m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Carretera Austral - 1240 km drogi poprowadzonej po chilijskiej Patagonii - choć ostatni odcinek ukończony raptem w 2000r. to już owiana legendą wśród plecakowiczów, rowerzystów, motocyklistów  i takich tam wszystkich na całym świecie. Tłumacząc z hiszpańskiego to autostrada południowa choć z autostradą w normalnym znaczeniu tego słowa ma bardzo mało wspólnego a ogólnie to chilijska droga krajowa nr 7. Budowano tę drogę ponad 20 lat, głównie za rządów niejakiego Augusto Pinocheta, który to postawił sobie za punkt honoru aby połączyć te najbardziej na południe położone tereny Chile z resztą kraju. Droga zaczyna się w Puerto Montt - dużym mieście położonym na północnych krańcach Patagonii a kończy w Villa OHiggins - małej mieścinie zagubionej gdzieś na południowych krańcach świata nieopodal granicy z Argentyną. <wylotówka na południe z największego w chilijskiej Patagonii miasta -  Coihaique>
Choć w przeszłości zasadność budowania tej drogi była podważana to obecnie trwa drugi etap jej budowy ( właściwie to modernizacji) W pobliżu większych ośrodków miejskich takich właśnie jak Coihaique spore odcinki drogi są wyasfaltowane i obecnie trwają intensywne prace co by tego asfaltu było więcej.
Generalnie jednak to obecnie jest to wąska, gruntowa droga wijąca się dziesiątkami kilometrów przez bezludne tereny - w miejscowości Villa Cerro Castilo kończy się asfalt i nie zobaczę go aż do końca jazdy tą drogą do Villa OHiggins. Dobra, wystarczy obrazków drogi bo ona nie stała się kultowa tylko dlatego, że jej pokonanie jest jakoś szczególnie trudne … bo nie jest … to co przyciąga tu ludzi z całego świata to oczywiście widoki i przyroda Patagonii. <Cerro Castillo - 2675m nad poziom morza> Kilkadziesiąt km na południe od Coihaique znajduje się pierwszy łańcuch górski w klimacie z jakim kojarzy się południowa Patagonia czyli postrzępione, zębiaste szczyty. Ale zanim dojedzie się do tych ośnieżonych gór to najpierw chilijska Patagonia oferuje mnóstwo zieleni, potężnych drzew i oczywiście wody tak z nieba jak i na ziemi. Północna Patagonia w ogóle to nosi w Chile nazwę Patagonia Verde czyli Zielona Patagonia no i faktycznie tak jest - ciepło, wilgotno i zielono. Wspomniałem, że Carretera Austral nie jest drogą trudną do pokonania - nawierzchnia drogi jest w miarę dobra, nie ma wielu ciężkich podjazdów co nie znaczy, że jest łatwo.
Bez względu na sposób w jaki się chce przejechać tą drogą to jakieś problemy powstaną. Zmotoryzowani mają problem z uzupełnieniem paliwa i z serwisem - odległości między stacjami sięgają setek kilometrów. Plecakowicze co by chcieli jechać stopem mają problem ze znalezieniem pojazdu bo choć kierowcy są chętni do zabierania pasażerów to ruch na drodze znikomy a chętnych, zwłaszcza latem wielu. W okresie letnim (grudzień - marzec) komunikacja publiczna dociera do każdej miejscowości - co najmniej jeden autobus dziennie (choć nie wiem czy to dobry pomysł bo kierowcy z lekka szaleni). < W tym miejscu nieopodal a właściwie nad Carretera Austral przyszło mi oczekiwać na nadejście nowego roku 2018> Odnośnie rowerowania po chilijskiej Patagonii to liczyłem się z dwoma rodzajami problemów.
Pierwszy to problemy z zaopatrzeniem - może nie tyle, że nie będzie gdzie kupić co że będzie bardzo drogo - więc zrobiłem duże zapasy tak jak widać na obrazku. Okazało się, że wożenie ze sobą jedzenia na dwa tygodnie nie jest potrzebne bo jak tylko trafiło się większe skupisko ludzkie (znaczy tak co 2 - 3 dni) ... ...to tam był supermarket z cenami jak wyżej na północy Chile. Z wodą oczywiście nie było żadnych problemów - smaczna, lekko schłodzona woda była zawsze na wyciągnięcie ręki. Druga sprawa to wiatr - wiedząc, że w Patagonii latem wieją silne wiatry z kierunków zachodnich (ze wskazaniem na płn-zach)obrałem kierunek jazdy na południe... ...i wiatr najczęściej mi pomagał choć nie zawsze - zdarzały się dni że wiało z południa...
...ale to były lekkie wiatry - gdy wiało z południa to była ładna słoneczna pogoda więc warto było czuć na twarzy te lekkie powiewy. Pomimo, że dość oczywistą sprawą jest fakt że tu głównie wieje z płn-zach to mijałem sporo rowerzystów jadących z południa ... ...łatwo nie mieli ( ja wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to co najgorsze jeśli chodzi o wiatr to oni mieli już dawno za sobą). Ja to tylko na tej drodze połamałem przednią obręcz w kole - sporo przyczyn się na to złożyło ... ...jako że nie bardzo bylo gdzie kupić nowe koło to wiele setek kilometrów pokonałem z tą usterką. Tak to wyglądało mniej więcej - znaczy najpierw mniej a później z każdą przejechaną setką kilometrów więcej.
Na upartego to miałem możliwości zamienić moje 28 calowe koło na mniejsze 26 calowe... ...ale póki dało się jechać to jechałem na tym uszkodzonym - w końcu jak się rozpadło to i tak zamieniłem na 26 calowe. Jak z daleka zobaczyłem, że w krzakach czai się jakieś duże stworzenie to bardzo mnie to podekscytowało - myślałem że to huemal chilijski (hippocamelus bisulcus)... … bardzo rzadko spotykany rodzaj jelenia - jakieś 1000 do 2000 osobników tylko żyje obecnie. Okazało się jednak, że to guanaco (lama guanicoe) - trochę dziwne, że włóczy się po tej chilijskiej, górzystej Patagonii... ...bo oczywiście kilka dni później kilkadziesiąt km na wschód po drugiej stronie Andów, na argentyńskich półpustyniach to stada guanaco były moimi głównymi towarzyszami w podróży. (chociaż było do kogo się odezwać a nie tylko wiatr i wiatr.)
Jeśli chodzi o świat przyrody to tu jedna niedogodność jest - ogromne końskie muchy ... ...stwory wyjątkowo obrzydliwe, potrafią dotkliwie ukąsić, więc nie polecam wyprawiać sie w chilijską Patagonię bez dobrego środka na insekty...
...ale nawet jak ma się ochronę przed ukąszeniem to sama obecność krążących wokół głowy tych stworów powoduje dyskomfort psychiczny. Chociaż ja osobiście mam do tych niesympatycznych stworów stosunek szczególny bo jak była wyższa konieczność to robiły co mogły żeby mi pomóc. Czasami Carretera Austral się kończy i trzeba pewien odcinek przepłynąć promem. Pewnego razu po takim rejsie właśnie zrobiłem sobie odpoczynek na przystani... ...ruszyłem dalej pozostawiając plecak a w nim wiele cennych dla mnie rzeczy ( materialnych i niematerialnych).
Już po kilometrze jazdy zostałem bardzo agresywnie zaatakowany przez końską muchę. Jej atak był tak silny że zabujałem rowerem, silnie skręciłem że aż pękła dętka. Niestety mój niski poziom rozumienia świata nie pozwolił na rozpoznanie znaku - dętkę zmieniłem, pojechałem jeszcze z 10 km zanim się zorientowałem, że czegoś mi brakuje. <Villa OHiggins - ostatnia stacja dla tych co podróżują Carretera Austral.> W te pędy wróciłem na przystań, plecak tam ciągle był w stanie nienaruszonym - gdybym rozpoznał znak dany przez muchę to bym nie musiał drałować 20 km tam i z powrotem i jeszcze w stresie. <Villa OHiggins> Nie do końca jest tak że w tej miejscowości wszystko się kończy - dla plecakowiczów i rowerzystów coś się kończy ale też coś się zaczyna... … żeby się dostać do Argentyny, do El Chalten trzeba pokonać jedno jezioro, potem jest 20 km ziemi niczyjej ...

… a co za tym idzie nie ma drogi - tylko jakaś ścieżka dla osłów, czasami koryto wyschniętego strumienia a czasami przeprawa w bród przez jak najbardziej pelen wody strumień.
<Villa OHiggins> Później jeszcze przeprawa przez drugie jezioro, 30 km szutrowej drogi i jest się w wielkim argentyńskim turystycznym ośrodku El Chalten. Kiedyś przez jezioro do chilijskiej placówki granicznej pływał prom, ale się zepsuł i to na długo się zepsuł więc pierwsze zadanie to znaleźć jakąś łajbę co przewiezie przez jezioro... no ale to już temat do odrębnej opowieści.

najbliższe galerie:

 
Moja miłość... Perito Moreno, Argentyna
1pix użytkownik martyna odległość 103 km 1pix
Patagonia chilena
1pix użytkownik boga odległość 205 km 1pix
 „ARGENTYNA, FITZ ROY”
1pix użytkownik martyna odległość 323 km 1pix
wspinaczka na wulkan Chaiten
1pix użytkownik boga odległość 364 km 1pix
Los Glaciares Parque Nacional,  Republica Argentina
1pix użytkownik walter_sullivan odległość 366 km 1pix
Cerro Torre,  Park Narodowy Los Glaciares,  Argentyna
1pix użytkownik emst odległość 366 km 1pix

komentarze do galerii (16):

 
surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 15.08.2018 15:54

Cudowne krajobrazy, mega wyprawa. podziwiam i zazdraszczam :)
pozdrawiam :)

ak użytkownik ak(wpisów:6146) dodano 13.08.2018 10:05

Niesamowite są Twoje rowerowe wyprawy i późniejsze relacje, pełne przygód, trudów i odwagi... bardzo ciekawe. Żadnej jak do tej pory nie ominąłem i każdą bardzo sobie cenię.

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:911) dodano 12.08.2018 12:18

Cieszę się, że już bezpiecznie wróciłeś.
Jesteś Wielkim Obieżyświatem i Podróżnikiem.
Gratuluję.

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 12.08.2018 09:06

Podrożninko- dlatego właśnie ja odwróciłem kolejność jeśli chodzi o poznawanie świata bo najczęściej to młodzi ruszają raz czy dwa na takie wyprawy a później już normalne życie do końca. Ja ruszyłem w wieku starczym, nie ma takiej płaszczyzny w życiu normalnym której bym nie przezył więc nie ma poczucia że coś się traci. Prawdę mówiąc, choć to może dziwne ale w takiej rowerowej podróży tyle się dzieje że zbytnio nie ma czasu na rozpatrywanie jakiś głębszych uczuć jak tęsknota czy samotność. Bardziej wchodzi zmęczenie podróżą, przesyt wrażeniami. Pozdrawiam serdecznie.

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 12.08.2018 08:59

Magdaleno - tak,tak ja już wróciłem - teraz to tylko muszę na powrót zaaklimatyzować się do normalnego życia. Wszystko będzie mapy też, właściwie to wszystko co najciekawsze to właściwie dopiero będzie. Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 12.08.2018 08:56

Śnieżko no to jest genialny wynalazek i jak dobrej jakości to bardzo ułatwiają życie. Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 12.08.2018 08:55

Pisanka- problemy techniczne wpisane w tak długą podróż więc choć co pewien czas coś tam wyskoczy to nie powiem co by to mnie jakoś szczególnie stresowało. Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 12.08.2018 08:52

Lucy,Achernar,Satan,Wasaga-miło,że się podobało, mam nadzieję, że szybko Was nie zanudzę Ameryką bo materiału sporo. Pozdrawiam serdecznie.

satan użytkownik satan(wpisów:3101) dodano 11.08.2018 20:25

Bravo! Jak zwykle Wielka Rzecz! W okoliczności - bajka. Miło popatrzeć ;-)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3334) dodano 10.08.2018 22:33

Wooow, trytytki to jest jednak genialny wynalazek;)
Super przygoda. Podziwiam, bo ja bym nie przetrwała.

podrozninka_ użytkownik podrozninka_(wpisów:104) dodano 10.08.2018 20:17

Hej.
Prędzej niż brak sił, determinacji czy odwagi, prędzej niż atak pumy, niedźwiedzia czy jakiejś innej anakondy, zabiłyby mnie na takiej wyprawie jak Twoja dwie siostry syjamskie: tęsknota i samotność.
Rozszarpałaby na strzępy, zdeptały i opluły jeszcze...

O, taki gieroj ze mnie :)

Wiatru w plecy życzę, hej.

pisanka użytkownik pisanka(wpisów:423) dodano 10.08.2018 12:57

Widoki zapieraja dech w piersi. Gratuluje wyprawy. i determinacji mimo problemow technicznych. Pozdro

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:662) dodano 09.08.2018 13:15

Piękne widoki, super relacja. Z przyjemnością się z Tobą podróżuje. Podziwiam i pozdrawiam. :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3649) dodano 09.08.2018 09:45

Wróciłeś już do Europy? Tak mi się wydaje, że Twoja podróż miała trwać do lipca. Odmelduj się, żebyśmy mogli już odetchnąć, że wszystko szczęśliwie się skończyło.
Wrzuć kiedyś mapę trasy, którą przejechałeś. Ciekawa jestem jak daleko na południe kontynentu dotarłeś.
Krajobrazy super, ale koło na 30 i zapasy jedzenia na 19 wymiatają;-)
Jesteś wielki!

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5273) dodano 08.08.2018 00:29

Wspaniała relacja. Dla tych widoków ścierpiałbym nawet te muchy (choć ich nie znoszę)... Oczywiście za relację dycha (a prywatnie - nawet dwie)... Pozdrawiam. :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2868) dodano 08.08.2018 00:13

Jak tam pięknie,aż się rozmarzyłam.Artcze Twoja podróż jest niezwykle ekscytująca i przygód po drodze sporo - byle tych pozytywnych było jak najwięcej😊.
Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!