej udane bitwy i wojny z Cesarstwem Rzymskim, którym wówczas przewodził Trajan. Ostatecznie Dacja została zajęta, a Decebal popełnił samobójstwo. Niedaleko rzeźby Decebala, również po stronie rumuńskiej znajduje się Monastyr Mraconia /nazwa oznacza „ukryte miejsce”/.
Te kilkadziesiąt kilometrów, to świetne miejsce. Widoki niezapomniane, kiedyś trzeba będzie odwiedzić również brzeg rumuński.
Oczywiście czas na posiłek musi być, jedliśmy już pljeskavicę, czyli grillowany kotlet z mielonego mięsa, tym razem wybieramy ražnjići, czyli serbski szaszłyk.
Park Narodowy Đjerdap kończy się przy twierdzy w Golubaczu. Golubacz słynny jest z powody ulokowanej nad brzegiem twierdzy. Została ona wzniesiona w XIVw, była przedmiot wielu zaciętych walk i bitew pomiędzy wojskami Imperium Osmańskiego a Królestwem Węgier. W XV wieku w czasie jednego z oblężeń zamku zabity został przez Turków jeden z najsłynniejszych polskich rycerzy Zawisza Czarny z Grabowa. W trakcie naszego pobytu całość była solidnie remontowana, szykowano promenady, nowe knajpki…
Po opuszczeniu PN Đjerdap, na jakiś czas odsuwamy się od Dunaju, ale po pewnym czasie znów mamy z nim styczność. Na mapie wyszukałem wioskę Ram, gdzie oprócz potureckiej fortecy… …jest kolejna atrakcja związana z Dunajem, przeprawa promowa! :-D Klimat małomiasteczkowy, czyli tak jak lubię. Przeprawa trwa około 15min. Prom nie kursuje często, ale my mieliśmy szczęście bo czekaliśmy około 10min. Otoczenie Dunaju.
Kolejnego dnia udajemy się w stronę Belgradu, przejeżdżamy przez płaskowyż Deliblatska peščara, jest to największy półpustynny obszar w Europie. A właściwe był, ponieważ pod koniec XIX wieku piaski utrwalono poprzez obsadzenie ich akacjami. Obecnie środowisko przyrodnicze Deliblatskiej peščary ma charakter stepowy.
Są tereny gdzie kultywuje się klasyczne pasterstwo, z przemarszami stad na liczne pastwiska. Serbia, to kraj prawosławny, ja nie mogłem sobie odmówić aby przypatrzeć się ładniejszym cerkwiom w okolicznych miasteczkach. A to już Belgrad. Teatr Narodowy. Okolice Pałacu Księżniczki Ljubicy. Cerkiew soborowa św Michała
Oddać trzeba, że niektóre zakątki Belgradu są naprawdę ładne, takich budynków, fasad, tarasów, nie powstydziłby się…Wiedeń na przykład.
Jedną z głównych atrakcji Belgardu jest Twierdza Kalemegdan. Początki to czasy celtyckie, potem rzymskie, obecne zabudowania pochodzą głównie z XVIIw. Całość położona jest na wzgórzu, widać stąd wyraźnie jak Sava wpada do Dunaju. W samej twierdzy liczne tereny zielone, widać, że mieszkańcy Belgradu lubią tu spędzać czas wolny. Jedna z ważniejszych cerkwi Belgradu, ogromna Cerkiew św. Marka wybudowana w latach 1931-40. Znajduje się tu sarkofag kryjący szczątki cara Serbii Stefana Duszana. Najbardziej znanym budynkiem sakralnym Belgradu jest Hram Svetog Save, jedna z największych cerkwi prawosławnych na świecie. Budowana około 100lat, w stylu neo-bizantyjskim, końcowe prace zewnętrznych elewacji były kończone w latach 80’ Całość ma 79m wysokości. W 2006r dokańczano jeszcze zawieszanie dzwonów, okien, dopieszczano fasady.
Całość otoczona jest parkiem, licznymi fontannami… 
dzieciaki mają frajdę… ;-) Budynek Rady Miasta. Parlament Serbii. Tradycyjnie wszystkie wycieczki po Belgradzie zaczynamy i kończymy na Placu Republiki, między Teatrem Narodowym i Muzeum Narodowym.
Serbię opuszczamy kierując się do Parku Narodowego Fruška gora. Jest to pasmo niskich gór - najwyższy szczyt to Crveni Čot (539 m n.p.m.). Oprócz wzniesień teren ten jest znany z licznych monastyrów, ortodoksyjnych cerkwi prawosławnych. My niestety tylko zahaczyliśmy o ten PN, jeszcze tego dnia mieliśmy w planie pozwiedzać co nieco w innym kraju. Wybraliśmy monastyr Vrdnik. Początki tego obiektu, to przełom XV/XVIw. Udaje nam się wejść do środka…
I cóż, czas opuścić Serbię, gdzie jest trochę dziko, trochę inaczej niż w „unijnej” części Europy, gdzie pomidory są słodkie, soczyste, gdzie pije się rakije, gdzie kobasica z ajwarem smakuje wybornie, żegnamy Serbię, wjeżdżamy do… :-D

najbliższe galerie:

 
Serbia - Belgrad,  Kalemegdan
1pix użytkownik valt69 odległość 1 km 1pix
Belgrad - stare miasto
1pix użytkownik nola76 odległość 1 km 1pix
SERBIA - Belgrad
1pix użytkownik paulus odległość 1 km 1pix
SERBIA - Belgrad - Twierdza Kalemegdan
1pix użytkownik paulus odległość 1 km 1pix
Belgrad - twierdza Kalemegdan
1pix użytkownik nola76 odległość 1 km 1pix
Belgrad
1pix użytkownik claude odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (16):

 
surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6931) dodano 05.09.2016 20:59

co pier, co pier? :P :)

satan użytkownik satan(wpisów:2933) dodano 05.09.2016 18:48

Ja pier... nic się nie ukryje :-)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6484) dodano 05.09.2016 16:18

Bardzo dobry Ela:)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6931) dodano 04.09.2016 22:45

a bo sprawdziłam ,że ten park narodowy to gdzieś przy granicy z Chorwacją jest : ), poza tym gdzieś przeczytałam,że byłeś w tym roku w Chorwacji , więc tak mi to przypasowało :)
a co zły trop?

satan użytkownik satan(wpisów:2933) dodano 04.09.2016 15:42

Paweller -> chyba musisz odczarować Serbię :-) A wiesz jakie tam mają pomidory słodkie? Niebo w gębie :-) Do tego szaszłyk, rakijka...:-D

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7142) dodano 03.09.2016 00:02

Ja Serbię kojarzę jedynie z okien autokaru w drodze do Grecji ..., no i raz tam spałem, w jakimś hotelu z całkiem uroczymi karaluchami ..., aha, raz jadłem burgera na przy autostradowym parkingu, lepiej było nie patrzeć ile much takich końskich na tym siedziało, tak byłem głodny, że nawet te muchy bym chyba zjadł:)
Fajowa 12 ..., i super wyprawa, pozdrawiam:)

satan użytkownik satan(wpisów:2933) dodano 02.09.2016 12:48

Surykatka -> Przełom Dunaju polecam, ja też kiedyś tam jeszcze zawitam w lepszej pogodzie...:-)

PS - skąd chorwacki trop?

satan użytkownik satan(wpisów:2933) dodano 02.09.2016 12:46

Kordula157 -> Pani bardzo miła, po angielsku "ni w ząb", więc jak było składane zamówienie na śniadanie to wykonywała tel do córy i nam dawała słuchawkę. Totalnie bezstresowo :-)

satan użytkownik satan(wpisów:2933) dodano 02.09.2016 12:44

Tereza -> wiem, wiem, oglądałem te galerie :-D

satan użytkownik satan(wpisów:2933) dodano 02.09.2016 12:44

Gabi -> to dawaj do Serbii, masz 600km bliżej niż w jedną stronę. Co jazdy na raz, to w drodze powrotnej z wakacji padło 2028km "longiem" :-)

satan użytkownik satan(wpisów:2933) dodano 02.09.2016 12:42

Nola76 -> fajnie, fajnie...takie nieśpieszne podróżowanie po Bałkanach by car jest super. Co do pogody, to po raz pierwszy w Serbii nie miałem słońca, a byłem trzeci raz :-/ Ale na Midżura jeszcze wrócę :-P

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6931) dodano 01.09.2016 20:34

Fajne tereny. przełom Dunaju muszę kiedyś koniecznie zobaczyć... a dalszy ciąg będzie w Chorwacji, co nie?;)
pozdrówki :)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5354) dodano 01.09.2016 19:55

Dunaj piekny, jedzenie wygladało na pyszne, pani u której spaliscie na przemiłą wygladała. Lubie tak podrózować:))Przez Serbie kilka razy przejeżdzałam i to nawet nie tak dawno, nigdy jednak nie wgłebiałam się w jej uroczyska. Jak widze warto jest poswięcic jej troche czasu. Pozdrawiam:)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3736) dodano 01.09.2016 18:05

Malownicze okolice.Trochę Serbii już też zobaczyłam.
Było warto.Pozdrawiam:)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2410) dodano 01.09.2016 09:11

Serbia jest na mojej mapie marzeń, podoba mi się przyroda i klimat miejsc. Maciek, z Gdańska na raz dojechać tak daleko, nieźle.
pozdrawiam

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6484) dodano 01.09.2016 08:25

Fajna trasa:), tylko pogoda momentami bez szału;) Też w tym roku jechaliśmy trasą nad Dunajem, w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się na stronę serbską zamiast rumuńskiej, na szczęście, bo całą Serbię można przejechać w kilka godzin oczywiście jadąc autostradą, ale my odbiliśmy w stronę Golubaca (nadal twierdza była w remoncie) i dalej wzdłuż Dunaju lecieliśmy sobie do granicy z Bułgarią, po drodze zaliczając jeszcze kąpiel w Dunaju;)
pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!