m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (43):

 
Patrząc z kolejki linowej  na dnie doliny widoczne jest miejsce zwane Szatańskim, Diabelskim czy też Czarcim Mostem Od monastyru Tatew przez kilka kilometrów droga wije się stromymi serpentynami, aby doprowadzić nas do tego miejsca Ostatni rzut oka na monastyr Tatew. Po drodze podziwiamy wznoszące się nad wąwozem zbocza gór Barguszati. Niekiedy droga prowadzi krawędzią zbocza i nie pozostaje nam nic innego, jak wierzyć w umiejętności naszego kierowcy, który drogę tę pokonuje dzień w dzień i zna tu każdy kamień. W najgłębszym odcinku wąwóz rzeki Worotan ma  głębokość sięgającą 700-800 metrów.
W końcu dojeżdżamy do parkingu znajdującego się obok miejsca, w którym  rozpadlinę przecina powstały siłami natury Czarci Most, największy z cudów doliny. Uformowany z nachodzących na siebie z dwóch stron rzeki bloków trawertynu most , długi na 30 m i szeroki na 50-60 m, stanowi krótki, ale ważny odcinek drogi między Tatewem a Goris. Legenda mówi, że mieszkańcom wioski uciekającym przed najeźdźcami do klasztoru zagrodziła drogę rzeka . Zanim wróg ich doścignął, w tajemniczy sposób z góry spadł olbrzymi głaz, który utworzył most, otwierając drogę do klasztoru. Bardziej naukowe tłumaczenie mówi, że naturalny most powstał z trawertynu wypłukanego przez gorące źródła. Przez wieki narastał, narastał, aż w końcu zamknął się nad rzeką. Przy parkingu podziwiamy zerodowane skały tworzące fantastyczne kolumny i mini jaskinie.
Gdzieś u góry widać przesuwające się wagoniki Skrzydeł Tatewu Przy Czarcim Moście miejscowi chętnie urządzają sobie pikniki połączone z kąpielami w basenach zasilanych przez gorące źródła. Wypływające tu mineralne wody mają lecznicze właściwości. Podobno kto zanurzy się w ich wodzie pozostanie wiecznie młody i piękny. Największa atrakcja kryje się jednak pod mostem. To miejsce tylko dla wtajemniczonych i sprawnych fizycznie. Miejsce jest trudno dostępne. Najpierw należy się spuścić kilka metrów wzdłuż pionowej ściany, po przymocowanej stalowej linie . Następnie kolejne metry pokonuje się po pionowej drabince. I w ten sposób docieramy na dno wąwozu.
Idziemy wzdłuż strumienia pod kamienny most. Skały są mocno śliskie. Ja w tym miejscu zaliczyłam klasyczny zjazd i kąpiel w pełnym rynsztunku. Na szczęście przezornie wcześniej oddałam aparat naszemu ormiańskiemu koledze, dzięki czemu teraz możecie oglądać te zdjęcia. A po chwili ukazały nam się kalcytowe misy. Sceneria jak w klasycznej jaskini krasowej. Ja przynajmniej nie musiałam już uważać aby się nie zamoczyć. Rzeka w tym miejscu zasilana jest przez gorące żródła więc kąpiel była czystą przyjemnością.
Misy martwicowe, stalaktyty, stalagmity ... Kąpiel w misach martwicowych ... bezcenna. Na razie biletów tu nikt nie sprzedaje, a miejsce nie jest skomercjalizowane. Pewnie za niedługo i to się zmieni. Miejsce znają  tylko tubylcy i szperacze internetowi. Przewodniki o nim nie piszą. Wracamy do samochodu. Pora jeszcze nie tak późna, postanawiamy więc obejrzeć kolejną atrakcję okolicy. Po przejechaniu kilku kilometrów natrafiamy jednak na przeszkodę. Wyglądało to dość groźnie.
Po zasięgnięciu języka okazało się, że był to zrzut kontrolowany, robiony przez wyspecjalizowaną firmę. Nieopodal miasta Sisjan docieramy do kolejnej atrakcji. 
Zorac Karer czyli „Siła Kamieni”  nazywane jest ormiańskim Stonehenge. To najbardziej znane stanowisko archeologiczne Armenii.
Na powierzchni ponad 7 hektarów, na 
pagórkowatym, wyżynnym terenie, położonym na wysokości 1,7 tys. m n.p.m. 
znajdują się starożytne grobowce, wokół których stoi ponad dwieście bazaltowych 
kamieni, różnej wielkości i o różnych kształtach, dochodzących do wysokości 3 m. 
Mają one formę menhirów, czyli częściowo obrobionych skalnych bloków. W 84. z nich wywiercone są okrągłe otwory o średnicy 5 cm i głębokości (na przestrzał) 
do 20 cm Zorac Karer, po ormiańsku nazywane Karahundż jest jedną z największych zagadek 
Armenii. Archeolodzy i astrologowie wciąż nie są zgodni ani co do czasu, ani co 
do przeznaczenia tego niezwykłego miejsca. Przez jednych badaczy Zorac Karer uważane jest za jedno z najstarszych na 
Ziemii obserwatoriów astronomicznych z epoki brązu, przez innych za starą 
nekropolię, a nawet miejsce pogańskiego kultu i ludzką osadę. 
Wiek najstarszych kamieni oszacowano na 7500 lat, a więc Zorac Karer jest kilka 
tysięcy lat starszy niż Stonehenge. Stwierdzono również, że działalność ludzka 
nie ustawała w tym miejscu przez kolejne 5500 lat.
Rzutem na taśmę jedziemy jeszcze kawałek dalej aby zobaczyć miejsce nazywane jednym z „siedmiu cudów” okolicy. Trochę błądzimy, więc pytamy o drogę spotkanego chłopca i w końcu docieramy do wodospadu Szake. Spadające z 18 metrów po bazaltowym zboczu kaskady wody rzeki Szake   na tle wąwozu przedstawiają majestatyczny widok. Legenda mówi, że dawno-dawno temu żyła tu piękna czarnooka Ormianka o długich, kręconych włosach, która nazywała się Szake. Gdy Armenię najechał Tamerlan, jego żołnierzy urzekło piękno dziewczyny i postanowili ją porwać. Ona jednak równie jak ormiańska ziemia ceniła sobie wolność i nie chciała zostać żoną Tamerlana. Wyrwała się prześladowcom i rzuciła w dół wąwozu rzeki Worotan. Rozwiane włosy spadającej Szake przemieniły się w wodospad.
Czyli kolejna ormiańska Wanda co nie chciała Niemca. I cóż wszyscy wracają na noc do domu, to i na nas czas. Tym bardziej, że powoli zaczyna zapadać zmrok.
Mijamy znajomą nam górę z osuwiskami i wracamy do Goris aby wieczorem zacieśniać przyjaźń polsko-ormiańską przy tutowce i koniaku ormiańskim.

najbliższe galerie:

 
Armenia - w monastyrze Tatew
1pix użytkownik wasaga odległość 1 km 1pix
Armenia: trekking Tatew-Harżis na południu kraju
1pix użytkownik cavalcanti odległość 1 km 1pix
ARMENIA - Norawank & Tatew.
1pix użytkownik irolek odległość 14 km 1pix
Armenia - Stary Chandzoresk czyli ormiańska Kapadocja
1pix użytkownik wasaga odległość 20 km 1pix
Górski Karabach
1pix użytkownik wieszczu odległość 64 km 1pix
Norawank
1pix użytkownik doracz odległość 94 km 1pix

komentarze do galerii (23):

 
wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 21.03.2017 21:40

Oj zdecydowanie warto było się pomęczyć na tej linie. Armenia to nie kraj dla "zwierząt miastowych". Kusi tu piękna przyroda. Niestety chodzenie po górach nie jest tu popularne. Nie ma wyznaczonych szlaków. Gdzieś czytałam, że kilka lat temu w okolicach monastyru Tatew szlaki zaczęli tyczyć Polacy. Do niektórych miejsc trzeba też mieć specjalne zezwolenia z dyrekcji parku czy czegoś takiego. Zasłaniają się względami bezpieczeństwa, bo ponoć grasują tam dzikie zwierzęta ( chyba niedźwiedzie).

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2664) dodano 15.03.2017 08:36

Super że ukazujesz tak piękne miejsca o których są tylko wzmianki w przewodnikach, zejście po linie...karkołomna przygoda, ale widzę że warto:) Wielokrotnie pisałam że nie jestem "zwierzęciem miastowym" i dlatego patrzę z takim zachwytem na te miejsca

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 27.02.2017 13:15

Rozmusiaki, cieszę się, ze znalazłeś coś ciekawego w mojej galerii. Dla mnie podróż po Armenii to trochę była podróż w czasie, podróż do lat dzieciństwa. Armenia przez swoją przeszłość, ale i izolację ( zamknięte granice z Turcją i Azerbejdżanem ) jest trochę zahibernowana. Tutaj jeszcze nie dotarła powszechna unifikacja ). Podobne uczucia miałam podróżując 15 lat temu po Rumunii.

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 27.02.2017 12:53

Doracz, no niestety wszystkiego nie da się zobaczyć.

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4168) dodano 27.02.2017 12:45

Wasaga,nie zrozum mnie źle.
Ja absolutnie nie umniejszam Armenii.
Bardziej rozchodziło mi się o fakt,iż mimo Gruzja ma dużo,to Armenia ma równie WIELE ( pomimo,Że mniej ) do zaoferowania,a o tym WIELE mało się wie.
I właśnie to WIELE znajduję w Twej galerii :)
W czasach,gdy wszystko zostało odkryte,znaleźć coś ekstra to już chyba sztuka :)
Serdecznie pozdrawiam !

doracz użytkownik doracz(wpisów:938) dodano 26.02.2017 22:49

Piękne miejsce. Byłem w okolicy, ale sporo przeoczyłem.
Pozdrawiam serdecznie :)

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 26.02.2017 21:22

Co do otworów to nikt nic nie wie. Naukowcy ciągle dyskutują i nie mogą dojść do porozumienia. Zwolennicy teorii astronomicznej twierdzą, ze otwory te służyły do obserwacji słońca, księżyca i innych ciał niebieskich w odpowiednich terminach. Istnieje też bardziej trywialna hipoteza, że otwory te mogły ułatwiać transport i ustawianie megalitycznych kamieni. Dyskusje naukowe trwają a Zorac Karer ciągle pozostaje tajemniczym miejscem i pewnie jeszcze sporo wody upłynie zanim to się zmieni.
Rozważania o tym czy bardziej atrakcyjna jest Gruzja czy Armenia, to jak dyskusja o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a raczej zainteresowań. Wielbiciele gór, trekingu, jedzenia i wina powiedzą, że Gruzja, wielbiciele architektury sakralnej, starej kultury, koniaku itp, że Armenia. Ja uważam, że warto pojechać i do Gruzji i do Armenii i przekonać się osobiście. Pozdrawiam.

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4168) dodano 26.02.2017 20:50

Armenia ma sporo mniej do zaoferowania aniżeli Gruzja.
Ale dla takich miejsc warto ją odwiedzić.
Bardzo mi się te miejscówki podobają.Bardzo.
A po co są wywiercone te otwory ?
Pozdrawiam !

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 25.02.2017 10:40

Pewnie tak, choć myślę, że nie większe niż jazda starą ładą, którą miałyśmy okazję przeżyć. Pozdrawiam.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7148) dodano 24.02.2017 23:19

Przejażdżka busem w takich górskich terenach musi robić duże wrażenie ... i mrozić krew w żyłach:) Super widoki tam ... ta wijąca się droga rewelka:) I to ormiańskie Stonehenge również bardzo podobające ..., pozdrawiam:)

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 24.02.2017 20:17

Szatański most to jedno z najmilszych moich wspomni4eń z Armenii. Dziękuję za wizytę Lucy i pozdrawiam.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2518) dodano 24.02.2017 19:02

Znowu zabierasz nas w piękne miejsce.Zejście po linach dodatkowa atrakcja a kąpiel jak widać niezwykle przyjemna😉.Pozdrawiam.

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 24.02.2017 15:54

Południe Armenii jest interesujące. My planowałyśmy tam jeden dzień. Zostałyśmy dwa, a przydałby się jeszcze co najmniej jeden. Nie mówiąc o Górskim Karabachu. Pozdrawiam :)

andrew430 użytkownik andrew430(wpisów:291) dodano 24.02.2017 14:38

będąc w Armenii nie dotarłem tam, widzę że trzeba tam też zajechać
pozdrawiam:)

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 24.02.2017 13:22

Magdaleno, Armenię bardzo polecam. Może nie ma tam tak pięknych gór, jak w Gruzji, ale zabytki są chyba ciekawsze. Ludzie, jak dla mnie bardziej otwarci i nie zepsuci jeszcze masową turystyką. Ciągle jeszcze turyści wywołują u nich radość. Wejście po linie wbrew pozorom było znacznie łatwiejsze niż zejście. Zresztą zwykle jest łatwiej gdzieś wejść do góry niż stamtąd zejść. Przynajmniej ja tak mam.

Terezo miło mi, że Ci się podoba. Pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 24.02.2017 13:03

Wszystkie miejsca super! Armenię chciałabym odwiedzić. Intryguje mnie opis pod zdjęciem 17. Spod mostu wracaliście tą samą drogą? Spuszczenie się po stalowej linie w dół jest wykonalne, ale wdrapanie się tylko przy pomocy liny na górę, to już duża sztuka!
Pozdrawiam:-)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3749) dodano 24.02.2017 12:36

Piękne i ciekawe miejsca pokazujesz.Pozdrawiam:)

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 24.02.2017 11:15

Charlie, cały dzień to nie bo było już popołudnie ;). A tak poważnie to było ciepło, a ja miałam szybko schnące ubranie. Gorzej z butami, ale na szczęście miałam sandały w samochodzie więc dałam radę. Kąpiel faktycznie była bardzo przyjemna :) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 24.02.2017 11:12

Ula wejście pod most jest właśnie za tymi basenikami. Tak jak pisałam miejsce tylko dla wtajemniczonych, ale sporo osób o nim wie. Ja wiedziałam, ale i tak robiłyśmy dwa podejścia. Pierwszy raz po południu z Tatewu wiózł nas mocno starszy dziadek. Zatrzymaliśmy się przy moście, pooglądałyśmy okolicę, ale on uporczywie twierdził, że tam nic więcej nie ma, a z góry faktycznie nic nie było widać. Drugiego dnia naszym kierowcą był młody chłopak ( ten z wanny kalcytowej) i miał ambicje pokazać nam najpiękniejsze miejsca okolicy. Namówił nas na zmianę planów i jeszcze jeden nocleg w Goris i woził po okolicy do ciemnej nocy. Dostęp faktycznie jest tam bardzo karkołomny i bez asekuracji jakiejś osoby nie odważyłabym się sama tam zejść, nie mówiąc już o targaniu nieporęcznego aparatu. Wodospad Szaki jest wprawdzie opisany w przewodniku ( przynajmniej w moim był), ale ciężko do niego trafić. Może jeszcze Cię czymś zaskoczę ;) Pozdrawiam.

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:522) dodano 24.02.2017 10:59

Nola faktycznie te misy kalcytowe wyglądają dość podobnie jak w Pamukkale, ale oczywiście na znacznie mniejszą skalę. To nie do końca jaskinia. Te utwory są na wolnym powietrzu, niemalże w korycie rzeki. Częściowo są"zadaszone" skałami tworzącymi Czarci Most. Dziękuję za odwiedziny i też pozdrawiam.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2052) dodano 24.02.2017 10:59

Wasaga, i Ty cały niemal dzień w tym mokrym ubraniu ?
Po minie Pana z 26 widać, że kąpiel była przyjemnością :-)
Zorac Karer to zaiste coś, co trzeba zobaczyć będąc w tamtejszej okolicy.
Pozdr.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5425) dodano 24.02.2017 10:49

A to niepodzianka, bylismy tak blisko. Bylismy nad tym małym stawem. Duzo ludzi sie kapało. Nic rzeczywiscie przewodniki nie pisza, ze sa takie piekne tarasy. Druga niespodzianka to wodospad. W Goris bylismy dwa dni. Obserwatorium zaliczylismy. Fajnie jest tam znów z Toba wrócic:) Pozdrawiam:)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6509) dodano 24.02.2017 09:00

Krajobrazy przepiękne:) Już chciałam pytać czy kąpałaś się w źródełku, ale sama mi odpowiedziałaś:) Ta jaskinia wygląda jak tureckie Pamukkale tyle, że pod ziemią;) Armenia też mi chodzi po głowie od dawna, więc kiedyś mam nadzieję tam dotrę:) pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!