m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Machu Picchu - miasto potężnego niegdyś imperium Inków, których potomkowie żyją obecnie w ramach  państwa nazwanego Peru. Machu Picchu - miasto nigdy nie zdobyte przez Hiszpanów a odkryte dla współczesnego świata raptem 100 lat temu. Wyruszyłem grubo ponad godzinę przed świtem - do przejścia miałem 6 km stromą ścieżką - nocowałem na campingu oddalonym jakieś 100m od pierwszego check point na moście na rzece Urubamba. Póki była noc nic nie psuło mi humoru - niestety ranek odkrył, że nad miastem kłębią się gęste chmury i nic nie wskazywało co by pogoda miała się zmienić. Nie miałem drogi odwrotu ponieważ bilet jest imienny na konkretny dzień a nawet na konkretną godzinę. Nie to że nie kontrolowałem prognoz pogody ale bilet kupowałem w poniedziałek w Cusco z terminem na piątek bo prognozy właśnie wskazywały, że to będzie ładny dzień.
No i prognozy się nie sprawdziły. Co prawda pora deszczowa już dawno się skończyła, ale co kilka dni nachodziły w te rejony fronty z wilgocią znad Amazonii. Trochę szkoda bo poprzedni jak i następny dzień były pogodne.
No cóż jak to mówią - raz na wozie raz pod wozem. Kilkanaście dni później znów ryzykowałem z pogodą... ...było to w Nasca - jedyną opcją szybkiego lotu co by zobaczyć słynne rysunki był wczesny ranek... ...a nad Pacyfikiem to bardzo często w nocy nachodzi gęsta mgła która później utrzymuje się przez kilka godzin dnia. Na szczęście w moim przypadku dzień mojego lotu był słoneczny i bezchmurny. <Szlak na szczyt góry Machu Picchu w jego dolnej części>Poznawanie miasta pozostawiam na później bo czeka mnie kolejny check point przed wejściem na ten szlak...
...a muszę tam stawić się między 7 a 8 rano żeby mnie wpuścili - w ogóle to góra jest zamykana o 12 i trzeba się do tej godziny wyrobić z wejściem i zejściem ze szczytu. Idę w chmurach choć czasami pojawiają się okna pogodowe ... ...wtedy mam namiastkę widoków jakie zapewne roztaczają się z tej góry... ...głębokie doliny jak i wyrastające z nich łańcuchy górskie na pewno robią ogromne wrażenie. Moja wspinaczka jest trochę utrudniona ponieważ niespełna dwie doby wcześniej ugryzł mnie pies i jeszcze odczuwałem skutki tego zdarzenia. Wyjeżdżając rowerem z Cusco musiałem przejechać całe miasto, jako że w poprzednich dniach pokonywałem drogę do centrum tak rowerem jak i busami główną aleją ...
< w oddali już widać szczyt Machu Picchu > 
...to wymyśliłem sobie pojechać oddalonej o kilkadziesiąt metrów od głównej równoległą boczną drogą. Tyle, że ta droga wygląda jak Warszawa w 1945r. - pełno ludzi kręcących się wśród na wpół zrujnowanych domów, sklepików, warsztatów... ...droga bez asfaltu, pełna dziur jakiś hałd i śmieci więc jechałem wolno... < przez większość drogi idzie się przez dżunglę dopiero pod koniec roślinność robi się coraz rzadsza>
..duży pies leżał sobie spokojnie do czasu aż mnie nie zobaczył... ...miał tylko kilka metrów więc zajęło mu sekundę aby  doskoczyć i zaatakować z boku akurat w nogę. <mimo ograniczonej widoczności jest ciekawie - mnóstwo dźwięków wydawanych przez ptaki kryjące się wśród różnorodnej roślinności>
Miałem dużo szczęścia ...
< szczyt coraz bliżej - ogólnie to wspinaczka trwa jakieś dwie godziny>
...bez względu na warunki w jakich się znajduję jeżdżę w wysokich butach za kostkę... ...miliony powodów jest do wyboru takich butów i w tej sytuacji akurat jeden się skonkretyzował. <pogoda była taka, że jedna warstwa chmur przesuwała się na wysokości 2400 na której znajduje się miasto Machu Picchu, później była przerwa i widoczność się poprawiała po czym trochę poniżej szczytu góry przesuwała się druga warstwa chmur> O nogę zahaczył tylko jeden ząb robiąc kilku centymetrową ranę( i to przez dwie pary spodni - Cusco położone jest na wysokości 3400m i jest tam dość chłodno ), reszta zatrzymała się na bucie... ... i co najważniejsze pies nie zacisnął szczęki ( gdyby to zrobił to z mojej łydki byłaby masakra bo on naprawdę duży był) Ja oczywiście wszelkie niezbędne szczepionki mam w sobie , do tego ta rana nie wyglądała groźnie ale mimo wszystko podczas wspinaczki na górę Machu Picchu ból odczuwałem.
Po raz drugi w życiu miałem w sobie życzenie śmierci w stosunku do istoty żywej i po raz drugi do psa ( nie ważne jaki pies - odpowiedzialność zbiorowa gatunku ).  Pierwszy raz taka sytuacja miała miejsce w listopadzie 2011 w Atlasie Średnim w Marocco ... ...wtedy zaatakowała mnie dobrze zorganizowana sfora zdziczałych psów - gdy część psów już za mną biegła... <pod koniec wędrówki szlak robi się coraz trudniejszy - stromo, wąsko ... >
...druga grupa ukryta była z przodu co by zamknąć drogę ucieczki... <i  z jednej strony przepaść - może i dobrze że były chmury to nie było zbytnio widać jakie to są setki metrów w dół>
...tylko dlatego im się wyrwałem bo akurat szybko zjeżdżałem z góry. A to już na szczycie góry Machu Picchu - w dole rozlewa się wielkie morze mleka.
< droga w dół - chyba trudniejsza niż wchodzenie bo kamienie śliskie >
 A tak w ogóle to bardzo lubię pieski. Pogoda lekko zaczęła się poprawiać i pojawiły się szersze perspektywy. Machu Picchu leży w dość niedostępnym miejscu choć zbadano że kiedyś osiem różnych dróg biegło do miasta. Obecnie drogi dla pojazdów kołowych w zasadzie nie ma - choć na upartego to w pobliże ( z drugiej strony góry niż leży współczesne Machu Picchu Pueblo) można by dojechać ale to duży hardcore. Można dojść szlakiem trekkingowym - starą inkaską drogą ale tam limitowana ilość pozwoleń i na wiele dni do przodu wykupionych (pozwolenia imienne i nawet jak ktoś nie wejdzie na szlak w wyznaczonym terminie to nie ma możliwości go zastąpić) Choć ta opcja najbardziej mi odpowiadała to nie byłem w stanie na kilkadziesiąt dni w przód przewidzieć kiedy dotrę rowerem do miejsca gdzie zaczyna się ten pieszy szlak.
Drugą możliwością jest podróż pociągiem z Cusco a właściwie z Poroy - miejscowości oddalonej od Cusco o kilkanaście km do Machu Picchu Pueblo. Ja właśnie tą opcję wybrałem pozostawiając rower i część ekwipunku w Poroy u sympatycznego właściciela restauracji ( w miejscowości tej nie ma miejsc noclegowych). Jak już dotarłem na miejsce to jeszcze przeszedłem 2 km w dół doliny na camping. Z samego współczesnego miasta do inkaskich pozostałości jeżdżą autobusy które po przekroczeniu rzeki wspinają się bardzo krętą drogą, którą parę razy krosowałem maszerując w nocy. Po zejściu z góry włóczę się po mieście starając sobie wyobrazić jak wyglądało tu życie przed 500 laty. Mieszkali tu i rzemieślnicy, i hodowcy lam (były wydzielone miejsca na pastwiska), jak i rolnicy (uprawiali zboża, ziemniaki, cocę).
Dla współczesnych Peruwiańczyków miejsce to to nie tylko największa atrakcja turystyczna kraju. Miejsce to znaczy dla nich dużo więcej - pierwszy indiański prezydent Peru - wybrany w 2001r - Alejandro Toledo - właśnie tutaj inaugurował swoją kadencję.

najbliższe galerie:

 
Machu Picchu
1pix użytkownik sircamill odległość 1 km 1pix
   PERU - MACHU PICCHU
1pix użytkownik harmony odległość 1 km 1pix
Peru (01) Machu Picchu
1pix użytkownik raul odległość 2 km 1pix
Peru- droga do Machu Picchu (galeria zniszczenia)
1pix użytkownik pipol odległość 2 km 1pix
Peru cz.  XVII - Machu Picchu.
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix
Machu Picchu
1pix użytkownik martinet odległość 2 km 1pix

komentarze do galerii (17):

 
lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2772) dodano 10.06.2018 18:14

Gratulacje, należało się😊.

artcze użytkownik artcze(wpisów:211) dodano 01.06.2018 03:59

Paweller- nie używali żadnej zaprawy, sprawdziłem organoleptycznie - kamień na kamień, jak jakaś większa przestrzeń to mały dopasowany kamień, oni niby koła nie znali i pewnie na plecach te głazy dźwigali b tam stromo jest ( no chyba że Ktoś im pomagał bo i tak mogło być - różne cuda w tej Ameryce już widziałem) pozdr

artcze użytkownik artcze(wpisów:211) dodano 01.06.2018 03:53

satan - kuternoga wszedł na 3 tys też mi się to podoba ... pozdr.

artcze użytkownik artcze(wpisów:211) dodano 01.06.2018 03:51

Olazim, Wo - miło, że się podoba mimo braku Słońca .,.. pozdrawiam serdecznie.

artcze użytkownik artcze(wpisów:211) dodano 01.06.2018 03:49

pipol - no jest ... byłeś to wiesz ... pozdr

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7218) dodano 31.05.2018 20:32

Te kamienie chłopaki przed 500 lat poukładali idealnie ..., teraz lepiej by chyba nikt tego nie zrobił:)
Miejscówka robi wrażenie ..., pozdrawiam:)

satan użytkownik satan(wpisów:3075) dodano 31.05.2018 20:00

Gratulacje!

wo użytkownik wo(wpisów:220) dodano 31.05.2018 17:59

niesamowicie... podziwiam i pozdrawiam. zazdroszczę też, ale pozytywnie:)

olazim użytkownik olazim(wpisów:2229) dodano 30.05.2018 16:23

Pięknie przedstawione /nawet pogoda nie przeszkodziła/czuje się dziwną atmosferę tego miejsca -pozdrawiam.

pipol użytkownik pipol(wpisów:8847) dodano 30.05.2018 14:41

jest to magiczne miejsce :)

artcze użytkownik artcze(wpisów:211) dodano 30.05.2018 13:20

Maniana,Kabaczek- materiału z Machu Picchu tyle, że starczyłoby na stworzenie kilku galerii w różnych ujęciach (co zresztą w przyszłości zamierzam uczynić) - tu takie spojrzenie z góry, z chmur. Serdeczne pozdrowienia z Atico (Pacyfik, Peru).

artcze użytkownik artcze(wpisów:211) dodano 30.05.2018 13:17

Achernar - przebywałem w tamtym rejonie przez 3 dni więc nasyciłem swoje oczy widokami tych niesamowitych gór otaczających Machu Picchu. Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:211) dodano 30.05.2018 13:15

Lucy - miejsce wyjątkowe, warte odwiedzenia. Zresztą jak całe Peru. Serdeczne pozdrowienia

maniana użytkownik maniana(wpisów:244) dodano 30.05.2018 12:26

Bardzo interesująco opisujesz swoje wyprawy, śledzę regularnie i czekam na następne.
Pozdrawiam

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:874) dodano 30.05.2018 12:07

Podziwiam i gratuluję. Czekam na kolejne odsłony Twojej wyprawy i życzę bezpiecznego powrotu.
Pozdrawiam.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5012) dodano 30.05.2018 10:30

Szkoda, że pogoda nie do końca dopisała, ale z pewnością i tak było warto tu przybyć. Pozdrawiam. :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2772) dodano 30.05.2018 09:26

Niestety na pogodę wpływu nie mamy ale i tak Twoja wyprawa zasługuje na uwagę i kapitalnie, że tam dotarłeś.Stanąć i zobaczyć na własne oczy,przeżyć te emocje i uruchomić wyobraźnię!Moje marzenie, może się jeszcze uda?
Podobnie mieliśmy w Wielkim Kanionie i trzeba było czekać, bo z powodu deszczu na skwayk nie wpuszczali.Ale się udało wejść mimo niepogody.
Też lubię psy a taki znajomy kiedyś wbił mi kła w palec u nogi i ponad 10 km prowadziłam rower,bo nie dałam rady jechać.
Najważniejsze,że mimo licznych przygód jesteś z nami😀.Serdecznie pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!