m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
<Zanzibar - plaze Nungwi - północnozachodnia część wyspy> Za mną dwa miesiące podróży przez Afrykę i dobrze się złożyło, ze właśnie po takim okresie mogę sobie na tej wyspie trochę odpocząć. Czyli takie wakacje w wakacjach ... trochę niefortunnie wybrałem porę dnia na odwiedzenie tej części wyspy - jestem o poranku, Słonko ledwo co się przebudziło, a to są jedyne plaze na wyspie poza tymi w stolicy Zanzibaru gdzie można by wieczorem podziwiać zachód Słońca ...next time <Zanzibar - Nungwi>...choć nie tylko będę wypoczywał bo patrząc na te spokojne wody Oceanu Indyjskiego... ...będę analizował przebieg dotychczasowej podróży - może to zabrzmi dziwnie ale... ...wyprawa do czarnej Afryki (oczywiście, żeby było jasne walory poznawcze i spędzanie czasu w zyciu w sposób jaki się lubi są na pierwszym miejscu) miała być  także takim ostatecznym sprawdzianem, testem tego czy jestem gotowy do poważniejszych wyzwań bez wikłania się w jakieś przyziemne problemy typu zemsta faraona co drugi dzień. Jeszcze jedna sprawa ciągnęła mnie na Zanzibar - mianowicie możliwości jazdy po plazy na rowerze - tutejsze białe drobinki piasku tworzą podłoze umożliwiające jazdę nawet na rowerze z pełnym wyprawowym ekwipunkiem...
Co tez właśnie czynię wykorzystując wczesną porę i znikomą liczbę plażowiczów dzięki czemu nikt nie musi z przestrachem uciekać z pod moich kół. Tak więc korzystając z uroków zanzibarskich plaz cofałem się myślami w przeszłość - na początek jednak jeszcze wrócę do wydarzeń z paru ostatnich dni przed dotarciem na wyspę. <Tanzania - wybrzeże Oceanu Indyjskiego - Park Narodowy Saadani> Zdjęcia zwierzaków za dobre to nie są ale umówmy się, ze to taka surrealistyczna koncepcja autora chociaż... ...wcale to tak za bardzo nie rozmija się z prawdą bo w ten pochmurny,deszczowy, listopadowy poranek (jak widać znany nam z Europy listopadowy dzień może zdazyć się i w Tanzanii - choć tutaj trwa to może z 2-3 godziny)... ...moje patrzenie na świat tak właśnie wyglądało z paru powodów - po pierwsze bo jest wczesny poranek, pada deszcz i jest mało światła... ...po drugie jestem mało przytomny bo pół nocy nie spałem obudzony wstrząsami ziemi wywołanymi przez jakiegoś dużego potwora przemieszczającego się nieopodal...
...po trzecie wyjezdzając z krzaków bardzej myślałem jak przejechać nawodnioną, gruntową drogą i moje zaskoczenie tak bliskim spotkaniem z afrykańskim światem zwierząt było nie mniejsze niż ich. W środku tego parku znajduje się mała wioska lokalesów - z pewnymi trudnościami związanymi z grząską drogą dotarłem tam ... ...i zasiadłem w barze co by zjeść śniadanie. Pogoda się poprawiła, humor wraca i tak z coraz większą ciekawością... ...zacząłem obserwować panującą w tym miejscu harmonijną koegzystencję ludzi, zwierząt oswojonych jak i tych nieoswojonych . Wracając do poprzednich obrazków zwierzaków spotkanych na terenie parku jak i tych małpiszonów tutaj to chociaż bardzo bym chciał to z wielu względów... ...nie wozę z sobą zadnych obiektywów i jeśli te zwierzaki są blisko to znaczy ze są blisko.
Wioska Saadani obecnie jest bardzo spokojną, niewielką osadą ale kiedyś był tu wielki arabski port i miejsce gromadzenia schwytanych w niewolę murzynków przed ich wysłaniem na Zanzibar. Tak spacerując po wiosce wyczuwam tez pozostałości po działalności dzielnych niemieckich kolonistów. Generalnie to chodziło mi o znalezienie dostępu do plazy - okazało się, ze wioska lezy w pewnym oddaleniu od oceanu i musiałem się trochę popytać lokalesów o drogę. No i znalazłem - najpierw minąłem pozostałości jakiejś infrastruktury turystycznej (być może pamiętającej czasy niemieckiej potęgi)... ...i mogłem zaznać relaksu na plazy. Gdzieś tam za horyzontem w prostej linii jest Zanzibar.
Jak wspomniałem wcześniej był to okres kiedy nawet plazując analizowałem moje afrykańskie dokonania - ot takie niby bezmyślne patrzenie w dal, w błękit oceanu a jednak móżdżek trzeszczał. <Ten most wazny dla mnie - to znaczy, ze on w ogóle jest bo nie miałem info, ze będzie (nowo wybudowany jest) - a jak by go nie było to być może by mnie czekała przeprawa wpław przez tę wcale nie małą rzeczkę a i jak się ma pecha to i na krokodyla można się tu natknąć albo nawet na hipopotama (nie wiem co gorsze jak już się jest na środku takiej rzeczki) Rzeka ta jest granicą parku Saadani - strażnicy pokwitowali, ze w jednym, nienaruszonym kawałku opuszczam ten przybytek i już mogłem ruszyć w dalszą drogę w kierunku Dar es Salaam. Zanim dojechałem do tego wielkiego, portowego miasta, będącego jedną ze stolic Tanzanii to jeszcze zajechałem do Bagamoyo. Bagamoyo pełne jest pozostałości po niegdysiejszej potędze niemieckich panów... <poniemieckie koszary>...ale miasto to już grubo 200 lat temu było ważnym ośrodkiem handlowym, gdzie zbiegały się szlaki karawan z wnętrza Afryki...
...taki towarek jak niewolnicy, kość słoniowa czy sól zanim trafił na Zanzibar najpierw magazynowany był w tym miejscu. Dawny budynek administracji niemieckiej - Bogomoyo nawet przez pewien czas było stolicą potężnej Niemieckiej Afryki Wschodniej. Więc chyba nie dziwi fakt, ze w tym mieście w 1895r urodził się SS-Oberfurer Julian Scherner... ...późniejszy kat Krakowa jako dowódca policji i SS w tym mieście w czasie II wojny światowej... ...no cóz...krew z krwi... ...tak sobie spaceruję po niegdysiejszym niemieckim urzędzie wojewódzkim i widząc przygotowania do remontu...
...to myślę, ze jakby mieć trochę kasy... ...to jest to niezły interes kupić taką ruinę... ...i przekształcić ją w hotel... ...bo umiejscowienie przednie (nieopodal główna droga Mombasa - Dar es Salaam - a ewidentnie widać ze społeczeństwo wschodniej Afryki zaczyna się bogacić)... ...i jakie widoki z okna ... Zgłodniałem a jest już pora obiadowa to ruszyłem na nadbrzeże...
...tam targ rybny się odbywa... ...więc jest szansa na urozmaicenie menu po dwóch miechach wegetariańskich posiłków... ...no i tak się stało - dokonałem konsumpcji jakiejś wielkiej ryby... ...tak wielkie to było szczęście, ze nawet nie pamiętam co jadłem - ale to nie było to co na obrazku... Syty przyglądam się jeszcze pewien czas zyciu lokalesów... ...po czy czas ruszyć w dalszą drogę w kierunku Dar es Salaam
Nocleg zrobiłem sobie kilkanaście kilometrów przed tym miastem - z rana przez dłuższy czas nie mogłem ruszyć - moją uwagę absorbowała ta oto królewna... Nie wiem czy chodziło o to aby minęło trochę czasu i abym nie znalazł się na drodze jakiegoś nieprzytomnego kierowcy ciężarówki (a ruch tam był spory) a może miałem nie natknąć się na jakiegoś złego człowieka w Dar es Salaam (wiadomo ze wielkie miasta generują różnego rodzaju przestępczość). Tego już się nie dowiem.

najbliższe galerie:

 
ZANZIBAR - SUPLEMENT po 10 tyś odsłonach
1pix użytkownik deszcz odległość 42 km 1pix
TANZANIA ZANZIBAR  -Zanzibar City
1pix użytkownik martyna odległość 46 km 1pix
Zanzibar III.
1pix użytkownik jotwu odległość 46 km 1pix
Stone Town
1pix użytkownik radziop odległość 46 km 1pix
Zanzibar II.
1pix użytkownik jotwu odległość 47 km 1pix
Zanzibar
1pix użytkownik mjetek odległość 49 km 1pix

komentarze do galerii (6):

 
lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2260) dodano 23.03.2017 21:35

Na rowerze wodnym to i ja dałabym radę😁.

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 23.03.2017 21:28

Ano tak. Bo Artcze teraz pojedzie z Alaski do Ziemi Ognistej.
Na rowerze.
Wodnym.
I tyłem. ;)))

Normalnie kocham Was :) Jakoś dawno nikt nie proponował spotkania portalowiczów.... Dziewczyny weźcie coś zróbcie. Bo chłopy to jakieś takie lewe.... Mnie to już moja zatankowała nawet samochód, bylebym tylko wybył z domu :))

PS. Wiesz Artcze, jakie mam zdanie o Twoich wyczynach, więc nie masz chyba pretensji, że czuję się w Twoich galeriach co najmniej swobodnie ...
Pozdrawiam wszystkich ;)))

woja użytkownik woja(wpisów:500) dodano 23.03.2017 20:57

"wyprawa do czarnej Afryki ... miała być także takim ostatecznym sprawdzianem, testem tego czy jestem gotowy do poważniejszych wyzwań". Jeszcze poważniejszych wyzwań???
Pozdrawiam

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2546) dodano 21.03.2017 13:14

Jak czytam o tych pełnych emocji afrykańskich doświadczeniach to włos czasem jeży mi się na głowie.
Zwierzaki bardzo zaskoczone na Twój widok, ciesz się, że głodnego lwa nie spotkałeś, on by się nie tylko zdziwił, ale i ucieszył a Ty pewnie tylko zdziwił.
A tak na serio, super!
Pozdrawiam.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2260) dodano 21.03.2017 07:21

Świetna jest Twoja podróż i pełna przygód.Bliskie spotkania ze zwierzakami,niespotykana-oryginalna żabka, rejony w które mało kto dociera.Fajnie się czyta i ogląda.Pozdrawiam😊.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1962) dodano 20.03.2017 12:48

Fajna żabcia :-) A żyrafy z 11 rewelacyjne.
Świetny kolejny rozdział z 'rowerowego dziennika pokładowego'. Tradycyjnie czekam na następny.
Ech... posiedzieć sobie na tym białym piasku i patrzeć na błękitny bezkres - magia :-)
Pozdr.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!