m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (33):

 
Historia diamentów to część historii Amsterdamu. Amsterdam był niemal 400 lat najważniejszym obok Antwerpii centrum obróbki diamentów w świecie. W czasie wielkiego kryzysu 1920 roku, tą wiodącą pozycje Amsterdam utracił na rzecz Antwerpii gdzie pensje szlifierzy były konkurencyjne. Mimo to dzisiaj Amsterdam nadal przoduje w świecie w detalicznym handlu diamentami. Tak wygląda stanowisko szlifierza diamentów. Do XVIII wieku jedynym miejscem na Ziemi gdzie wydobywano diamenty były Indie. Dopiero praktycznie od XIX wieku, gdy odkryto duże złoża diamentów w Afryce Południowej nastąpił szybki rozwój branży diamentowej.
Z czasem diament zaczęto wydobywać w innych krajach jak Australia, Sierra Leone, Wenezuela, Brazylia, Kanada i Rosja. Surowy diament wygląda jak zwykły kamyk i dopiero umiejętność diamentowych szlifierzy wydobywa z niego migoczące piękno. W czasie obróbki przeciętny diament traci połowę na wadze. Reszta okruszek i odłamków nadaje się do dalszej obróbki lub do użytku przemysłowego. Żydowscy szlifierze diamentów nazywali swój zawód po prostu fach (het vak). Nie istniał nigdy cech szlifierzy diamentów; dlatego też nowo przybyłym od XVII wieku do Amsterdamu Żydom łatwo było tego zawodu się uczyć i go wykonywać. W XVII wieku w Niemczech i Holandii osiedlali się Żydzi sefardyjscy (czyli ci wygnani z Półwyspu Iberyjskiego), a że mieli oni szerokie kontakty handlowe w krajach wydobycia diamentów to właśnie w żydowskich domach w Amsterdamie szybko rozkwitło rzemiosło obróbki diamentów. Początkowo szlifowano diamenty na strychach własnych domów, tarcze szlifiercze rozkręcano nogami podobnie jak to robili garncarze. Z wiekami produkcja rosła i szlifiernie napędzane były końmi a od 1850 roku siłą parową.
W tym oto gabinecie, zamykanym podczas pokazu tak, że nikt nie może wejść ani wyjść, można kupić brylanty, biżuterię i zegarki. Najmniejszy brylant o wadze 0,1 karata, czyli 0,02 g, kosztuje ok. 70 euro. W latach 1870-1873 nastąpił w Amsterdamie szybki rozkwit przemysłu diamentowego gdy to w Południowej Afryce odkryto duże złoża diamentów i powstał super-potężny kartel diamentowy De Beers. Na końcowy efekt pięknego brylantu w pierścionku składa się wiele etapów obróbki tego szlachetnego kamienia i każdy etap miał swoją specjalizację zawodową. Elitą zawodową byli Klovers (przecinacze) i zagers (piłowacz) surowych diamentów. Jedno uderzenie dłuta decyduje czy ten kamień pęknie we właściwym miejscu. Błąd przecinacza ma nieodwracalne skutki i przy dużych diamentach może kosztować miliony. Przecinanie diamentów jest czynnością decydującą i określającą przyszłą formę diamentu. Szlifierze diamentów (snijders) mieli już niższy status w diamentowej hierarchii. Fachowcy od szlifowania dzielili się jeszcze na kilka poziomów opanowania sztuki szlifowania w zależności od typu szlifu diamentów. Szlif brylantowy wymaga większego kunsztu i umiejętności niż szlif rozetowy.
Szlif rozetowy przypomina formą rozwiniętą różę i ma kilka odmian: róża trójścienna, sześciościenna, rozeta amsterdamska lub antwerpijska.
Szlif taflowy charakteryzuje się dużą powierzchnią czołową (tafla; od holenderskiego tafel=stół), którą otacza seria prostokątnych faset przypominających stopnie schodów (tzw. szlif trapowy lub schodkowy). Kamienie małe, wydłużone o kształcie prostokątnym lub trapezowym i szlifie schodkowym noszą nazwę bagiet.
Szlif brylantowy jest najbardziej nam znaną, klasyczną formą diamentu o okrągłej formie gdzie górna, widoczna część kamienia zwie się koroną i liczy minimalnie 32 fasety w tym taflę, zaś w część dolna, zwana pawilonem liczy co najmniej 24 fasety. Typowe diamenty liczą łącznie 57 faset. Amsterdamska firma Gossan szczyci się brylantami ciętymi w 121 fasety co dawałoby optymalne odbicie światła w krysztale. Poza formą okrągłą dla której zarezerwowano termin „brylant istnieje jeszcze wiele form fantazyjnych jak: owal, markiza, łezka (gruszka), serce, latawiec i inne w tym także szlif szmaragdowy. O rynkowej wartości diamentu decydują cztery czynniki: jakość szlifu, czystość, masa i kolor (z angielska mówi się o czterech C: cut, clarity, carat, colour). Wartość kamienia poświadczana jest certyfikatem. Mniejsze diamenty certyfikowane są przez Wysoką Radę Diamentów z Antwerpii (De Hoge Raad voor Diamant) a większe otrzymują certyfikaty wydawane przez IGI (Międzynarodowy Instytut Gemmologiczny). Ceny diamentów zależą od ich jakości, wielkości i popytu więc trudno podać konkretne liczby. Rozpiętość cen jest olbrzymia. Generalnie im diament jest przejrzysty i bez skazy i im większy tym cena pnie się szybciej do góry.
W roku 2014 światowe ceny diamentów spadły z powodu znacznie mniejszego popytu. Według raportu Financial Times najwyższej jakości diament o wadze jednego karata (0,2 g) kosztuje w roku 2014 7.737 dolarów (€5.886). W roku 2011 kosztował jeszcze 11.157 dolarów. Odpowiednio przycięty surowy diament montuje się w specjalnym miedzianym uchwycie (kleszczach) zwanym dop. Następnie inny specjalista zwany ustawiaczem (versteller) ustawia kamień tak umocowany, pod precyzyjnie określonym kątem na płycie szlifierki.
Znowuż następny fachowiec  (schijvenschuurder) odpowiedzialny jest za jakość i stan tarczy szlifierskiej. Tarcza wykonana jest z żeliwa i jest smarowanego oliwą z pudrem diamentowym.
Precyzja szlifowania faset diamentu określa piękno i błysk tego szkiełka. Najpiękniejszą cechą diamentów jest ich cena czyli inaczej nasza ludzka potrzeba posiadania rzeczy którymi możemy się wyróżnić wobec naszego otoczenia. Diament jest drogi a wszystko co drogie jest piękne. Im droższy diament tym piękniejszy. To ludzkie dążenie do zabłyśnięcia jest wielomiliardowym biznesem. Im większy diament mężczyzna prezentuje kobiecie tym większa jest jego miłość do niej... ale w rzeczywistości jest to - już nieaktualna w naszych czasach - ale wciąż żywa instynktowna ludzka potrzeba zabezpieczenia kobiecie przyszłości w razie czego - zwana dzisiaj alimenty. W czasie wielkiego światowego kryzysu ekonomicznego 1920 roku rzemiosło diamentowe powoli zaczęło się przenosić na prowincję wokół belgijskiej Antwerpii gdzie pensje pracowników były znacznie niższe. W tym czasie Amsterdam liczył jeszcze 9 tys. szlifierzy diamentów ale szybko utracił swą wiodącą pozycje miasta diamentów na rzecz Antwerpii.
W czasie II Wojny Światowej, pod niemiecką okupacją, przemysł diamentowy miał duże znaczenie strategiczne jako, że w tych niepewnych czasach diamenty miały bardziej trwałą wartość niż jakiekolwiek inne papiery wartościowe lub pieniądze. Mimo dużej ilości żydowskich fachowców i handlarzy cała branża diamentowa znalazła się pod bezpośrednim nadzorem niemieckiego Komisariatu Rzeszy (Reichskommissariat). Uprzywilejowana pozycja diamentowych Żydów trwała do końca roku 1943 po czym i ta wybrana grupka kilkuset diamentowych specjalistów została wywieziona do obozu przejściowego Westerbork i koncentracyjnego w Bergen-Belsen. Zagłady nie przeżył prawie żaden mężczyzna i tylko część kobiet.

najbliższe galerie:

 
HOLANDIA - AMSTERDAM BARDZIEJ ZNANY
1pix użytkownik afrodyta odległość 0 km 1pix
Amsterdam 1 - Muzeum Narodowe Rijksmuseum
1pix użytkownik robson odległość 0 km 1pix
Amsterdam 2011
1pix użytkownik luk111 odległość 0 km 1pix
Amsterdam 01.04.08
1pix użytkownik powsinoga odległość 0 km 1pix
Amsterdam i miasto Hieronima Boscha
1pix użytkownik achernar-51 odległość 1 km 1pix
Holandia - Amsterdam
1pix użytkownik ignac74 odległość 1 km 1pix

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!