m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (37):

 
Zaczęło się bardzo przyjemnie w Cisnej. Na początku dość stromo pod dawnym wyciągiem narciarskim, a później długo, długo przez las. Momentami były nawet widoki. Jednak większość trasy przeszliśmy przez gęsty las, zaliczając kolejne górki: Hon, Osina, Berest, Sasów i kilka innych, których nazw nie ma na mapie. Zmierzamy w kierunku Wołosania.
Góra jest niewysoka i całkowicie zalesiona. Nie ma co liczyć na widoki. Za to ciekawy jest okoliczny las. Można na przykład spotkać ptaszki, które dopiero uczą się latać. Albo zajrzeć do wnętrza powalonego drzewa. Po zejściu z Wołosania znaleźliśmy się na sympatycznej polance.
Zastanowił mnie niewielki dym unoszący się nad lasem. Pomyślałam, że ktoś pali ognisko. Nawet do głowy mi nie przyszło, że trafimy w to miejsce... To dawna osada Kołonice, w której dziś prowadzony jest wypał węgla drzewnego.
Retorty dymią na całego. Niestety, nie udało się spotkać smolarzy. Miejsca pilnował ten oto jegomość, który z daleka niby szczekał, ale gdy weszliśmy na posesję bardzo przyjaźnie był do nas nastawiony. Takich miejsc jest już w Bieszczadach coraz mniej. Zostało około 50 czynnych retort w kilku bazach, a jeszcze 15 - 20 lat temu było ich ponad dziesięć razy więcej. Nie opłaca się wypalać węgla, skoro rynek zalewa tania przemysłówka i towar z Ukrainy. Tymczasem bieszczadzki węgiel drzewny to wyjątkowa jakość.
Przy przesypywaniu wydaje charakterystyczny odgłos - dzwon. Jego przemysłowy odpowiednik nie dzwoni. Potrawy z grilla opalanego tym węglem mają lepszy, głębszy smak. Najczęściej do produkcji używane jest drewno bukowe, które przez drzwi ładuje się do retorty i rozpala piec. Po osiągnięciu odpowiedniej temperatury (ok. 800 st. C) zamykana jest górna część retorty. Rozpalony piec pracuje przez kilka dni, po czym jest wygaszany i studzony, a powstały węgiel pakowany do worków. Praca jest wymagająca i niebezpieczna. Szkoda byłoby stracić ten kawał tradycji i kolorytu, jaki smolarnie nadają Bieszczadom.
Idziemy dalej w kierunku Jabłonek. Zamierzamy wdrapać się na górę, którą widać tuż za pomnikiem gen. Świerczewskiego. Walter - droga przez mękę i katorga. Góra jest niziutka, zaledwie 836 m n.p.m., ale zbocze ma tak strome, że musiałam wchodzić na czterech łapach. Serio. Jakoś wyszłam i całe szczęście, że było pod górę, bo nie wyobrażam sobie schodzenia tym szlakiem. Na Walterze trzeba było zrobić dłuższy postój na złapanie oddechu, a później poszliśmy na Durną. W międzyczasie wpadłam po kostki w błoto, durna. Tak to wyglądało po wstępnym oczyszczeniu. Na koniec dotarliśmy do celu, czyli na Łopiennik. Trzeba było jeszcze jakoś wrócić do Cisnej. Resztkami sił, ale doszłam;)
Taka to była wycieczka - po cichym i spokojnym, ale wymagającym terenie.

najbliższe galerie:

 
Dzikie Bieszczady inaczej (cz4)
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 3 km 1pix
Polska - Bieszczady cz. 1
1pix użytkownik maria37 odległość 3 km 1pix
Bieszczadzkie cerkwie
1pix użytkownik hana odległość 7 km 1pix
2 dni z Bieszczad
1pix użytkownik pedro1912 odległość 7 km 1pix
Bieszczadzkie krajobrazy 4/10 Stacja Majdan
1pix użytkownik waaw odległość 7 km 1pix
Górskie wędrówki - BIESZCZADY
1pix użytkownik rozmusiaki odległość 7 km 1pix

komentarze do galerii (31):

 
sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 25.07.2017 20:21

Charlie, dzięki za odwiedziny. Jak się trochę zacznie chodzić, to po 10 km ma się niedosyt. Po 20 jest fajne zmęczenie, a po 30 leży się krzyżem i kwiczy;) Przynajmniej ja tak mam. Nie wyobrażam sobie Bieszczadów bez smolarni. Mam nadzieję, że pozostanie chociaż kilka, takich prawdziwych, a nie jakichś muzeów na potrzeby turystów.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2052) dodano 21.07.2017 10:55

Czapki z głów. Ja bym tam leżała krzyżem na ok. 10 kilometrze.
Smolarnie bardzo ciekawe. Jeśli pozostało ich tak niewiele, to obawiam się że jak już dotrę w Bieszczady, mogą być już one tylko mglistym wspomnieniem.
Widoki bardzo relaksujące. Zieleń, błękit, trochę słońca. I jest cudnie :-)
Pozdr.

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 27.06.2017 21:20

Optymisto, dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam:)

u-optymisty użytkownik u-optymisty(wpisów:578) dodano 23.06.2017 21:54

no cóż Bieszczady tylko z pozoru są łatwe do wędrowania :D

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 23.06.2017 17:31

Klaver, dziękuję:) I pozdrawiam oczywiście!

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 21.06.2017 21:44

Śnieżko, czapkę z głowy ściągam. Jest moc!!!
Podziwiam za wytrwałość.
Pozdrawiam serdecznie.

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4541) dodano 20.06.2017 19:28

:-)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 20.06.2017 18:51

Przemku, haha, to jesteście jakby kwita:) Przefajna z Was para:D

Voyager, Dziad_ek, dzięki za odwiedziny i komentarze.

Pozdrawiam:)

dziad_ek użytkownik dziad_ek(wpisów:383) dodano 20.06.2017 15:46

Zacny wynik Śnieżko, gratuluje. Wszystkiego dobrego ;)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4541) dodano 19.06.2017 22:14

Pogratulować zdrowia

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5583) dodano 19.06.2017 22:04

A Ona mnie, że w tydzień po ślubie zjadłem jej kartkowy kawałek czekolady, który schowała sobie na "potem"...;)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 19.06.2017 20:16

Hhahahahaha, biedna Pani Królowa:) Już kilka lat jesteście po ślubie a Ty jej dalej wypominasz, i to publicznie;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5583) dodano 19.06.2017 19:29

Śnieżko,
pierwsze wyjazdy w Bieszczady, to nawet chleb trzeba było mieć na kilka dni. W sumie trochę nawet głodowaliśmy, bo nie było zupełnie nic, sklepiki nie istniały lub działały 2-3 dni w tygodniu jak coś "dowieźli". A jeszcze nawet obwodnica była ledwie w budowie. Tam, gdzie dochodziła kolejka bieszczadzka - była większa sieć niż teraz, tam dojeżdżał wagon sklepowy z najniezbędniejszym zaopatrzeniem, ale raczej dla miejscowych, turysta miał raczej małe szanse coś kupić. Ale dawaliśmy radę, a na plecach, pamiętam jak ważyłem plecak w Zagórzu na stacji, miałem 18kg. Nie licząc namiotu, który nieśliśmy zespołowo, albo we dwu, albo odcinkami pojedynczo. Eh...!
A buty?
Rozumiem Cię doskonale - niezwykle ważna sprawa. Ja, jak trafię na "właściwe" buty, to noszę tak długo aż mi same z nóg spadną. Chyba w miesiąc po ślubie PK wyrzuciła mi całkiem dobre moje ulubione. NIGDY Jej tego nie zapomnę!...;)
PS:
a potem źle wyprała mi mój ulubiony sweter z owczej wełny od górali. Tak się skurczył, że nadawał się już tylko dla małego dziecka w przedszkolu...;)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 19.06.2017 18:37

Wow, Przemek, super historia. Lubię Twoje opowieści bieszczadzkie, już kilka ich było:)
Co do Waszego wędrowania - ja bym z całym dobytkiem na plecach zbyt daleko nie zaszła.

Jasko, przyznam, że pod koniec byłam ledwo żywa i miałam chwile zwątpienia. Także jak na moje możliwości to spisałam się nieźle, chociaż obiektywnie to żaden wyczyn. W takim na przykład biegu rzeźnika uczestnicy przemierzają po 80 km na raz. Nie wiem jak oni to robią, ale to muszą być nieźli wariaci:)

Nola, pierwsze co zrobiłam po powrocie do domu, to ratowanie moich ulubionych, starych, poczciwych butów. Pucowałam je szczoteczką pod wodą chyba z pół godziny i się udało. Dawno nie były takie czyste;)

Dzięki za odwiedziny i pozdrowienia dla Was!

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6507) dodano 19.06.2017 15:05

Szacun za ten spacerek!:), ja nie lubię chodzić przez las jak nie ma widoków, więc boję się ze taka trasa mogłaby mi sie znudzić i bym odpuściła;) Ciekawe czy buty udało się doprowadzić do stanu sprzed spaceru?;) pozdrawiam:)

jasko227 użytkownik jasko227(wpisów:721) dodano 17.06.2017 22:32

tak długi marsz bez bodźców wzrokowych byłby raczej ponad siły ... tym bardziej gratuluję wytrwałości ... wyczyn nie lada sniezko !!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5583) dodano 17.06.2017 20:46

Iiii tam:
ja szedłem z Przyjacielem, niestety już odszedł na inne szlaki, z Komańczy właśnie do Kołonicy. Szliśmy zalesionym masywem Chryszczatej 2 dni, po drodze nocując nad Jeziorkami Duszatyńskimi. Na całym szlaku spotkaliśmy 2 osoby, które szły w przeciwnym kierunku. Planowaliśmy wprawdzie jeszcze dalszy marsz, ale skończył nam się zapas wody i po zapadnięciu zmroku, już po ciemku, na "słuch" zeszliśmy właśnie do Kołonicy. Były to czasy, gdy idąc na szlak w Bieszczadach, trzeba było mieć na plecach wszystko.Tam, w Kołonicy, na pewno widziałaś, przepływa piękny potok. Namiot rozbiliśmy już w nocy, nie wiedząc o tym, na środku rykowiska. Wielki byk nie dawał nam spać przez całą noc. Dodatkowo, moja "poduszka" wypadła na gnieździe z trzmielami, które biedne bzyczały mi całą noc do ucha. Rano, żeby uwolnić trzmiele, przestawiliśmy namiot o kilka metrów i także rano okazało się, że jesteśmy na przepięknej polanie porośniętej milionami rydzów. Takiej wyżerki rydzowej nie miałem nigdy w życiu, ani wcześniej, ani później. Kolejnego roku pojechaliśmy tam jeszcze raz, dokładnie o tej samej porze - rydza nie było ani jednego! Natomiast smolarnie spotykaliśmy wówczas w Bieszczadach bardzo często, w różnych miejscach, ale najwięcej chyba w rejonie Wielkiej Rawki i Okrąglika, z którym wiąże się inna nasza bieszczadzka historia, którą może opowiem przy innej już okazji...;)
Serdecznie pozdrawiam Podróżniczkę - duży wyczyn!...;)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 17.06.2017 20:16

Hej Patryk:) Łatwo nie było, ale się udało.
Dzięki za odwiedziny:)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4711) dodano 17.06.2017 15:59

Dystans bez mała maratoński, ale dałaś radę. Szacun

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 16.06.2017 19:02

Terezo, dzięki za odwiedziny, bardzo mi miło:)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3749) dodano 16.06.2017 18:37

Piękna kraina,ładne widoki,podziwiam kondycję.Pozdrawiam:)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 16.06.2017 15:44

Kabaczku, nie mam wcale jakiejś wspaniałej kondycji. Jak mam pod górkę, to wyraźnie odstaję od grupy. Za to po płaskim mogę iść daleko;)

Ak, to jeszcze lepiej wymyśliłeś ;)

Ak, miło Cię widzieć i cieszę się, że też lubisz te strony.

Popku, prawda, takie pierdółki potrafią dać w kość i wycisnąć z człowieka siódme poty. Ale dzięki temu jest co wspominać i o czym opowiadać;)

Magdaleno, oj długo buty później szorowałam...

Marcin, w błocie może i przyjemnie, ale jednak wolę po suchym. Mniej potem czyszczenia;)

Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam:)

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1812) dodano 16.06.2017 10:30

w błocie, z takimi widokami przyjemnie się wędruje

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 16.06.2017 09:09

Fajna wycieczka, a smolarnia to super atrakcja dodatkowa. Buciki pięknie ubłocone;-)

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3320) dodano 15.06.2017 21:55

Niezła wycieczka. To, że góra jest niziutka o niczym nie świadczy. Lackowa w Beskidzie Niskim też daje nieźle w kość, choć ludziskom wydaje się, że wejdą bez problemów. Podobnie jest z Połoniną Wetlińską. Od Wetliny spoko ale z drugiej strony już tak bajkowo nie jest :) Taki urok tych pięknych górek :)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4634) dodano 15.06.2017 21:43

Bieszczady mają swój klimat i nieodparty urok. Ostatnio spędzaliśmy tam wakacje w 2013 roku. dzięki za tę galerię. Pozdrawiam. :)

ak użytkownik ak(wpisów:5748) dodano 15.06.2017 21:23

no dobra ..., to mógłby by ewentualnie jakiś przedni bimberek :)

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:729) dodano 15.06.2017 20:54

Wycieczka z atrakcjami. Fajnie, że mieliście szansę zobaczyć tradycyjne wypalanie węgla.
Gratuluję kondycji.

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3170) dodano 15.06.2017 19:45

Cześć chłopaki:)
Paweller, sama się dziwię, że sobie poradziłam.
Ak, ja odwrotnie - z piwem bym nie dała rady:) Piwo nie pomaga w takich sytuacjach jeśli o mnie chodzi.
Pozdrawiam:)

ak użytkownik ak(wpisów:5748) dodano 15.06.2017 19:13

piękna trasa, brawo Ty! ... ja bez piwa bym nie dał rady :))
Pozdrówki :)|

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7148) dodano 15.06.2017 15:49

Buta to miałaś zacnie ubłoconego ..., 12 godzin marszu, prawie 40 km., ..., normalnie podziwiam i gratuluję:)
Pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!