m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (42):

 
<Poniedziałek, 9 listopada 2015r. - Kenia, okolice Nairobii> Najpierw z gęstwiny wyłaniają się te najmłodsze ... ... to jeszcze prawie niemowlaki karmione mlekiem ... ... szybkim truchtem przemierzają otwartą przestrzeń, dobiegają do płytkiego strumyka ... ... po którego pokonaniu mam je już prawie na wyciągnięcie ręki. Kontakt z tymi zwierzakami jest bardzo bliski, ale to nie jest safari po parku narodowym ... ... lecz odwiedziny w położonym na granicy stolicy Kenii i Nairobii National Park sierocińca dla zwierząt prowadzonego przez David Sheldrick Elephant&Rhino Orphanage.
Już od półtora miesiąca przemierzam wschodnią Afrykę i do tej pory z większych zwierząt to tylko raz na horyzoncie mignęły mi jakieś dwa kulawe strusie .. <Później przybiegają trochę starsze słonie ale to ciągle dzieci - dorosłych osobników tu nie ma ...> ... a tak to towarzystwa dotrzymują mi wyłącznie małpy różnej proweniencji . <...zresztą takie są zasady funkcjonowania chyba wszystkich sierocińców - jak tylko dostanie się dowód osobisty to trzeba zacząć życie na własną rękę.> Odczuwając rosnący niedosyt brakiem kontaktu z Wilde Life zastanawiam się jak wypełnić tę lukę w poznawaniu Afryki ... ... i pomyślałem, że fajnie będzie odwiedzić ten sierociniec. <Karmienie odbywa się każdego dnia o ściśle określonej porze tj między 11 a 12 czasu lokalnego>
Prawdę mówiąc to bardziej ciekawiły mnie czarne nosorożce, ale okazało się, że te zwierzęta już nie są prezentowane publicznie - - myślę, że zaważyły względy bezpieczeństwa - nosorożce to bardzo nieobliczalne potwory ... ... a widzowie oglądający karmienie znajdują się w bezpośrednim kontakcie ze zwierzakami. Z tyłu co prawda stoją strażnicy z długą bronią gotową do strzału... ... ale w przypadku ataku zwierzęcia to myślę, że ofiary byłyby po obu stronach. Słonie, które się tu znajdują urodziły się na wolności, ale z jakiś powodów straciły rodziców a odnalezione przez strażników parków trafiają do tej organizacji.
Tak więc w końcu mogłem nasycić swój wzrok widokiem tych zwierzaków, które są przecież jednym z symboli Czarnej Afryki. Po kilkudziesięciu dniach wędrówki przez Etiopię i Kenię nabrałem przekonania, że tutejszy świat jest już całkowicie opanowany przez człowieka... ...i istnieją już tylko enklawy w postaci rezerwatów, gdzie znajdują się duże dzikie zwierzęta. Raz nawet jadąc drogą przecinającą park narodowy (oczywiście z obu stron drogi wysokie ogrodzenia) przejechałem pod wydrążonym pod drogą wielkim tunelem umożliwiającym całym stadom zwierząt bezproblemową migrację między obu częściami parku. Opuszczając ten sierociniec jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że przemierzając dalej Afrykę na kontakt ze światem zwierząt to za bardzo nie mam co liczyć. W jak głęboko mylnym byłem przekonaniu okazało się po przekroczeniu rzeki Zambezi i wjechaniu na terytorium Botswany.
No ale to, to dopiero za dwa miesiące a najpierw Pani Afryka dala mi dwa delikatne ostrzeżenia co bym miał czas na ogarnięcie się ( z których to ostrzeżeń wniosków jednak odpowiednich nie wyciągnąłem) Pierwsze nastąpiło już po trzech dniach od wizyty w sierocińcu - jak wjechałem do Tanzanii to postanowiłem zboczyć z głównego traktu i jechać bocznymi drogami co by być jak najbliżej Kilimandżaro. Jakoś nie wzbudziły moich podejrzeń mijane domostwa lokalesów otoczone wysokimi palisadami i dopiero przejeżdżający obok rangersi ostrzegli mnie przed krążącymi w okolicy słoniami. Tym razem skończyło się tylko na tym, że jak przejeżdżałem obok rzeczki to widziałem pełno słoniowych odchodów - pewnie chodziły tam do wodopoju. Kilka dni później znowu zboczyłem z głównego traktu - tym razem aby jechać jak najbliżej Oceanu Indyjskiego i w pewnym momencie trafiłem na bramę do wjazdu do takiego małego parku - Saangani NP. Ani ja ani strażnicy nie pomyśleliśmy jaki jest jeden z głównych celów takich parków - czyli utrzymywanie jak największej liczby zwierząt aby turyści w specjalnie do tego przystosowanych samochodach mogli je sobie oglądać.
My skoncentrowaliśmy się na innym problemie - nie chciałem zapłacić biletu wstępu - 30 USD - tłumacząc,że ja tylko przejazdem, że nie będę nic oglądać. W końcu bilet musiałem kupić bo nie uśmiechało mi się robić objazdu kilkadziesiąt km szutrową drogą i wjechałem do parku. Było późne popołudnie więc zrobiłem tylko kilka km i zadowolony, że będę miał spokojny nocleg z dala od ludzi, rozbiłem obozowisko w buszu. W środku nocy obudziło mnie małe trzęsienie ziemi - śpię w namiocie więc wyraźnie odczuwam drgania jak coś stąpa niedaleko. Coś podobnego przeżyłem w trakcie VeloTour2014 - nieopodal Wiednia od strony Bratysławy rozciągają się wielkie lasy - tam na wolności żyją jelenie i jak jeden taki w nocy podszedł blisko do mojego namiotu to obudziły mnie wibracje od ziemi. Te w Afryce były dużo silniejsze - Coś o sporych rozmiarach musiało przejść obok. Rano jak tylko wyjechałem z buszu to natknąłem się na spore stado żyraf - wielkie zaskoczenie spotkaniem było po obu stronach ...
<Po godzinie nakarmione i wybawione słonie oddalają się w kierunku lasu gdzie spędzą najgorętszy okres dnia>... i jeszcze długo na plecach czułem ich zdziwiony wzrok. Kolejne, tym razem już bardzo bliskie spotkania z dużymi zwierzakami miały już miejsce na południu kontynentu ale to już temat na odrębną historię. Tak to karmienie wygląda w praktyce ... ...bo to naprawdę małe dzieci jeszcze są. A z takiej perspektywy ogląda się to widowisko. W ogóle to jakby ktoś chciał to w Tanzanii można spotkać stada słoni liczące dziesiątki tysięcy sztuk :-)

najbliższe galerie:

 
Spełnione marzenie z dzieciństwa I
1pix użytkownik ulka odległość 74 km 1pix
Nairobi National Park.
1pix użytkownik jotwu odległość 76 km 1pix
Nairobi.
1pix użytkownik jotwu odległość 81 km 1pix
Kibera-slumsy Nairobi
1pix użytkownik muztaghata odległość 83 km 1pix
Nairobi
1pix użytkownik docenci odległość 83 km 1pix
Bomas. Wielki Rów.
1pix użytkownik jotwu odległość 86 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
nola76 użytkownik nola76(wpisów:6332) dodano 26.02.2017 13:51

Słonie zarąbiste, a Ty bardzo odważny jesteś spać sobie tak w środku buszu jak gdyby nigdy nic;) pozdrawiam:)

charlie użytkownik charlie(wpisów:1725) dodano 24.02.2017 08:37

Hah ! No zaiste, robiąc fotki na cmentarzu, nie trzeba się spieszyć :-)))
Gratulacje dla Ciebie za tą galerię tym bardziej, że miałeś stosunkowo niewiele czasu na łapanie dobrych ujęć, nie mówiąc już o dublach ;-)
Pozdr.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3515) dodano 24.02.2017 08:35

To teraz rowerem Andy będziesz przemierzać?! Niezłe wyzwanie:-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 24.02.2017 01:46

andred - one mają już swoje stado i z tego co widziałem to czują się w nim świetnie choć nie ma w nim rodziców, ciotek, wujków. W tej działalności,tak myślę, że człowiek robi kawał dobrej roboty.
Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 24.02.2017 01:40

lucy,,achernar-w wielu kulturach, zwłaszcza w indyjskiej słoń jest symbolem szczęścia - a widzieć z bliska tyle słoni ... no coś w tym jest.
Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 24.02.2017 01:36

Charlie - ten "modlący się słoń" też mi się podoba. Może jak bym przyklęknął i załapałoby się trochę nieba to byłoby ciekawiej, no ale tam wszystko działo się w ułamkach sekundy - to nie cmentarz w Norymberdze. Szkoda też, że karmienie odbywa się w środku dnia - Słońce prawie w zenicie, zwróć uwagę na innych zdjęciach jaki wąski cień dają te nie małe już stwory.
Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 24.02.2017 01:29

Magdaleno, co do swobody poruszania się w rezerwatach to myślę, że jest to bardziej kwestia odpowiedzialności organizatora safari czy też biura podróży aniżeli władz parku albo rządu danego kraju. Nie wiem czy zauważyłaś w Botswanie przy drogach są małe parkingi, jak w Europie -stoliki, miejsce do siedzenia - jedna rzecz je odróżnia, są tam wielkie napisy - This is a wild life area, you are stopping here at your own risk. Jak by nie było to w przyszłości nie zamierzam eksplorować afrykańskich parków na rowerze bo nie należy do przyjemności być budzonym w środku nocy przez ryk jakiegoś lwa (nawet jeśli był daleko i właśnie zasiadał do uczty). No ale to już za mną, teraz to co najwyżej jakaś niesympatyczna lama może mnie opluć :)
Pozdrawiam

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2129) dodano 21.02.2017 09:43

Tylu słoni naraz jeszcze nie widziałam😊i fajnie je pokazałeś.Musiałeś mieć niezły odlot senny w takich okolicznościach!Pozdrawiam i do...następnej Twojej przygody.

andred użytkownik andred(wpisów:4268) dodano 20.02.2017 21:55

Ciekawe ja te słonie po osiągnięciu wieku dojrzałego dadzą sobie radę na wolności i czy zostaną zaakceptowane przez wolno żyjące słonie.
Spanie w namiocie w takim towarzystwie to mega hardcor.
Pozdr,
andred

charlie użytkownik charlie(wpisów:1725) dodano 20.02.2017 13:09

Przepiękne !!! Absolutnie cudowne słonie, w brązowej... odsłonie :-)
Kilka razy oglądałam Twoją galerię, w tę i we w tę, uśmiechając się przy tym do monitora. A dodam, że rzadko mi się to zdarza :-)
Ślicznie słonie komponują się z zielenią i błękitem nieba. Dzięki za te obrazki :-) Poza tym to takie wdzięczne zwierzaki.
Rewelacyjnie wyszedł słoń na 34 z tymi ugiętymi nogami. Rzadko się widzi takie pozy. Zwłaszcza gdy słonie widuje się tylko w ZOO.
Pozdr.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3515) dodano 20.02.2017 07:51

Takie czerwone słonie, to wiadomo że kenijskie. Nigdzie indziej nie mają takiego fajnego koloru.
Poczytałam o Saadani NP. Tam prócz słoni żyją lwy, lamparty, krokodyle, hipopotamy, bawoły... Normalnie w parkach ze względów bezpieczeństwa jest zakaz wysiadania z samochodów. A z drugiej strony wpuszczają rowerzystę, który rozbija się na dziko. Logiki w tym nie ma. Mam nadzieję, że będzie relacja z Saadani. Skoro już zapłaciłeś, to chyba jednak wypatrywałeś zwierząt;-)
Pozdrawiam:-)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4068) dodano 19.02.2017 22:42

Fajnie... Pozdrawiam. :)

ak użytkownik ak(wpisów:4662) dodano 18.02.2017 21:07

jest ok.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!