m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (42):

 
Wyjechaliśmy z Darwin kiedy było jeszcze ciemno i po 2-ch godzinach jazdy stanęliśmy nad brzegiem Adelaide River. Słońce właśnie wschodziło. Wypłynęliśmy na rzekę z Patem. Uzbrojonym w pistolet człowiekiem z chaty w dziczy. Starym Krokodylem Dundee. Pat zarzucał do wody kij ze sznurem niczym wędkę. Na końcu sznurka przywiązywał przekąski z kurczaków. Podnosił, zatapiał, kołował, wabił. Nie trwało dłużej niż 3 minuty kiedy podpłynęła młoda samica. Wyczuwa pokarm i podąża za nim. Kiedy zbliża się, Pat podnosi kij w górę i krokodyl chcąc pochwycić zdobycz wybija się z wody na połowę długości ciała. Wszyscy instynktownie odsuwają się od burty. Rozpryskiwana woda spada na twarze i obiektywy. Jumping crocks. Jeszcze bardziej spektakularnie taki skok wyglądał w wykonaniu ponad sześciometrowego samca. Podpłynął ku łodzi nęcony wielką kurą. Szef haremu, ze śladami walk na pysku i grzbiecie i zniszczonymi pożółkłymi zębiskami.  W północnej Australii żyją dwa rodzaje krokodyli.  Słodkowodne i różańcowe (słonowodne). Pierwsze z nich są mniejsze. Samce  osiągają długość zaledwie 3 metrów, a ich dietę stanowią przede wszystkim ryby. Drugie z nich to prawdziwe predatory.  To je spotykamy w Adelajdzie. Wielkie, osiągają nawet  7 metrów długości.  Żyją nie tylko w rzekach, stawach i jeziorach ale też w zaroślach namorzynowych na granicy wody słodkiej i słonej. Potrafią wypłynąć w morze  i z potyczki z rekinem wychodzą  zwycięsko . Jedzą wszystko co im się nawinie i człowiekiem również nie gardzą. Można poczytać w lokalnej prasie, jak co rusz trafia się przypadek ataku z ich strony na wycieczkowiczów  czy rybaków. Wiadomości lokalnej TV z Darwin też co chwilę pokazują ataki „saltie”  (tak kabana nazywają miejscowi) .
Wjeżdżamy do Parku Narodowego Litchfield Krainy gajów eukaliptusowych Zalesionych skalistych  wzgórz Wodospadów i wartkich potoków. Gigantycznych termitier. Niektóre z nich osiągają 2 metry wysokości. Najwięcej ich jest we wschodniej części Parku, skąd nadjeżdżamy. [na zdjęciu: najwyższy kopiec termitów w Parku - „Cathedral Termite”]. Park Narodowy  Litchfield, ma powierzchnię około 1500 km 2, znajduje się ok 100 km na południowy-zachód od Darwin.  Co roku park przyciąga ponad 260 000 zwiedzających.
Nazwa Parku Narodowego została ogłoszona w 1986 r. i pochodzi od Fryderyka Henryka Litchfielda , pioniera  który zwiedził obszary Terytorium Północnego w 1864 roku.
OK. Zgadzam się, że Litchfield nie zachwyca tak bardzo jak parki na Outbacku, ani nawet jak sąsiedni Kakadu. Ale jest godnym uwagi. Należy go zwiedzić na spokojnie i bez pośpiechu. Podchodząc raczej rekreacyjnie niż poznawczo.
Dla nas to był interesujący, bowiem tak naprawdę to był nasz pierwszy kontakt z dziką przyrodą Australii. Nie licząc plaż i lasów namorzynowych w rejonie Darwin. Spotkanie na które czekaliśmy. Wszystko było tu nowe. Na przykład drzewa. Centralny piaskowcowy płaskowyż porastają lasy eukaliptusowe. Wśród nich występuje m.in. ekapiltus miniata (Darwin woolybutt), eukaliptus tetrodonta (Darwin stringybark), a także banksia, grevillea, terminalia, allosyncarpia, buchanania obovata, erythrophleum chlorostachys i wiele innych dziwnych gatunków leśnych i roślin arekowatych. Palm typowych bardziej lub mniej
Egzotycznych na wskroś gdy się przyjrzeć bliżej Proszę. Liście. I proszę. Słupek z owocami Cycas calcicola Livistona humilis. Humilisa czyli niski. Chodzi mi o te małe palemki. Po pożarach buszu one najprędzej się odradzają. Kiedy wszystko jest czarne i spopielone, one jedyne są soczyście zielone, tak że wygląda to zupełnie irracjonalnie. Drzewko jest gatunkiem endemicznym, żyjącym jedynie na północy Terytorium Północnego w Australii. Ma od 8 do 15 liści o kształcie wentylatora, o długości 30-50 cm z ościeżami o długości 40-70 cm. Gossypium sturtianum albo Sturt's Desert Rose albo Darling River Rose albo Cotton Rosebush albo po prostu  Australian Cotton bo ten drewnopodobny krzew z różowym kwiatem jest spokrewniony ze zwykłą bawełną uprawną. Żyje około 10 lat, rośnie na wysokość od 1-2 m. Kolor płatków może wahać się od jasnoróżowego po ciemnopurpurowy i bordowy.  Pięć płatków i ciemnoczerwony środek.  Liście mają różne odcienie zieleni, są okrągłe i silnie pachną podczas kruszenia. Roślina występuje w większości kontynentalnych stanów Australii. Jest bardzo popularna, widywałem ją chyba wszędzie gdzie byliśmy.
Kangurzaste i cały rząd innych ssaków. I znów endemit australijskiego zachodu i północy. Calytrix exstipulata nazywana tu Kimberly heather. Roślina na którą natykałem się tu i w Kakadu to krzew o wysokości od 0,5 do 4,5 m. Zwykle kwitnie między marcem a wrześniem produkując białe lub różowe kwiaty w kształcie gwiazdy.  Pięknie wygląda. Kookaburra o niebieskich skrzydłach. Zimorodki z  Australii i Nowej Gwinei. Żyją  w siedliskach, począwszy od wilgotnych lasów aż po suchą sawannę, a także na obszarach podmiejskich z wysokimi drzewami lub w pobliżu bieżącej wody. Mierzą między 28-42 cm. Ich śpiew nieodłącznie kojarzy się z australijskim buszem. Odwiedziliśmy kilka miejsc w Parku, a zaczęliśmy od spaceru po buszu w rejonie Wodospadów Tolmer. Mała i łatwa do pokonania pętla z parkingu o długości 1,6 km, na którą warto poświęcić godzinę. Teren jest dość płaski choć szlak na dłuższym odcinku biegnie po skale. Po drodze jest kilka punktów widokowych. Usytuowane są na skarpach i prezentują odległe panoramy buszu. Parę wyniesień i kombinacji z piaskowca
I Wodospady Tolmer. Jedne z ciekawszych i najwyższych wodospadów w Parku Narodowym Litchfield.  Spadające po sobie dwie kaskady z dwóch wysokich skarp do odległego, głębokiego, basenu. Smukły kształt, zacieniony aż do popołudnia ciek, wysoki na jakieś 35 m. Dostęp do basenu jest zamknięty. To dość nietypowe tutaj. Powodem są kolonie rzadkich nietoperzy Ghost Bats i nietoperzy pomarańczowych Horseshoe, zamieszkujących rejon basenu. Wracamy wzdłuż Tolmer Creek na lunch. Lunch składał się z kanapek, które z podanych na talerzach składników należało sobie przyrządzić. A potem posprzątać i pozmywać. Tak trochę jak u skautów. Z pętli Tolmer pojechaliśmy w rejon Wodospadu Florence. Po aborygeńsku: „Karrimurra” cokolwiek to oznacza. Zdecydowanie ciekawszy niż poprzedni, choć niższy od niego. Wodospad opada do basenu poprzez serię segmentowych poziomów z wysokości od 10 do 15 metrów. Basen zanurzeniowy jest udostępniony dla gawiedzi. Oprócz zwykłych ostrzeżeń o bezpieczeństwie basen Florence Falls jest wymieniany jako świetny dla orzeźwiającej kąpieli. Chłopacy to potwierdzają. Nie wiem, poszedłem kąpać się w zupełnie inne miejsce z ludźmi z Brisbane i Korean girl. Nie toleruję dowcipu Aussie, irytująca sprawa, więc pewnie wyszedłem na buca. Trudno. Kolejny punkt. Bulley Rockhole. Reklama tego miejsca głosi: „Zanurz się w orzeźwiającym basenie Buley Rockhole w przepięknym Parku Narodowym Litchfield. Pochłaniajmy widoki i dźwięki buszu wokół nas.” Albo: „Bulley Rockhole. Twoja brama do Parku Narodowego Litchfield”. Albo: „Bulley Rockhole. Zespół naturalnych uzdrowisk i wanien z hydromasażem.” Jednak Aussie niekiedy potrafią być zabawni. Płynie sobie niewielki Florence Creek, potoczek w którym u nas nikomu by do głowy nie przyszło kąpać się
a tu każda najmniejsza kaskada czy próg, albo kamienny otwór jest atrakcją „w której znajdą Państwo miejsce do pływania i relaksu”. Ha!  Nad brzegiem potoku Florence nieopodal Bulley Rockhole spotkałem tego oto warana - goannę wodną zamieszkującą lasy Północy. Stała nieruchomo patrząc w wodę. Korean girl powiedziała, że jej się bardzo obawia i jako przejaw owego lęku wydobyła z siebie umiarkowany pisk. A potem cała grupa wsiadła do busa i pojechaliśmy w drogę powrotną do Darwin.
Po drodze z Ziggim zażądaliśmy zatrzymania auta widząc pożar buszu.
Wzbudziliśmy tym wielkie zdziwienie przewodnika i uczestników, był to bowiem nasz pierwszy pożar buszu. Jak się potem okazało mało widowiskowy. Wysiedliśmy sami z tego busa. Zib został w środku. Ja waliłem foty a Ziggy kręcił płomienie. O buruny! -pomyśleli uczestnicy. Potem starsza pani z Queensland, która siedziała przede mną, dała mi wykład o tym, że pożary buszu to zjawisko częste i typowe a niekiedy pożądane. Niepożądane dzieją się jedynie za sprawą Aborygenów którzy to, jak na lud ciemny przystało, nie mają o niczym pojęcia i wyrządzają swoimi działaniami jedynie szkody. Rasistka jedna. Spojrzałem na nią bez wyrazu i nie skomentowałem w ogóle jej słów. Aussie - buruny.

najbliższe galerie:

 
Adelaide River
1pix użytkownik gosia5885 odległość 78 km 1pix
Gunlom (Waterfall Creek)
1pix użytkownik doracz odległość 180 km 1pix
PZ-AUSTRALIA.-Kakadu NP
1pix użytkownik irolek odległość 183 km 1pix
Kakadu , Nitmiluk  -parki narodowe  Australii
1pix użytkownik agra60 odległość 214 km 1pix
Darwin i Narodowy Park Kakadu.
1pix użytkownik markopol odległość 230 km 1pix
KAKADU NATIONAL PARK - UBIRR NP AUSTRALIA
1pix użytkownik sharon odległość 240 km 1pix

komentarze do galerii (27):

 
doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 09.11.2017 22:04

:)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7088) dodano 07.11.2017 17:22

a nic , tak se cieszę wafla :))

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 07.11.2017 09:42

Tak El :) ?

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7088) dodano 06.11.2017 16:51

Darku :)))

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 06.11.2017 10:30

Wasaga - dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:627) dodano 04.11.2017 20:34

Piękna jest przyroda australijska. Krokodyle budzą respekt, ale i waran też niczego sobie. Czekam z ciekawością na ciąg dalszy. Pozdrawiam

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 04.11.2017 20:03

Satan, Surykatko - dziękuję Wam za pomoc :) Niech zatem bedzie reliktowa pienińska sosna z Sokolicy póki co. Za jakiś czas zmienię wizytówkę jednak na kroksa bo podobne panoramy będą sie powtarzały z Kakakdu, a najlepiej wyszły mi chyba krokodyle z rzeki Adelajdy . Pozdrawiam Was serdecznie :)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7088) dodano 03.11.2017 17:50

Się zastanawiam :) . Kwiat jest cudny i w dodatku rodzaju żeńskiego :)), tylko,że nie wiem czy na wizytówkę dobry.
hmm...a może 29?

satan użytkownik satan(wpisów:3075) dodano 03.11.2017 17:31

Krokodyle są naprawdę super, ale stanowią skromna część całej galerii, więc wizytówka z florą wydaje się ok ;-)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 03.11.2017 12:44

Miało być forfiter
https://www.youtube.com/watch?v=fFxdDCIAS6c

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 02.11.2017 23:54

Elu jeśli kobieco, to może ten kwiat bawelny australijskiej pustynnej? Nie wiem... może być? Bo z jajami to fortiter tylko chyba...

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7088) dodano 02.11.2017 23:05

Ależ ja się nie gniewam ;), zwłaszcza ,że grzecznościowo liczysz się z moim zdaniem :))) a wizytówka ma być kobieca, czy taka z jajami ? :D

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 02.11.2017 22:06

Satan - dzięki za odwiedziny :) To prawda odległość gadów od burty spadała poniżej 1 metra! Plusk i pisk na pokładzie. Elizabeth - przepraszam, może zabrzmiało to dość szowinistycznie, a nie miało;) Miało podkreślać co to z nas za twardziele, ha!, :) Dziękuję że wpadłaś, jaką radzisz wizytówkę? Pozdrawiam Was serdecznie :)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7088) dodano 02.11.2017 17:50

No nieźle - wycieczka dla panienek! ;) Krokodyl może odgryźć Ci głowę, ale co to za atrakcja, zawsze można żyć bez głowy ...;)
Daryjusz! - piękna przyroda , nie tylko dla panienek , ale i dla facetów z jajami :)))
Pozdrówki :)))

satan użytkownik satan(wpisów:3075) dodano 02.11.2017 15:30

Hej!

Ujęcia krokodyli fenomenalne! Ten jegomość na 5-tce - mam wrażenie, że był metr od łodzi... ;-)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 02.11.2017 13:03

Jasko - bardzo dziękuję za odwiedziny i miły komentarz. Jak już wybraliśmy się poza Darwin to staraliśmy się nie marnować dnia. Pobudka była godzinę przed wschodem i miałem okazję często go fotografować w różnych miejscach- ku niezadowoleniu kumpli, którzy w tym czasie zmuszeni byli przygotowywaći śniadanie lub pakować namiot i auto. (Chłopacy, jesli to czytacie - wybaczcie)
Pozdrawiam serdecznie :)

jasko227 użytkownik jasko227(wpisów:728) dodano 02.11.2017 12:47

piękne miejsce odwiedziłem ... świetnie opisana wycieczka i równie elegancko sfotografowana :) jako fanowi wschodów i zachodów najbardziej przypadł do gustu kadr nr 1 ... ale reszta równie piękna ! pozdrawiam !!

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 02.11.2017 12:38

Harmony, Paweł, Wielkopolanko, Lucy - dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze. Lucy tam wielu ludzi na stałe nie mieszka. Tym bardziej to świetna okazja, żeby pomyśleć o wyprawie w tamte strony i tym bardziej, że bilety tam ostatnio poważnie staniały jak się dobrze poszuka, chyba przez obniżkę cen ropy. Pozdrawiam Was serdecznie

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2768) dodano 02.11.2017 11:55

Dla mnie rewelka, już od dawna ostrzę zęby na ten kontynent.Mam nadzieję, że się za parę lat uda.W dodatku mieszka i pracuje ktoś w samym sercu Uluru.Pozdrawiam.

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1826) dodano 02.11.2017 08:46

Piękna i ciekawa galeria.....gratuluję egzotycznej wyprawy....
pozdrawiam:)

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3546) dodano 01.11.2017 07:16

Bardzo ładna galeria i ciekawie opisana.

harmony użytkownik harmony(wpisów:2592) dodano 31.10.2017 22:01

Egzotyczny koniec świata, którego pewnie osobiście nie odwiedzę, ale dziękuję, że mogłam to zrobić dzięki Tobie :)
Widoczki podobające się, ale najbardziej zimorodek :)
Pozdrawiam :)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 31.10.2017 21:18

Koniczynko, Achernarze - dziękuję Wam bardzo za odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam :)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4995) dodano 31.10.2017 20:08

Znakomita wyprawa i świetna relacja. Gratuluję i oczywiście zazdroszczę wrażeń i widoków... Pozdrawiam. :)

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 31.10.2017 11:38

Fauna i flora cudownej urody.
Gratuluję podróży na daleki kraniec świata.
Pozdrawiam.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1014) dodano 31.10.2017 10:25

Witaj Gabi, dzięki za odwiedziny. Naprawdę czuć? Nie, tylko wspomniałem o ich dziwnych żartach i niechęci do Aborygenów. Pierwsze pewnie wynika z różnic w mentalności naszej i ich. Żarty są takie sobie, może kiedyś o tym napiszę. Do tego wszyscy wymagają aby się śmiać, nawet jeśli rzecz w ogóle nie jest śmieszna, a raczej żenująca. W drugim przypadku trafialiśmy co rusz na takich ludzi, którzy co tu ukrywać - nie cierpieli autochtonów, gardzili nimi i przypisywali im wszystkie złe cechy.Nie wiem, moze to wynika z obrazków spotykanych w ich miastach i po części ich usprawiedliwia (Aborygeni zwykle koczują w grupkach na ulicach i w parkach, pijani, zaczepiają przechodniów), ale brzmiało to niezbyt fajnie i dość rasistowsko. Pozdrawiam serdecznie :)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2464) dodano 31.10.2017 10:08

Egzotyczna i śliczna w kolorze jest Twoja prezentacja. Gratuluję dotarcia do tak dalekiego kierunku. Super zbliżenia! Pożar faktycznie mógł nawet nie tyle zaintrygować, co zwyczajnie przerazić. Czuć dużą niechęć do Aussie, dlaczego?
pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!