m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Dziś dojazd z Poznania do Ustrzyk Górnych nie jest już problemem jak w latach 70-tych ubiegłego stulecia, czy nawet jeszcze długo później. Jazda samochodem zależnie od wybranej trasy i ilości przystanków trwa nie dłużej niż 8, co najwyżej 10 godzin... Zdawałoby się więc, że nie będzie większego kłopotu, by zrealizować moje od kilku lat wielkie marzenie, by zieloną wiosną pójść jeszcze raz na HALICZ i tam, między TARNICĄ, a KRZEMIENIEM i KOPĄ BUKOWSKĄ  jeszcze raz zobaczyć jeden z tych obrazów, które na zawsze pozostały w mojej pamięci... Przejść tą samą zieloną ścieżką co kiedyś przed laty, ścieżką, która stała się początkiem dalszej długiej drogi życia, ścieżką która przywołuje tak wiele coraz bardziej ulotnych wspomnień... Ale powiedzmy też uczciwie, ścieżką i trasą która trochę daje w przysłowiową kość, zwłaszcza, gdy kości te już przeszły wiele innych szlaków...;) Pewnie dlatego też od kilku już lat ilekroć pojawiał się temat wyjazdu w BIESZCZADY, potencjalni współtowarzysze jakoś dziwnie milkli i temat szybko upadał... I przypominał mi się refren piosenki Danuty Rinn, kompozycji Włodzimierza Korcza do słów Jana Pietrzaka: gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy, orły, sokoły, herosy? Gdzie te chłopy?? A potem jeszcze, by zachować parytety jakoś tak: i gdzie te dziewczyny jak łanie?...;)
Gdzie? No gdzie??! I jak echo: nie ma, nie ma, nie ma... Dlatego bardzo ucieszyłem się, gdy pewnego popołudnia zadzwonił do mnie inny dawny Przyjaciel, Pan Dziekan Jerzy T. i w krótkich dziekańskich słowach oznajmił: to wiesz Przemo co? To ja z Tobą na ten HALICZ chętnie się przejdę... Zaniemówiłem. A Pan Dziekan Jerzy T. kontynuował: powiedz tylko kiedy chcesz, bo ja w zasadzie jestem spakowany i jeśli nie masz nic pilnego to możemy ruszyć nawet jutro... Zaniemówiłem jeszcze bardziej. Do tego stopnia, że Pan Dziekan Jerzy T. zaczął z drugiej strony denerwować się czy ja po swojej stronie jeszcze jestem... Tak, jestem - wykrztusiłem w końcu. A ze spraw pilnych, to nigdy nie ma sprawy tak pilnej by nie mogła sobie trochę poczekać - już pewniejszym głosem dodałem dla uwiarygodnienia mojej obecności swoją dewizę życiową...;) No i nazajutrz pojechaliśmy, a wczesnym popołudniem byliśmy już w okolicach Wetliny gdzie mimo długiego weekendu udało mi się znaleźć wygodny apartament ze wszystkim, co może być potrzebne dwom Starszym Panom podczas męskiego wyjazdu...;)
Rozumiecie więc, że Pani Królowa która nie lubi być aż tak zaskakiwana, poprzestała na udzieleniu swego przyzwolenia po zapewnieniu, że na pewno i naprawdę będziemy zachowywać się bardzo rozsądnie i absolutnie odpowiedzialnie...;) I tak też się stało. Zaraz pierwszego dnia zafundowaliśmy sobie dla rozgrzewki wypad na SMEREK i POŁONINĘ WETLIŃSKĄ, a że nie jesteśmy dziećmi, to od strony Kalnicy - kto zna Bieszczady, ten wie o co chodzi i jak tam jest. To nic, że podczas schodzenia zmyła nas ze szlaku burza i w plecaku zamókł mi aparat... Następnego dnia przy szybkim śniadaniu Pan Dziekan Jerzy T. oznajmił, że skoro mój aparat padł, to przekazuje mi swojego Panasonica i bezzwłocznie ruszamy do Wołosatego, by nie tracąc czasu z tej strony podejść na TARNICĘ, a potem pójść dalej w stronę HALICZA... A potem? A potem, to się zobaczy co będzie potem, zwłaszcza że dojście do HALICZA chwilę potrwa i będzie dostatecznie dużo czasu, by pomyśleć co ma być potem...;) Plan był niewątpliwie ambitny i ci co znają BIESZCZADY, znowu wiedzą o co chodzi...;) A prawda jest taka, że ze wszystkich możliwych szlaków w stronę TARNICY, podejście z Wołosatego jest wprawdzie najkrótsze, ale też i najbardziej strome...;)
Poszliśmy. Pan Dziekan Jerzy T. wykazywał niezwykłą wyrozumiałość i cierpliwość, zatrzymując się możliwie często, by dać mi szansę nadążenia za nim...;) W końcu wyczłapałem się jakoś ponad górną granicę lasu i gdy klnąc w duchu miałem już dość i obiecywałem sobie że już nigdy więcej, zobaczyłem na PRZEŁĘCZY GOPROWSKIEJ czekającego na mnie Pana Dziekana, który oznajmił: chciałeś na HALICZ, to nie ma lekko i idziemy dalej - zobacz, HALICZ już widać... Tak widzę, wysapałem z trudem łapiąc oddech. Ale nie zdążyłem nic więcej dodać, bo Pan Dziekan nie czekając ruszył dziarsko dalej i zniknął za najbliższym zakrętem szlaku... Może i dobrze, pomyślałem, bo teraz pójdę swoim tempem i spokojnie poszukam naszych pełników sprzed lat, a jak Pan Dziekan będzie wracał z HALICZA, to wrócę razem z nim: w końcu wystarczą mi pełniki, a HALICZ i tak już widzę... Doszedłem bowiem właśnie do miejsca z którego powinny być już widoczne, a drapiąc się mozolnie na przełęcz, jeszcze mozolniej obliczyłem, że odkąd widziałem je kwitnące, mijają właśnie dokładnie 43 lata i jeden dzień...;) A wówczas, dnia 3 czerwca 1975 roku, wyglądało to tak: taki widok ukazał się naszym oczom i taki widok pozostał do dziś w mojej pamięci...
3 czerwca 1975. Na lekko mokrawych zboczach KOPY BUKOWSKIEJ i KRZEMIENIA, od strony TARNICY, rozciągały się kwitnące i wonne łany złocisto żółtych pełników... Ale tym razem żadnych złocisto żółtych i pachnących łanów pod KOPĄ BUKOWSKĄ ani nigdzie w okolicy nie zobaczyłem. Pełników nie było. Przekwitły - pomyślałem... A przecież było to z całą pewnością tutaj, na tych zboczach... - chociaż? Wprawdzie to nie pełniki, ale coś tam jednak kwitnie?... Podszedłem bliżej. Okazało się, że stanowiska zajęte wcześniej przez pełniki opanowała inna roślina, dość powszechnie występująca na górskich halach i połoninach - ciemiężyca... Ciemiężyca biała. Jest znacznie wyższa od delikatnych pełników, nawet w fazie szeroko rozrastającej się rozety liściowej i gdy raz wejdzie na jakiś teren, z biegiem lat opanuje go całkowicie wypierając gatunki słabsze takie jak właśnie pełnik, choć one wciąż tam jeszcze są... Widoczne na kilku zdjęciach biało żółtawe plamy - tu pod wilgotnymi stokami i na zboczach KOPY BUKOWSKIEJ, to właśnie łany ciemiężycy, która w wyniku naturalnej sukcesji skutecznie wypiera bądź już wyparła wcześniej masowo występujące tu pełniki...
Żegnajcie więc złocisto żółte pełniki. I choć wciąż tam jeszcze jesteście, bo znalazłem nawet kilka kwitnących egzemplarzy, to widok taki jak na skanach zdjęć z 1975 roku - to już historia... Poszedłem więc coraz bardziej zwężającą się ścieżką dalej, w stronę już bardzo dobrze widocznego i zdawałoby się bliskiego HALICZA... Wokół nie było już nikogo. Tylko zielony bezkres bieszczadzkich połonin... i JA...;) Zupełnie jak kiedyś przed laty, gdy można było wędrować bieszczadzkimi szlakami przez kilka dni i nie spotkać nikogo. Bieszczady i JA...;) Bieszczady i JA...;) Przede mną już niedaleko, był upragniony HALICZ. Był początek czerwca, a ja byłem w najbardziej zielonym w tym czasie zakątku Polski. Dookoła rozciągała się rozległa i cicha zielona pustka...
Tylko niekiedy gdzieś spod błękitnego nieba słychać było sporadyczne krakanie kruków... Nie docierają tu autokarowe wycieczki w Bieszczady z rad i komisji zakładowych ani żadne inne grupy tzw.zorganizowane... Większość turystów indywidualnych pozostaje na ogół na niemiłosiernie rozdeptanej PRZEŁĘCZY GOPROWSKIEJ i TARNICY, ewentualnie na KRZEMIENIU i stamtąd wracają do Ustrzyk Górnych przez SZEROKI WIERCH lub przez BUKOWE BERDO... Dalej idą już tylko najbardziej wytrwali, zapaleńcy, skłonni nawet nocować w górach jeśli zajdzie taka potrzeba... Bo gdy już pokona się raczej strome podejście do górnej granicy lasu, dalej szlak nie jest trudny i jest on jak narkotyk: im dalej się idzie, tym bardziej chce się zajść dalej i jeszcze dalej. Ale i tak trzeba iść tu kilka godzin... No i trzeba pamiętać o powrocie...
A przecież można iść jeszcze dalej, na ROZSYPANIEC, do PRZEŁĘCZY BUKOWSKIEJ, do źródeł SANU... Tam już nie ma nikogo, tylko zieleń, błękit nieba i cisza przerywana krakaniem kruków. Nie ma drugiego takiego miejsca w Polsce...:) Tymczasem coś mnie zaniepokoiło i nagle zdałem sobie sprawę, że owszem, fajnie, że jestem w BIESZCZADACH zupełnie sam, ale chyba o czymś lub o kimś zapomniałem: nigdzie w zasięgu wzroku nie było Pana Dziekana Jerzego T...;) Jednak nie było powodów do obaw. Pan Dziekan spokojnie siedział sobie na skałkach pod HALICZEM i w ciszy kontemplował zielono błękitne okoliczności przyrody... Usiadłem obok i ja. W ciszy popiliśmy trochę wody, zjedliśmy przygotowane rano kanapki. Słuchaliśmy krakania kruków i odgłosów burzy przetaczającej się przez góry po stronie ukraińskiej... Słońce chyliło się już ku zachodowi, robiło się późno, a my wciąż siedzieliśmy i w ciszy chłonęliśmy wszystkimi zmysłami zieloną pustkę. Tylko BIESZCZADY i MY...
Aż Pan Dziekan Jerzy T. spojrzał na mnie i odezwał się: Przemo, jeśli myślisz to co ja, to ja to powiem głośno... Nie mów, przerwałem. Myślę dokładnie to samo i sam to powiem: nie wracamy tą samą drogą. Idziemy dalej na ROZSYPANIEC i na PRZEŁĘCZ BUKOWSKĄ. I chrzanić co będzie potem: jesteśmy w BIESZCZADACH i nie wiem jak Ciebie, ale mnie co będzie potem zupełnie i wcale, nic a nic nie obchodzi...;)

najbliższe galerie:

 
Polska - Bieszczady - Halicz cz.2
1pix użytkownik wasaga odległość 0 km 1pix
Bieszczady Halicz
1pix użytkownik kabaczek odległość 0 km 1pix
Moja ulubiona trasa w Bieszczadach
1pix użytkownik sniezka odległość 0 km 1pix
Podkarpacki szwendacz - Halicz w zieleni
1pix użytkownik sniezka odległość 0 km 1pix
Bieszczady,  luty 2014r - cz. I
1pix użytkownik satan odległość 1 km 1pix
Bieszczadzkie impresje z samochodu i nie tylko
1pix użytkownik jurasek odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (52):

 
przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 16.08.2018 23:49

Wiem. I miejsca, w których naturalnie rosną pełniki też w Wlkp są. Nawet bardzo blisko Poznania.
Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam!

barsolis użytkownik barsolis(wpisów:369) dodano 16.08.2018 23:13

piekne krajobrazy , ktore tez masz u siebie w Wlkp

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3033) dodano 04.08.2018 00:52

Jesień zaliczyłam kilka razy....potwierdzam ...pięknie wtedy jest....

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 03.08.2018 23:14

Irenko,
na Bieszczady każda pora roku jest odpowiednia. Choć wiosna jest rzeczywiście całkowicie odmienna od pozostałych, a zieleń jest tak intensywna, że aż "krew z oczu leci"...;)
Serdecznie pozdrawiam!

PS: i polecam też późną jesień, tuz zanim opadną złote liście...;)

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3033) dodano 03.08.2018 20:47

Byłam tam kilka razy....ale chyba w nieodpowiedniej porze roku....szkoda...pozdrawiam serdecznie...

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3033) dodano 03.08.2018 20:45

Pięknie...nie myślałam, że może być, aż tak zielono....

wo użytkownik wo(wpisów:259) dodano 29.07.2018 06:25

Bieszczady jak zawsze piękne - na Twoich zdjęciach szczególnie.. pozdrawiam

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2837) dodano 23.07.2018 21:34

Fakt,tylko ciut bliżej aniżeli z domu ale😉napisałam.Z pewnością poradzisz sobie i dokonasz dobrego wyboru.Zaprawiony jesteś w podróżowaniu 😀.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 23.07.2018 21:08

Rzut beretem to nie bardzo: 550km i 8h jazdy, ale taka opcja jest na stole...;)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2837) dodano 23.07.2018 16:43

Przemku z Białowieży to już rzut beretem w Bieszczady😀,ja odwiedziłabym oba miejsca.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 23.07.2018 12:41

Lucy,
dziękuję! Nie byłem w Bieszczadach zimą. A z wszystkich innych pór, najpiękniejsza jest chyba jednak zielona wiosna i zaawansowana późna złota jesień. I tu mam dylemat: w końcu października Białowieża czy Bieszczady??
Serdecznie pozdrawiam!...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 23.07.2018 12:37

Doracz,
dziękuję!...;)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2837) dodano 23.07.2018 10:26

Gratuluję, bo jest pięknie i nostalgicznie😀Wcześniej zawsze w maju odwiedzaliśmy bieszczadzkie szlaki a w zeszłym roku w październiku tam dreptałam.Każda pora jest dobra-jak widać u Ciebie i u innych obieżyświatów.Serdecznie pozdrawiam.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1044) dodano 23.07.2018 08:58

Przemku, gratulacje i pozdrowienia :)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 22.07.2018 23:03

Hej hej:) Podobno od wielkiego dzwonu i w dobrze uzasadnionych przypadkach pogranicznicy wydają zezwolenia na przejście od przełęczy przez Kińczyk na Opołonek.
Ale to zasłyszane i niesprawdzone.
Na nielegalu nie radzę, bo można spotkać pograniczników naszych (przy odrobinie szczęścia) albo ukraińskich - a wtedy to nieszczęście.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 22.07.2018 21:45

Śnieżka,
no, doczekałaś się...;)
I Twoja zasługa, bo nikt mnie tak nie zdopingował do wyjazdu, jak właśnie Ty, dzięki!
Wciąż jednak mam pewien niedosyt: w przyszłym roku jak Pan Bóg pozwoli, spróbuję zależnie od rozwoju wiosny pójść jeszcze raz, jakieś 2 tygodnie wcześniej. No i mam wciąż zaległe źródła Sanu. Zastanawiam się tylko, czy pójść tam "dołem" od strony Beniowej, czy "górą" przez Kińczyk. Szlaku wprawdzie tam nie ma, ale jakaś ścieżka przecież być musi, choćby dla SG. A ze Strażą radzę sobie tak, że po prostu zgłaszam wyjście i podaję swoje dane. W Białowieży jak dzwonię do strażnicy i podaję nazwisko, to już słyszę: aaa, to Pan? To dzisiaj dokąd?...;) Może tu też zadziała...;)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 22.07.2018 21:37

Marcin,
dobrze to ująłeś: piękny! Choć ja byłbym troche mniej oszczędny w słowach i powiem - przepiękny!
I właśnie wiosną...;)
Pozdrawiam!

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 22.07.2018 21:06

No to się doczekałam tej galerii :)
Piękna! Fotki pełników sprzed 40 lat niezwykłe! I ta romantyczna historia Wasza :D
Gratuluję kondycji. To nie jest wcale lekka trasa.
Źródła Sanu to teraz będzie bułka z masłem. Tylko uważajcie na pograniczników - lubią się czaić w krzakach i wlepiać mandaty tym, którzy przechodzą na drugą stronę źródełka.
Pozdrowienia dla Pani Królowej, dla Ciebie i Twojego Towarzysza Podróży:)

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1971) dodano 22.07.2018 17:00

Piękny zielony krajobraz Bieszczad.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 21.07.2018 22:06

Rzeczywiście, zielonych Bieszczad mało, głównie kolorowe z okresu lata i jesieni. A zielone Bieszczady, to właściwie tylko jedna, ale za to doskonała galeria Śnieżki dokładnie sprzed 2 lat, co do dnia! I to właśnie ona mnie najbardziej zdopingowała do powtórzenia takiego wyjazdu, bo Bieszczady jako takie mam w oczach i w pamięci na zawsze. Ale kto wie: teraz jak mam tak dziarskiego i chętnego kompana, może będą wyjazdy kolejne - kilka pomysłów już mam...;)
Dziękuję za odwiedziny, bardzo serdecznie pozdrawiam!

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1850) dodano 21.07.2018 21:34

Cudowne te wiosenne Bieszczady...widoki przeurocze w tej soczystej zieleni...i kwiatach...mało tych zielonych Bieszczad na Obiezyświecie.....na pewno wielu zachęciłeś do odwiedzenia Bieszczad w tym właśnie wiosennym słońcu.....
pozdrawiam serdecznie:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 21.07.2018 19:31

Optymisto,
a wiesz? - czułem, że ktoś idzie obok...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 21.07.2018 19:30

Leszek, wiedziałem, że Ty będziesz pamiętał. A o cerkwi nie wiedziałem, że to ta...
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 21.07.2018 19:29

Patryk,
jeśli jeszcze nie byłeś - pojedź w Bieszczady, mają moc magiczną - Leszek też o tym coś wie...;)

u-optymisty użytkownik u-optymisty(wpisów:858) dodano 21.07.2018 19:08

Co prawda w Bieszczadach byłem - ale nie tak - tylko tradycyjnie samochodem po Małej Pętli. Jednak jak powędrowałem z Tobą i Twoją opowieścią to tak jakbym szedł obok. Pozdrawiam

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5189) dodano 20.07.2018 23:59

Oczywiście, że pamiętam "Wilcze echa". A kilka lat temu miałem okazję odwiedzić cerkiew w Hoszowie, która "zagrała" w tym filmie i nawet przedstawiłem ją w jednej z moich bieszczadzkich galerii na "OŚ". Pozdrawiam. :)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4792) dodano 20.07.2018 23:29

Zielono mi - takie pierwsze skojarzenie... Nie dziwię się, że tak Ci to wszystko zapadło w pamięć. Te 43 lata temu spotkałeś prawdziwą miłość, miłość swojego życia... Nie każdemu jest to dane. No a, że opowiadać umiesz, to wiemy nie od dziś ;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 20.07.2018 20:55

No to się dogadali...:)))))
Halicz mleko, to rzeczywiście pech. Nigdy tak nie miałem.
Ale w końcu się uda...;)
A że wracać z Bieszczad ciężko, to prawda: gdyby nie obietnica złożona Pani Królowej że będziemy rozsądni i odpowiedzialni, to kto wie, czy nie poszlibyśmy na noc na Kińczyk i do źródlisk Sanu...;)

szym0n użytkownik szym0n(wpisów:10) dodano 20.07.2018 20:45

Gdzie tam ciężko, mało widokowo miałem na myśli. Wołosate - Tarnica pięknie, Halicz mleko, pętla przez Bukowe Berdo pięknie wszędzie, Halicz mleko. Ciężko mi głównie z Bieszczad do domu wracać :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 20.07.2018 20:12

Szymon,
młodziak jesteś, co Ty opowiadasz, że ciężko było. Faktem jest, że ten szlak jest długi i dzień zajmie, ale bez przesady: dość ciężkie jest tylko wyjście z lasu. Pan Dziekan wraz ze swoim nieodłącznym peselem41 tak pognał, że nadążyć za nim nie mogłem...;)
A co do kolorów masz rację: większość ludzi tak je kojarzy i rzeczywiście najczęściej tak jest. Zieleń nie gości tam zbyt długo, w tej chwili, to już chyba się kończy.
Życzę powodzenia za trzecim razem, jak mówią - do trzech razy sztuka...;)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 20.07.2018 20:05

Doracz,
no właśnie: Bieszczady... A Halicz i okolice najpiękniejsza część. I pomyśleć, że był to niemal środek Polski, a nie żaden kraniec...
Serdecznie pozdrawiam!

szym0n użytkownik szym0n(wpisów:10) dodano 20.07.2018 19:40

Dwa razy wchodziłem na Halicz, dwa razy ciężko było zobaczyć koniec kijka trekkingowego :). Muszę jednak spróbować po raz trzeci.
Piękne zdjęcia, zawsze kojarzyłem te góry z czerwieniami, żółciami etc. a tu proszę równie piękne są na zielono. Pozdrawiam.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1044) dodano 20.07.2018 18:02

Bieszczady to zawsze Bieszczady. A Halicz zwłaszcza. Wspaniale się czytało. Przemku pozdrowienia :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 20.07.2018 15:32

Leszek,
no tak, pół wieku. Z tego wynika, że ja byłem w Bieszczadach krótko, niecałe dwa miesiące po Tobie. Najogólniej to szliśmy z Komańczy przez Duszatyn i Chryszczatą dalej połoninami do Ustrzyk Górnych z odskokami na boki z kolejnych baz: Okrąglik, Rawka, Jabłonki itp. No i z Ustrzyk, oczywiście na Halicz. Tam był koniec szlaku, dalsze nie lzia...;) Ale do Rozsypańca jakoś przemknęliśmy. I powrót. Do Doliny Wołosatego w ogóle nie było wejścia. Zapas żywności na tydzień na plecach... I przez trzy dni można było nie spotkać człowieka. To były inne Bieszczady. Dziś zostało to jeszcze w okolicy Halicza i dalej, gdzie już wolno iść, ale jest już tak daleko, że tłumów nie ma. I dobrze. Teraz, od Halicza, byliśmy już zupełnie sami...
Serdecznie pozdrawiam!

PS: a propos bieszczadzkich przebojów, to dźwięczy mi też jeszcze w uszach muzyka do filmu "Wilcze echa" - Ty na pewno pamiętasz...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 20.07.2018 15:20

Piernicyna,
i dla ucha - dziękuję!
I serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 20.07.2018 15:14

Woja,
mnie też. Ale nawet pomijając wspomnienia, ilekroć jestem w tak pięknym miejscu to się jakoś dziwnie wzruszam, a Bieszczady, co tu wiele gadać, bardzo dobrze Panu Bogu wyszły...;)
Serdecznie pozdrawiam!

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5189) dodano 20.07.2018 12:03

Wspaniała galeria. Też przypomniała mi moją wędrówkę po Bieszczadach sprzed niemal (o kurcze!) pół wieku. Tuż po maturze, na początku lipca 1969 roku wybraliśmy się w 6-osobowej męskiej grupie w ten zakątek Polski. Przeszliśmy trasę od Stuposian, przez Bukowe Berdo, Halicz, Tarnicę, Ustrzyki Górne, Hnatowe Berdo, Smerek, Połoniny Wetlińską i Caryńską, Zatwarnicę, Otryt i potem do Ustrzyk Dolnych. Też było pięknie i zostało w pamięci na zawsze... A skoro cytowałeś piosenkę Danuty Rinn, to przypomnę Ci dwa "bieszczadzkie" przeboje: https://www.youtube.com/watch?v=DzgzDL_e5gY ; https://www.youtube.com/watch?v=2ooE7cmB-0I

Pozdrawiam. :)

piernicyna użytkownik piernicyna(wpisów:124) dodano 20.07.2018 00:22

Prawdziwa uczta dla oka i ducha...
https://www.youtube.com/watch?v=7scH1OQgfBQ
Serdecznie Pozdrawiam.

woja użytkownik woja(wpisów:552) dodano 19.07.2018 22:30

Przemku, łza się w oku kręci przy Twojej galerii...
Pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 19.07.2018 21:54

Toman,
co robić? Po prostu pojechać na kilka dni i na początek doszlifować formę na łatwiejszym szlaku, np. na Połonine Caryńską. A ten szlak, który opisuję, także Śnieżka, można zrobić w odwrotnym porządku: z Wołosatego pójść na Przełęcz Bukowską i podejść na Halicz "od tyłu" i wracać przez Tarnicę. Z tym, że wtedy jest cały czas łagodnie pod górę, a potem ostre zejście i dostaje się po kolanach i po łydkach. Wybór jest...;)
Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam!...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 19.07.2018 21:47

Mariusz,
Zimą nigdy nie próbowałem, w każdym innym czasie tak. Moim zdaniem najlepsza jest właśnie wiosna, a potem głęboka jesień jak góry się wyzłocą i jeśli pogoda dopisze. To całkowicie odmienne obrazy tych samych gór, aż trudno uwierzyć, że mogą tak różnie wyglądać. Powodzenia!
PS:
"Przyzwoitka" dziękuje...;)

toman użytkownik toman(wpisów:184) dodano 19.07.2018 21:24

Przemysław, morze pachących pełników w bieszczadzkim otoczeniu to po porostu bajka. Tęsknię za Bieszczadami a jak sam wyrwę się na parę dni to ma Tomanka, bez kondycji, tęskni za mną w odległej Łodzi. I co tu robić?
Pozdrawiam ciepło

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4488) dodano 19.07.2018 20:59

Ech Bieszczady ...
Piękny to nasz zakątek Polski.
Ostatniej zimy próbowałem wejść m.in na Tarnicę.
Nie udało się przez warunki pogodowe.
Ale mam zamiar rachunki wyrównać :)
Nostalgiczna ta Twoja galeria Przemysławie.
Pozdrowienia dla '' Przyzwoitki '' :)

ak użytkownik ak(wpisów:6112) dodano 19.07.2018 15:31

Przemysławie, potem... potem trzeba opłukać gardło piwem i przegryźć pieczenią z wilka ! :DD

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 19.07.2018 14:55

Ja też najczęściej bywałem w Bieszczadach jesienią lub latem - wtedy kolorystyka jest zupełnie inna. Ale moim zdaniem,najpiękniej jest właśnie wiosną gdy Bieszczady są zieleńsze niż najbardziej zielona zieleń...:)
Dziękuję za odwiedziny, serdecznie pozdrawiam!

tereza użytkownik tereza(wpisów:3855) dodano 19.07.2018 14:24

W Bieszczadach byłam kiedyś jesienią,ale wiosną też pięknie.Pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 19.07.2018 14:01

Maripo,
ta! Koniecznie! I właśnie wtedy gdy są zielone - to trwa krótko! Nie wykluczone, że w maju tam się spotkamy, bo mam tam jeszcze kilka "spraw do załatwienia"...;)
A gdyby nie, to polecam właśnie ten kierunek - ostro na Przełęcz Goprowską, (Tarnicę można nawet odpuścić), i potem na wschód w stronę Halicza i dalej. Po południu masz słońce w plecy i przed sobą pięknie oświetlone Bieszczady aż po horyzont, a wracasz starą drogą od Przełęczy Bukowskiej w stronę Wołosatego i Ustrzyk Grn.
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 19.07.2018 13:55

Lucy,
bardzo zależało mi na tym szlaku. I choć pełniki właśnie przekwitły - inna sprawa, że zagłuszone przez ciemiężycę, to jestem bardzo szczęśliwy, że tam byłem. Wprawdzie pod Przełęczą miałem dość, ale potem nowe siły wstąpiły i gdyby nie późna pora, to poszlibyśmy jeszcze dalej...;)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6039) dodano 19.07.2018 13:52

Andrzej,
no to... brawo TY!...;)
Zaraz, zaraz: i JA też...;)
PS:
właśnie mozolnie wyliczyłem sobie, że jak "następną razą" nie będziemy guzdrać się ze śniadaniem i ruszymy wcześnie rano, to dojdziemy do źródeł Sanu. A potem... a potem, to pieprzyć, co będzie potem...;)

maripo użytkownik maripo(wpisów:21) dodano 19.07.2018 13:26

Chyba mam nowy cel w Bieszczadach w maju. Ujrzeć i poczuć pełniki :).

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2837) dodano 19.07.2018 08:32

Ujmująca galeria i cudowne są takie powroty,nawet jeśli nie znajdujemy starych śladów.To naturalna kolej rzeczy, że wiele się zmienia.Zawsze jednak pozostaje coś trwałego ,w naszych sercach i pamięci😊.Serdecznie pozdrawiam.

ak użytkownik ak(wpisów:6112) dodano 19.07.2018 06:49

Przemysławie, ujmująca opowieść, którą dopełniają piękne zdjęcia... całość super !
(kurde! jak nigdy doczytałem wszystko do końca i to bez zmęczenia :D )

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!