m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (30):

 
Jeżeli przyjrzeć się mapie Armenii jezioro Sewan od razu rzuca się w oczy. Bo spore, jeśli wziąć pod uwagę obszar całego tego niezbyt wielkiego kraju. Zajmuje 5% jego powierzchni. Morze Armenii. Największe jezioro Zakaukazia. Oczywiście kiedyś kiedyś Armenia była krajem znacznie bardziej rozległym, a oprócz jeziora Sewan miała jeszcze dwa inne morza/jeziora: Wan, które obecnie znajduje się na obszarze Turcji i Urmia -aktualnie na terenie Iranu. Ten fakt mówić może niezwykle dużo o niezwykłej historii tego niezwykłego kraju. Ale nie czas i miejsce na to. Sewan czyli Czarny Wan w odróżnieniu od tego „tureckiego” Wanu, bez przymiotnika. Położony w otoczeniu gór na wysokości 1916 m n.p.m. Jeden z największych górskich zbiorników na świecie. Było rzeczą naturalną, że goszcząc w Armenii chciałem tu dotrzeć. Odwiedzić jezioro i Czarny klasztor nad jeziorem. Sewanawank. Taką nazwę nosi. Jedyny taki na tle wody. Prezentował się pięknie na widzianych wcześniej fotografiach. Wyjechaliśmy zatem wcześnie rano z Erywania, bo oprócz Sewana i Sewanawanka, chcieliśmy tego dnia pojechać jeszcze dalej: do Dilidżanu, Goszawank, Hargacina - gdzie się da i o ile się da. Ostatecznie pod sam monastyr podwiózł nas autostopem stołeczny biznesman z którym pogawędziliśmy o polityce i gospodarce.
Ciekawe doświadczenie i wiedza bezcenna. Zaprosił na ryby i czaczę. Wykańczał daczę nad jeziorem.  Poznaliśmy się w autobusie, a kilkanaście km przed celem przesiedliśmy się do jego auta. Podjechał syn. Nie wjeżdżamy do miasta Sewan - największego w okolicy, bo nie ma po co. Bloki mieszalne, domy wczasowe, wille wypoczynkowe, knajpy. Interesuje nas półwysep o tej samej nazwie, oddalony kilka kilometrów od miasta. To tu znajduje się główny cel dzisiejszego dnia. Sewanawank. Monastyr z jeziorem w tle, który jest drugą turystyczną wizytówką Armenii, zaraz po Khor Virap z Araratem w tle, (to ten monastyr który odwiedziliśmy pierwszego dnia, w obecności Kamo - niech imię jego będzie przeklęte). Tło zatem ma niezwykle istotne znaczenie.  Jak wszędzie. Z Cminda Sameba, tym powyżej Kazbegi w Gruzji - też tak jest. Monastyr tworzą dwa surowe kościoły, niemal czarne, bo zbudowane z powulkanicznego tufu, najpopularniejszego budulca w kraju. Podobne do siebie. Obie zbudowane są na planie krzyża greckiego i zwieńczone ośmiobocznymi bębnami. Jednym z nich jest Surp Astwacacin - kościół Matki Bożej, drugim Surp Arakeloc - kościół Świętych Apostołów.
Kiedyś na tym wzgórzu stał jeszcze trzeci. Tuż ponad Surp Arakeloc, w najwyższym punkcie, znajdują się jego ruiny. To kościół Zmartwychwstania (Surp Harutiun). Był najstarszym i największym spośród tych trzech. Według legendy kościół założy Grzegorz Oświeciciel w roku 305. Miał rzadko spotykaną formę trójnawowej bazyliki przykrytej kopułą. Kościół prawdopodobnie został zniszczony przez trzęsienie ziemi z roku 995. Monastyr w obecnym kształcie pochodzi z IX wieku. Jeśli wierzyć podaniom ufundowany został przez księżną Mariam, córkę przyszłego króla Aszota I, pierwszego króla Armenii. Historia jego jest długa. Aż do XIX wieku klasztor stanowił prężny ośrodek życia monastycznego. I jeszcze w XIX wieku kopiowano w nim ręcznie manuskrypty. W 1930 został zamknięty. W latach 50. XX wieku przeszedł renowację, ale mimo  to nie odzyskał pełnego blasku, a większość zabudowań po dziś dzień jest w ruinie. Po odzyskaniu przez Armenię niepodległości klasztor ponownie zaczął pełnić funkcje religijne i dziś jest jednym z nielicznych czynnych starych klasztorów ormiańskich. Klasztor stał na wyspie do czasu kiedy wyspa przemieniła się w półwysep.  Stało się to za sprawą  Stalina, który osobiście polecił spuścić wodę z jeziora. Dzięki owej operacji poziom lustra wody obniżył się o ponad 30 metrów. Przez pewien czas klasztor pełnił funkcję miejsca zesłania dla niezdyscyplinowanych  mnichów z Eczmiadzyna. Za ich grzeszne uczynki. Nie jedli mięsa, nie pili wina, nie mogli kontaktować się z kobietami. Ostatni opuścił klasztorne mury przed II wojną światową. Klasztor był świadkiem wielu burzliwych zdarzeń. W X wieku w tej okolicy rozegrała się bitwa pomiędzy ormiańskimi siłami dowodzonymi przez Geworka Marzpetuniego a arabskimi wojskami dowodzonymi przez niejakiego Baszira. W bitwie wzięli udział nie tylko żołnierze, ale także mnisi z klasztoru Sewan. Armenia zawsze była przedmurzem chrześcijaństwa. I jest nim po dziś dzień. Nam zdarzało się tak w XIII wieku za najazdu Tatarów i w wieku XVII, kiedy Rzeczpospolita potykała się parokrotnie z Imperium Osmanów.
Wnętrza obu cerkwi są surowe i ciemne. To typowe dla wszystkich kościołów, które odwiedziliśmy w tym kraju. W Surp Astwacacin przechowywane były najcenniejsze dary, jakie otrzymywał klasztor, m.in. 200 manuskryptów, 400 książek, biżuteria, krzyże. Przed wejściem do tego kościoła znajdują się ruiny gawitu (przedsionka). Kiedyś był wsparty na sześciu drewnianych kolumnach z pięknie rzeźbionymi kapitelami. Ich pozostałości znajdują się w Muzeum Historii Armenii w Erywaniu i w Ermitażu w Petersburgu). W kościele Świętych Apostołów (Surp Arakeloc) znajdują się inskrypcje z IX wieku. Mam trochę zdjęć ze środka, mam drewniane drzwi, ale zdjęcia nie oddadzą klimatu wnętrza, więc nie chcę przynudzać. Przynudzę chaczkarami, bo to armeńska osobliwość. Krzyże wykute w starych płytach. Bardzo mnie fascynowały kiedy penetrowałem ich ojczyznę. W Sewanawank jest ich sporo. Cała piękna kolekcja. Wewnątrz obu kościołów, obok nich oraz w paru innych miejscach kompleksu. Są stare.
Kamienne, z dodatkowymi elementami oraz tekstami. Część z nich stanowi wspaniałe kroniki z różnych okresów działalności monastyru. Są bardzo ozdobne. A bogate dekoracje są przecież sprzeczne z surowymi, ascetycznymi zasadami, które obowiązywały w klasztorze. Warto im się przyjrzeć. Niektóre naprawdę są unikalne i można je spotkać praktycznie tylko tu. Na przykład ten zielony na dole. Wyrzeźbiono go w rzadko spotykanym materiale, wydobywanym w okolicach Sewanu. W andezycie. Zielone chaczkary. Idziemy na koniec półwyspu, schodzimy ze wzgórza, poznajemy Tico, dogaduję się z nim i ruszamy daleko na północ. Ostrzeliwaną drogą wzdłuż azerskiej granicy. Ale to już zupełnie inna historia.

najbliższe galerie:

 
Armenia-Sewan, Erewań i okolice
1pix użytkownik filmdil odległość 0 km 1pix
ARMENIA - Sewan i okolice.
1pix użytkownik irolek odległość 7 km 1pix
W cieniu Araratu
1pix użytkownik jezier odległość 47 km 1pix
ARMENIA- Erywan i okolice.
1pix użytkownik irolek odległość 51 km 1pix
ARMENIA - Hawuc Tar & wawoz rzeki Azat.
1pix użytkownik irolek odległość 54 km 1pix
okolice Erywania
1pix użytkownik andrew430 odległość 56 km 1pix

komentarze do galerii (19):

 
nola76 użytkownik nola76(wpisów:6340) dodano 24.02.2017 14:57

Przepięknie klasztor ten jest położony:) Armenia od dawna mnie ciągnie:) czekam na ciąg dalszy przygód w tym kraju:) pozdrawiam:)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2232) dodano 21.02.2017 09:36

Nie dość, że piękny monastyr to jeszcze tak cudowne się "umiejscowił".Pozdrawiam.

doracz użytkownik doracz(wpisów:873) dodano 20.02.2017 13:05

Charlie - dziękuję. Przy każdym monastyrze w Armenii one praktycznie stoją, ale to prawda: w Sewanawank jest ich chyba najwięcej.
pozdrawiam Cię :)

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 20.02.2017 12:43

Pięknie. Mistycznie. Cisza i spokój.
Spodobały mi się te rzeźbione krzyże. Jak dla mnie, mogłeś ich do galerii trochę więcej zapodać. Tym bardziej, że każdy jest inny.
Widok klasztoru na tle jeziora obłędny.
Pozdr.

doracz użytkownik doracz(wpisów:873) dodano 19.02.2017 22:13

Wasaga, Paweller, Surykatko, Rozmusiaki, Marcin, Sona_dora - dziękuję Wam i pozdrawiam :)

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2630) dodano 19.02.2017 18:16

Wasaga jeśli się zdecyduje to będę Ci głowę pytaniami zawracać;)

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2083) dodano 19.02.2017 17:29

Masz rację , że liczy się tło, ale pierwszy plan też super :) Kolekcja chaczkaramów niesamowita..Pozdrawiam

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1713) dodano 19.02.2017 16:56

Pięknie pokazane.

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:3988) dodano 19.02.2017 10:33

Uwielbiam.
Po prostu uwielbiam ten klimat :)
Mogę paść oczy do bólu zdjęciami z tego regionu świata :)
Pozdrawiam !

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:2560) dodano 19.02.2017 00:20

ja tak samo, nigdy nawet nie planowałem, ale obejrzałem chętnie.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6815) dodano 18.02.2017 23:57

Bardzo malownicze miejsce:) . Krzyże piękne. I w ogóle sama Armenia bardzo kusząca jest. Mówisz ,że ormiańskie kościoły zawsze są surowe i ciemne? tak mi się przypomniała katedra ormiańska we Lwowie. Owszem jest mroczna, ale i pięknie malowana, kolorowa. ale to pewnie nietypowe.
pozdrówki ciepłe:)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6970) dodano 18.02.2017 22:00

Do Armenii ja jak na razie nie planuję pojechać, to chyba nie mój kierunek, ale galerię chętnie obejrzałem ..., pozdrawiam:)

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:231) dodano 18.02.2017 21:54

Bardzo ładna galeria. Fajnie mi mi się powspominało mój wyjazd do Armenii. Super pogoda Ci się trafiła i jeszcze te ośnieżone szczyty gór w tle. Ja nie miałam tyle szczęścia.
Anek język rosyjski przede wszystkim, ale młodzi mówią też po angielsku. Ja mam trochę inne odczucia niż Doracz. Dla mnie sympatyczniejsi byli Ormianie. W Gruzji już daje się trochę odczuć "zepsucie" przez masową turystykę. W Armenii nie spotkałyśmy się z przypadkiem, aby chciano nas naciągnąć. Nigdy też nie było tak aby ktoś był niemiły gdy nie chciałyśmy czegoś kupić. Zapytani np o drogę Ormianie starają się ze wszech miar pomóc. Gdy w autobusie zapytałyśmy gdzie wysiąść to cały autobus później pilnował abyśmy nie przegapiły przystanku. Lot znowu lata do Armenii ( po rocznej przerwie). Anek jeśli myślisz o Armenii to jedź jak najszybciej, póki jeszcze nie dotarła tam globalizacja.

doracz użytkownik doracz(wpisów:873) dodano 18.02.2017 21:39

Rosyjski. Młodzi znają angielski, ale ta znajomość nie jest powszechna.

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:2560) dodano 18.02.2017 20:50

obstawiam rosyjski :)

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2630) dodano 18.02.2017 20:46

Angielski czy rosyjski język?

doracz użytkownik doracz(wpisów:873) dodano 18.02.2017 20:32

Anek, Voyager - bardzo Wam dziękuję za odwiedziny i komentarz. Anek, sorki za datę. Tak naprawdę Sewanawank odwiedziliśmy 26.05.2015 r. Błąd na prezentacji wynika stąd, że zapomniałem ustawić datownik na aparacie. Zawsze jak wyjmę akumulatorki w tym modelu, automatycznie ustawia mi się data 01.01.2009 r. Do Erywania dotarliśmy bezpośrednim samolotem PLL LOT. Wtedy było regularne połączenie z Wawy. Nie wiem czy jeszcze jest. Wydatek coś ok.800 PLN w obie strony. Nie licząc przygody z Kamo i jego Wołgą na początku wyprawy (wspomniałem o tym w galerii z Khor Virap) nie było żadnych trudności. Mieliśmy bazę w Erywaniu i stamtąd atakowaliśmy różne miejsca. Autobusami rejsowymi i marszrutkami. Wieczorem zagadywałem Panią recepcjonistkę w hostelu pytając jakim autobusem lub marszrutką i z jakiego miejsca Erywania możemy dotrzeć następnego dnia w wybrane miejsce. W Sewanie poznaliśmy gościa z autem i z nim umawialiśmy się na dalsze trasy. Pieniądze przyzwoite. Kraj nie jest duży więc przeważnie udawało się dane miejsce zbadać w jeden dzień i jeszcze na noc wrócić do Erywania. Wyjątkiem był oddalony od stolicy region monastyru Tatev oraz Republika Górskiego Karabachu, gdzie wypad trwał dłużej i musieliśmy nocować. Nocleg znajduje się bez problemu. Jak jedziesz z kierowcą on to zorganizuje. Ceny są niższe niż w Polsce. Oczywiście Armenia to nie Gruzja, ludzie są otwarci, ale nie tak jak w Gruzji.
pozdrawiam :)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:2560) dodano 18.02.2017 19:48

Miejsce ciekawe, fotki bardzo ładne.

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2630) dodano 18.02.2017 19:42

Armenia mam wymarzony kierunek, a ja mam pytanie jak tam się dostaliście? I jakie na co dzień trudności napotykaliście, czy podróżowanie po kraju jest łatwe do zorganizowania, można wynająć kierowcę i jak to wygląda cenowo? Czy to jest styczniowa pogoda? To miejsce parokrotnie już gościło na OS, ale za każdym razem oglądam i czytam z zainteresowaniem .

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!