m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (46):

 
Przygodę zaczynamy w Ammanie, który rano wita mnie takim widokiem i nawoływaniem imama.
Niezwykłe jest to jak na tych wzgórzach gęsto buduje się bloki. Są one niemal na zboczach i już sobie wyobrażam jak ktoś wychodzi z klatki po mleko i spada w dół :)
Matka w Polsce nie wypuściłaby dziecka na takie podwórko ale tam wiadomo jak się jedno czy dwa zgubią to nikt nie zauważy ;) W drugiej kolejności pojechaliśmy na górę Nebo, z której Mojżesz zobaczył Ziemię Obiecaną. Stoi tu obelisk upamiętniający ten fakt. Jest również sanktuarium, wewnątrz którego znajdują się piękne mozaiki z VI wieku. Na zewnątrz spotkaliśmy przypadkiem profesora języka arabskiego, a ponieważ córka jednego z uczestników uczyła się arabskiego to rozmowom i wspólnym zdjęciom nie było końca. Fajnie kiedy ktoś kocha to co robi, bo od razu to widać. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Z Nebo zjechaliśmy na noc na wzgórza nad Morze Martwym. W nocy, jeszcze w trakcie towarzyskich podaganek zerwał się gwałtownie taki wiatr, że kładło nam namioty. O dziwo można zasnąć w takich warunkach. Rano zjechaliśmy na najgłębszą depresję świata, która nawiasem mówiąc wciąż się pogłębia poprzez odparowywanie wody w Morzu. Samo morze to raczej jezioro o pięknej barwie i lepkiej wodzie. Jedna kropla nieopatrznie połknięta w czasie kąpieli i  było plucia na pół dnia. Sól w tej wodzie nie jest solą kuchenną, a więc i smak nie jest słony - przeciwnie - woda ma tak obrzydliwą gorycz, że nie sposób tego wyrazić.

Sól, która odparowuje osadza się na wszystkim dookoła i tworzy nieprzeciętnie ostre kolce, lekkie otarcie lub podparcie się ręką i krew sika we wszystkich kierunkach. Bądźcie ostrożni :)

Niestety niedługo morze podzieli się na kilka części, przyczynia się do tego agresywne pozyskiwanie soli przez człowieka. W drodze na południe mijamy Wadi Numeira - długi kanion ponadprzeciętnej urody. Jego znakiem szczególnym jest wisząca skała na wejściu. Na szczęście inaczej niż w filmowym klasyku podczas naszego pikniku nikt nie zniknął. Kanion miejscami jest wąski, a na jego dnie płynie strumień.
Światło chwilami buduje niesamowite wrażenie. Tu czułem się jakbym wychodził z wnętrza nieznanej piramidy. Kolory i kształty skał zapewniają zachwyt na długie godziny. Noc spędziliśmy w kolejnym wadi, dużo szerszym i dłuższym. Ponieważ wieczorem miałem spotkanie z whisky mój namiot prezentował się wyjątkowo skromnie, co skrzętnie wykorzystały komary. Rano dziewczyny stwierdziły, że dopadła mnie jakaś agresywna wysypka :)

Tu chciałem powiedzieć, że Wadi Hasa jest jednym z najpiękniejszych miejsc jakie widziałem w ogóle! Nie wyobrażam sobie, aby będąc w Jordanii można go było pominąć w planie podróży. Wracając nocowaliśmy tu drugi raz i późnym wieczorem zobaczyliśmy jak z wadi (po której nie da się jechać autem) wyjeżdża Toyota z lokalsami w środku. Chcieli się trochę popisać, przycisnęli gaz i zgubili oponę :) Prócz jednego starszego pana wszyscy wyskoczyli, żeby naprawić auto. Po chwili okazało się, że pan w środku był poważanym grajkiem i był nieźle wstawiony. Wyszedł do nas poimprezować, zaliczył małe podtopienie w wodzie i wrócił mokry do auta z pomocą kompanów :)

Następny krok to Wadi Araba widoczna na zdjęciu. To ogromna równina u podnóża gór, częściowo pokryta diunami. Podobno są to jedyne diuny w Jordanii, prócz kilku miejsc na Wadi Rum Jordania jest wyłącznie kamienista. Nie wiem jednak, czy jest to pewna informacja. Wadi Araba była największą frajdą dla naszych kierowców. Mogli powyciskać z silników ile się dało! Nie wiem czy widzieliście kiedyś taką reklamę jak babuleńka sprzedaje VW Golfa chłopakowi :) Tu było podobnie, bo ubezpieczenie nie obejmuje innych miejsc poza drogami utwardzanymi więc na koniec trzeba było umyć te auta i doprowadzić do stanu niewinności :)
Następny etap to przeprawa przez góry. Po drodze herbatka z widokiem A nocą ognisko. Wystarczył kwadrans aby zjawił się ktoś od bossa do którego należała ta ziemia, bo nasza góra świeciła odbitym światłem na kilometry. Boss pozwala na biwak, ale nie na ognisko, drzew absolutnie nie wolno łamać! Pech chciał, że obok ktoś niedawno złamał całe drzewo i wyszło... że to my. Wytłumaczyliśmy, że nie, że my tylko gałęzie i na tym się kończyło. Nie minęło piętnaście minut a tu kolejny samochód z ludźmi. To samo: drzew nie wolno itd! Ale to towarzystwo było lekko dziwne, bo niby drzew nie można, ale mieli ze sobą piłę łańcuchową (która nie dała rady takiemu drzewu - jest obłędnie twarde) siekiery, liny i zasadniczo cały sprzęt aby buchnąć to drzewo w kawałkach!
Spędzili przy ognisku trochę czasu, ohandlowali Małgosi oryginalny czajniczek, który Jej się spodobał, pośpiewali, a na koniec... zgarnęli drzewo :) Po rozmowach wydedukowaliśmy, że na co dzień zajmują się oprowadzaniem grup turystów po Wadi Rum i okolicach i prawdopodobnie poprzedniego dnia złamali drzewo, a dziś chcieli je zabrać, aby mieć drewno na ogniska dla swoich klientów, a tu niespodzianka! My :)
Potem spotkaliśmy ich jeszcze w niedalekiej Petrze. No właśnie, słynna Petra. Zabytek klasy zero w środku miasta, otoczona parkingami, zupełnie inna niż sądziłem.
Dla mnie to przede wszystkim symbol tego jak komercja zjada przyjemność obcowania z naturą i zabytkami archeologii, dlatego na zdjęciach nie ma tego co zwykle, ale jest infrastruktura po przeciwnej stronie. Kramy, kramiki, jedzenie, kibelki, pseudo-rycerze, wielbłądy, osiołki, wszystko w zabójczych cenach. Jedyne co miało wartość to oryginalne monety rzymskie, które można kupić (choć jest to nielegalne), które mieszkańcy znajdują wszędzie kopiąc w ziemi.
Poza tym dużo Azjatów, tych mniej i bardziej leniwych ;) Tych dwóch panów zobaczyłem z daleka. Kiedy mnie mijali słychać było jak z fabrycznego radio ich pojazdów na pełny regulator leciała Shakira. Co ciekawe niektórzy są bardzo pomysłowi. Dla przykładu podjeżdża na osiołku zawodnik w czarnym eleganckim stroju kowboja, strzela z nienagannego ronda kapelusza i pyta taxi? Tak, wiem :) do zdjęcia ma się to nijak. Sama Petra jako kompleks jest ciekawa, choć nie jest to dla mnie numer jeden. Oczywiście zastanawiające jest jak powstawała, bo obszar jest przytłaczająco duży. Kto i ile czasu siedział w tych skałach wykuwając w nich pomieszczenia i ornamenty? Dzisiaj wydaje się to niewykonalne, a dawniej?
Dla przykładu w jakimś zakamarku jest taki oto portyk, trzeba się do niego wspiąć na dwie ręce. W środku pomieszczenie 3x3x3m i nic poza tym. Ale jak i czym to wykuć? Niepojęte. Następny krok to słynna Wadi Rum na południu.
Miłośnicy pustyń podobno stają na głowie, żeby tam pojechać. Marzec to okres, w którym wszystkie widziane wielbłądy przechadzały się z małymi. Wygląda to słodko :)
Samą pustynię umieściłem w poprzedniej galerii, ale nie mogłem się oprzeć jeszcze kilku fotografiom. Do dziś mam w głowie tę niesamowitą przestrzeń... ...i pewną szczególną urokliwość. Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi ciepło żółtego koloru wyciskało ze skał soczyste pomarańcze... ...a tu i ówdzie dałbym głowę, że lepimy księżycowe ciasto na sękacz wielojajeczny. Wadi Rum znana jest również z mostów skalnych, które faktycznie są fajnym elementem krajobrazu, jednak jest duża szansa, że nie będziemy ich podziwiać w samotności Od razu znikąd wyskakują Arabowie z wielbłądami i proponują przejażdżki. W tym miejscu dodam tylko, że w całej Jordanii nie odczułem znacząco nachalności tych propozycji.
Na każdy z mostów da się wejść. Na niektóre jest to nieco trudniejsze, ale wykonalne. Nasz rekordzista był na kilkuset metrach wysokości i trzeba się do niego było wspinać kilka godzin. Za to widok.... :)))) Jest również kilka miejsc, w których da się pooglądać piktogramy przy czym doznania z tej atrakcji topią się w innych. Noc spędziliśmy na pustyni w tym maleńkim ledwie widocznym zakamarku mieszczącym nasze wszystkie samochody. Wieczór przebiegał pod znakiem frytek, bo cztery godziny smażyłem patelnię za patelnią. Ogromne zdrowe, jasne ziemniaki i dziesięć chętnych osób oznacza maraton dla kucharza ;)
W nagrodę cudowny zachód i wschód słońca! Rankiem przybyli amatorzy balonowego latnia. Cała pustynia jest tak maleńka, że trudno nie spotkać kogoś. W wielu miejscach widać jak nie drogę w oddali to trakcje elektryczne, albo jakieś zabudowania, na szczęście ledwie dostrzegalne w krajobrazie.
No i słynne Siedem Filarów Mądrości.
Taki tytuł ma książka, na podstawie której powstał film Lawrence z Arabii z 1962 roku, który polecam każdemu, kto będzie Jordanię odwiedzał. Tu również trafiła się nam zadymka piaskowa, która fantastycznie zmienia krajobraz i nadaje złowieszczego klimatu zdjęciom. Kończymy z pustynią i wracamy na łono cywilizacji... ...takiej trochę prymitywnej, ale jednak. Zgadnijcie jakich samochodów nie zobaczycie w tym mieście? Prócz Toyoty... wszystkich!
Mam wrażenie, że dla koncernów KIA, Nissan i Toyota rynek Europy jest w ogóle pomijalny przy rynkach bliskiego wschodu. Tam w jednym mieście jest tyle aut tych producentów ile u nas pewnie w całym kraju. Wspominałem na początku o gubieniu dzieci, a tu proszę - transport z prędkością 80 km/h nikt się nie martwi czy ktoś wypadnie czy nie. Na koniec perła archeologii Jordanii czyli ruiny w mieście Dżarasz leżącym na północ od Ammanu.
Zadziwiająco spory obszar dawnego miasta rzymskiego. Idąc takim traktem można sobie było wyobrazić jak mogło wyglądać takie miasto w chwilach świetności. Prawdopodobnie przeciętny turysta, gdyby nagle się w takim miejscu znalazł straciłby głos z wrażenia. Teraz piękne teatry, kolumny, portyki i ornamentyka budzą emocje, a jest to przecież ruina. A wtedy? I to już koniec. Dziękuję za wspólną podróż po Jordanii i zapraszamy Państwa do wyjścia ;)

najbliższe galerie:

 
Jordania- Petra
1pix użytkownik stewal odległość 18 km 1pix
Jordania Petra
1pix użytkownik pedro1912 odległość 24 km 1pix
Jordania - skalne miasto w Petrze
1pix użytkownik nola76 odległość 27 km 1pix
Petra
1pix użytkownik dispar odległość 27 km 1pix
Petra (Jordania)
1pix użytkownik romario odległość 28 km 1pix
Petrę opanowały zwierzęta!!!
1pix użytkownik atropacz odległość 29 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
raptorek użytkownik raptorek(wpisów:352) dodano 07.08.2017 11:58

Nawiasem mówiąc, szkoda, że nie odwiedziłeś w Jordanii "mojego" kanionu (Wadi z pierwszych zdjęć w pierwszej galerii o Jordanii) bo bardzo byłbym ciekaw porównania wrażeń z Antelope Canyon, który również widziałeś.

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:352) dodano 07.08.2017 11:50

Wiem, wiem, szkoliłem się na Twoich galeriach :) na jednym ze zdjęć masz nawet motel, w którym się zatrzymałem!

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 05.08.2017 20:04

Bardzo fajnie przypomniałeś mi moją podróż po Jordanii kilka lat temu. Odwiedziliśmy te same miejsce tylko w odwrotnej kolejności.
Pozdr,
a

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:352) dodano 31.07.2017 20:38

Tylko jeden most był wysoko i wymagał wspinaczki na cztery ręce i po linach. Dla gościa z aparatem i statywem wdrapywanie odbywało się na trzy ręce :) pozostałe to trekkingowy spacerek, ale podeszwy typu Vibram czy Contagrip baaardzo zalecane. Zachowują się jak przylepione do skał co może wręcz ocalić życie.
Drogą Królewską jechałem, przy czym nie zorientowałem się na czym polega jej fenomen i atrakcyjność, bo ... nie zorientowałem się :))
Agnieszko prócz pustyni odwiedź przede wszystkim Wadi z pierwszych zdjęć poprzedniej galerii. Wejście jest na poziomie końca południowej części Morza Martwego. Podeślij e-mail, a ja Ci wyślę screen z Google Maps.

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3570) dodano 29.07.2017 20:08

Mosty skalne są niesamowite, a jeszcze bardziej zadziwiający jest czas wdrapywania się na nie. Hmmm mam nadzieję, że będę miała na to czas, bo chęci będą:)))) Jesteśmy w trakcie ustalania trasy, więc Twoje galerie spadły mi jak z nieba ;) Mam nadzieję, że i ja wrócę tak oczarowana Jordanią.
P.s jechaliście Drogą Królewską?
Super wyprawa do malowniczego zakątka świata;))))
Pozdrawiam
Aga

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:352) dodano 25.07.2017 17:29

Jeśli chcesz się tam utopić to musisz zabrać duży plecak z kamieniami :) natomiast wydaje mi się, że jako osoba niepływająca możesz się również pokusić o kąpiel w Morzu Śródziemnym, które jest również silnie wyporne, a o wiele przyjemniejsze w degustacji :) poza tym Adriatyk jest gładki, niefalisty, można się na nim położyć i dryfować nie ruszając ręką czy nogą.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2379) dodano 25.07.2017 14:11

Czyli jeśli jako osoba niepływająca chcę 'popływać' w morzu, to pozostaje mi tylko Morze Martwe. Tam przynajmniej nie utonę :-)
No i to słynne błoto. Korzystałeś z dobrodziejstw ? Chyba nie odpuściłeś okazji potaplania się w bombie mineralnej ;-)
Jordania coraz bardziej mi się podoba :-)
Pozdr.

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:352) dodano 25.07.2017 13:38

Tak Charlie drewno zacinało piłę w środku, piła łańcuchowa nie była w stanie się obracać. Może to był sprzęt z marketu, ale tak czy inaczej taki opór robi wrażenie. Większość pustynnych drzew przypomina akacje, są suche, twarde, kolczaste i długowieczne.
Pływanie w Morzu Martwym jest dość zabawne, bo woda wypiera tak silnie, że nie da się zbytnio "wisieć" w niej pionowo. Czuć jak wypycha nogi we wszystkich kierunkach i człowiek przewraca się jak spławik na płytkiej wodzie.

charlie użytkownik charlie(wpisów:2379) dodano 25.07.2017 10:55

Przepiękny kanion. I to zbliżenie na sół z morza. Rzeczywiście, łagodnie to nie wygląda.
Pływałeś w Morzu Martwym ?
A to drzewo z 16 ? Wiadomo co to, jeśli nawet piła nie dała mu rady ?
Pozdr.

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3379) dodano 24.07.2017 20:38

Nie powiedziałabym, że to przyziemna galeria. Super kadry, a tam się chyba łatwo zdjęć nie robi. Dla mnie ekstra- nie tylko ładnie i ze smakiem, ale jeszcze różnorodnie.

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:352) dodano 24.07.2017 17:27

Ano lizać, lizać zwłaszcza po tych fryteczkach :) lubicie?
Noclegi pod namiotem ostatni raz zaliczałem jak mi się lilijka na czapce przekrzywiała ;) teoretycznie nie ma komfortu (zwłaszcza na kamieniach) ale jakoś zupełnie nie postrzegam tego jako trudności w podróży, a raczej jako urozmaicenie. Jeśli masz na myśli naturę w postaci komarów, to obcowanie z nimi nie zakończyło się dla mnie dobrze, ale mam nadzieję, że dla nich również, wg mnie musiały potem latać potężnie wstawione...

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6786) dodano 24.07.2017 09:17

Nie wiem czy lepiej się ogląda czy czyta;) Najlepiej jedno i drugie:) Fajowa galeria i wyprawa:) Zwłaszcza te noclegi pod namiotem i możliwość obcowania z naturą:) pozdrawiam:)

jasko227 użytkownik jasko227(wpisów:733) dodano 23.07.2017 17:43

eskapada palce lizać ... nr 3 najfajniejsze .. miłego wieczoru !

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!