m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Jedzenie w Korei  wydaje się wszechobecne. Na każdym kroku można coś zjeść. Stragany z krewetkami, pierożkami ,  smażonymi kurczakami czy jedwabnikami są niemal wszędzie . To raj dla smakoszy dobrego jedzenia. W niemal każdej restauracji,  na stole pojawia się osławione koreańskie kimchi . Podawana jest do wszystkiego z wyjątkiem piwa i deserów.  A oto i kimchi, w całej okazałości. W podstawowej wersji jest to kapusta pekińska kiszona w marynacie z czosnkiem, papryczką chilli i różnymi warzywami.  Kisi się ją od 3 tygodni do nawet roku.  Koreańczycy są wyjątkowymi fanami kiszonej kapusty. Kimchi  to podstawa kuchni koreańskiej. Ponadto sa mistrzami w kiszeniu wielu innych produktów. Mówi sie , ze potrafią wszystko ukisić.  Jest mniej soczysta i bardziej intensywna w smaku od polskiej kapusty kiszonej i zdecydowanie różni się od niej smakiem.
Podobno istnieje ponad 250 rodzajów kimchi.  Koreańczycy zjadają tego typu kiszonki w ogromnych ilościach- 20 kg w ciągu roku na osobę. To samo zdrowie. Mieszkańcy Korei jeśli nie pracują lub nie śpią to najpewniej coś właśnie przekąszają. Jednocześnie mimo spożywania, olbrzymiej ilości posiłków są wyjatkowo  szczupli . To właśnie m.in. zasługa zdrowej i pikantnej kuchni. Jedzą też dużo ryb i owoców morza. Targi kipią od ilości i róznorodności produktów. Znany i u nas rzeń -szeń , króluje na bazarach seulskich i w koreańskiej kuchni. Aby dobrze i tanio zjeśc w Seulu nie trzeba iść wcale do drogiej restauracji.Wystarczy wybrać się na miejscowe bazary, których niemało w mieście. Koniecznie trzeba  trzymać się zasady, że najlepiej zje się w garkuchniach, które swym wygladem nie zachecają nas  wcale .
Nastawione są  na miejscowych, a nie turystów. I przez to autentyczne. Jednym z takich miejsc , które konieczne trzeba odwiedzic jest  Gwangjang Market w Jongno 5. Od ilosci jedzenia można oszaleć. Przyjść tam trzeba bardzo głodnym aby wytrzymać dużą ilośc degustacji. Wybór  jedzenia jest  szalenie trudny. Te dziwne szaszłyki jadłam , Nie umiem powiedziec jaki miały smak. Jak dla mnie zupełnie nieokreslony.
A tu coś w rodzaju naszej kaszanki lub śląskich krupnioków.  A  to wygladem  przypominało sushi. I swiński ryjek sie nawet trafił. Koreańczycy jedzą sporo mięsa. W porze obiadowej przychodzi tam chyba połowa Seulu. Ścisk panuje niemiłosierny.  A od zapachów  kręci sie w głowie.  Jak widać, Korea Południowa to nie tylko kiszone warzywa kimchi,  to przede wszystkim kulinaria, które dla większości z nas są po prostu egzotyczne. Choć nasze brzuchy były u granic mozliwości , nie mogliśmy odmówić  sobie Sannakji   tradycyjnego dania kuchni koreańskiej. Potrawa składa się  z żywych ośmiorniczek, pokrojonych na kawałki na chwilę przed podaniem. Wszystko polane jest sosem sezamowym .
Każdy kawałek ośmiorniczki wije się na talerzu. Obiad , który ucieka , to dość dziwne uczucie. Filmik, lepiej to mam nadzieje zobrazował. Danie jest trudne do zjedzenia - każdy kawałek po wzięciu go w pałeczki próbuje uciec, a po wzięciu go do ost  chce przyssać się do zębów, języka czy podniebienia. Przed połknięciem trzeba bardzo dobrze je pogryść. Co roku  notuje się kilkanaście zgonów z powodu spożywania żywej ośmiornicy - macki przyklejają się nieszczęśnikom do przełyku, powodując uduszenie. Nam udało się przeżyć . Czego sie nie robi dla zdrowia. Ponoć jedzenie ich dodaje wigoru i siły.  Najlepszym sposobem na poznanie miasta jest zagubienie się na lokalnym rynku.  Aby poznać  koreański styl życia koniecznie trzeba odwiedzić własnie bazary. Te tradycyjne koreańskie rynki, zwane także sijang  istnieją już od 700 lat.
W Seulu sa cztery godne odwiedzenia  takie miejsca. Jedno juz Wam pokazałam. Teraz czas na  MYEONGDONG NIGHT MARKET. Jest to prawdopodobnie najpopularniejszy rynek wśród turystów. Może dlatego , że własnie tam znajduja sie najsłynniejsze dwa domy towarowe - Lotte i Shinsegae. A co turysci lubia najbardziej, jak nie zwiedzają?, właśnie zakupy. Rózne smieszne  koreańskie gadżety. :)
Taki zestaw u nas by nie przeszedł. Wystawom sklepowym powinno sie poswięcić osobną galerię. Oczywiście w Myeongdong nie możemy przegapić szerokiego wyboru jedzenia. Nie dla zakupów , a  własnie dla niego tu przyjechaliśmy. Tutaj, począwszy od 5 tej po południu, można znaleźć wszelkiego rodzaju koreańskie jedzenie uliczne. Wzdłuż ulicy ustawione są stragany z masą jedzenia. Od samego patrzenia może roboleć brzuch.
Najwieksze wrażenie  na mnie zrobiły  lody. Lodziarze wyczarowują takie arcydzieła . Owoce w czekoladzie  kusiły nie mniej niż lody. I co tu wybrac? W Korei nie sposób chodzić głodnym.  Niezależnie  od pory dnia, zawsze znajdziemy stragany z jedzeniem rozstawione w całym mieście. Ja zajadałam sie pierożkami  z ośmiornicą, naleśnikami , kluskami z ciasta ryżowego w ostrym sosie chili i oczywiście kimchi . A przy okazji podziwiałam rozświetlony nocny  Seul. To zupełnie inny swiat.  Uważam , ze stałym punktem każdego wyjazdu powinno 
 być próbowanie lokalnej kuchni. W Korei Południowej jest to bardzo proste. Street food jest bardzo popularne, łatwo dostępne i stosunkowo tanie.  Wszystkim odwiedzajacym goraco polecam.:)

najbliższe galerie:

 
Korea Południowa,  pałace Seulu
1pix użytkownik elabb odległość 9 km 1pix
   KOREA POŁUDNIOWA ,SEUL - PROLOG
1pix użytkownik kordula157 odległość 9 km 1pix
Korea Południowa - Seul 2014
1pix użytkownik euphoria odległość 12 km 1pix
Korea Południowa - Seul. [II]
1pix użytkownik krushyna odległość 17 km 1pix
Korea Południowa - Seul. [I]
1pix użytkownik krushyna odległość 17 km 1pix
   KOREA POŁUDNIOWA - SEUL  HISTORYCZNIE
1pix użytkownik kordula157 odległość 20 km 1pix

komentarze do galerii (9):

 
irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3030) dodano 05.08.2018 08:49

Smakowita galeria.... większość tego czegoś zjadłabym natychmiast... pozdrawiam serdecznie

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2829) dodano 26.06.2018 07:41

Mamy jedzonko na cały tydzień.Z pewnością rzucę się na owoce i słodyczki a owoce morza i inne uciekające "stwory"oddaję tym co je lubią😉.Pozdrawiam i gratuluję.

tama użytkownik tama(wpisów:2982) dodano 24.06.2018 21:14

Ludziska sympatyczne tam :) Troszkę już jadłam owoców morza ale nigdy nie dam się namówić na ośmiornicę, tym bardziej podziwiam zjedzenie jej żywcem w trakcie ucieczki z talerza ;)
Patrząc na tę mnogość potraw, można pomyśleć że to część ich kultury, jakaś cecha narodowa - ta kulinaria.

Ciekawa opowieść dla zgłodniałych. Pozdrawiam :)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5756) dodano 24.06.2018 12:17

przemysłąwie, bo próbowanie dobrego jedzenia to frajda:)) Zawsze na wyjazdach wiecej jem niz w domu. Ale jak tu nie próbowac , jak tyle dobrych rzeczy wokoło. Pozdro:))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 21.06.2018 09:23

W zasadzie, to kocham jeść. A krewetki, pierożki, owoce i inne słodkości, to już po prostu uwielbiam. No, ze świńskiego ryjka mogę zrezygnować...;)
Pozdrawiam!

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5756) dodano 21.06.2018 08:32

mocar i ja tak mam, na samo wspomnienie, pozdro:)
achernar , znaczy sie , ze lubisz kuchnię Azji, pozro:)
wmp57, jakze mi przykro, wybacz, nie zrobiłam tego celowo:)aha, pamietaj , pozory mylą,pozdro:)

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:2123) dodano 20.06.2018 14:13

Jakoś trudno mi sobie wyobrazić Ciebie przeżuwającą wijąca się w buzi mackę ośmiornicy ze świadomością, że jak się przyklei do przełyku to możesz wykitować.
Mi odebrałaś apetyt tą galerią, przez głowonogi oczywiście.
Pozdrawiam.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5165) dodano 20.06.2018 10:32

Ale narobiłaś apetytu...! Pozdrawiam. :)

mocar użytkownik mocar(wpisów:2648) dodano 19.06.2018 21:50

Patrzyłem i przełykałem ślinę :)
pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!