m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
La Isla Bonita, czyli piękna wyspa - tak mówią o LA PALMIE Kanaryjczycy. Ale podobnie mówią też o Maderze jej mieszkańcy, zakochani w pięknie swojej wyspy są mieszkańcy Sâo Miguel, również Francuzi określają mianem pięknej wyspy śródziemnomorską Korsykę. I wiecie co? Wszyscy oni mają rację...;) Jednak na LA PALMIE dotąd nie byliśmy i gdy zaproponowałem wyjazd na tę stosunkowo mało znaną wyspę w archipelagu Wysp Kanaryjskich by to sprawdzić na miejscu, Pani Królowa błyskawicznie spakowała swój ulubiony plecaczek, ja również zabrałem swoje niezbędne zabawki i ruszyliśmy w drogę...;) Nie jest łatwo dotrzeć na LA PALMĘ. Nawet z Berlina czy Londynu, skąd najczęściej latamy na dalsze trasy, nie ma lotów bezpośrednich. A jeśli są, to tylko okresowo. W maju takich lotów w ogóle nie było. I choć SANTA CRUZ de LA PALMA posiada lotnisko międzynarodowe, najczęściej hula po nim wiatr i tylko od czasu do czasu lądują tu małe samolociki latające między wyspami archipelagu... Postanowiliśmy więc polecieć na TENERYFĘ i stamtąd próbować dostać się na LA PALMĘ albo którąś z lokalnych linii lotniczych lub jeszcze lepiej promem. A co i jak będzie? Nie przejmowaliśmy się tym zbytnio, pozostawiając za sobą naszą, piękną i zieloną majem część Europy...:) Nie zwarzył naszych dobrych i optymistycznych nastrojów śnieg leżący w Górach Kantabryjskich, choć to przecież już ciepła i słoneczna Hiszpania jest. Zresztą wkrótce i tak wlecieliśmy nad ocean, o czym dowiedzieliśmy się jedynie z zapowiedzi pilota, bo i tak pokryty był grubą warstwą chmur...;) Lot z Berlina na TENERYFĘ trwa prawie 5 godzin. I gdy zaczął być już odrobinę nudny i nużący, chmury nagle gdzieś rozpierzchły się i pod skrzydłami naszego B-737 pokazał się wielki wulkan. Był to EL TEIDE, najwyższy szczyt Hiszpanii i najwyższa góra na jakiejkolwiek atlantyckiej wyspie. Podchodziliśmy do lądowania na lotnisku TENERIFE SUR...
Taksówką dojechaliśmy z lotniska w pobliże przystani promowej w odległym o kilkanaście kilometrów LOS CHRISTIANOS. Tu, niemal przy samej promenadzie nadmorskiej i tuż obok przystani, wynajęliśmy na jedną noc skromny apartament w tanim hostelu. Jeszcze tego samego wieczoru przećwiczyliśmy drogę z hostelu do terminalu promowego... Mieszkając tuż obok, następnego dnia pieszo udaliśmy się do przystani. Stałą komunikację promową między wyspami utrzymują dwie linie żeglugowe: FRED OLSEN i NAVIERA ARMAS, każda z nich ma kilka rejsów dziennie o różnych godzinach i promy nigdy nie są przepełnione, a bilety można wykupić bezpośrednio przed rejsem w kasie lub rezerwować wcześniej przez internet... Ruszyliśmy. I bardzo szybko spotkała nas pierwsza niespodzianka: nasz FRED OLSEN EXPRESS w drodze do SANTA CRUZ de LA PALMA zawijał po drodze do SAN SEBASTIÁN de LA GOMERA. Tu kilkanaście osób zeszło z pokładu, na nabrzeże zjechało kilka samochodów. Może kilka osób weszło by popłynąć dalej... Ale kapitan miał do pogadania z kimś z portu w SAN SEBASTIÁN i nie były to dwa zdania, więc kto bardzo chciał mógł też zejść na ląd i dotknąć stopami LA GOMERY i ewentualnie zrobić kilka zdjęć okolic portu. Chciałem. Po około pół godzinie, gdy kapitan już nagadał się, a załoga pozbierała tych co na lądzie, popłynęliśmy niespiesznie dalej... Niespiesznie, bo w okolicy LA PALMY szalała wichura i zaczęło tak mocno kołysać, że załoga sama i przez nikogo nieproszona roznosiła i rozdawała potrzebującym woreczki... antyrzygowinowe? - tak bym to ujął. A potrzebujących było wielu: nigdy dotąd nie widziałem tylu ludzi rzygających równocześnie i w tym samym miejscu. Po około trzech godzinach dopłynęliśmy do SANTA CRUZ de LA PALMA... SANTA CRUZ zaskoczyło mnie i było to zaskoczenie pozytywne: miasto nieduże, spokojne, pięknie rozlokowane wzdłuż wybrzeża i na okolicznych stokach. W przeszłości jeden z najważniejszych hiszpańskich portów mających koncesję na handel z niemal w całości hiszpańską Ameryką Południową i Środkową. Świadkami tych czasów są dziś stara katedra i kamienice okolic portu...
Pobrawszy nasze bagaże, spokojnie i bez pośpiechu, pieszo, ruszyliśmy przybrzeżną promenadą w stronę naszego aparthotelu. Znajdował się on zaledwie około kilometra, może nieco więcej od portu, przy samym oceanie, nie było więc sensu zawracać głowy taksówkarzowi, o żadnej innej komunikacji nie wspominając... Wybór był trafny: po drodze była okazja przyjrzeć się słynnym, drewnianym, kanaryjskim balkonom zdobiącym stare kamienice, a nawet zboczyć na wyłączoną z ruchu samochodowego reprezentacyjną CALLE O'DALY biegnącą równolegle do nadmorskiej promenady. Ale nie trwało to długo i wkrótce zameldowaliśmy się w naszym hotelu. Następnego dnia zaczęliśmy zwiedzanie wyspy. Plany mieliśmy raczej ambitne, jednak zaczęliśmy skromnie i nie męcząco: po pobraniu wynajętego samochodu ruszyliśmy na południowy kraniec wyspy, do FUENCALIENTE, w okolice latarni morskiej i tamtejszych salin. Ale latarnia z małym muzeum wewnątrz była nieczynna na czas remontu, a wciąż czynne saliny raczej średnio nas interesowały... Chociaż przepraszam mocno i bardzo, mów za siebie, duże pardon: Pani Królowa protestuje, że nie wyjedzie z LA PALMY, a z FUENCALIENTE to już na 1000%, dopóki nie kupi sobie w przy salinowym sklepiku flakonika ze słynną solą z SALINAS de FUENCALIENTE. A jak już, to może i coś jeszcze. Wielkie sorry, nie miałem pojęcia, że to takie ważne...;) Mnie interesowało co innego: ślady młodego wulkanizmu, najmłodszej w dziejach Hiszpanii erupcji wulkanicznej, która miała tu miejsce zaledwie w 1973 roku. Wówczas ziemia płonęła tu, a pobliskie wulkany SAN ANTONIO i TENAGUIA pluły ogniem i lawą, wyrzucając z siebie bomby wulkaniczne i tysiące ton popiołów... Obecnie, na zdawałoby się zupełnie jałowe i bezużyteczne pola lawy i popiołu dynamicznie wkracza roślinność pionierska, tworząc niesamowity krajobraz i przygotowując podłoże pod kolejne formacje roślinne...
Na części tych terenów w popiele wulkanicznym miejscowi rolnicy, wzorem swoich kolegów z innej kanaryjskiej wyspy, LANZAROTE, uprawiają winorośl i produkują wino o charakterystycznym zapachu i smaku - MALVASIA... Tereny, które mniej ucierpiały podczas kataklizmu porastają resztki lasów z sosną kanaryjską, bądź pomału wkracza jego nowe pokolenie... Sosna kanaryjska całkiem nieźle radzi sobie wewnątrz niemal wciąż ciepłego krateru, jednego z wielu, jakie powstały tu podczas erupcji z 1973 roku i aktywności wcześniejszych... Księżycowy krajobraz okolic wulkanów SAN ANTONIO i TENAGUIA. Trudno uwierzyć, że to właśnie tu, całkiem niedawno, w wyniku wybuchu wulkanów wyspa powiększyła się i Hiszpanii przybył nowy ląd o powierzchni kilkunastu kilometrów kwadratowych... Po całodniowym włóczeniu się po polach lawy, wygasłych kraterach i wśród parujących salin, wróciliśmy do SANTA CRUZ... Następnego dnia, nie czekając aż rozejdą się poranne chmury, którymi na Wyspach Kanaryjskich w ogóle nie należy przejmować się, ruszyliśmy w kolejną, tym razem już znacznie ambitniejszą trasę...
Pojechaliśmy wzdłuż północno zachodniego wybrzeża wyspy... Jest ono dzikie, strome i niedostępne, a niemal pionowe klify sięgają tu nawet kilkuset metrów. Niekiedy, gdzieś nisko pod skałami, trafiają się niewielkie łachy czarnego, wulkanicznego piachu. To tutejsze czarne plaże. Wyglądają może mało zachęcająco, ale woda jest tu podobno ciepła nawet w styczniu. Podobno - bo jakoś nie czułem ciśnienia by sprawdzić to osobiście... Zresztą i tak był już maj i po co mi ta wiedza...;) Skierowaliśmy się ku centrum wyspy. Dobra droga wiła się w górę niezliczonymi serpentynami wśród skał porośniętych pięknym, ciepłym i pachnącym lasem z dominującą sosną kanaryjską... Na wysokości około 1800 - 1900 metrów nad poziomem morza las ustąpił miejsca skąpym zaroślom i niemal nagim skałom... Temperatura gwałtownie spadła, zrobiło się rześko, niezwykle czyste powietrze aż szczypało w nosie...
I nagle naszym oczom ukazał się iście kosmiczny widok: na skalnych zboczach piętrzyły się kopuły i inne urządzenia jednego z najważniejszych obserwatoriów astronomicznych na północnej półkuli naszego globu, OBSERVATORIO del ROQUE de LOS MUCHACHOS... Kilkaset metrów niżej kłębił się ocean chmur szczelnie okrywający wyspę i prawdziwy ocean... To właśnie ta wysokość i niemal zawsze niżej zalegające chmury pełniące rolę filtra zanieczyszczeń stałych i obcego światła sprawiły, że zlokalizowano tu zespół obserwatoriów, jeden z najlepiej wyposażonych i obok obserwatorium na HAWAJACH najważniejszy na świecie... Nieco wyżej, na wysokości 2426 metrów ponad poziomem morza, szczerzyła skalne zęby krawędź potężnego wulkanu - CALDERA de TABURIENTE... Byliśmy w najwyższym punkcie wyspy, przy ROQUE de LOS MUCHACHOS... Do wnętrza krateru usiłowały przedrzeć się pojedyncze kłęby białych chmur...
Słabe podmuchy powietrza jakby onieśmielone majestatem krateru, niemal ustały... Dookoła panowała niezwykła cisza... Niesamowitości miejscu dodawały krążące w powietrzu czarne kruki... Po cichu, wiosna pokazywała co potrafi... A w maju potrafi ona wiele... Tylko poniżej, poza kraterem, zalegał ocean białych chmur...
Jednak każda bajka ma swój koniec. Przygoda z ROQUE de LOS MUCHACHOS także. Zjechaliśmy więc nieco niżej, w stronę GARAFIA. Około 2 kilometry od ostatniej kopuły obserwatorium, po prawej stronie drogi, znajduje się niezwykle ciekawa powierzchnia doświadczalna na której odtwarza się zagrożoną wyginięciem endemiczną florę LA PALMY... Głównym obiektem troski i starań naukowców jest przepiękna roślina, nie występująca nigdzie więcej na świecie, wężymord różowy - Echium wildpretii ssp. trichosiphnom. Roślina ma się dobrze, rozmnaża się i wykazuje silną ekspansję także na tereny przyległe, co dobrze wróży odtwarzanej populacji na przyszłość. Nie był to jednak tego dnia koniec naszego programu: zjeżdżając ku wybrzeżu skierowaliśmy się ku pięknie położonej miejscowości SAN ANDRÉS. Niedaleko znajduje się rezerwat lasów wawrzynowych - LOS TILOS. Ale znając lasy wawrzynowe MADERY i SÂO MIGUEL , ten nie mógł mi zaimponować. Jest tam też  jednak całkiem okazały i wart zobaczenia wodospad... Wody potoku tworzącego wodospad są tak wartkie i obfite, że zostały częściowo ujęte w lewadę, podobną do tych, które pokrywają niemal całą MADERĘ. Ale nic nie ujmując miejscu w którym jesteśmy, kto naprawdę chce poznać urok lewad i cicho szemrzącej w nich wody, niech jednak stara się zobaczyć je właśnie tam, na MADERZE...;) Zjechaliśmy więc w dół, ku wybrzeżu. I wtedy Pani Królowa bardzo aktywna tego dnia, postanowiła zażyć orzeźwiającej kąpieli. Najlepiej oceanicznej. A jeszcze lepiej w naturalnym basenie, które podobnie jak na MADERZE, na LA PALMIE też występują i są w celach kąpielowych wykorzystywane... Trochę trudu i czasu kosztowało mnie odwiedzenie Pani Królowej od tego pomysłu i wyjaśnienie, że TEN basen, wprawdzie bardzo malowniczy, jest aż zbyt naturalny. I że zejście do niego po równie naturalnej skale może być raczej trudne. Zwłaszcza w klapkach...;)
Dopiero obietnica, że zaraz i na tentychmiast znajdę w pobliżu jakiś inny basen trochę mniej naturalny i że obok będzie jakaś kawa, sprawiła, że Pani Królowa chwilowo ustąpiła. Taki basen z kawą obok znaleźliśmy więc na północno zachodnim krańcu wyspy, w LA FAJANA. Trochę kawałek, ale opłaciło się: obok prawie całkiem naturalnego basenu z prawie ciepłą wodą - zimne piwo też było. Dobre!...;) Czy może zatem kogoś dziwić, że Pani Królowa z dzisiejszej wyprawy była zadowolona? Ja zresztą też...;)

najbliższe galerie:

 
LA PALMA   -   CASCADA DE LOS COLORES
1pix użytkownik przemyslaw odległość 3 km 1pix
Wyspy Kanaryjskie La Palma,  Roque de los Muchachos
1pix użytkownik sona_dora odległość 5 km 1pix
La Palma
1pix użytkownik zuzka82 odległość 6 km 1pix
Wyspy Kanaryjskie,  La Palma,  Ponad chmurami
1pix użytkownik sona_dora odległość 7 km 1pix
Wyspy Kanaryjskie La Palma,  Santa Cruz de La Palma
1pix użytkownik sona_dora odległość 14 km 1pix
Ostatni raj... na ziemi
1pix użytkownik skuza odległość 14 km 1pix

komentarze do galerii (24):

 
przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 20.07.2018 15:36

Woja
i 50!...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 20.07.2018 15:36

Piernicyna,
odważna wyprawa była dwa dni później do Cascada de los Colores wewnątrz wulkanu - przygotowuję...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 20.07.2018 15:34

Patryk,
poprawiłem...;)

woja użytkownik woja(wpisów:551) dodano 19.07.2018 22:52

Świetna relacja, jak zawsze u Ciebie,
Ależ słodziaki uchwyciłeś na fotce 2:-)))
Pozdrowienia

piernicyna użytkownik piernicyna(wpisów:122) dodano 10.07.2018 19:48

- odważna wyprawa - świetna przygoda - ciekawa opowieść - kapitalna kompozycja - b.dobre zdjęcia -
Gratuluję i Serdecznie pozdrawiam

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4787) dodano 10.07.2018 11:09

Tak, 737

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 08.07.2018 22:59

No, słodziarze...;)
A z tym B w siódemki, to pewnie pomyliłem i to jest B737-800?

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4787) dodano 08.07.2018 21:57

Słodka ta para :) Fajnie tu, ale tak się zastanawiam od kiedy w Ryanair latają B-747

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6686) dodano 03.07.2018 22:09

No całkiem ładna ta wyspa:) Widoczki z chmurami i wiosennymi kwiatami piękne:) A wężymord w moimi ulubionym kolorze przepiękny:) Nigdy nie widziałam i nie słyszałam o takiej roślinie, a tu proszę człowiek całe życie się uczy;) Galeria jak zwykle bardzo fajna i ciekawa:) pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 03.07.2018 10:49

;)
Dzięki, wzajemnie!...;)

wo użytkownik wo(wpisów:253) dodano 03.07.2018 10:09

pięknie tu. pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 30.06.2018 20:56

Andrzej,
specjalnie dla Ciebie wplotę w którąś galerię zdjęcie z gambas al ajillo...;)

ak użytkownik ak(wpisów:6100) dodano 30.06.2018 20:26

a dlaczego nie ma zdjęcia porcji "calamares a la romana? !? :))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 29.06.2018 23:08

Lucy,
w realu bardzo polecam! I pamiętaj, że z Londynu można załapać się na lot bezpośredni - Z Gatwick!
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 29.06.2018 23:05

Mayanna,
dziękuję za odwiedziny i komentarz, pozdrawiam!

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2828) dodano 29.06.2018 17:37

Jak zwykle interesująco i pięknie.Wrócę tu jeszcze, może kiedyś i w realu? Pozdrawiam serdecznie.

mayanna9 użytkownik mayanna9(wpisów:48) dodano 29.06.2018 17:02

Pięknie pokazane i ciekawie opowiedziane! Pozdrawiam!

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1845) dodano 29.06.2018 10:13

Dziękuję Przemku...wrócę na Maderę i zapoznam się z tym wężymordą.....
pozdrawiam również dzieciaczki.....

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 29.06.2018 09:04

Ta roślina - wężymord różowy, to lokalny endemit. Na sąsiedniej Teneryfie też występuje endemiczny wężymord, ale w wersji purpurowej. Jeszcze go pokażę. Natomiast już kiedyś pokazywałem endemicznego wężymorda z Madery - ten jest z kolei intensywnie ciemnoniebieski. Niesamowite rośliny!
A te dzieciaczki... to my...;)
Pozdrawiamy!...;)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1845) dodano 29.06.2018 07:36

Przemku super wyprawa...ja tez bym była zdowolona! przepiękna ta roślina na 44 i taka niesamowita....piękne widoki okraszone kwiatami a dzieciaszki na 2 i 50 urocze...równiez ciekawie opisałeś działalność wulkaniczną na wyspie....
pozdrawiam serdecznie)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 28.06.2018 21:48

;)
Również...;)

barbara_31 użytkownik barbara_31(wpisów:799) dodano 28.06.2018 21:34

Pięknie...
Pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6031) dodano 28.06.2018 19:08

Dzięki...;)
No, podobieństwa są, ale też różnice zasadnicze. La Palma, mimo, że zielona, to jednak sucha. Na Maderze woda aż kapie, Madera jest też bardziej kwiecista. Ale takich lasów sosny kanaryjskiej jak na La Palmie, to nie ma chyba nigdzie. Te na Teneryfie, to namiastka. PK La Palmą zachwycona, ja... trochę w rozkroku...;)
Pozdrawiam serdecznie!

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5162) dodano 28.06.2018 18:51

Fajna relacja, ale u Ciebie świetny tekst i zdjęcia to norma. Nie byłem wprawdzie na Kanarach, ale zaprezentowane oblicze La Palmy bardzo przypomina Maderę... Pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!