m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Przejeżdżaliśmy Avenue Dodds w delcie rzeki Senegal, półwyspem na północ od piaszczystego pasa Langue de Barbarie; od Plage Hydrobase w kierunku centrum St. Louis. Przez szybę busa zobaczyliśmy Afrykę, której szukaliśmy. To była Guet N’dar , nie miejska nie wiejska dzielnica rybacka na obrzeżach St. Louis. Na północy, zaraz przy granicy z Mauretanią. Przed wieczorem, postanowiliśmy wybrać się tam na przechadzkę. Spojrzeć na miejsce i ludzi z jak najbliższej perspektywy. Idąc od strony starówki, po zejściu z mostu Moustapha Malick Gueye byliśmy już w Guet N’dar. Rozciągała się u naszych stóp w całej swej krasie. Urzekający panoramiczny widok.
Na kanale pomiędzy St. Louis a półwyspem cumują setki kolorowych kutrów, podczas gdy dzielnica sama w sobie jest bardzo żywa, gorączkowa i autentyczna. Guet N’dar jest jednym z najgęściej zaludnionych miejsc w Senegalu.  Na 17 hektarach żyje około 25 000 ludzi. Od ulicy Serviatus do cmentarza dzielnica ma około 900 metrów długości. Z jednej strony niepewny brzeg rzeki,
z drugiej prowizoryczne domy, okazjonalnie wyposażone przez rybaków, niedaleko plaży z widokiem na ocean. Szeroka na  250 metrów w najszerszym miejscu. Na południu linia brzegowa zwęża się, a przestrzeń zabudowana nie przekracza 150 metrów szerokości. Granice na południu i północy dzielą: Lamothe Avenue, która rozciąga się jeszcze na południe od Dodds Avenue i ulica Bou El Mogdad. Jest tylko jedenaście skrzyżowań i wiele uliczek, tak wąskich że trudno je wykryć na zdjęciu lotniczym. Przestrzeń miejska nie może rozwijać się w żadnym kierunku. Od samego początku towarzyszą nam grupki dzieciaków. Osaczają nas. Wygłupiają się. Krzyczą, śmieją się. Wymachują rękami. Nie ma żadnych nagabywań, próśb o prezenty albo pieniądze. Interesujemy ich tak samo jak oni nas. Takiej szczerości nie ma już na tym kontynencie. To nie tak, jak w miejscach gdzie częściej pojawiają się biali turyści i gdzie zazwyczaj spotyka ich zaczepka w stylu: My friend, good price albo: zwróć mi moje pieniądze. Jakie Twoje? No moje, senegalskie.
Starsi mężczyźni widząc jak dzieciaki nie dają nam spokoju, co jakiś czas krzykną ostro w ich kierunku. Ich słowa mają moc. Dzieciaki z respektem rozpierzchają się natychmiast i dopiero wtedy gdy znikniemy z oczu starszych, zbiegają się ponownie. Wiele dzieci gra w piłkę, goni w berka na plażach po obu stronach dzielnicy, albo  bawi się w archaiczne, zapomniane u nas zabawy. Ciekawe jaka czeka ich przyszłość. Zgadnijmy. Chłopaki zasilą pewnie załogi kutrów jak skończą edukację w szkole  państwowej lub koranicznej. Ale może wyrwą się stąd, znajdą fuchę w Dakarze albo będą sprzedawać magnesy na Polach Marsowych. Dziewczęta będą prowadzić dom mężów rybaków. Już od dziecka wykonują różne zadania, przygotowując się do tej roli. Z Bulwaru Szeika Amadou Bamba, wchodzimy w prostopadłe wąskie i zakurzone zaułki. Odnoszę wrażenie, że jeżeli komukolwiek byśmy tu istotnie podpadli, nie wyszlibyśmy stąd żywi. Nikt by się za nami nie wstawił i zapadłaby po nas zasłona milczenia. Czujemy silną więź między tymi ludźmi, wyczuwalną solidarność grupy. Należą w końcu do jednego plemienia. Ale nastawienie z ich strony jest przychylne. Aby swobodnie poruszać się w gęstwinie ich domostw, zaglądać tu i tam stosuję sprawdzoną w Afryce metodę. Podchodzimy do siedzącego u wylotu uliczki starszego pana. Wystarczy spojrzeć i każdy jest w stanie stwierdzić, że to on na tym kwartale sprawuje władzę. Wymiana grzeczności, przedstawienie się. Facet mówi, że znał Polaków. To dobrzy ludzie. Czterdzieści lat temu rybacy z Polski mieli po drugiej stronie rzeki swoją bazę. 
Mamy przepustkę. Wieść o tym roznosi się szybko i w sposób niezauważalny. Ale od tego momentu nikt przed naszymi obiektywami nie zasłania twarzy, nikt nie zabrania nam wchodzić tam gdzie chcemy.
Zaludnione, gęste i żywe sąsiedztwo na nieutwardzonej ulicy. Pozorna anarchia. Pył jest nie do zniesienia. Ledwo możesz oddychać, ale mieszkańcy nie wydają się być tym zaniepokojeni. Dostosowali się do sytuacji. Niezliczone małe domki, szałasy, namioty. Oprócz wielu dwukondygnacyjnych domów, siedlisko zagęszcza się poziomo. Za płotami z drewna, bloczków lub klocków domy są tak liczne, jak koszary. Ale wszystkie te konstrukcje uderzają niewielkim rozmiarem i  ułożeniem na małej przestrzeni. 

W Guet Ndar ponad połowa gospodarstw domowych nie ma dostępu do ulepszonych urządzeń sanitarnych (prysznice, zlewy, toalety lub latryny). Tutaj prawie nikt nie ma tytułu do ziemi, ponieważ każdy jest przekonany, że jest właścicielem swojej ziemi, ponieważ była ona już dobrem ich przodków.
Taka koncentracja wymaga od mieszkańców rozwijania takich cech, jak altruizm, uczciwość, lojalność w związkach, kolektywne i stowarzyszeniowe zarządzanie problemami społecznymi, godność i szczerość. 

- Tutaj żyjemy w rodzinie, relacje są przyjazne i rodzinne.

- Jesteśmy rodziną. Okolica stała się wąska, ale nasze serca wciąż są zjednoczone. Dlatego udaje nam się poradzić sobie z wszystkimi trudnościami, przez które przechodzi Guet-Ndar. Składamy dzięki Bogu.

- Jesteśmy solidarni  i robimy wszystko razem, niektóre pobliskie domy dzielą się nawet posiłkami.
- Sprawujemy wspólną opiekę nad naszymi dziećmi. 

Komuna bez mała. Realna jak nigdzie obecnie.
Życie toczy się na zewnątrz domów. Dzieje się tak, ponieważ większość zadań wykonywanych jest na ulicy z powodu braku miejsca, a także z powodu wielopokoleniowych nawyków. Kobiety robią pranie podczas wspólnych rozmów i wieszają je wprost na ulicy, na drutach lub ogrodzeniach. Inni umieszczają swój piec na zewnątrz, aby wiatr ożywił ogień. Boczne ulice pełne są nie tylko ludzi, ale też straganów, motocykli i dorożek. Przed sklepami i warsztatami stoją skrzynie, beczki, konstrukcje sklecone z kilku drągów i płacht namiotów, a pomiędzy tym wszystkim plączą się dzieci, kozy, owce i drób. Symbioza ludzko-zwierzęca. Wiele osób stoi przed drzwiami. Siedzi na progu lub na stołkach. Też taki zwyczaj. Spotykany tu i ówdzie. Albo leży. I nie robi nic.
Uśmiecha się zalotnie. Śmieje do rozpuku. Żyje. Jest szczęśliwa? Może bardziej niż my tutaj. Mylący szczęście z materialnym dobrobytem. Z uśmiechem na twarzy o wiele rzadszym niż tu, w Guet N’dar. - Mam wrażenie, że Ty całe życie żyjesz trochę wbrew sobie.

-Tyle osób na mnie liczy. Nie chcę ich zawieść.

- Ale czego Ty chcesz????

-To proste. Być szczęśliwym i dobrym.

- Całe życie podporządkowujesz siebie innym. Ku…., taką karteczkę wsadziłam w Ścianę Płaczu. Chcę być dobra i szczęśliwa. Ja pie…., Ty mnie przerażasz.

- Sam siebie przerażam.

- Ale czy to możliwe??????? To tak jakbym czytała siebie. To jest nie do powtórzenia. To są moje myśli. Moje słowa…

-Czy będę szczęśliwym i dobrym człowiekiem?

- Jesteś.
W zasadzie jedynymi ciągami komunikacyjnymi w Guet N'Dar po których mogą się poruszać samochody, są Dodds Avenue i Bulwar Szejka Amadou Bamba. Dla miejscowych nie stanowi to chyba większego problemu. W Guet N'Dar auta należą do rzadkości, a jeśli już się trafią to ich stan jest opłakany.  Poobijane, zdekompletowane, zardzewiałe. Ot, jak to na reprezentacyjnej Alei Dodds właśnie. Na Bulwarze Szejka Amadou Bamba samochodów nie widzieliśmy wcale; poruszały się jedynie motory i przede wszystkim konne dwukółki. Pojazdy bardziej praktyczne w lokalnych warunkach. Przydatne do pracy. Bulwar Szeika Amadou Bamba przeszliśmy wzdłuż i wszerz.
To u jego nabrzeża cumują łodzie rybackie. Doskonale widać je na zdjęciach satelitarnych. Mrowie. Wszystkie one od początku zwracają moją uwagę. Przystań w Guet Ndar wygląda niemalże jak galeria sztuki ludowej na świeżym powietrzu. Właściciele malują na swoich pirogach to, co chcą. Ważne, by było kolorowo. Niektóre motywy jednak powtarzają się dość często: rok zwodowania łodzi, wizerunek marabuta, czyli lokalnego przywódcy duchowego, czy imię ukochanej osoby. Choć wyglądają prymitywnie, wszystkie będące w użyciu łodzie muszą mieć silnik, a prawo wymaga obecnie także nawigacji GPS, gdyż wielu rybaków ginęło na morzu. Załoga składa się z od sześciu do dwudziestu osób, w zależności od wielkości pirogi. Rybacy wypływają na kilka godzin, a ryby łowią na haczyk lub w sieci. Po powrocie konserwują silniki i odpoczywają, a kiedy przyjdzie czas, wypływają znowu w morze. Wiele kobiet zajmuje się sprzedażą ryb, a także innymi czynnościami związanymi z rybołówstwem, w tym suszeniem, soleniem itp. Na całej długości  Guet Ndar, pomiędzy ulicą, a nabrzeżem od strony rzeki Senegal rankiem, gdy rybacy wracają z połowu, rozkładają się stoiska, na których sprzedaje się ryby, ludzie reperują sieci czy po prostu stoją i nad czymś debatują. Przestrzeń przy brzegu i na brzegu szczelnie wypełniają pirogi, a niektóre z nich wyglądają, jakby miały zostać tu na zawsze. Są zbyt zniszczone by wypłynąć w morze. 

Woda wydziela nieprzyjemny zapach. Kanały są zatkane dużą ilością śmieci. Ścieki są bezpośrednio wylewane do rzeki lub morza, a z powodu  wąskich uliczek samochody do zbierania śmieci nie obsługują dzielnicy. Mieszkańcy używają  furmanek, aby je zebrać i wywieźć na wysypiska. 
Guet-Ndar to wyjątkowy świat. Harmider i oaza spokoju. Zwykli i niezwykli ludzie. Minione szczęście w całym tym syfie.
„- Co robisz Jańcio? 
- Cofam czas. 
- Tak tak. Ty zawsze robisz coś ciekawego. A ja po samochód przyjechałem, motor Ci zostawię, po co Ci samochód?”

najbliższe galerie:

 
Senegalskie Saint-Louis
1pix użytkownik doracz odległość 1 km 1pix
Senegal:  Saint-Louis
1pix użytkownik magdalena odległość 5 km 1pix
Senegal:  Park Narodowy Oiseaux du Djoudj
1pix użytkownik magdalena odległość 50 km 1pix
  SENEGAL- lekcja francuskiego
1pix użytkownik kordula157 odległość 113 km 1pix
Senegal:  Znad Saloum do Saint-Louis
1pix użytkownik magdalena odległość 146 km 1pix
Senegal:  Jezioro Retba
1pix użytkownik magdalena odległość 154 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 04.09.2018 14:56

Lucy, Zib - bardzo Wam dziękuję za odwiedziny i komentarz :) Zbyszku, nie wiem czy są jakieś postępy czy nie, ale to w sumie dzięki Twoim namowom wymieniłem w końcu sprzęt i przerzuciłem się na RAWy, czego nie żałuję. Myśl lepiej o Patagonii, trzeba zrobić spotkanie w tej sprawie z Ziggim i Młodym i zdecydować czy i kiedy to robimy. Życie jest zbyt krótkie i nie ma czasu na kompromisy. A surrealizm i wielowymiarowość - co Ci mam powiedzieć, muszą być, wiesz przecież :)

pozdrawiam Was serdecznie :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3086) dodano 03.09.2018 20:57

no i oczywiście gratuluję 😊

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3086) dodano 03.09.2018 20:56

Jestem pod wrażeniem Twoich wojaży a ta galeria szczególnie nastraja do refleksji.Jak zawsze -ciekawie.Pozdrawiam.

zib użytkownik zib(wpisów:16) dodano 03.09.2018 19:03

Doraczu,

robisz caly czas postepy techniczno-fotograficzne (moim zdaniem posuwisto-wykladniczo- gratuluje). Jezeli chodzi o strone literacko-poetycka obserwuje ciekawa tendencje w kierunku lekkiego surrealizmu z nutka nostalgii (tu nie mam za bardzo "kompetencji" co by sie wypowiadac too much). Generalnie bardzo ciekawa galeria przenoszaca w czasie i przestrzeni. Gratuluje. PS: tak na marginesie podobaly mi sie zdjecia 5, 9, 12, 13, 14, 19, 23, 26, 28, 30, 39, 38, 41, 45, 49 i jeszcze pare/kilka. To faktycznie niewiele ;)).
Good work my friend!!!

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 03.09.2018 13:24

Wo, Pisanka - dziękuję za odwiedziny i komentarz. Dziękuję za wyróżnienie i pozdrawiam serdecznie:)

pisanka użytkownik pisanka(wpisów:564) dodano 03.09.2018 11:55

Bardzo piekna i refleksyjna galeria . Chyba wiekszosc zachodniego spoleczenstwa powinna spedzic miesiac na takiej afrykanskiej wiosce aby otrzasnac sie z materialnego zaslepienia. bardzo fajne kadry , Pozdrawiam

wo użytkownik wo(wpisów:365) dodano 03.09.2018 03:20

super. pozdrawiam

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 02.09.2018 12:27

Achernar, wasaga, wielkopolanka, satan, gabi - dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze. Pozdrowienia :)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2692) dodano 01.09.2018 09:41

Pięknie pokazałeś Senegal.W tym rejonie nie byłam, ale przy okazji przejrzałam własne zdjęcia. Szare, bure, nijakie. Wspaniałe portrety i b. ciekawy opis, zgodny z tym czego i ja się dowiedziałam o ichnim życiu,
pozdrawiam

satan użytkownik satan(wpisów:3225) dodano 31.08.2018 16:25

Świetna galeria!

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1937) dodano 31.08.2018 12:53

Ciekawe miejsca pokazujesz..wspaniale podróżuje się z Tobą..portrety super..
pozdrawiam:)

wasaga użytkownik wasaga(wpisów:723) dodano 30.08.2018 13:47

Bardzo ciekawa galeria. Z dużą przyjemnością obejrzałam. Czułam się jakbym z Tobą wędrowała po tych ciasnych uliczkach. Pozdrawiam

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5592) dodano 29.08.2018 22:34

Super galeria. Gratuluję i pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!