m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Zastanawiałam się jaką by tu nową galerię wrzucić, do jakiego miejsca Was zabrać. I wydumałam. Przypomniał mi się węgierski wypad z wakacji 2016. Kto rano wyjeżdża, ten korków unika. Fruniemy zatem przez słowacką autostradę ku południu. Węgry, jak również Słowacja, od zawsze kojarzy mi się z polami słoneczników. Najpiękniej jest w lipcu, gdy słoneczniki kwitną. Ale za to w sierpniu, można zajechać na boczną dróżkę i... udać się na grandę. A oto dowód :-) Popołudniem docieramy do brzegów Balatonu. Tym razem postanowiliśmy zadekować się na zachodnim brzegu, w Keszthely. Jako że nigdy nie zostawiam nic przypadkowi, przed wyjazdem przerobiłam opcje za i przeciw wszystkich czterech stron Balatonu. A że na zachodnim brzegu najciekawiej, wybór był prosty. Poprzednio stacjonowaliśmy na południowym brzegu, w Siofok, ale jakiegoś szczególnego wrażenia na mnie to miasteczko nie wywarło. Tak więc - dojechali do Keszthely. Wiecie dlaczego chciałam tam dotrzeć ? Pięć powodów: 1/pałac rodziny Festetic, trzeci największy zespół pałacowo-parkowy na Węgrzech (swoją drogą - przepiękny), 2/powulkaniczny twardzielec z którego pochodzą cudowne wina, czyli wzgórze Badacsony, 3/wiekowy oryginalny pawilon kąpielowy, 4/warownia w pobliskim Sümeg, która nie dawała się nijak zdobyć ordom tatarsko-mongolskim. Z tym miejscem związane jest węgierskie powiedzenie - dopóki stoją mury zamku Sümeg, za wcześnie by modlić się w kierunku Mekki, 5/Tihany, półwysep z najpiękniejszym widokiem na Balaton. Poznawanie Keszthely zaczęliśmy od zaparkowania auta gdzieś na jednej z uliczek i spaceru parkową alejką w kierunku z którego ciągle ktoś wracał, albo tam zmierzał. Wiadomo - jak nie wiesz dokąd iść, to podążaj za tłumem :-)
Z botaniki kiepska jestem, ale po poszperaniu w necie wyszło mi, że ten okaz to katalpia vel surmia. Jakkolwiek by się nie nazywało, owoce ma fajnie fasolowokształtne :-) Ponoć pierwsze zapiski o istnieniu  miasteczka o nazwie Keszthely datują się na rok 1247. Tak więc lata swoje już ma. A powiem Wam, że nie wygląda na takiego staruszka. Po drodze mijamy pawilon-pomnik, poświęcony grafom z rodu Festetic. A że po węgiersku to ja ani złamanego słowa, to nie powiem Wam co dokładnie to było. Wkraczając na główny deptak zachaczyliśmy o wodny plac zabaw. Niby dla dzieciaków, ale tatusiowie też niezły fun mieli. No ale ja się im nie dziwię. Za czasów mojego dzieciństwa takich miejscówek nie było. No jak tu się czymś takim nie bawić ? No jak ?
Kilkusetmetrowy depak, wzdłuż którego w większości umieszczone są budki z pamiątkami i lodziarnie, kończy się niewielkim placykiem. Po bokach dwa historyczne budynki (jeden na zdjęciu). Pośrodku pomnik z kobiecą postacią. Postacią tą jest Sissi, ukochana przez Węgrów cesarzowa Elżbieta. Dlaczego jej pomnik stoi w Keszthely - nie wiem. Mogę się jedyie domyślać że bywała tutaj i dreptała kiedyś po ścieżkach, którymi teraz dreptamy my.  Po lewej stronie pomnika znajduje się kolejny historyczny budynek. To Hotel Balaton, ale o nim za chwilkę. Lubiliśmy przychodzić w to miejsce bo tu, w tych budkach które widać na zdjęciu, dawali nasze ulubione pychotki. Jedną z nich był langosz. Niby nic szczególnego - mąka pszenna, drożdże, gotowane tłuczone ziemniaki, mleko, cukier, sól i olej. Ale jak to wszystko połączyć i usmażyć, smakuje znakomicie :-) W drugiej budce kupowaliśmy pychotkę w wersji słodkiej czyli kürtőskalács. Ci z Was co na Węgrzech czy w Rumunii byli, z całą pewnością znają. To zrolowane ciasto jest absolutnie świetną przekąską i trudno skończyć na jednym. Tym bardziej gdy jest w wersji z kolorową posypką :-) Gdy kürtőskalács już ostygł (bo dostaliśmy go gorącego i trzeba było uważać co by się ciastem nie oparzyć), można go było nosić jak bransoletę. To tak w ramach eksperymentu, ale nie polecam.
No, to wróćmy teraz do Hotelu Balaton o którym wspomniałam kilka zdjęć wcześniej. Tu możecie zobaczyć jak wyglądał w czasach swojej świetności, ponad 120 lat temu. A tak - niestety, wyglada dziś. Smutne to i lekko przygnebiające, ale może znajdzie się kiedyś ktoś chętny na kupno i uratuje zabytek. Oby tylko nie za późno. Budynek ze zdjęcia to Hotel Fala. Znajduje się on naprzeciw Hotelu Balaton. Można go zobaczyć osiem zdjęć wstecz. To ten, przy którym stoi pomnik Sissi. Historia tych dwóch hoteli wzięła się z tego, że książę Taszilo Festetics otrzymał niegdyś od władz miasta kawałek terenu przy swoim pałacu, dzięki czemu mógł powiększyć ogród. W zamian, przekazał miastu należące do niego tereny, znajdujące się bezpośrednio na brzegu jeziora. Hotel Hullám czyli właśnie Falę, którą widać na zdjęciu, oddano do użytku w 1893 roku. Jako że Hotel Hullám stał się niezwykle popularny, postanowiono zbudować nowy obiekt, którym stał się właśnie Hotel Balaton. Pierwsi goście zaczęli zapełniać go w 1895 roku. Patrząc na stare zdjęcia i porównujac do obecnego wyglądu, to naprawdę niewiele się zmienił.     Obecnie, Balaton i Hullám to jedyne XIX-wieczne hotele na wybrzeżu jeziora, które zachowały swój oryginalny wygląd. Ponoć w czasach budowy hotelu, falujące fale Balatonu docierały niemal pod samo wejście. Nietrudno to sobie wyobrazić. Ponad sto lat temu brzeg nie był uregulowany. Była tu paża lub zejście do wody prosto z trawy.
A tak brzeg wygląda dziś. No ale powiedzcie sami - czyż nie wyglada to pięknie ? Gdy pierwszy raz przybyłam nad Balaton, zaskoczył mnie kolor wody. No... może nie kolor, ale przejrzystość. Wyglądało to trochę tak, jakby ktoś wlał do wody mleko. Takie widoki nigdy mi się nie znudzą. Jako i takie. Sami popatrzcie i powiedzcie :-) No ale dobra, idziemy dalej. Tam na wprost, w oddali widać Szigetfürdő czyli Wyspę Kąpielową. Ale o niej poźniej. Teraz kierujemy się w lewo. Trasa ta prowadzi do nabrzeża przy którym cumują statki pływające po jeziorze z turystami.
Miejsce do zobaczenia raz. Generalnie nic szczególnego. No ale jak się jest w okolicy, to można o nie zachaczyć. Znalazłam tam platany. Bardzo lubię te drzewa. Ich kora nie będąca w zasadzie korą a skórą (chyba), zawsze powoduje, że się mimowolnie przy tych drzewach  zatrzymuję. Stoję i kontempluję kolory i ich rozmieszczenie. Przypominają mi obrazy. Głupio to pewnie z boku wygląda - stoi baba i patrzy na pień, no ale trudno :-) Stojąc na najdalej wysuniętym punkcie nabrzeża, długo można się wpatrywać w błękitną dal. A tu mamy typowe zejście do Balatonu. Po schodkach :-) Ładne widoki ? No pewnie że tak. Nad Balatonem jest tak przyjemnie, że nawet kaczka korzysta :-)
Inny obiekt nurkuje :-) Na nabrzeżu nie brakuje też łakomych łabędzi Pora na kolejny punkt spaceru. Wchodzimy na plażę miejską, bo tylko tak możemy się do niego dostać. Miejscem tym jest Szigetfürdő czyli wspomniana wcześniej Wyspa Kąpielowa. Obecnie wygląda ona tak. Kiedyś wyglądała... identycznie :-) Niewiele się zmieniła, nieprawdaż ? Pierwsze domy kąpielowe powstały w Keszthely w połowie XIX wieku. Pierwsza budowla w tym miejscu miała okrągły kształt i oddano ją do użytku w 1880 roku. Później, w 1893 roku powiekszono ją o dwie boczne wysepki kąpielowe oraz urządzono całkiem miłe i gustowne wnętrze z kabinami do przebierania. Tak też wyglądało to mniej wiecej 120 lat temu. Lubię miejsca z duszą i zawsze cieszy mnie, gdy mam okazję przespacerować się czy nawet tylko popatrzeć na obiekty, które mimo swoich lat, wciąż istnieją i to w oryginalnym kształcie. I dlatego też Wyspa bardzo mi się spodobała.
Kabiny umieszczone są zarówno od strony wewnętrznej jak i zewnętrznej. Miło sobie tak posiedzieć popołudniem nad cieplutkim Balatonem. Schodkami można też wyjść na taras i podziwiać widoki na 'węgierskie morze'. Tu widok na jedną z tych dwóch wysepek kąpielowych o których wspomniałam wcześniej. A tak prezentuje się budowla widziana od strony wody. No, to jeszcze na koniec zdjęcie z miejsca w którym zakończyliśmy dzień, czyli z plaży leżącej po sąsiedzku z Wyspą Kąpielową. Jakieś sto lat temu wygladało to tak. Teraz wyglada tak (to po lewej to właśnie kawałeczek Wyspy). Wielu ludzi myśląc o Balatonie ma przed oczami tylko brzeg trawiasty z bezpośrednim zejściem do wody po schodkach. Kilka lat temu, stacjonując w Siofok takie właśnie plaże w większości dane nam było widzieć. Teraz zauważyliśmy, że w wielu miejscach powstały plaże wysypane piaskiem, z placami zabaw dla dzieciaków, co - nie ma co ukrywać - jest też zbawieniem dla rodziców marzących o chwiluni spokoju.
Aż się chce wejść wieczorem do takiej wody. A skoro tak, to nie ma sobie czego odmawiać :-) Jak ja to zawsze powtarzam - w Balatonie wody tyle, co żabie po kolana. Czyli w sam raz dla mnie. I tym akcentem kończę oprowadzanie po Keszthely. A że miejsc w tym rejonie wartych zobaczenia jest wiele, to wkrótce znowu Was gdzieś zabiorę. Dzięki :-)

najbliższe galerie:

 
Balaton zachodni - Heviz, Kesztely, Szigliget
1pix użytkownik pesteczka123 odległość 1 km 1pix
Heviz
1pix użytkownik szpotak odległość 6 km 1pix
Balatongyörök
1pix użytkownik amorata odległość 8 km 1pix
Kis-Balaton (Mały Balaton)
1pix użytkownik amorata odległość 15 km 1pix
Wokół Balatonu
1pix użytkownik imod odległość 38 km 1pix
Węgry
1pix użytkownik andrek77 odległość 48 km 1pix

komentarze do galerii (5):

 
rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4743) dodano 25.02.2018 11:02

Balaton miał być naszym jednym z ostatnich postojów na ostatnich wakacjach,lecz zbliżająca sie burza zadecydowała,że zmieniliśmy azymut.
Co nie zmienia faktu,że ta sama burza i tak nas dopadła.
I to pod namiotem :(
Ale z tego co widzę,to chyba nie mamy czego żałowac.
A najfajniejsze zdjęcie to wiadomo które :)
Pozdrawiam !

licja użytkownik licja(wpisów:477) dodano 21.02.2018 17:24

I tak trzymać, już się nie mogę doczekać następnej relacji. U Ciebie znajdę zawsze to co lubię. Pozdrawiam XDDD

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:2260) dodano 20.02.2018 20:51

Dziwne. Obejrzenie pierwszych 49 zdjęć zabrało mi tyle samo czasu co ostatniego.
No oczów nie mogłem wprost oderwać. Tyle ciepła i radości. nawet mi się udzielio.
Suuuper.
Pozdrowienia zasyłam.

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 20.02.2018 13:07

Ostatnie zdjęcie to jak nad Morzem Martwym ;-)
Kiedyś byłem nad Balatonem.....chyba cały tydzień. Było to bardzo dawno i zamiast odpoczywać, pływać i opalać się to były inne priorytety ;-)
Kto jeździł w latach '80 na Węgry, to wie o co chodzi ;-)
Teraz podobno jest ścieżka rowerowa wokół Balatonu.....warto by sprawdzić.
Pozdr,
andred

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6761) dodano 19.02.2018 23:43

Znam Balaton, ale tylko ze słyszenia, no i ze zdjęć oczywiście;) ale może kiedyś po drodze uda mi się zajechać zobaczyć w końcu na żywo to jeziorko;) Ostatnie zdjęcie świetne:) pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!