m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
No to ruszamy na podbój Krety Zachodniej. Tym razem ominiemy Chanię, zostawiając ją sobie na później, na dzień odlotu.  Przejeżdżamy przez gaje pomarańczowe. W maju na drzewach wiszą jeszcze ostatnie dojrzałe pomarańcze, choć sezon zbiorów dawno już minął. Na początek zbaczamy nieco z trasy, aby wpaść do miejscowości Potamida. 
Na spotkanie wychodzą nam kozy i inni tambylcy. My jednak nie przyjechałyśmy się tu gościć. Ale zobaczyć geologiczny fenomen - piramidy ziemne. Piramidy ziemne w Potamidzie  nazywane są czasem ( nieco na wyrost) grecką Kapadocją.
Nie są to może podręcznikowe okazy ... ale nie mniej ciekawe i zupełnie niesłusznie pomijane przez większość przewodników turystycznych. Ruszamy dalej do głównej atrakcji zachodniej Krety czyli zatoki Balos. Balos leży na końcu półwyspu Gramvousa  na północno-zachodnim krańcu Krety. Można dostać się tu na różne sposoby. Hotele i lokalne biura podróży organizują rejsy statkami, które dopływają do zatoki i tam stają na kotwicy. My wybieramy jednak przejazd szutrową drogą przez cały półwysep. Droga w zależności od roku jest mniej lub bardziej dziurawa. Tym razem była w miarę przejezdna, choć parę razy coś nam po podwoziu zachrobotało, powodując ciarki, bo oczywiście w warunkach wynajmu samochodu był zakaz poruszania się po drogach szutrowych.
Ale czyż można sobie odmówić takich widoków ? Praktycznie całą drogę towarzyszył nam widok dzikiego półwyspu Rodopos leżącego po drugiej stronie zatoki. Półwysep Gramvousa zresztą też jest dziki, niezamieszkały, porośnięty skąpą roślinnością. Pewnie nikt, poza desperatami, by się tu nie zapuszczał gdyby na końcu nie czekała nagroda.  Po przejechaniu ok 7 km docieramy do prowizorycznego parkingu. Tutaj trzeba zostawić samochód i pomaszerować wąską ścieżką, aby po kilkunastu minutach ukazał nam się taki widok ... Laguna Balos, zachwycająca kolorem wody i biało-złocistym piaskiem.
Balos to magiczne miejsce. Pierwsze co rzuca się w oczy to błękitno-turkusowy kolor wody. Ze ścieżki widać jak różne jej głębokości sprawiają, że mieni się różnymi odcieniami, a biały piasek jeszcze bardziej wzmacnia paletę kontrastów. Podobno to miejsce dawno temu było kryjówką okolicznych piratów. Ich główną, historyczną siedzibą wg przekazów była  wyspa Gramvousa, którą można również zobaczyć ze ścieżki.
Po nasyceniu się widokami, pomoczeniu nóg w krystalicznie czystej wodzie ruszamy w drogę powrotną. Mały przystanek przy przydrożnej kapliczce i znów wracamy do cywilizacji. Ruszamy dalej wzdłuż wybrzeża na południe. Po drodze mijamy jedną ze słynnych kreteńskich plaż. Falasarna to jedna z najbardziej popularnych i często nagradzanych plaż w Grecji. Znajdują się tu właściwie dwie plaże piaszczyste przedzielone wydmami. Plaża południowa - Pachia Ammos to główna plaża w tym rejonie, jest bardzo rozległa i bywa w sezonie bardzo zatłoczona. Kawałek dalej na południe znajduje się plaża skalisto-piaszczysta. Tu jest zwykle znacznie spokojniej. Można znaleźć dla siebie  małe minizatoczki.
Jadąc dalej na południe długi czas towarzyszy nam widok półwyspu Gramvousa. Plaża Falasarna słynie także z pięknych zachodów słońca. Jest jednak maj więc dzień dość długi. Szkoda czasu bo przed nami jeszcze wiele pięknych miejsc do zobaczenia. Wybrzeże jest tu słabo zamieszkane, ale za to bardzo malownicze. W pewnym momencie mijając w środku niczego jakiś przydrożny bar zauważamy powiewającą na maszcie polską flagę. O ile flaga grecka i unijna wydają się być tu na miejscu to ta polska nas zaintrygowała. Okazało się, że bar prowadzony jest przez grecko-polskie małżeństwo. Bezpieczeństwa pilnują tu groźne psy stróżujące. A tu Petrula wpadła na małe co nieco.
Droga momentami wije się ostrymi zakosami zatoki wcinają się niczym norweskie fiordy I tak docieramy do klasztoru Chrysoskalitissa, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy złote schody. Klasztor przyciąga turystów swym malowniczym położeniem na skale nad morzem oraz widokiem, jaki z niego się rozpościera na zatokę. Nazwa klasztoru oznaczająca złote schody pochodzi od legendy mówiącej, że pielgrzymi, aby dotrzeć do klasztoru muszą pokonać 98 stopni, a ostatni 99, złoty stopień  mogą zobaczyć tylko ludzie bezgrzeszni. Nam nie udało się go dostrzec więc stoję na stanowisku, że prawdziwa jest inna legenda mówiąca,  iż patriarchowie Konstantynopola oddali złoty stopień sułtanowi aby wybłagać lepsze traktowanie chrześcijan w czasie tureckiej okupacji. W 1900 roku Turcy wygonili mnichów a ich zimie sprzedali. Mnisi jednak zamieszkali w starych budynkach klasztoru i nadal się nim opiekowali. Teraz też na terenie klasztoru mnichów nie było widać.  Harcowały za to kotki ...
... pod czujnym okiem mamy. I w końcu docieramy do celu naszej podróży. Elafonisi to niewielka wyspa znajdująca się na końcu południowo-zachodniego skraju Krety. Cechą charakterystyczną Elafonisi jest płytka laguna łącząca ją z Kretą.
Plaża w Elafonisi należy do najbardziej znanych atrakcji Krety. Nic dziwnego, bo jest naprawdę piękna.  Na wyspę można dostać się o własnych nogach. Woda jest tu płytka, najczęściej nie jest głębiej niż do pasa. Krystalicznie czysta woda o barwie przechodzącej od zieleni, aż do głębokiego błękitu, sąsiaduje z pięknymi szerokimi plażami, których biały piasek  w niektórych miejscach przechodzi w kolor różowy. 
Kolor pochodzi od połamanych muszelek, które rozdrobnione mieszają się z piaskiem, tworząc malownicze pasy.   Niektórzy jednak twierdzą, że  piasek ma taką barwę z powodu jednej z tragicznych  historii związanych z tą plażą. W 1824 roku wojska egipskie  pod wodzą Paszy Ibrahima urządziły tu rzeź 850 kobiet i 40 mężczyzn, którzy schronili się na wyspie. Kolor piasku przypomina o tych wydarzeniach.
W wielu miejscach przy brzegu stoją skały o róznych fantazyjnych kształtach. W drodze powrotnej jedziemy już nie wzdłuż wybrzeża, ale w środku lądu, przez wąwóz Topolia. Droga wiedzie wąskim skalnym tarasem, którego zachodni skraj stanowi stroma, pionowa ściana wznosząca się w niektórych miejscach 300 metrów w górę, zaś drugą krawędzią jest przepaść oddzielona od drogi jedynie niewielkim murkiem. Zbocza porastają różnobarwnie kwitnące  skalne rośliny. W powietrzu unosi się zapach rozgrzanych słońcem ziół. Po drodze mijamy ukwiecone  miejscowości, których jeszcze nie zdążyło wypalić kreteńskie słońce. I jeszcze na zakończenie malowniczy, kolorowy Wąwóz Theriso. Wąwóz leży ok 16 km na południe od Chanii u podnóża Gór Białych. Zbocza wąwozu
to wysokie na kilkadziesiąt metrów skały między, którymi prowadzi wąska
asfaltowa droga.
Od czasu do czasu drogę przegradzają stada kóz lub owiec, które
wcale nie mają ochoty przepuścić samochodu. Wszystko to czyni tę trasę bardzo urokliwą. Słońce powoli chowa się za zboczami wąwozu, pora więc wracać.

najbliższe galerie:

 
Zachodnia Kreta
1pix użytkownik dispar odległość 5 km 1pix
Na zachód od Rethymnonu
1pix użytkownik imod odległość 5 km 1pix
Kreta - Wąwóz Topolia
1pix użytkownik mocar odległość 5 km 1pix
GRECJA-KRETA
1pix użytkownik olaf43 odległość 14 km 1pix
Balos
1pix użytkownik warika odległość 16 km 1pix
KRETA - laguny Balos,  Elafonisi
1pix użytkownik gregy odległość 16 km 1pix

komentarze do galerii (3):

 
irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3033) dodano 20.08.2018 09:46

Pięknie. Kolor morza i ostańce - niesamowite. Lubię z Tobą podróżować i pozdrawiam serdecznie.

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:655) dodano 12.08.2018 14:21

Fakt, że sporym wyzwaniem była dla mnie jazda dziurawą, kamienistą szutrówką do laguny Balos, bo mam małe doświadczenie na takich drogach. Pozostałe trasy to sama przyjemność. Chociaż z fotela pasażera pewnie widać jeszcze więcej. Za to kierowca ma tę przewagę, że może zawsze zrobić postój w miejscu które mu się spodoba😉 bo jak twierdzi mój kolega na takich trasach samochód służy do zatrzymywania 😁

satan użytkownik satan(wpisów:3096) dodano 11.08.2018 20:41

Fajne miejscówki. Ciekawa trasa i dobrze opowiedziana. Myślę, że poza pięknymi widokami, trasa ta daje dużo extremelnych odczuć dla kierowcy ;-)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!