m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (32):

 
Po długiej drodze dojechaliśmy do Biszkeku w Kirgistanie. Zapoznany kolega z pociągu postanowił mam pomóc z dostaniem sie do granicy Chińskiej, po drodze musielismy znaleźć transport do Osh a jak sie okazało najlepszym do tego miejscem był miejscowy rynek Rynek w  Biszkeku Rynek w  Biszkeku Po przejechaniu miasta czekała nas droga przez góry i pierwsza nasz poważna wysokość 4200mnpm. Kilka następnych zdjęć to widoki z auta. Jechaliśmy mercedesem kombi w 6 osób. kierowca i 5 pasażerów.
Szósty pasażer siedział w części bagażowej, na początku to mu współczułem, ale po ok 4 godzinach jazdy z perspektywa następnych 8 to mu zazdrościłem komfortu przestrzeni jakiej tam zaznawał. To jest już widok jaki rozpościerał sie po przejechaniu przełęczy Przepraszam za te poprzewracane fotki ale jak mi załadowały sie to były poobcinane, a tak są widoczne w całości. To są chatki pasterzy wypasających owce i krowy
Ze względu ze cześć bagażowa auta była zajęta przez pasażera bagaże jechały w przyczepce ( która tu widać) i na dachu.Za przyczepką widać stragany gdzie można kupić miód, kumys napój mleczny sfermentowany oraz  rodzaj sera suchego jak wiór i słonego jak ... hmm mocno słonego, oraz coś co było przysmakiem miejscowych SZORO. Jest to napój jak mi sie wydaje zrobiony ze sfermentowanej pszenicy czy tez z jej plewów. W każdym razie nie przypadł mi do gustu Nasz kolega zaprosił nas do siebie na noc (podróż skończyła sie ok północy i wylądowaliśmy w miejscowości Karpasu) i obiecał ze znajdzie nam transport. Podczas gdy on szukał my przyglądaliśmy sie miejscowemu ruchowi drogowemu. To był akurat dzień rynku. Droga o dwóch pasa ruchu powoli zmieniała sie w 4, 5 czy w końcu 6-pasmówka, z czego 5 pasów prowadziło w stronę rynku a jeden poboczem w przeciwna. Niestety w Karpasu nie udało sie znaleźć transportu, złapaliśmy taksówkę do Osh. Tam ponownie czekając na naszego przewodnika zwiedzaliśmy okolice. Takie soczyste i słodkie widoki można było znaleźć prawie na każdym rogu. Taka mała ciekawostka na temat komunikacji w Osh. Już mnie to wczesnej zaciekawiło w Karpasu, ogromna ilość samochodów marki Tico wykorzystywanych jako samochody dostawczy np. chleba,  samochód rodzinny(około 5 dzieci tata kierowca i mama) oraz inne niespotykane sposoby, ale ten widok na zdjęciu powalił mnie z nóg. Jak robiłem to zdjęcie właściciel dziwnie na mnie sie spojrzał to ja mu tłumaczę ze w domu tez mam Tico ale nigdy nie widziałem żeby był TAXI. Na to on mi odpowiada ze tu w Osh taxi to tylko tico a większe samochody ( czytaj mercedesy bo innych nie zaobserwowałem) są na trasy pomiędzy miastami i na większe odległości. A to droga do chińskiej granicy. Nasz kolega znalazł nam terenowa Ladę Nive za 3000 somów, jak wyruszyliśmy kierowca podjechał na stacje i zażądał zapłaty za drogę ale w wysokości 4000, lecz po burzliwej dyskusji i moim stanowczym 3000 tak pozostało, ale nie do końca o czym za chwile Podczas rozmowy okazało sie sie ze nasz kierowca jest , jak sam się określił Szeryfem w okolicy Piku Lenina i nas gorąco tam zapraszał, wszytko załatwi, oprowadzi i pokaże ciekawe miejsc. Jakby na potwierdzenie jego słów po drodze spotkaliśmy oznakowany samochód, kierowca wyszedł, porozmawiał i po powrocie powiedział że spotkał swojego dowódce :). W s umie ciekawy sposób na zaoszczędzenie kasy maja w Kirgistanie. Nie śpieszy im sie nigdzie, czekają w mieście gdzie mieli coś do załatwienia na kogoś kogo mogą podwieźć w rejon gdzie sami mieszkają, i net ktoś im zapłaci za paliwo, a jak sie trafi turysta to może z górką.
Droga wiodła cały czas po górę, po drodze mijaliśmy kilka przełęczy, krajobraz sie zmieniał jak w kalejdoskopie. Na kolana powalała kolorystyka gór i ziemi. Poza kolorami znanymi z polski można było zobaczyć czerwień, zieleń i fiolet, a to wszystko poprzeplatane zielenią roślinności. Dobrze za jechaliśmy autem terenowym, asfalt skończył sie jeszcze zanim wyjechaliśmy w miasta. Droga wiodła ok 8 godzin, po drodze wiec przyszła pora na posiłek  w przydrożnym barze. Nie pamiętam dokładnie co jedliśmy ale było to coś w rodzaju kaszy gryczanej z gulaszem, jajecznica pieczywo i herbata do wyboru zielona i czarna, ale jedno utkwiło mi w pamięci od momentu gdy wysiedliśmy z pociągu w Biszkeku i jedliśmy jakieś miejscowe potrawy z mięsem, zawsze było twarde jakby niedogotowane. Posiłek był okazja do zaplatania dziur w oponie. Na zdjęciu przydrożna wulkanizacja. Pachołek który widać przed panem służył do zdejmowania opony z felgi. Dzieci. Bardzo ciekawskie, największa radość dla nich to zrobienie im zdjęcia i pokazanie na wyświetlaczu cyfry. Bardzo chętnie pozowały. Podczas tej podróży nie spotkałem sie z takim zjawiskiem jak rządnie zapłaty za możliwość zrobienie zdjęcia, co słyszałem ze zdarza sie w niektórych rejonach o dużym nasileniu turystycznym. Zazwyczaj wystarczał obustronnym uśmiechu, czasami pokazanie zdjęcia na wyświetlaczu.
Wysokości nabywaliśmy mozolnie wjeżdżając serpentynami. Tu nastąpił krótki postój na zatankowanie i ponowne namowy na odwiedzenie Piku Lenina. Co prawda sprzętowo byliśmy przygotowani na takie wejście, jednak ciągnęło nas bardziej w tybet, a nie mieliśmy aż tyle czasu by poświecić go na tę piękną gorę. Po obietnicy że rozważymy tę opcje w drodze powrotnej ..... ... zajechaliśmy na stacje benzynową. Sprzedaż ropy odbywała sie na wiaderka :). Tu nastąpiła ponowna negocjacja ceny transportu. Pan stwierdził ze powinniśmy zapłacić po połowie, My 200 i on 200. Po krótkiej naradzie za Karoliną postanowiliśmy zapłacić. Wyniosło to nas po 2 euro a pan bardzo ale to bardzo rozpromieniał. Po drodze spotykaliśmy głównie samochody ciężarowe kursujące pomiędzy granicą a miastem. Jedne wracały puste bądź normalnie załadowane a nie które tak, że szerokość załadunku poszerzała dwukrotnie auto. Jakich dobrych kierowców musza tam mieć, którzy portafia poruszac sie po serpentynach tak załadowanie. Po drodze nie spotkaliśmy żadnego wypadku. Natomiast mijaliśmy kila ciężarówek, które były naprawiane. A to zapowiedz pięknych górzystych widoków
I trochę bliżej :> Po drodze minęliśmy punkt kontrolny, nasz kierowca poszedł pogadał ze swoim ziomkiem po czym przyszedł po nas byśmy poszli z paszportami, tam nas pan wpisał w kajet i pojechaliśmy dalej, ale już po asfaltowej drodze :-D która doprowadziła nas do granicy. Po dojechaniu okazało sie że przejście czynne jest do 15. Przenocowaliśmy w motelu dla kierowców powoli aklimatyzując się na wysokości ok 3000mnpm. Zostaliśmy zaproszeni na kolacje, na której zaciągnęliśmy języka o dalszej drodze. Okazało sie ze pomiędzy przejściami granicznymi jest ok 9 km, ale można sie zabrać ciężarówką, ale niestety, po ok 4 km rozwalił sie samochód totalnie blokując drogę i musieliśmy przejść ok 5 km na piechotę. Niby nic a jednak plecaki powyżej 20 kg, wysokość ok 3500 i upal chyba ze czterdzieści C.

c.d.n

najbliższe galerie:

 
Wieczernyj Biszkiek
1pix użytkownik muztaghata odległość 0 km 1pix
KIRGISTAN-Niebiańskie Góry i nomadzcy pasterze
1pix użytkownik klavertjevier odległość 3 km 1pix
Burana
1pix użytkownik andrew430 odległość 56 km 1pix
KIRGISTAN-Song Kul
1pix użytkownik klavertjevier odległość 132 km 1pix
KIRGISTAN-Drogi wokół jeziora Song Kul
1pix użytkownik klavertjevier odległość 147 km 1pix
Średnia Azja 1978
1pix użytkownik filmdil odległość 184 km 1pix

komentarze do galerii (7):

 
krushyna użytkownik krushyna(wpisów:396) dodano 10.03.2008 15:56

Świetna wyprawa, komentarze uzupełniają wspaniale i aż czyta się z zapartym tchem taką relację :)

andzia użytkownik andzia(wpisów:164) dodano 07.03.2008 23:29

fajna wyprawa!! zazdraszczam:-))

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 22.02.2008 20:56

świetna relacja w dobrej oprawie zdjęciowej :) ja tez zazdroszczę wyprawy :) pozdrawiam

olazim użytkownik olazim(wpisów:2269) dodano 17.02.2008 20:43

Ciekawe zdęcia/komentarz oczywiście też/-super wypraw,zazdroszczę i pozdrawiam.

durga użytkownik durga(wpisów:91) dodano 17.02.2008 13:38

Super wyprawa, czekam na relacje z kolejnych etapow, oby jak najbardziej szczegolowe.
A jak patrze na 28 to mnie ciarki przechodza.Pozdrawiam:))))

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 17.02.2008 11:59

Zuch - obróć zdjęcia ... miniatura faktycznie pokazuje tylko fragment, ale podczas oglądania galerii widać całość.
Pozdrawiam

maca użytkownik maca(wpisów:287) dodano 17.02.2008 11:51

Bardzo fajna galeria, dzikośc tego miejsca powala, no i te Tico ;)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!