m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (49):

 
<Południowa Boliwia, okolice miasta Tupiza, kanion del Inca, poziom lekko ponad 3 tys metrów nad morze> Atmosfera jest bardzo elektryczna, gdzieś w pobliżu błyskawice łupią aż miło... ...choć na szczęście nade mną deszcz nie pada to nieopodal rozrasta się burza. Być może to tylko złudzenie ale wydaje się jakby na tej wysokości chmury płynęły niżej, prawie na wyciągnięcie ręki. <Kanion del Inca> sześć miesięcy w podróży to już jest taki etap, gdzie wszystkie plany dawno zostały skorygowane, wszystko właściwie żyje własnym życiem. Prawdę mówiąc to tylko pierwszy etap - podróż wzdłuż wybrzeża Atlantyku z Rio de Jeneiro do Buenos Aires odbyła się zgodnie z wcześniejszymi założeniami. <Tu już zbliżam się do wąskiej gardzieli kanionu - pod nogami mam coraz większe strużki wody, no i zaczyna się lekka wspinaczka po skałkach> … potem życie zaczęło lekko korygować plany...
<Co prawda tą wąską ścieżką pośród skał można by iść jeszcze z 5 km ale przy krążącej wokół burzy jest to zbyt niebezpieczne - w przypadku większego opadu zapewne to miejsce zamienia się w rwący potok - nie przypadkiem wcześniejsza droga biegnie szeroką doliną rzeczną.> Wycofuję się tą samą drogą … trochę żal … nie tyle tych skałek bo fajniejsze widzialem kilka, kilkanaście dni wcześniej, co tego co w powietrzu i bynajmniej nie chodzi mi o burzę. Kondor olbrzymi ( Vultur gryphus ) - to chęć jak najbliższego kontaktu z tymi potężnymi ptaszyskami wysoko kołującymi nad moją głową pchała mnie w górę kanionu. Jak wiadomo kondory gnieżdżą się w gorach na półkach skalnych i tylko dotarcie w takie okoliczności przyrody dawałoby szansę na jakieś bliższe obcowanie z tym ptaszyskiem. Bo normalnie to one latają bardzo wysoko ( mają niesamowicie dobry wzrok) - miałem duże problemy i to nie tylko w tym miejscu co by upolować go w przestworzach. Latają tak wysoko że często w ogóle jest problem ze stwierdzeniem czy aby na pewno to kondor bo równie dobrze ...
… mógłby to być jakiś orzeł, sokół czy któryś z mniejszych braci - sępów , nie mówiąc już o stwierdzeniu czy to pan czy pani kondor. Na tych ostatnich fotach to Pan kondor - samce mają na głowach taką dużą narośl. Oczywiście są w Ameryce miejsca takie jak kanion Colca w Peru czy PN Quebrada del Condorito niedaleko Cordoby w Argentynie...  ...gdzie są specjalnie wyznaczone platformy dla turystów aby mogli w komfortowych warunkach pooglądac szybujące kondory... <a to Pani kondor>...no ale mi nigdy po drodze nie było do takich miejsc (w Argentynie to nawet blisko przejeżdżałem ale wybrałem inne atrakcje - to był początek podróży i myślalem, że na kondory przyjdzie jeszcze czas) Życie pokazało, że z kondorami nie ma łatwo i za kilka tygodni w boliwijskim mieście Oruro co by nasycić nimi wzrok udałem się do ZOO gdzie kilka zniewolonych osobników przebywa w klatkach i z tego właśnie miejsca są zdjęcia zbliżen kondorów.
Wróciłem do Tupiza z zamiarem ruszenia następnego dnia do innego kanionu - tutaj jest dużo możliwości trekkingowych - zachowując w pamięci stado krążących nad głową kondorów... <mój hotel w Tupiza - lubię takie przybytki gdzie pokój jest na parterze i duży hol służący mi za parking>...bez obaw można spacerować w takim towarzystwie nad głową... <taki pokój z łazienką i tv sat to koszt jak miejsce na polu namiotowym w Polsce> ...bo że kondory porywają kozy czy inne duże zwierzęta to mit ... <Tupiza - do tego ten hotel jak i wszystkie inne czyste - zasady sprzątania takie same jak w Europie> ...kondory są padlinożercami i ich łapy nie są przystosowane do chwytania czegokolwiek... <jak wspominałem wcześniej pobyt w tym mieście traktowałem w sposób wypoczynkowy - włóczyłem się po tych czterech ulicach na krzyż...> <… przesiadując na ławkach i w ulicznych jadłodajniach ...>… czasami ukradną jajo jakiegoś innego ptaka ale ogólnie są nieszkodliwe.
<… obserwując życie prowincjonalnego boliwijskiego miasteczka> Boliwijskie miasta ( z wyjątkiem dostojnej stolicy konstytucyjnej Sucre) to właściwie jedno wielkie targowisko. Czasami idąc przez jakieś miasto z obładowanym rowerem miałem problem aby się przecisnąć bo wszędzie handlują ludzie. Ale ogólnie to ja bardzo lubię takie klimaty - i to nie tylko chodzi o jedzenie ... ...potrzebuję jakąś baterię i za chwilę już jest stoisko z bateriami, chcę kłódkę - są kłódki, myślę o długopisie - już ktoś handluje długopisami itd. itp. Następnego dnia podejmuję kolejną próbę bliskiego spotkania z kondorami - tym razem biorę rower i jadę na północ miasta - jakby plan się powiódł to czeka mnie ponad 15 km jazdy w jedną stronę.
Zaraz za rogatkami miasta zaczyna się quebrada palala (wąwóz rzeki palala) .Droga, która biegnie tym wąwozem była i właściwie w porze suchej to i teraz jest odcinkiem głównej drogi która biegła z Tupiza przez góry do Uyuni. Tym szlakiem maszerowały karawany lam obładowanych blokami solnymi z salar de Uyuni. Pierwotnie zamierzałem pokonać tę drogę aby dotrzeć do Uyuni ale że znalazłem się tutaj pod koniec pory deszczowej to zarzuciłem ten plan. Żeby doczekać końca deszczów postanowiłem najpierw pojechać do Potosi - najwyżej na świecie położonego dużego miasta i odwiedzić znajdujące się tam słynne kopalnie srebra. Śpieszyć się na największą solniczkę świata nie było potrzeby bo tam jak padają deszcze to nawet wycieczki w terenowych samochodach nie wszędzie docierają bo tworzą się duże rozlewiska wody. <Quebrada Palala> Wyjeżdżając z miasta miałem niebo prawie bezchmurne.
Niestety tak jak poprzedniego dnia z każdą minutą nad górami gęstniały burzowe chmury. No i tak jak wczoraj pomimo szczerych chęci zagłębienia się w kanion ... ...rozsądek podpowiadał aby nie jechać … bo tak szerokie doliny rzeczne nie biorą się z niczego. Jako, że mi się nigdzie nie śpieszyło postanowiłem poczekać, odpocząć w cieniu gasząc pragnienie napojem chłodzącym. Tak to wyglądało na kierunku w którym miałem jechać. Jak już ugasiłem pragnienie to zacząłem zabawiać się z kaktusami, których cały las rósł nieopodal.
<Quebrada Palala> Bo tu w tej dolinie żywego ducha co by z kim zagadać - nawet lamy przestały się włóczyć. Właściwie to dobrze że mogłem dłuższy czas poprzebywać w tym kaktusowym lesie bo to już jedna z ostatnich takich okazji dla mnie była ... ...co by blisko poobcować z tymi roślinami. Następne etapy mojej podróży biegły przez Altiplano,potem wysokie peruwiańskie Andy,potem pustynie nad Oceanem Spokojnym i Atacama ... … nigdzie tam nie ma już odpowiednich warunków co by całe lasy kaktusów rosły - czasami jakieś pojedyncze sztuki ale rzadko. Burza nie chciała ustąpić, więc przyszło mi się szykować do powrotu do miasta.
No i jak to często w życiu bywa, kiedy już się wydaje że w danym dniu nic ciekawego się nie wydarzy … to się wydarza … cdn

najbliższe galerie:

 
VeloTour2017/18- Bolivia cz. 1
1pix użytkownik artcze odległość 0 km 1pix
Altiplano - cuda natury
1pix użytkownik migot odległość 143 km 1pix
ALTIPLANO -BOLIWIA
1pix użytkownik martyna odległość 157 km 1pix
Boliwia - Salar de Uyuni
1pix użytkownik nola76 odległość 158 km 1pix
Niesamowite boliwijskie klimaty
1pix użytkownik nola76 odległość 158 km 1pix
Salar de Uyuni
1pix użytkownik wieszczu odległość 161 km 1pix

komentarze do galerii (6):

 
podrozninka_ użytkownik podrozninka_(wpisów:159) dodano 05.09.2018 20:12

Hej.
1. Eee tam, zaraz radykalnie. Ja się tylko czasem prowokacyjnie droczę... ot co.
2. Faktycznie u Licji w galerii z Japonii napisałem o swoich kolanowych przebojach. To taka wredna przypadłość (Choroba Osgooda-Schlattera), przez którą musiałem kiedyś zakończyć swoją "karierę" koszykarską... Pozostały mi na kolanach jakieś guleje, przez które nie mogę klękać dłużej niż kilka sekund, bo czuję okropny ból. Ale na rowerze jeździć lubiłem od zawsze i jakoś mi strasznie nie doskwiera wówczas cierpienie. Robię sobie dla kurażu po 20-30 km co drugi dzień a ostatnio niezauważenie mi wyświetliło nawet 45 km :)) Te moje "wyniki" mnie cieszą o tyle, że jeżdżę na Fuji Tahoe SL, a jest nim cholernie ciężko "nabić" kilometrów i rozwinąć jakąś większą prędkość...więc 30 na nim traktuję jak 70 na "szosówce". Ale za to pod górkę podjeżdża tyłem nawet ;)))
3. A gdyby jakaś kobieta zaprezentowała podobne galerie co bym zrobił? Najprawdopodobniej podziwiałbym to samo i tak samo co i u Ciebie w galeriach podziwiam....
4. Acha, już sobie wypatrzyłem markę roweru, na którym jedziesz. Z modelem mi trudniej.... :) Udanego wieczoru!

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3105) dodano 02.09.2018 11:22

Obejrzę wszystko co zapodasz😊,bo wszędzie gdzie docierasz znajduję miejsca godne zobaczenia.Pozdrawiam.

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 31.08.2018 23:47

Podrożninko myślę, że zbyt radykalnie oceniasz, każdy stara się spełniać swoje potrzeby tak jak potrafi najlepiej. Skoro masz problem z kolanami to trudno żebym oczekiwał od Ciebie abyś pokonywal amerykańskie górki na rowerze. A co by było jakby jakaś kobieta zaprezentowała podobne galerie? Przynajmniej dwie Polki jadą obecnie samotnie przez świat na rowerze - przy okazji pióro mają dobre. Pozdrawiam.

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 31.08.2018 23:40

AK - dzięki za zainteresowanie, no to raptem pierwsze 3 czy 4 dni w Boliwii a ja tam miesiąc spędziłem to tych ciągów dalszych trochę będzie

podrozninka_ użytkownik podrozninka_(wpisów:159) dodano 29.08.2018 20:21

Hej Artcze
Myślę, że u wielu facetów oglądających Twoje podróżnicze dokonania siada libido ... :))
Na szczęście te Boliwijki takie trochę mniej w moim typie, bo gdyby jeszcze one były tak atrakcyjne jak Twoja podróż, to idzie się załamać ... ;)
To tyle ode mnie, wracam do bezpiecznego szałasu, hej.

ak użytkownik ak(wpisów:6356) dodano 28.08.2018 00:27

super ! czekam na c.d. ! :))

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!