m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Już prawie trzy tygodnie, w pełnym blasku sycylijskiego słońca i jakże miłym ciepełku, oddawaliśmy się beztroskiemu nicnierobieniu. I nagle stała sie rzecz dziwna i zupełnie niezrozumiała, coś co absolutnie nie powinno się zdarzyć: symbol wyspy, roześmiane słońce gdzieś schowało się... Od rana dzień był pochmurny. A jak dzień był pochmurny, to zazwyczaj pogodny Profesor Andrzejek też. Niedobrze, pomyślałem. Chociaż wiedząc jak bardzo Profesor Andrzejek lubi leżeć w nadmorskim piachu i taplać się w słonej wodzie, aż tak bardzo mnie to nie zdziwiło... Muszę szybko coś wymyślić, kontynuowałem moje myślenie, z niepokojem obserwując coraz bardziej ciemniejące niebo... Wprawdzie myślenie to nie jest to co lubię najbardziej i trochę to trwało, ale tak mniej więcej pod koniec jak zwykle pysznego śniadania przygotowanego przez Panią Królową i Panią Alunię, jedynie słusznie wymyśliłem... Słuchajcie kochani: to dziś może odpuścimy sobie plażę i pojedziemy w góry do jakiegoś górskiego miasteczka i tam z dala od kurortowego zgiełku i tłumów, napijemy się doskonałej włoskiej kawy?
Profesor Andrzejek bez entuzjazmu spojrzał na ciemne niebo i choć wyraźnie zrezygnowany, stanowczo oznajmił: dobrze, ale ja chcę lody! Nie jest najgorzej, pomyślałem. Zwłaszcza, że Pani Alunia która lubi plażowanie podobnie jak ja, natychmiast podjęła temat i go twórczo rozwinęła mówiąc: a ja przy okazji kupię sobie gdzieś taki specjalny nóż do obierania pomarańczy, który wczoraj widziałam w telewizorze... To w takim razie posprzątamy po śniadaniu później, a teraz szybko zbierajmy się, bo Przemo jest bardzo nerwowy, jak musi czekać zbyt długo przy samochodzie, podsumowała Pani Królowa, z troską patrząc w moją stronę...;) Ufff! Odetchnąłem. I po krótkiej chwili opuszczaliśmy CEFALÙ kierując się w pobliskie góry. Wybór mój padł na niezbyt odległe, pięknie położone wśród otaczających je gór, małe, zawieszone na zboczu pod skałami miasteczko o dźwięcznej nazwie ISNELLO... W malowniczym ISNELLO niezwykle przyjaźnie nastawiona do nas miejscowa ludność zupełnie jakby wiedziała o naszej niezapowiedzianej wizycie, bo główną ulicę miasteczka udekorowano flagami w polskich barwach narodowych...;)
Trudno jednak w tak nieoczekiwanej sytuacji zadbać o wszystkie szczegóły i wkrótce wyłonił się mały problem: mianowicie, włodarze ISNELLO najwyraźniej zapomnieli o przygotowaniu dla nas godnego miejsca parkingowego. A tak parkować, mimo wielu już pobytów w pięknej ITALII, niestety, wciąż jeszcze nie umiem...;) Wkrótce też okazało się, że chyba przyjechaliśmy do ISNELLO trochę nie w porę, bo nastał właśnie ulubiony przez turystów z dalekich krajów czas sjesty i wszystkie sklepiki, bary i kawiarnie zostały zamknięte i lodów na które przyjechaliśmy akurat chwilowo nie było...:(( Za to całkiem gratis i bez żadnych ograniczeń można było komfortowo posiedzieć sobie w cieniu przy pustym stoliku...;) Kawy, niestety, też nigdzie nie dostaliśmy...:(( Ale Pani Królowa nie zmartwiła się zbytnio tym stanem rzeczy, bo w odróżnieniu ode mnie za lodami szczególnie nie przepada, za to bez żadnych ograniczeń i też całkiem gratis mogła napić się doskonałej, zdrowej, smacznej i pożywnej wody sprowadzanej miejscowym wodociągiem prosto z gór otaczających ISNELLO...;) I mimo, że nie okazaliśmy się strategicznymi inwestorami dla miejscowego small biznesu nie inwestując w ISNELLO ani jednego euro centa, chyba nas tu polubili i pamiętają o nas, bo co jakiś czas, wciąż jeszcze otrzymuję z tej uroczej mieściny piękne koperty z kolorowymi blankietami z nadrukiem GUARDIA di FINANZA...??
Ponieważ jednak żadnych materiałów promocyjnych z COMUNE di ISNELLO nie zamawiałem, grzecznie i w stanie nienaruszonym zwracam je adresatowi z adnotacją, że ja już wcale i w ogóle nie mieszkam tam gdzie mieszkam, a jeśli ktoś sądzi inaczej, to znajduje się, niestety, w całkowicie mylnym błędzie...;) Pokręciwszy się jeszcze trochę po wąskich uliczkach, opuściliśmy jakże sympatyczne ISNELLO i pojechaliśmy dalej. Hen daleko na horyzoncie, na szczycie wielkiej góry, majaczyło coś jakby wielka twierdza. Było to kolejne sycylijskie miasteczko na naszym szlaku - CASTELBUONO... Może wreszcie tu będą te osławione włoskie lody - dobiegło mnie trochę jakby gniewne mruknięcie z tylnego siedzenia... Ale nie miałem zbyt wiele czasu by dostatecznie dogłębnie zastanowić się nad tym, czy na pewno to właśnie słyszałem, bo pokonawszy niezliczoną liczbę zakrętów, wzniesień i zjazdów, dotarliśmy właśnie do celu i dumnie jechaliśmy główną ulicą CASTELBUONO... Życie toczy się tu bardzo niespiesznie i niezwykle wręcz spokojnie... Także tu, w CASTELBUONO, podobnie jak wcześniej w ISNELLO, też był pewien problem ze znalezieniem miejsca do parkowania. Zatrzymałem więc nasz pojazd gdziekolwiek i Pani Alunia niezwłocznie poszła szukać bardzo specjalnego noża do obierania pomarańczy,  takiego, jaki widziała wczoraj w telewizorze... ;)
Pani Królowa, choć nic w telewizorze nie widziała, poszła z Panią Alunią, by pomóc jej w szukaniu tego bardzo specjalnego noża do obierania pomarańczy, takiego, który Pani Alunia widziała w telewizorze...;) Profesor Andrzejek zapisał sobie na karteczce, że lodziarnia po sycylijsku to GELATERIA, a że właśnie skończyła się sjesta, bardzo zdeterminowany poszedł szukać takiego napisu gdzieś w miasteczku... Ja zaś nadal szukałem jakiegoś wolnego miejsca, gdzie nie przeszkadzając nikomu, a już zwłaszcza i szczególnie lokalnej straży miejskiej, mógłbym sobie bardzo zgodnie z przepisami zaparkować i mieć wreszcie święty spokój...;) Żeby się nie pogubić, umówiliśmy się spotkać na skwerku koło katedry, a że według lokalersów każdy kościół w CASTELBUONO to katedra i w dodatku jest ich mnóstwo, więc najlepiej koło tej najgłówniejszej...;) Wprawdzie Pani Królowa przytomnie zauważyła, że gdyby jednak komuś najgłówniejsza katedra gdzieś się zagubiła, to będzie prościej zameldować swoją pozycję przez telefon, ale okazało się, że Profesor Andrzejek telefonu zapomniał, Pani Alunia nie włączyła roamingu, a mnie właśnie rozładowała się bateria. Ale w końcu jesteśmy na wakacjach w obcym kraju i są to już zupełnie nieistotne drobiazgi, których naprawdę nie ma co się czepiać...;) Szczęśliwie jednak wszystko jakoś tym razem zagrało. No, prawie wszystko. Ja miejsce do zaparkowania znalazłem. Wszyscy uznali tę samą katedrę za najgłówniejszą i nikt się nie zgubił. Pani Alunia przy pomocy Pani Królowej znalazła upragniony bardzo specjalny nóż do obierania pomarańczy, dokładnie taki, jaki widziała w telewizorze...;)
Powstał tylko jeden, mały, choć jednak irytujący problem: Profesor Andrzejek zgubił karteczkę na której zapisał sobie, że po sycylijsku lodziarnia to GELATERIA i jest rzeczą absolutnie oczywistą, a nawet całkowicie zrozumiałą, że w zaistniałej sytuacji żadnej lodziarni nie znalazł. A jak może niektórzy jeszcze pamiętają, przyjechaliśmy tu właściwie jednak na lody...;) Niedobrze, pomyślałem. Zwłaszcza, że sam też miałem ochotę na lody, o kawie nie wspominając nawet. Ale może skoro już tu jesteśmy, to przynajmniej wejdźmy do katedry i zobaczmy jak jest w środku. Chyba jednak myślałem zbyt głośno, bo Profesor Andrzejek obruszył się wyraźnie - to co? To zamiast lodów znowu mamy zwiedzać kościoły?? I wtedy z właściwym sobie spokojem Pani Królowa wymyśliła, że zanim znajdziemy jakąś lodziarnię która na pewno jest gdzieś bardzo blisko, możemy przecież podziwiać także inne zabytki których jest tu pełno, takie bardziej świeckie i wszystko jakoś samo się ułoży...;) Rzeczywiście, Pani Królowa znowu miała rację. Na uliczkach i w zaułkach CASTELBUONO, aż roiło się od zabytków i jak widać, prace konserwatorskie mają tu postawione na bardzo wysokim poziomie...;) Pokręciliśmy się trochę po uliczkach i zaułkach CASTELBUONO, po przykatedralnym skwerku i nagle rozległo się triumfalne TAMTADADAM! I co? Nie mówiłam, że lody są tu gdzieś bardzo blisko?...:)) Bardzo to udobruchało Profesora Andrzejka, który przytomnie i natychmiast zajął najlepszy wolny stolik koło lodziarni. A zagrożenie było duże i realne, bo w pobliżu właśnie pojawiła się nie wiedzieć skąd, bardzo zorganizowana wycieczka kulturalnie konwersująca w moim ulubionym języku oryginałów poezji Goethe'go...;)
W tej sytuacji nie czekając na potencjalne niebezpieczeństwo wystąpienia niedoborów w asortymencie lodów serwowanych przez tak cudownie znalezioną przez Panią Królową GELATERIĘ, natychmiast złożyłem stosowne i  bardzo obfite zamówienie. Na wszystko...;) Lody podano. Profesor Andrzejek natychmiast przyssał się do swojego pucharka. Pani Królowa, choć nie jest entuzjastką lodów, wyglądała na zadowoloną. Pani Alunia wciąż nie mogła zdecydować, czy zająć się lodami, czy jeszcze pobawić się trochę swoim specjalnym nożem do obierania pomarańczy...;) A ja? Ja nie zdążyłem nawet posmakować. Nagle zdałem sobie sprawę, że wszyscy dookoła coś szepczą i wpatrują się w nas intensywnie. Po chwili ktoś już wyraźnie wskazał palcem w stronę Pani Aluni i donośnym głosem powiedział: RAGNO!. Jakie rano pomyślałem, przecież dawno  jest już po sjeście?? Profesor Andrzejek oderwał się jednak na moment od swojego pucharka z lodami i rzekł był do Pani Aluni: ludzie patrzą, przestań wreszcie wymachiwać tym nożem! Ale nie zadziałało. Przy sąsiednim stoliku usłyszałem westchnienie i komentarz: STRANIERI. Co miało oznaczać, że cudzoziemcy, a w domyśle, że zasadniczo, to w dodatku takie nic nie kumate... I wtedy do akcji wkroczyli uczestnicy wycieczki miłośników Goethe'go, głośno krzycząc w naszą stronę: SPINNE, ACHTUNG! SPINNE!! To, że oni krzyczą, to wiem i mnie nie zdziwiło, ACHTUNG! rozumiem aż za dobrze, ale przecież my mamy tylko lody i żadne nie są nawet trochę zielone, więc o co, u diabła, chodzi im z tym szpinakiem?? Ale Profesor Andrzejek który rozumie poezję Goethe'go i właśnie opróżnił swój pucharek, znów spojrzał w stronę Pani Aluni, która wciąż bawiła się swoim specjalnym nożem i nagle zrobił się biały jak jego własna koszulka, po czym donośnym głosem też zaczął krzyczeć: PAJĄK, PAJĄK!!. Nad pucharkiem z lodami Pani Aluni, wisiał ogromny, kosmaty i wstrętny pająk! Brrrrr...!
Zobaczyła go też w końcu Pani Alunia i machając nożem zaczęła strasznie krzyczeć. Profesor Andrzejek zaczął krzyczeć na Panią  Alunię żeby przestała krzyczeć i natychmiast oddała nóż. Nie działało. I wtedy Pani Alunia wciąż przeraźliwie krzycząc i wymachując nożem samobójczo ugodziła się w rękę. POLAŁA SIĘ KREW! Widząc krew Profesor Andrzejek zemdlał i gruchnął bezwładnie na posadzkę... Na widok zemdlonego Profesora Andrzejka, Pani Alunia wydała ostatni jęk, upuściła nóż i wykrwawiona też zemdlała, osuwając się na ziemię. Pani Królowa przytomnie zabezpieczyła nóż. Ten taki specjalny, do obierania pomarańczy. A pająk? Pająk uciekł...;) Powstał ogólny tumult. Wszyscy zaczęli krzyczeć, każdy po swojemu. HELP i POMOCY! mieszało się z HILFE!, a najgłośniej krzyczeli lokalersi - AMBULANZA, AMBULANZA! Przyjechały dwa. Jedna załoga cuciła Profesora Andrzejka, druga załoga cuciła Panią Alunię i zakładała szwy na rozciętą dłoń. Gdy sytuacja była już prawie opanowana, przyjechali też CARABINIERI. A właściwie jedna, ale bardzo duża Pani Karabiniera, obwieszona lśniącymi medalami i złowrogo dyndającymi na elementach munduru przyrządami do stosowania przymusu bezpośredniego. Wskazując palcem Panią Alunię, zapytała groźnie: kto napadł na tę bezbronną kobietę? I ponownie wszyscy zaczęli krzyczeć, bo każdy chciał zeznawać. Tylko  każdy co innego. Znowu zrobił się totalny bałagan i w tym potoku sprzecznych zeznań wyszło na to, że najbardziej winien jest jednak Profesor Andrzejek, bo tak krzyczał na Panią Alunię, że ona musiała się bronić. Przy pomocy noża do obierania pomarańczy, który gdzieś zaginął. O pająku wszyscy już zapomnieli, zresztą pająk i tak dawno uciekł. Pani Karabiniera groźnie pochyliła się nad ledwie przytomnym Profesorem Andrzejkiem: - czy to prawda, że krzyczał Pan na tę biedną kobietę? I nie wiem jakby to się skończyło gdyby nie Pani Królowa, która odciągnęła ją na bok i coś naszeptała do ucha. Pani Karabiniera pokiwała głową, ponownie schyliła się nad Profesorem Andrzejkiem i pogroziwszy mu palcem przed samym nosem powiedziała: WARNING, SIGNOR! WARNING! I żeby to mi było ostatni raz! I odjechała.
Jakich argumentów użyła Pani Królowa - do dziś nie wiem. Co się stało z nożem do pomarańczy - też nie wiem. Co gorsza, nie wiem nawet jak mi smakowały lody w CASTELBUONO, bo w całym tym zamieszaniu się roztopiły, a pić lodów nie lubię. Ale po powrocie do CEFALÙ poszliśmy coś zjeść. Nie pamiętam, czy Profesor Andrzejek miał jeszcze ochotę na kolejne lody, ale był bardzo grzeczny. A ja zamówiłem naleśniki. Z czekoladowymi lodami. Były pyszne!...:)) A potem wszyscy razem poszliśmy do przystani obejrzeć najpiękniejszy na SYCYLII zachód słońca, zachód słońca w CEFALÙ...:))

najbliższe galerie:

 
POLLINA
1pix użytkownik przemyslaw odległość 8 km 1pix
GRATTERI
1pix użytkownik przemyslaw odległość 11 km 1pix
Sycylia
1pix użytkownik zbyszek odległość 13 km 1pix
Sycylia - popołudnie w Cefalu
1pix użytkownik nola76 odległość 13 km 1pix
Cefalu - Sycylia
1pix użytkownik taliah odległość 13 km 1pix
Cefalu - Wzgórze La Rocca
1pix użytkownik annuus80 odległość 13 km 1pix

komentarze do galerii (54):

 
przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 13.01.2018 14:34

Aga,
to mamy tak samo...;)
Tak bardzo tak samo i tak bardzo chce się tam być, że i my - ale nie przy porannej rozmowie, lecz wczoraj przy kolacji, wstępnie ustaliliśmy, że też chcemy do Włoch. A konkretnie na Sardynię. Mam nadzieje, że wszystko to, o czym mówisz, a więc pyszne jedzenie i lody, orzeźwiające spritze, wysokie temperatury oraz architekturę, też mają tam na przyzwoitym włoskim poziomie...;)
Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam!
I powodzenia!...:))

PS: a te wysokie temperatury, wcale nie są aż tak wysokie, te około 35 jest całkiem OK!...;)

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3568) dodano 13.01.2018 12:43

Włochy to miejsce, które posiada wszystko to co lubię: pyszne jedzenie i lody, orzeźwiające spritze, wysokie temperatury oraz architekturę. W porannych rozmowach o planach na ten rok padła min. Sycylia:))) Pora sjesty to idealny moment na sesję zdjęciową. Ciekawie pokazałeś klimat miasteczka, aż chce mi się tam być;)
Pozdrawiam
Aga

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 30.12.2017 19:37

;)
No, Pani Alunia może do końca nie zemdlała, ale prawie i cośmy ją z Panią Królową łapali tuż nad ziemią, to fakt. To, że rączkę miała szytą - też fakt. A jak nie wierzysz - jutro spotykamy się pożegnać Stary Rok 2017 i powitać Nowy. więc jeśli PA pozwoli, mogę jej poszyte paluszki fotograficznie udokumentować. A pająk? Całkiem możliwe, że była to tarantula. A już na pewno okropna i strasznie paskudna...;)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 30.12.2017 19:13

Aha, poczytałam komentarze:D Już wszystko wiem:)
Fajną masz wyobraźnię:D W sumie byłam skłonna w to uwierzyć, że do dwóch osób przyjechała służba zdrowia z powodu pająka:D

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 30.12.2017 19:11

Woooow, ale historia! Szkoda tylko, że nie zrobiłeś żadnego zdjęcia pająkowi. Bo z opisu spodziewałabym się tarantuli. Profesor i Pani Alunia tak naprawdę zemdleli? Te karetki i histerie - to wszystko naprawdę?

barsolis użytkownik barsolis(wpisów:369) dodano 24.12.2017 14:15

Fajne klimaty.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 18.12.2017 10:30

Dispar,
pająk!???
Cholerny paskud, sprawca zamieszania i krwi niewinnej?
Ty się lepiej użal, co "kierownik" wycieczki przeżył...;)
Na szczęście, PK jak zawsze odpowiedzialna, zachowała spokój i opanowanie...;)
Dzięki, że zajrzałeś, serdecznie, przedświątecznie, pozdrawiam!
;)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5297) dodano 18.12.2017 10:22

Toż to istny horror był.
Na szczęście wszystko się dobrze skończyło.
Biedny pająk, co on musiał przeżyć.
Podobająca relacja. Co niespodzianką nie było.
Pozdrawiam serdecznie:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 18.12.2017 09:56

Patryk,
nie wiem, ale obiektywnie był to ładny "okaz". Tyle, że w wymiarze XXXL...;)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4792) dodano 18.12.2017 00:08

Przemku mam nadzieję, że ten drugi okaz nie był nadmiernie włochaty ;) choć działo się we Włoszech, więc różnie mogło być

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 17.12.2017 23:51

Patryk,
no, szkoda. Szkoda, bo takiego włochatego byka jeszcze nie widziałem. Niestety, sytuacja była jakby, powiedzmy, dość dynamiczna.
Ale jeszcze bardziej, to chyba żałuję, że nie sfociłem Pani Karabiniery - też był niezły okaz...;)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 17.12.2017 23:47

Surykatko,
Tylko trochę?? Wszystko wymyśliłem: od początku do końca...;)
Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 17.12.2017 23:45

Woja,
jakby to powiedzieć,... życie jest pełne niespodzianek. Idziesz sobie spokojnie na lody, a tu nigdy nie wiadomo, z jakiego kąta jakiś pająk wylezie...;)
Pewnie Sanepid jakiś trzeba by im nasłać...;)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 17.12.2017 23:41

Nola,
wiem, ze dobrze wiesz i co najważniejsze czujesz. Jeszcze jedno miasteczko mi zostało, ale tam nie działo się już zupełnie nic. No, prawie nic...;)
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4792) dodano 17.12.2017 21:37

No niezły thriller zapodałeś ;) szkoda tylko, że nie udało Ci się uwiecznić sprawcy tego zamieszania

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 17.12.2017 21:34

Fajna historyja :))) a nie koloryzowałeś Ty trochę ?;) miło się oglądało i czytało :)
pozdrawiam :)

woja użytkownik woja(wpisów:552) dodano 17.12.2017 21:33

Przemku,
potrafisz trzymać w napięciu:-)
Pozdrawiam

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6687) dodano 17.12.2017 21:19

Sycylia jest super:) Lody włoskie najlepsze na świecie, a te małe miasteczka rozsiane gdzieś w górach są bardzo klimatyczne:) pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 17.12.2017 20:53

Piernicyna,
w Międzyzdrojach, to ja, hohoho... nie pamiętam??...;)
Ale na pewno pierwszy raz byłem tam nad morzem, pierwszy raz miałem tak dużą piaskownice i pierwszy raz jadłem węgorza. Wciąż czuje ten smak...;)
No dobra, powspominaliśmy...;)
To niech się w końcu wszystko ułoży jak należy!
Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam!

piernicyna użytkownik piernicyna(wpisów:124) dodano 17.12.2017 20:10

Najlepsze włoskie lody jadłam, mając 11 'ambo-jak mawia mój trzyletni wnuczek-12 lat w Międzyzdrojach :) Przemku, genialna Galeria! - przeczytałam jednym tchem - ułańska fantazja i kapitalne poczucie humoru - GRATULUJĘ!
PS
Mam nadzieję, że 'wszystko jakoś samo się ułoży...' i wkrótce też zamieszczę swoje fotki :) w nowej galerii. Pozdrowienia dla Pani Królowej!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 20:24

Aniu,
nie pamiętam, czy były także miętowe, ja swoich nawet nie zdążyłem spróbować...:)

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2733) dodano 16.12.2017 20:21

poczuł miętę:DDD

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 20:10

Lucy,
ja też...;)
A życzenia to wyślę chyba już z... Londynu...;)
Lecę na Święta...

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 20:09

Ania,
dużo nie brakowało a chyba sam by tam wlazł, celował raczej dość dokładnie. Straszne bydlę, takiej tarantuli jeszcze nie widziałem, brrrrr!

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2837) dodano 16.12.2017 19:57

Nie wiem dlaczego niekiedy takie przerwy się robią.Kiedy piszę na tablecie.Przepraszam,będę bardziej uważać.A pajączka niepocieszonym kiedyś wstawię😉.Serdeczności przesyłam, już takie przedświąteczne.Zmachałam się dzisiaj więc na leniwca galerie oglądam😊.

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2733) dodano 16.12.2017 19:55

ewentualnie można było go do pucharka capnąć i do kraju przywieźć, nietypowa pamiątka:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 19:46

Ania,
to jest nas już troje...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 19:42

Lucy,
no, powiało grozą, powiało. A jak Pani Karabiniera pojawiła się, to w ogóle, koniec świata...;)
Ale i szybko wróciło do normy - przy naleśnikach...;)
Dziękuje i serdecznie pozdrawiam!

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2733) dodano 16.12.2017 19:13

Ooo to nie tylko ja poczułam się zawiedziona brakiem...pająka w galerii:DD

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2837) dodano 16.12.2017 17:40

Nie wiem czemu ale i mnie ubawiła Wasza wyprawa,chociaż grozą powiało.Doceniam tych co potrafią zachować spokój w trudnych,nieprzewidzianych sytuacjach😉. Świetnie się czytało i oglądało.I te pysznie wyglądające naleśniki,mniam.Pozdrawiam.


przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 14:44

Mariusz,
...łatwo powiedzieć. Teraz...;)
Sam żałuję tego pająka, bo takiego jeszcze w życiu nie widziałem.
Ale wtedy, robienie zdjęć było chyba ostatnią sprawą o jakiej myślałem...;)
Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam!

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4488) dodano 16.12.2017 13:57

Przemek,czuję się zawiedziony.
Dlaczego ?
Taki groźny pająk w zasięgu aparatu i nie zrobiłeś mu zdjęcia ?
I omdlałym towarzyszom również ?
Skandal Panie.Skandal !!!
Pozdrowienia dla opanowanej Pani Królowej :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 09:48

Toman,
na Kubie, niestety, nie byłem, ale tak słyszałem i tak widziałem, w tym także w kilku galeriach na tym portalu.
Z tym, że tam głównie amerykańskie krążowniki i raczej z konieczności. Na Sycylii i w ogóle we Włoszech, zwłaszcza na południu, są to głównie ich samochodziki, ale także dość często francuskie "maluchy" i głównie z ogromnego sentymentu do nich. We włoskich miasteczkach doskonale one sprawdzają się właśnie w tych wąziutkich uliczkach. Podobieństwo miedzy Kubą i Sycylią, (Italią), jest też takie, ze w tym klimacie... nie rdzewieją. U nas dawno by się już rozsypały, jak choćby młodsze przecież 126p, po których właściwie już ślad zaginął.
Fajnie, że znowu odwiedzasz portal, dziękuję za wizytę i serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 09:40

Ula,
no wiesz co?! - okropna jesteś! Jak możesz śmiać się w tak dramatycznych okolicznościach przyrody, zero empatii, nie spodziewałem się tego po Tobie!...;)))
WARNING SIGNORA, WARNING!...;)))))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 09:37

Tereza,
bardzo dziękuję za miłe słowo i wizytę, serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.12.2017 09:35

Mocar,
chętnie zgodzę się z Tobą, ze Sycylia urocza i piękna, chętnie też znalazłbym się tam ponownie. Zwłaszcza wiosną, gdy, (podobno), wyspa tonie w kwieciu.
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!

toman użytkownik toman(wpisów:184) dodano 16.12.2017 09:03

Galeria, mimo, że krew sie polała, bardzo, bardzo ciekawa.
Odnośnie świeckich zabytków z fot 33 i 34 to ponoć więcej analogicznych obiektów, cud, że jeżdżących, spotkać można na Kubie.
I rację ci mają co TV nie oglądają. Bo wtedy na urlopie za zgubnymi nożami do obierania pomarańczy na obczyźnie nie ganiają.
Pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5756) dodano 15.12.2017 15:24

Przemek , nawet nie wiesz ile razy parskałam ze smiechu, czytając Twą opowieść.
Dobry scenarisz na komedię . Nie wiem czy znasz fimy "Griswoldowie na wakacjach" Takie wakacje w krzywym zwierciadle. Mam mocne skojarzenia.
Przefajnie sie czytało, a przy okazji fajnie ogladało. Tak sie skupiłam na czytaniu, ze zapomniałam o zdjeciach. Musiałam jeszcze raz je obejrzeć. Okolica piękna:))
Nie stawiam ocen od jakiegoś czasu, wybacz. Swoja narracja zasługujesz na dwie dychy:)) Pozdrawiam:)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3855) dodano 15.12.2017 13:51

U Ciebie jak zawsze sympatycznie.
Fajnie pokazane i opisane.Pozdrawiam:)

mocar użytkownik mocar(wpisów:2652) dodano 15.12.2017 09:51

Urocza Sycylia i pięknie przez Ciebie ukazana.
Pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 15.12.2017 00:08

Andred,
dokładnie. Trąbienie to norma, ale to takie "cześć!"
Obrysy to też norma, ale weź pod uwagę te wąziutkie uliczki - to głównie tam, to nie stłuczki. To kwestia czasu i nikt nie robi dramatu. Te wszystkie uliczki są przejezdne i wyjątkowo tylko są to jednekierunki. Ja jeździłem takimi, że lusterka trzeba było składać, a był to tylko Peugot 308. Chyba. W zeszłym roku jak zdawałem auto na lotnisku, (nówka), trzech facetów oglądało i nie mogli uwierzyć że nie rysnąłem. Tam można zrozumieć dlaczego wymyślili malucha i skutery. Sytuacje bywają prześmieszne: kilka razy zdarzyło mi się jechać pod prąd nadziewając się na policję. Kiedyś nie wiedziałem o tym :))) i najeżdżam na policjantkę. Ta mi mówi ze jadę pod prąd. Ja jej na to że przepraszam i że jak na chwilę wstrzyma ruch to zawrócę. Ona mi mówi ze mam jechać dalej bo przecież wszyscy widza. I żebym więcej nie oglądał się za dziewczynami. W ub. roku miałem identyczną sytuację w Palermo - z tym, że tam byli faceci. Itd, itp, mógłbym jeszcze temat pociągnąć. Kocham Włochy, w ogóle kocham Południe! Pełny luzik...:)))

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4620) dodano 14.12.2017 23:45

a nas kierowca ciężarówki chciał staranować, wyprzedzał maszym pasem, musieliśmy uciec na pobocze, ale to już pisałem chyba kiedyś...

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 14.12.2017 23:43

Przemysław, sporo km zrobiłem na Sycylii i faktycznie chamscy nie są choć dużo trąbią ale tam trąbienie oznacza co innego niż u nas.
Jak grzecznie się zatrzymywałem na skrzyżowaniu żeby sprawdzić czy nic nie jedzie lub przepuścić, bo nie mam pierwszeństwa to byłem często obtrąbiony i omijany z każdej strony :-).....ale faktycznie bez agresji tak obecnej u nas na drogach.
Raz na bardzo wąskiej drodze musiałem się zatrzymać i zawrócić. Zrobił się duży korek. Trochę potrąbili ale nikt nie wyzywał.
Dużo porysowanych samochodów tam widziałem.....taki mają styl jazdy ;-)
Pozdr,
andred

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 14.12.2017 23:31

Andrzej,
jasne, że nie sam. I jak już to na naprawdę długie nicnierobienie...;)
Zachęcam i pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 14.12.2017 23:30

Andred,
te Pandy na 45, to wersje terenowe o podwyższonym zawieszeniu i z napędem 4WD. Wiedziałeś o czymś takim?
A o Fiaciku 500 w wersji Combi z drzwiami z tyłu otwieranymi jak lodówka wiedziałeś? Są tam jeszcze takie...:))
Natomiast absolutnie nie zgodzę się z opinią o kierowcach - to mit!
Jeżdżą owszem dość ostro, ale bez agresji i jednak w ramach przepisów. Jedno co ewidentnie olewają, to nasze "zasady" parkowania: parkują jak chcą, bo widocznie tak muszą. Zresztą podobnie w Portugalii czy w Rumunii i nikt nie robi afery. Wychodzą z założenia, że jak ktoś tak zaparkował, to widocznie naprawdę musiał. Jazda pod prąd też jest dopuszczalna - w końcu każdy widzi chyba, no nie?...;) Ja czułem się bezpiecznie - ale PK twierdzi, że to tylko dlatego, ze sam pirat jestem.
Uważam, że Anglii jeżdżą znacznie gorzej i ostrzej.
Serdecznie pozdrawiam!

ak użytkownik ak(wpisów:6112) dodano 14.12.2017 23:29

To piękna i ciekawa wyspa, kiedyś tam trafię ale nie sam, bo już bym był . Poczekam :)
Super galeria :)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4620) dodano 14.12.2017 23:23

Ja też widziałem tylko mały kawałeczek, a wyspa duża.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 14.12.2017 23:21

Sławek,
ja też, natychmiast.
Zwłaszcza, że i tak część wyspy jeszcze mi została do zobaczenia!
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 14.12.2017 23:20

Leszek,
akcja toczyła się niezwykle wartko i wyglądało to raczej dość dramatycznie, choć dobrze się skończyło.
Na drugi dzień pogoda poprawiła się i ponownie byliśmy w Castelbuono...:))
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 14.12.2017 23:18

Anek,
dziękuję w imieniu własnym i PK...;)
Następnego dnia pojechaliśmy do Castelbuono ponownie i tym razem już bez sensacji, a lody były jednymi z najlepszych jakie kiedykolwiek jadłem.
Właściwie, były to lody do gryzienia, tyle było w nich migdałów i przeróżnych orzechów...:))
Serdecznie pozdrawiam!

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 14.12.2017 23:06

Dużo mi się w tej galerii podoba, bo w ogóle Sycylia jest the best ale te Fiaty z fot. 22, 33 i 34 są najlepsze. Ten ze zdjęcia 45 już mniej ale może za 50 lat też się spodoba ;-)
Napisałeś, że życie toczy się tam nieśpiesznie ale samochodami to już jeżdżą bardzo śpiesznie i w zasadzie bez ogólnie przyjętych zasad.
Sam muszę chyba wrócić do swoich zdjęć z Sycili i zrobić Ci konkurencję ;-).
Pozdrawiam,
andred

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4620) dodano 14.12.2017 23:06

Sycylia to piękna wyspa, można jeździć wiele razy. Chętnie bym się tam przetransportował, nawet teraz.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5189) dodano 14.12.2017 22:35

Świetna relacja (jak zwykle u Ciebie). Szkoda tylko, że sprawcy tego tumultu nie udało się sfocić zanim uciekł... Pozdrawiam. :)

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2733) dodano 14.12.2017 22:10

Jak to tak, spacer bez lodów i bez kawy? rzecz niepojęta...widok uliczek to troszkę by mi zrekompensował. Uliczki sa kapitalne, takie jak lubię, wąskie, kręte i puste jak przystalo na czas sjesty. Przesympatyczna galeria. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Panią Królową:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!