m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Kościoły - to tego typu budynków nazwiedzaliśmy się najwięcej. W Tbilisi spędzilismy w sumie 1.5 dnia. Niby wszystkie takie same, ale jednak każdy inny. Nazw ich nie sposób zapamiętać Nazwa tego konkretnego jakoś w głowach naszych pozostała: był to niebieski monastyr Niestety nie udało się wejść do środka Na przeciwko Niebieskiego Monastyru znajdowała się inna cerkiew - jak widać po architekturze należy do patriarchatu moskiewskiego. Wieczorny spacer ulicą Rustavellego. Tutaj akurat arkady pod Akademią Nauk Gruzji. A tutaj Opera! Architektura jak widać mocno orientalna.
To z kolei parlament. A w zasadzie były parlament, ponieważ obecnie działający został przeniesiony do Kutaisi. Mimo budynek ten pełni jakieś bliżej nieokreślone funkcje administracyjne do dzisiaj. Tbilisi nocą ma dwa oblicza - z jednej strony mamy ciemne jak smoła ulice, a drugiej pięknie podświetlone budynki. Następnego dnia wstaliśmy tak rano jak się dało. Przed siódmą nie było mowy o zobaczeniu czegokolwiek, ani o zjedzeniu czegokolwiek. Gruzini nie wstają wcześniej, nawet piekarnie w Tbilisi otwierają się o 7 rano! Pani na ulicy zapytana o godzinie 6 na ulicy gdzie mozna kupić chleb odparła: O tej godzinie!? Zapomnij Pan! Może jakiś market będzie otwarty! Piekarnie to dopiero od 7 rano! Po oczekiwanym długo śniadaniu poszliśmy zobaczyć wielką katedrę, która wieczór wcześniej była tak pięknie oświetlona. Niestety pogoda nie była łaskawa - było szaro i mgliście. Koloru ulicom dodawały powoli otwierające się stoiska targowe z czurczhelami (To te sople na zdjęciu) Po degustacji czurczheli, które okazały się być nie tak słodkie na jakie wyglądały (i dobrze!) wspieliśmy się wyżej aby obejrzeć sobór Trójcy Świętej. W nocy pięknie podświetlona świątynia zachęcała do wizyty i nie mogliśmy tego ranka zrobić inaczej jak się tam udać.
Po cichu liczyliśmy na ładny widok, jednak była mgła i padało, więc nie były to zbyt dobre warunki do obserwacji Nie mniej jednak sam sobór to naprawdę majstersztyk! To zdecydowanie największy kościół w Gruzji. Dodatkowo mieści się w czołówce największych świątyń prawosławnych na świecie. Oprócz tego co widać nad ziemią posiada jeszcze kaplice podziemne. Kiedy wyszliśmy z soboru kierowaliśmy się z powrotem do ścisłego centrum. Po drodze jak widać zwiedzaliśmy tę mniej zadbaną (ale równie klimatyczną) część miasta. Przez zupełny przypadek trafiliśmy na ciekawy budyneczek zwany Pałacem królowej Daredżani. W zasadzie była to bardziej willa niż pałac.
Niem niej jednak widok z tego miejsca był piękny. Lub powiedzieć należy widok byłby piękny gdyby nie mgła. Z tego miejsca próbowaliśmy policzyć wszystkie widoczne wieże kościelne, ale przestaliśmy liczyć po chyba piętnastu. Kolejnym punktem spaceru był dosyć oblegany w ten dzień kościół Metechi. Napisy wydrapane na murach kościelnych były podobno podpisami więźniów, którzy za czasów sowieckich podpisywali się tutaj po opuszczeniu więzienia. Kościół położony jest na skale przy rzece. I znów - gdyby nie pogoda to widok na twierdzę Narikala byłby jeszcze ładniejszy
Przyuważyliśmy meczet szyicki do którego udaliśmy się później I cały czas rósł apetyt na przejażdżkę kolejką linową. W drodze na stację kolejki linowej rzut oka na sztukę nowoczesną. No i wjechaliśmy! Na samej już twierdzy Narikala obowiązkowo został odbudowany kościół. Powstał on w latach 90 obok odkrytych ruin oryginalnego kościoła stojącego w tym miejscu. Pogoda się zaczęła poprawiać, stąd też obserwacja starego miasta Tbilisi z twierdzy była przyjemniejsza.
Zejście trochę trwało. I dotarliśmy do starej dzielnicy Tbilisi. Wąskie uliczki i odnowiona stara zabudowa robiła duże wrażenie. Niestety wiele z tych lokali jest pusta. W ramach tej dzielnicy znajdują się także łaźnie siarkowe. Łaźnie oczywiście działają, niestety ze względu na brak czasu nie udało się skorzystać. Za łaźniami znajdował się wspomniany wcześniej meczet szyicki oraz inny dosyć orientalny budynek, do którego chcieliśmy wejść - niestety był on w remoncie. A to już meczet w środku, oczywiście tylko dla mężczyzn!
Obieramy kierunek - muzeum archeologiczne! Po drodze mijamy strażnika bramy I pomnik figurki tamady znalezionej podczas prac archeologicznych. Tamada oznacza kogoś w rodzaju wodzireja lub mistrza uczty - ogólnie nie można tego słowa wprost przetłumaczyć na polski. Wielka synagoga! Zostaliśmy przywitani i zapytani: skąd jesteście? A w Poznaniu są Żydzi? Jak widać Tbilisi to pod wieloma względami uduchowione miasto. I kolejne kościoły. Tym razem dwa w odległości 20 metrów. W jednym z nich zostaliśmy oprowadzeni przez Panią na zdjęciu.
Jeden z nich - w remoncie. Trzeba było zerkać przez kraty w oknie. Obok kościołów przyuważyliśmy również taki egipski kamień :) A tutaj hostel - na szczęście nie nasz. Podsumowując - Tbilisi to świetne miasto: piękna architektura (choć czasem jeszcze zaniedbane są niektóre budynki) -Kościoły kościoły i jeszcze raz kościoły!
-Koty pozujące do zdjęć pod twierdzą Narikala. I nad tym wszystkim czuwa Matka Gruzja!

najbliższe galerie:

 
Tbilisi od frontu
1pix użytkownik dispar odległość 1 km 1pix
Stolice  Gruzji  - Tbilisi ,   Mccheta
1pix użytkownik agra60 odległość 1 km 1pix
Gruzja,  Armenia,  Gruzja
1pix użytkownik sunduk odległość 1 km 1pix
Tbilisianie
1pix użytkownik dispar odległość 1 km 1pix
Gruzja:  Tbilisi
1pix użytkownik magdalena odległość 1 km 1pix
Tbilisi od podwórka
1pix użytkownik dispar odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (10):

 
nola76 użytkownik nola76(wpisów:6692) dodano 21.02.2018 22:22

Tbilisi to bardzo fajne miasto, zwłaszcza jego starsza część, gdzie można się powłóczyć po uliczkach. Widoki z twierdzy na miasto też zacne. A kościołów to chyba jednak więcej w Wilnie;) pozdrawiam:)

daleko_stad użytkownik daleko_stad(wpisów:19) dodano 13.02.2018 11:26

Miasto jest na prawdę niesamowite w każdym calu. Polecam, szczerze.

degial użytkownik degial(wpisów:66) dodano 12.02.2018 23:22

I pomyśleć, że dopiero co tam byłem... Trza wracać, bo jest do czego. Jeżeli chodzi o kulinarne klimaty napojowe, to polecam Kindzmarauli... To gruzińskie słówko bardzo łatwo wpada w ucho, jak już się człowiek przekona, jak smakuje określany przezeń napój.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5285) dodano 12.02.2018 21:45

Fajne miasto. Podobałoby mi się... Pozdrawiam. :)

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1407) dodano 11.02.2018 22:30

Oj jak miło się ogląda . Najwyższa pora wybrać sie do Gruzji ponownie (pierwszy raz 1977). Pozdrawiam :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6078) dodano 11.02.2018 18:21

Łomatko - coś dla mnie!
Uwielbiam!...:)))

daleko_stad użytkownik daleko_stad(wpisów:19) dodano 11.02.2018 16:59

Przemysławie, Czurczhele (pisząc fonetycznie) to nanizane na sznurek orzechy oblane sokiem z owoców i wysuszone. Pycha!

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1971) dodano 11.02.2018 15:54

Ciekawe spojrzenie.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6078) dodano 11.02.2018 14:49

To co to właściwie są te hurhele czy jakoś tak?
Pozdrawiam!

mocar użytkownik mocar(wpisów:2686) dodano 11.02.2018 12:51

Pięknie i ciekawie. Pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!