m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Ostatnie trzy dni naszej szalonej, ponad 3-tygodniowej wyprawy, do Ameryki Środkowej spędziliśmy na Bocas del Toro. W planach mieliśmy San Blas, ale pobyt w Kostaryce trochę się przedłużył i na San Blas zabrakło czasu. Jeśli chodzi o Bocas del Toro, miałam mieszane uczucia. Słyszałam o tym miejscu tak wiele negatywnych opinii, że raczej rewelacji się nie spodziewałam. Naciągacze, którzy dopadli nas w porcie w Almirante, tylko utwierdzili mnie w przekonaniu, że fajnie tam nie będzie... Powiedzmy sobie szczerze, archipelag Bocas del Toro to najpopularniejsza wakacyjna miejscówka w Panamie. Głównym źródłem utrzymania mieszkańców Wysp jest turystyka, dlatego nie ma co się dziwić, że na przyjezdnych każdy chce zarobić. Na Bocas obowiązuje stara amerykańska zasada business is business. Na pomoc można liczyć zawsze i wszędzie, pod warunkiem, że za tę pomoc się odpowiednio zapłaci.
Jeśli chodzi o ceny na Bocas, to wiele zależy od tego, jak zamierza się spędzać czas. Za dwuosobowy pokój z łazienką w przeciętnym hostelu trzeba zapłacić 50 USD, obiad to wydatek rzędu 15 USD, wynajem roweru na cały dzień 5-10 USD, z kolei wynajem na cały dzień quada to już 100 USD. Rozsądny budżet backpackerski na osobę to ok. 50-70 USD/dzień. Przed wyjazdem czytałam, że Panama to jedyny kraj Ameryki Łacińskiej, gdzie bez problemu można dogadać się po angielsku. Oczywiście nie jest to prawdą. Mieszkańcy Panamy wprawdzie chętniej posługują się angielskim niż Kolumbijczycy, Peruwiańczycy czy Brazylijczycy, ale generalnie mówią w tym języku raczej słabo. Już pierwszego dnia pobytu w Panama City zauważyliśmy, że turysta mówiący po angielsku od razu jest brany za Amerykanina i prawie za wszystko płaci podwójnie. W Panamie zdecydowanie nie warto chwalić się biegłą angielszczyzną. Jeśli nie znacie hiszpańskiego, już lepiej mówicie po polsku.
Do Bocas Town, stolicy administracyjnej regionu, dopłynęliśmy późnym popołudniem. Był środek tygodnia, więc bez problemu znaleźliśmy noclegi. Podobno w weekend bezpieczniej zrobić rezerwację. Trzy noce spędziliśmy w jednym z klasycznych, karaibskich domów, wznoszących się na palach tuż nad wodą. Z balkonu można było skakać prosto do morza. Super sprawa. Bocas Town to typowe, spokojne, kolorowe, karaibskie miasteczko. Jest tutaj port, małe lotnisko, szpital, kilka supermarketów. Życie mieszkańców miasta kręci się wokół turystów, dlatego nie brakuje też hoteli, pensjonatów, klubów, restauracji, wypożyczalni rowerów, quadów czy sprzętu wodnego. Bez problemu można wypożyczyć aparaty fotograficzne czy kamerki GoPro. Bocas Town to miejsce stworzone do nicnierobienia. Najprzyjemniej jest przeleżeć cały dzień na hamaku, a wieczorem posiedzieć przy drinku w jednym z klubów reggae. To zdecydowanie moje klimaty :) Mając jednak do dyspozycji zaledwie 3 dni, nie mogliśmy pozwolić sobie na leniuchowanie.
Pierwszego dnia wybraliśmy się na wycieczkę łodzią. Odwiedziliśmy Zatokę Delfinów, Wyspę Leniwców i Cayo Zapatillas. Wycieczka trwała cały dzień, dodatkowo obejmowała obiad i snurkowanie. Było cudownie !!! Gdybym wiedziała, że jest tam tak pięknie, przyjechałabym przynajmniej na tydzień. Cayo Zapatillas dosłownie powaliły mnie na kolana. Te dwie niezamieszkałe wyspy wchodzą w skład Morskiego Parku Narodowego Isla Bastimientos.
Na ich terenie nie ma żadnej infrastruktury. Tylko białe plaże, morze i palmy... To zdecydowanie najprzyjemniejsze plażowe miejsce, jakie dotąd odwiedziłam. Niech się schowa Meksyk czy Tajlandia ;) Drugiego dnia w planach mieliśmy wizytę na popularnej Playa Estrella. Plaża, podobnie jak Bocas Town, położona jest na Wyspie Colon. Od stolicy archipelagu dzieli ją zaledwie 17 km. Za kilkanaście dolarów można dopłynąć tam łódką, za kilka dolarów można dojechać busem. Ja jednak wpadłam na genialny pomysł, żeby pojechać rowerem. Rowery, które można wypożyczyć w Bocas Town są w fatalnym stanie, nie mają przerzutek i mają hamulce w pedałach. Podjechanie na czymś takim pod górę wymaga naprawdę dużego wysiłku. A trasa, jak na złość, góra-dół.
Regularnie jeżdżę na rowerze, w sezonie robię średnio 250 km tygodniowo i gdybym miała pokonać trasę Bocas Town - Playa Estrella na swoim rowerze, pewnie bym jej nawet nie odczuła. Ale na tej zdezelowanej kozie to był jeden wielki horror. Na dodatek 40 stopni w cieniu i wiatr od morza prosto w oczy... Wysiłek generalnie się opłacił. Choć muszę przyznać, że Playa Estrella (Plaża Rozgwiazd) trochę mnie rozczarowała. Leżaki, parasolki i budki z napojami psują klimat tego miejsca. Całe szczęście, turystów było niewielu. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co by się tam działo, gdyby wszystkie leżaki były zajęte. Niemniej muszę przyznać, że plaża jest przepiękna. Tylu odcieni błękitu w jednym miejscu chyba jeszcze nie widziałam. Na dodatek te rozgwiazdy...
Przy brzegu jest ich wprawdzie niewiele, ale jak wypłynie się trochę dalej, spotyka się całe mnóstwo. Rozgwiazd nie wolno wyciągać z wody, bo wtedy umierają. Niestety odniosłam wrażenie, że dla większości turystów bardziej liczy się dobre selfie, niż życie rozgwiazdy. Na Playa Estella jedzie się przez Playa Boca del Drago. To moja ulubiona plaża na Isla Colon. Pocztówkowe miejsce i zero turystów. Nieprawdopodobne..
Moje wrażenia z Bocas del Toro są bardzo pozytywne. Chętnie zostałabym tam przynajmniej 4 dni dłużej. Kompletnie nie rozumiem tej całej krytyki pod adresem Bocas. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to miejsce dla każdego turysty. Raczej nie spodoba się tu miłośnikom betonowych resortów i wczasów all inclusive. Najpiękniejsze plaże położone są na terenie parku narodowego lub rezerwatu. Nie ma mowy o budowaniu przy nich żadnych hoteli. Resorty, które widziałam, położone były w mało atrakcyjnych miejscach. Na Bocas zazwyczaj nie podoba się też plecakowiczom, liczącym każdego dolara. Wizyta na wyspach dość mocno nadwyręża ich budżet...
Dla mnie to miejsce jest rajem na Ziemi. Rajem, do którego raz w życiu warto zawitać. Bardzo dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie :)

najbliższe galerie:

 
W krainie kamiennych kul,  Diquis,  listopad 2017
1pix użytkownik smok-1 odległość 144 km 1pix
Kolibry z Kostaryki
1pix użytkownik max13 odległość 153 km 1pix
KOSTARYKA- Dzikie Plaże
1pix użytkownik klavertjevier odległość 177 km 1pix
Parque Nacional Volcán Irazú
1pix użytkownik hardin77 odległość 187 km 1pix
Kostaryka cz.  5 - Wyjec płaszczowy.
1pix użytkownik wmp57 odległość 188 km 1pix
Kostaryka cz.  2 - PN Tortuguero.
1pix użytkownik wmp57 odległość 189 km 1pix

komentarze do galerii (10):

 
baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3571) dodano 11.05.2017 13:29

Miejsce wspaniałe, szczególnie Playa Estella . Trudno jest mi usiedzieć w miejscu na lenistwie, jedyne co może mnie zatrzymać to klimat reggae i palmy :))) Chętnie zobaczyłabym waszą chatkę w której mieszkaliście, chyba to nie ta z 49? :p Jeśli będę w pobliżu chętnie tam zawitam bo zachęciłaś mnie na maxa;)
Pozdrawiam
Aga

ak użytkownik ak(wpisów:6327) dodano 08.04.2017 14:39

wspaniałe krajobrazy ... dał bym tam nura :)
Pozdrawiam :)

madeleine użytkownik madeleine(wpisów:1364) dodano 03.04.2017 20:50

Achernar, pięknie dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)))

Gabi, gdzie mi do Artcze ;) Ja tylko tak rekreacyjnie sobie jeżdżę ;) ale rower uwielbiam, w tym roku sezon zaczęłam już w lutym :))) A Karaiby są CUDOWNE !!! Muszę kiedyś wybrać się na taki rejs jak Wy ;) Ślicznie dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie :)))

Iwonka, bardzo dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie :)))

Podróżnika :))) Przypatrz się dobrze 19... Widzisz tę małą kropkę po prawej stronie ? To Marcin :) Ja siedziałam sobie na łódce i robiłam zdjęcia Marcinowi. Nie wiem, jak te dziewczyny się tam znalazły... :))) pozdrawiam serdecznie :)))

Paweł, dzięki wielkie :))) Ja też mogłabym się tam wylegiwać przynajmniej z miesiąc. Jakby mi się wylegiwanie znudziło, to bym trochę rowerem pojeździła, trochę łódką popływała, trochę ponurkowała... fajnie jest na Bocas. Pozdrawiam serdecznie :)))

Ula, ślicznie dziękuję za wizytę :))) Jestem pewna, że Andamany by mnie zachwyciły :))) Może kiedyś uda mi się tam dotrzeć... A ten rower to tylko ładnie pomalowany jest ;) pozdrawiam serdecznie :)))



kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6138) dodano 02.04.2017 19:58

Luzik wakacyjny wylewa sie z ekranu.
Medeleine, powinnas poleciec na Andamany, byłabys zachwycona.
Jesli chodzi o rowery to w podobnym stanie ostatnio jezdziłam w Tajlandii. To była jakaś masakra, nie dośc , ze były jak dla krasnoludków, ciagle na ugietych nogach, to ich stan ogólny wołał o pomstę do nieba. Twój wyglada na wypasiony.
Ogladając takie galerie, chce sie zaraz wyruszac w świat. Ty i martyna jestescie nie do dogonienia. Ale jak sie jest młodym , to więcej juz nic nie trzeba:)) Jestem pełna podziwu:) Pozdrawiam:)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 01.04.2017 21:28

A ja się muszę jeszcze przyznać, że tekst doczytałem tylko do dziewiętnastki :))

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7477) dodano 01.04.2017 21:21

Dla mnie foto 19 jest najlepsze ..., szkoda, że mnie tam nie było:))) Bardzo fajna galeria, taki klimat mi jak najbardziej odpowiada, mógłbym tam wylegiwać się bez końca:)))
Pozdrawiam serdecznie:)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 01.04.2017 20:33

Piękna natura, zaprawdę. Piękna ;)
Ale palmy i morze też zauważyłem. :)))

iwonka55 użytkownik iwonka55(wpisów:626) dodano 01.04.2017 17:44

ależ piękny powiew wakacji....

gabi użytkownik gabi(wpisów:2692) dodano 01.04.2017 17:00


Madeleine, zgadzam się z Tobą, że krajobrazowe klimaty na Karaibach to bajka jest po prostu. Te błękity w połączeniu z zielenią, palmami, piaskiem, kolorami - też taka zachwycona wróciłam jak Ty. Piękna prezentacja, widać moc miejsca.
No i te 250 km w tygodniu, powiem Ci, że zwątpiłam. To Ty taki prawie .... Artcze jesteś .... szacun!
pozdrawiam

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5592) dodano 01.04.2017 13:31

Pięknie... Zwłaszcza na Cayo Zapatillas. Pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!