m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
To nasze pierwsze spotkanie z Birmą. Po bardzo długiej podróży - Gdańsk-Warszawa-Doha-Bangkok-Mandalay - dotarłyśmy z lotniska w Mandalay darmowym autobusem do centrum. Tam wzięłyśmy taksę, co by dostać się do hostelu, bo i tak byśmy się tam nie odnalazły, zwłaszcza kilka minut po wyjściu z  autobusu, później to co innego;) Zostawiłyśmy bagaże i ruszyłyśmy na miasto. Mandalay jest dużym i hałaśliwym miastem, ale nie pozbawionym uroku. Zdecydowanie bardziej przypadło mi to miasto do gustu niż Rangun.
Stanowi ważne centrum kulturalne i religijne kraju. Bardzo duża liczba ciekawych świątyń, których wszystkich nie sposób jest zobaczyć, więc trzeba przeprowadzać jak zawsze selekcję oraz obecność czterech dawnych stolic w zasięgu jednodniowej wycieczki sprawia, że warto się tu zatrzymać przynajmniej na 2-3 dni. Niepodobne do niczego;) Jedną z większych atrakcji Mandalay jest Mandalay Hill. A konkretnie świątynia, który zbudowana została na samym szczycie, no i oczywiście zachód słońca ze wzgórza i widok na miasto. Udaje nam się tam dojechać miejskim transportem, było troszkę niewygodnie, ale przynajmniej miałyśmy miejsca siedzące na drewnianej ławce;) Na wzgórze trzeba się wdrapać o własnych nogach. Nie wjedziemy tam rikszą ani skuterem. Dużo było tych schodów, ale po drodze mijamy przeróżne świątynie, stoiska z pamiątkami, napojami (na szczęście, bo umierałyśmy z pragnienia), aż w końcu docieramy na samą górę do tej największej i najpiękniejszej.
Widok na miasto z góry nie do pogardzenia, choć zachód słońca nie był jakiś szałowy;) Razem z nami na zachód słońca wdrapały się też setki innych turystów, no generalnie ciężko było się dostać do barierek. Ale już po zachodzie teren świątyni zaczął pustoszeć, a my sobie postanowiłyśmy tam posiedzieć aż noc zapadnie;) Pięknie jest na górze, a ta podłoga nie jest mokra, ona jest taka czysta;) W sumie nigdzie się nam nie spieszyło, a można było w spokoju widokami się napawać;) Co najwyżej do knajpy, oczywiście takiej dla lokalsów;) Pierwsze birmańskie piwo:) Rano idziemy poeksplorować okolice hostelu, a później jedziemy na wycieczkę objazdową po byłych stolicach, ale o tym innym razem.
Ale zanim przyjedzie nasze taxi, które sobie zamówiłyśmy na cały dzień w bliskiej okolicy hostelu znajdujemy kolejne świątynie, do których idziemy przez dzielnice mieszkalne. W Birmie całe życie toczy się na ulicy. Zupełnie inaczej niż w naszej kulturze, gdzie każdy się chowa za zamkniętymi drzwiami... Oczywiście jadłyśmy na ulicy i żadnej z nas nic nie było. Myślę, że birmański rum i piwo skutecznie zabijały wszelkie bakterie;) Jesteśmy w Kuthodaw Paya. 729 białych stóp kryje w sobie kamienne tablice w naukami Buddy. Świątynia ta zwana jest największą księgą świata. Gdyby czytać tablice przez 8 godzin dziennie zajęłoby to 450 dni, aby przeczytać całą księgę!:) Pięknie tam i mistycznie. Nieopodal Kuthodaw Paya w niebo strzelają białe iglice stup pagody Sandamuni Paya.
W okolicy świątyni coś się dzieje, bo ludzie bardzo odświętnie ubrani. Zwłaszcza dzieci są wystrojone;) No dobra mama też;) Zdecydowanie jest bardzo kolorowo:) Jak świątynia to i mnisi obowiązkowo.
I restauracja na świeżym powietrzu;) Świątynie są licznie odwiedzane przez samych Birmańczyków. Turystów można tam policzyć na palcach jednej, może dwóch rąk. Birmańczycy to bardzo religijni ludzie. Widać, że z szacunkiem i taką szczerością i oddaniem się modlą czy oddają cześć. Ale wygląda to bardzo naturalnie. Oczywiście jak najważniejsze świątynie w mieście, są i pamiątki. Obie świątynie są przepiękne i warto je zobaczyć. My tymczasem zmierzamy w stronę kolejnej atrakcji.
Klasztor Shwenandaw Kyaung. Ten drewniany klasztor to jeden z najwspanialszych przykładów mistrzostwa dawnych rzeźbiarzy. Po prostu coś pięknego. Jeśli miałabym zobaczyć tylko jedną rzecz w Mandalay, to wybrałabym ten klasztor, mimo że wstęp kosztował aż 10 USD, to bardzo dużo w tym kraju, gdzie jedzenie na ulicy kosztuje 1 USD, ale dla 3 osób... Ja dawno nie widziałam czegoś tak pięknego, tak misternie zdobionego. Klasztor jest dziś cieniem świetności starego pałacu w Mandalay. Kiedyś był częścią pałacu, ale na rozkaz króla został rozmontowany, przeniesiony i złożony poza murami pałacu. Dziś my turyści, a także mnisi, którzy obecnie zajmują klasztor (kasa za wstęp oczywiście, że nie trafia do mnichów) możemy być wdzięczni za tę decyzję, inaczej byśmy klasztorem nie mogli się dziś zachwycać. To jedyny z królewskich budynków, jaki przetrwał do naszych czasów. Pozostałe zostały zbombardowane podczas drugiej wojny światowej.
Zostawiamy klasztor za sobą. I wracamy do hostelu, bo jeszcze dziś ruszamy dalej. Autobusem do Bagan. Już dwie przecznice wcześniej było wiadomo, że się zbliżamy do naszego hostelu... No smród był masakryczny...ja bym tego nigdy nie zjadła, no wygląda jak kupa... A te suszone ryby... Nie dało się tam przejść, bez zatykania nosa. Szacun dla tych ludzi, że oni w tym smrodzie tak siedzą cały dzień... Nasz autobus do Bagan. Ale zanim go zapakują trochę czasu upłynie.
Dziewczyny idą coś zjeść. Jedzenie w Birmie mi totalnie nie podeszło, było okropne, dzięki czemu schudłam 4 kg:) Jak ja kocham takie wyjazdy:) Jak jadę w Włoch to też waga się zmienia o kilka kg, niestety w drugą stronę;) Warunki, w których się stołowałyśmy w Birmie oczywiście wcale mi nie przeszkadzały;) Dziękuję:)

najbliższe galerie:

 
BIRMA - Mandalay cz. II
1pix użytkownik mopek odległość 0 km 1pix
Moja Birma w 2 tygodnie
1pix użytkownik nola76 odległość 1 km 1pix
Mandalay.
1pix użytkownik jotwu odległość 2 km 1pix
BIRMA - Mandalay
1pix użytkownik mopek odległość 2 km 1pix
Most. . .
1pix użytkownik nata14 odległość 4 km 1pix
Birma cz.XI - Mandalay
1pix użytkownik wmp57 odległość 6 km 1pix

komentarze do galerii (22):

 
ak użytkownik ak(wpisów:5533) dodano 15.02.2017 12:48

Nola sorry , nie tu wpisa łem gdzie trzeba , wybacz :DDD

ak użytkownik ak(wpisów:5533) dodano 15.02.2017 12:46

Witruwiusz (rzymski pisarz ok. I w. p.n.e.) dość dokładnie opisał w swoich dziełach o budownictwie zastosowanie różnych zapraw. Rzymianie znali zaprawy wapienne wynalezione już przez Persów, wzbogacali je i w ten sposób doszli do perfekcji odkrywając właściwości cementu, któremu już oni tę nazwę nadali :)
Można by znowu na ten temat napisać całą książkę i więcej :)

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3519) dodano 15.02.2017 12:33

Wspaniale było wrócić do wspomnień... brakowało mi Ciebie w kolejnej wyprawie :)
Pozdrawiam i buziaczki ślę :*****

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3622) dodano 02.02.2017 07:52

Drewniany klasztor jest przepiękny! Mistrzowska robota rzeźbiarzy!
Wiesz może co jest w tych miskach na 45? Wygląda paskudnie. Zawartość tej po prawej faktycznie przypomina kupę;-(
Pozdrawiam:-)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4032) dodano 31.01.2017 13:38

Mnie kiedyś dopadło po wycieczce na południe Tunezji, na północy było ok. W innych krajach ok, ale z Azji tylko na Bali byłem i w Hongkongu, tam nie było problemów i jedzenie pyszne.

romana użytkownik romana(wpisów:5151) dodano 31.01.2017 13:23

Nola - nie ma w tym żadnej mojej zasługi, po prostu mam takie geny. W rodzinie mojego Ojca podobno od zawsze tak było, że wszyscy mieli ciało niepodatne na rozciąganie. Więc ja i moja siostra też tak mamy, że możemy konia z kopytami zjeść a waga ani drgnie :)
Pozdrawiam :)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6472) dodano 31.01.2017 12:42

Paweł może coś by Ci podeszło, bo ja nie jem ryb i owoców morza, więc Aga była ogólnie zadowolona z jedzenia, bo ona je różne dziwne rzeczy;) choć na pewno bez porównania z tym co jest przykładowo w Tajlandii czy innych krajach;)

Romana drewniany klasztor bardzo mi się podobał, przepiękne zdobienia, kawał dobrej roboty ktoś kiedyś odwalił:) We wszystkich światyniach trzeba biegać na bosaka, więc dbają tam wyjątkowo o czystość, a w tej świątyni to już było czysto aż nie do uwierzenia;) Zazdroszczę Wam, to był niestety jeden z niewielu wyjazdów na których schudłam;) Na innych szkoda gadać;) pozdrawiam:)

Voyager warunki sanitarne jak w każdym kraju azjatyckim;) Ja już w kilku krajach azjatyckich byłam i nigdy mi nic nie było, za to załatwiła nas pewnego razu kolacja w Bułgarii;) Więc nigdy nie wiesz, kiedy Cię dopadnie, więc nie ma co też przesadzać i panikować;) pozdrawiam:)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2037) dodano 30.01.2017 11:37

Przepiękne drewniane zdobienia. Do środka można było wchodzić czy tylko oglądanie z zewnątrz ?
A te suszone ryby to wiesz... Ci co je sprzedają to jedno, ale ktoś to jeszcze musi jeść :-)
Fajne banany na 44 :-)
Pozdr.

andred użytkownik andred(wpisów:4485) dodano 30.01.2017 00:18

To ja jadę do Birmy......schudnąć ;-)
Buty to tam chyba rarytas. Czasami ktoś widzę w japonkach chodzi, ale nawet do eleganckiego stroju często na bosaka. To taka tradycja czy bieda?
Nie byłem w Birmie, ale te zdjęcia chyba dobrze oddają atmosferę.....nie są jak z folderów reklamowych biur podróży i to jest ich wielką zaletą.
Pozdrawiam,
andred

ak użytkownik ak(wpisów:5533) dodano 29.01.2017 23:03

zima to czas letnich wspomnień i nic dziwnego, że Cię na wspomnienia wzięło, każdego dopada :D
A te z Birmy są bardzo fajne, jest co wspominać ! Super!.
Pozdrawiam :)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4032) dodano 29.01.2017 22:46

No nie, mapkę masz całą zagęszczoną :) Ja czasem się boję o jedzenie w takich krajach, bo ja wszystkiego nie jem i tak różnie bywa. Tu chyba bym się zagłodził, ale 4 kg to by mi różnicy wielkiej nie zrobiły.

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6472) dodano 29.01.2017 22:39

Ula mi się podobało w Birmie bardzo, jeśli chodzi o ludzi, magię niektórych miejsc, ale jeśli chodzi o widoki i przyrodę to Indonezja:) Tak Indie u Ciebie to inna bajka;) Wiesz mi jedzenie nie smakowało, bo jakoś albo nie używali przypraw i jakieś takie było mdłe i w ogóle, i jeszcze nie jem ryb i owoców morza, dziewczyny nie narzekały;) W Tajlandii takiej to jedzenie było dla mnie super, zdecydowanie bardziej przystepne i większy wybór:) pozdrawiam:)

Voyager dzięki za odwiedziny:) Wiesz w ilu ja miejscach nie byłam, w których Ty byłeś, począwszy od Hongkongu;) Klasztor mnie mega oczarował:) pozdrawiam:)

Martynko i to jest słuszne podejście:) Widzę, że dziś przerabiamy styczeń 2014, całkiem niedaleko byłyśmy od siebie w tym styczniu, na pewno na tej samej półkuli, a nawet na tym samym kontynencie:) pozdrawiam:)

romana użytkownik romana(wpisów:5151) dodano 29.01.2017 21:26

Ha, ha Paweł - to masz tak samo jak ja. Gdybym schudła 4 kg to niewiele by ze mnie zostało ;-)

romana użytkownik romana(wpisów:5151) dodano 29.01.2017 21:24

Drewniany klasztor rewelacyjny. Ta podłoga na fot 15 serio wygląda jak mokra. Nawet sobie pomyślałam, że tu bezchmurny zachód słońca, a za chwilę deszcz padał ;-)
Pozdrawiam :)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7072) dodano 29.01.2017 21:16

Może już nie czują tego smrodu, uodpornili się ..., skoro piszesz że 4 kg schudłaś, to ja bym chyba tam z jedzeniem nie wyrobił, obawiam się, że sama skóra i kości by ze mnie pozostały ..., no chyba, że własny transport kurczaków bym zabrał:)))
Pozdrawiam:)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4032) dodano 29.01.2017 19:42

15 też fajna

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4032) dodano 29.01.2017 19:20

24 też w czołówce mojej

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4032) dodano 29.01.2017 19:19

:-)

martyna użytkownik martyna(wpisów:921) dodano 29.01.2017 19:08

A mnie najbardziej podoba się 39 ;) Pozdrawiam, M.

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4032) dodano 29.01.2017 19:06

Dla mnie najciekawsza fotka to 41.

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4032) dodano 29.01.2017 18:58

Super, ja nie byłem nigdy :(

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5265) dodano 29.01.2017 15:13

Birma to na mojej azjatyckiej liscie nr 1.
Indie sa poza klasyfikacja
Drewniany klasztor cudnej urody, widoki na Irawadi z góry także. Wszystkie te miejsca sobie przypomniałam.
Mnie tez jedzenie w Birmie nie smakowało.
Z przyjemnością obejrzałam. POzdrawiam)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!