m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (36):

 
Kiedy dojechaliśmy na parking do Pas de Bellecombe padał deszcz i widoczność była zerowa. Oprócz nas stało tylko jedno auto, a wokół nie było nikogo. Ucięliśmy sobie godzinną drzemkę w samochodzie. Później zaczęli kręcić się jacyś ludzie. Dowiedzieliśmy się, że wejście na Wulkan jest zamknięte. Podobno jest aktywny. Wypiliśmy gorącą kawę w schronisku na Pas de Bellecombe i zaczęliśmy kręcić się po okolicy. Poszliśmy do Gite du Volcan i spacerowaliśmy wzdłuż Rempart de Bellecombe. Nawet pogoda jakby się poprawiała, chociaż cały czas otaczały nas chmury. Piton de la Fournaise składa się z rozległego stożka znajdującego się w kalderze, strefie dużego osunięcia terenu zwanej Enclos, będącej kraterem zewnetrznym. Enclos ma kształt litery U, długość 13 kilometrów i szerokość 9 kilometrów, jest otwarta w kierunku wschodnim i kończy się na Oceanie Indyjskim. Od strony lądu Enclos jest otoczona ze wszystkich stron stromymi urwiskami, zwanymi murami. Profil Enclos jest pochyły, część górna, znajdująca się na 2200 metrach n.p.m, jest płaska, następnie w kierunku wschodnim teren gwałtownie obniża się do wysokości 450 m n.p.m. i nazywa się Grandes Pentes. Trzecia, najniżej położona część kaldery, Grand Brûlé, obniża się łagodnie aż do brzegu morza. Punkt widokowy na Pas de Bellecombe do którego dotarliśmy autem, znajduje się na wysokości 2311 m n.p.m.
Rozciąga się z niego wspaniały widok na wulkan i jego krater zewnętrzny, czyli Enclos. Enclos Fouquě. Rzecz jasna pod warunkiem, że nieba nie spowijają chmury, mgły albo wulkaniczny pył. W przeciwieństwie do jałowej Równiny Piasków (Plaine des Sables), przez którą przebiega Route Forestiére du Volcan, którą tu dotarliśmy, w górnej strefie pitona  tętni życie. Teren porasta rzadki  biały storczyk ( Stoebe passerinoides ) i różne roślinki z rodzinki wrzosowatych - Erica reunionensis (wrzosiec reunioński - tłumaczenie własne doracza), Erica galioide,  Agarista  buxifolia  (jedyny wrzosowiec  z tego rzędu występujący poza Amerykami, tj. w Afryce i tu na Maskarenach), kępki brązowego tymianku. Po 3-ch godzinach chmury na trochę rozwiało i oczom naszym ukazał się stożek Wulkanu. Ma on średnicę 3 kilometrów i wznosi się  na wysokość 2 623 m n.p.m. Na jego szczycie można wyróżnić dwa kratery: krater Bory, na zachodzie, mniejszy z dwóch, długi na 350 metrów i szeroki na 200 metrów i krater Dolomieu, na wschodzie, większy, długi na 1 000 metrów i szeroki na 700 metrów. Powstał w 1791 na skutek zapadnięcia się stropu szczytowej komory pomagmowej. Na skutek erupcji z 2007 roku, większość dna krateru zapadła się obniżając się o 350 metrów, licząc od brzegów krateru. Pewnie gdyby dało radę tam się wspiąć albo polecieć helikopterem ponad pitonem, oba kratery ujrzelibyśmy na własne oczy. Z Pas de Bellecombe tego nie widać. Kaldera Enclos Fouché, nie jest stabilna, stopniowo opada i istnieje ryzyko, że zapadnie się do Oceanu Indyjskiego, co może wywołać tzw. megatsunami.

Jeśli zawalenie prowadzi do magmy lub skał, które wciąż płoną w momencie nagłego kontaktu ze złożami wody zawartymi w strukturze wulkanu, może nastąpić tak zwana eksplozja freatomatyczna. Pojawia się wybuchowa smuga, która wyrzuca kamienie i rozprasza popiół na wyspie i poza nią. Poważny wybuch nastąpił w 1860 roku, gdy pokład statku Marie-Elisa, który płynął trzydzieści kilometrów na północny-wschód od wysp, pokryty został popiołem wulkanicznym.
[na zdjęciu: Erica reunionensis, według mojej oceny, ale niewykluczone, że jestem w błędzie] Większość erupcji występuje w zamknięciu lub na kraterach szczytowych. Zaczynają się od pojawienia się linii pęknięć o długości kilkuset metrów (czasami o długości kilku kilometrów), z których lawa płynie w kurtynie. Następnie po kilku minutach do kilku godzin erupcja koncentruje się w jednym lub kilku punktach. W tych punktach wyjścia lawy są napędzane mniej lub bardziej gwałtownie w rytm uderzeń ciśnieniowych. Część wyzwolonej lawy może pozostać płynna i rozprzestrzeniona; opada po zboczach w postaci strumieni powierzchniowych lub wewnętrznych tuneli lawowych. Inna część wyzwolonej lawy może zostać gwałtownie wyrzucona na wysokość kilkudziesięciu metrów. Podczas rzutu lawa zastyga w kontakcie z powietrzem i opada gromadząc się na ziemi. Powoduje to konstrukcję stożków projekcyjnych lokalnie zwanych pitonami. Piton de la Fournaise jest czynnym i zarazem jednym z najbardziej aktywnych wulkanόw na świecie; obok Kilauea na Hawajach, Stromboli i Etny w Italii i Yasur na wyspach Vanuatu. Tak jak hawajskie wulkany, Piton de la Fournaise leży na „gorącym punkcie”, to jest miejscu, gdzie magma z płaszcza ziemskiego podchodzi blisko jej powierzchni topiąc przy okazji skały. Erupcje są tu bardzo częste i bardzo regularne. W sumie, od 1650 r., tj. od daty pierwszych zapisywanych obserwacji, odnotowano ich blisko 300. Formica Leo widoczna z muru Pas de Bellecombe. Ten mały wygasły wulkaniczny stożek z kolorowego żużlu, od 1753 roku jest pierwszą atrakcją na ścieżce prowadzącej do krateru Dolomieu. Dla tych, dla których kilkugodzinna wędrówka  do krateru nie jest żadną pokusą, jest to dobry sposób, aby bliżej przyjrzeć się otoczeniu wulkanu. Z Pas de Bellecombe schodzi się do niej po 580 schodach z wysokości 130 m, a całe dojście zajmuje od 30 do 45 minut. A tu Formica Leo, jeśli spojrzeć na lewo i cały północno-wschodni fragment  Enclos, Piton de Partage, Plaine des Osmondes. Na pewno piesza wędrówka po stokach Fournaise byłaby niezwykłym doświadczeniem. Aby osiągnąć stąd krater Dolomieu trzeba liczyć 5 godzin w obie strony. Okolica wulkanu jest niezamieszkana i w zasadzie nigdzie nie można kupić żywności. Trzeba dobrze się spakować i pamiętać o bezpieczeństwie wyruszając na wędrówkę. Głównym zagrożeniem na zboczach wulkanu jest zbłądzenie i pozostanie tu na noc. W Enclos łatwo się zgubić, bo chociaż wszystkie trasy wewnątrz są oznaczone białymi punktami farby i to bardzo blisko siebie, to jednak gdy zboczymy ze szlaku, ścieżki możemy już nie znaleźć, zwłaszcza gdy nie ma niej żadnej innej osoby. To ryzyko jest oczywiście większe podczas mglistej pogody, co jak rano widzieliśmy nie jest rzadkością. Ponadto, ze względu na wysokość i kontakt z wiatrem, klimat wokół wulkanu jest chłodny, a czasami zimny. Co roku wędrowcy błądzą tu i umierają z zimna w nocy. A jak jesteśmy ambitni i wybieramy się na taką wędrówkę to konieczne jest zabranie minimum sprzętu: dobrych butów, odpowiedniej ilości wody, ciepłych i wiatroszczelnych ubrań, czołówki i gwizdka bo ten może być przydatny w razie problemów.
Zjeżdżamy w dół Route Forestiére du Volcan, leśną drogą Wulkanu. Wracamy przez Plaine des Sables, a potem znów będziemy pięli się w górę. Na Równinie Piasków obserwujemy interesujące kolorowe skalne formacje. Robię tu sporo zdjęć, no bo skoro już zatrzymaliśmy się na toaletę to miejsce trzeba dobrze spenetrować.  To jest miejsce około kilometra przed końcem Route Forestiére du Volcan. Demi-Piton. A tam w oddali Piton Rouge według mnie i mapy którą dysponuję. Wszystko na to wskazuje. Pitonów sporo dookoła.  [A najlepsza w sieci topograficzna mapa jaką znalazłem (jeśli ktokolwiek byłby zainteresowany zbadać ów teren na mapie) jest na stronie: https://www.mountain-forecast.com/peaks/Piton-de-la-Fournaise/forecasts/2631], Uwięzione złoża tzw. popiołów Bellecombe. Ten charakterystyczny geologiczny utwór , powstały na skutek zawalenia się osadów około 4.700 lat temu, szczególnie dobrze widoczny jest  u podnóża Demi-Pitona .
I jeszcze raz Demi-Piton. Czyli Pół-Piton.  Z Demi-Piton sąsiaduje piton Chisny po drugiej stronie drogi, z którym tworzy  przełęcz o nazwie Col Lacroix, przez którą przechodzi szlak turystyczny GR R2 i piton Haüy, którego zdjęcia nie użyję bo było pod słońce i jakoś tak słabo wyszło. Wysokość względna Pół-Pitona wynosi około pięćdziesięciu metrów; ale bezwzględna to 2395 metrów nad poziomem morza. Ma postać półksiężyca złożonego z oceanitów i bazaltów oliwinowych. Piton Chisny widziany oczywiście z Plaine des Sables. Ten wulkaniczny górotwór wznosi się na 2440 m n. p. m. i dominuje na około 200 metrów nad otaczającym go płaskowyżem. Wspinaczka na szczyt Chisny z Route Forestiére du Volcan jest stosunkowo łatwa. Krótka wędrówka, otwierająca szeroki panoramiczny widok na wschód, na Piton de la Fournaise i na zachód, za Równiną Piasków, aż do w Piton des Neiges. Mineralne przestrzenie Plaine des Sables. Erupcja, z której powstała Równina Piasków miała miejsce około 1000 lat temu. Jej projekcje pokryły równinę czerwono-pomarańczowym żużlem i nadały jej obecny   pustynny i  księżycowy charakter. Wypatruję tych czerwieni i pomarańcz. Ekscytują mnie. Widziałem wydmy w Namib-Naukluft, ale te mają inny wymiar. Do La Plaine des Sables można dotrzeć w zasadzie tylko z miejscowości Bourg Murat, jadąc drogą RF5 prowadzącą do wulkanu. Jedziesz sobie płaskowyżem pokrytym bujną roślinnością i nagle poniżej rzuca się w oczy kierowcy całkowicie naga przestrzeń. 600 ha na wysokości pomiędzy  2250 a 2270 m n.p.m. [na zdjęciu: pole lawy po ostatniej erupcji z sierpnia 2015 r. przy drodze nadmorskiej N2 na wschodnim wybrzeżu wyspy]. 
Od czasu do czasu strumienie lawy docierają do morza oferując spektakularną walkę dwόch przeciwstawnych żywiołόw. Duża częstotliwość erupcji i obfitość strumieni lawy nieustannie utrzymują krajobraz zboczy Pitona w dominującym minerale. Jednakże, jak tylko lawa zostanie całkowicie schłodzona, może nastąpić proces rekolonizacji roślin. Porosty są zwykle pierwszymi osadnikami, a następnie paprocie, krzewy lub drzewa.
Zjawisko to nie jest bardzo widoczne na wysokości, gdzie warunki klimatyczne są surowe i gdzie krzewy pozostają bardzo rzadkie, a jak już to dominują wspomniane przeze mnie rośliny wrzosowate, ale tu na dole gdzie panuje tropikalny klimat, las wraca w ciągu kilkudziesięciu lat. Zatrzymaliśmy się na parkingu du Pas des Sables. Podjazd na przełęcz prowadził takimi właśnie serpentynami, ale przynajmniej widoczność była tu  bardzo dobra.  Wracając do Bourg Murat RF5 i jadąc dalej do Le Tampon przeżyłem prawdziwy koszmar. Mgła powodowała, że widoczność była praktycznie zerowa. Nikt nie jechał, a nas czas naglił. Nie przekraczałem chyba 5 km/h i we dwóch wypatrywaliśmy poustawianych wzdłuż drogi kamieni. Kamienie stanowiły linię która oddzielała drogę  od przepaści. To, że tam są spore uskoki wiedzieliśmy po tym,  jak jechaliśmy tędy o świcie w kierunku Wulkanu. Tylko te kamienie było widać. Z przerwami : traciliśmy widok jednego, chwila niepewności bo nie widać nic i …. W końcu widać kolejny kamień. Jechałem więc od kamienia do kamienia przez ponad godzinę, dopóki mgły nie ustąpiły. Nigdy wcześniej z tak gęstą mgłą i takim brakiem widoczności nie spotkałem się na drodze, chodź od 32 lat prowadziłem auta w różnych miejscach i warunkach. No ale póki co, rozkoszowaliśmy się przestrzenią Plaine des Sables widzianą z punktu widokowego na  Pas des Sables. Bo widok stąd rzeczywiście był wyśmienity. Jeden z ciekawszych na wyspie. Na pola zastygłej lawy i pitony w chmurach.

najbliższe galerie:

 
Reunuin
1pix użytkownik plan_podrozy odległość 13 km 1pix
 Autour de la Réunion
1pix użytkownik doracz odległość 18 km 1pix
La Reunion
1pix użytkownik dodgewc odległość 22 km 1pix
 Réunion:  Col des Boeufs
1pix użytkownik doracz odległość 32 km 1pix
Reunion z lotu ptaka
1pix użytkownik sona_dora odległość 41 km 1pix
Saint-Denis de la Réunion
1pix użytkownik doracz odległość 45 km 1pix

komentarze do galerii (10):

 
nola76 użytkownik nola76(wpisów:6761) dodano 08.02.2019 00:19

Wyprawa na koniec świata:) Piękne widoki, mimo że nie udało się wejść na szczyt i tak było warto jechać i zrywać się o świcie;) pozdrawiam:)

katii użytkownik katii(wpisów:179) dodano 02.02.2019 13:15

Niesamowicie! Wygląda jak koniec świata, choć nie jest! :-)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1166) dodano 13.01.2019 18:59

Elabb- dziękuję bardzo za komentarz:). Przemku, a do TAAF są jakieś ograniczenia wiekowe? Nie słyszałem...Pobyt na Reunionie nie wyniósł mnie drożej (łącznie z wynajmem auta) niż analogiczny w Zakopanem lub nad Bałtykiem! Fakt, bilet lotniczy, ten chyba kosztował ok.1500 złotych. Pojawił się w pewien piątek na kilka miesięcy przed wylotem i wiedziałem, że ta oferta nie będzie długo trwała. Zadzwoniłem do kumpla, którego wiedziałem, że może ten temat zainteresować i nie mając zapewnionego urlopu i zastępstw, uzgodnień rodzinnych i niczego zarezerwowanego na miejscu w przeciągu 20 minut zrobiłem rezerwację. Nie żałuję tego. Na miejscu kwatera wyszła jakieś 70-80 zł na dobę, jedzenie kupowaliśmy w markecie i sami je przyrządzaliśmy. Ubiegły rok był u mnie dość interesujący jeśli chodzi o wyprawy. Obecny nie zapowiada się ciekawie, ale będę musiał lepiej zorganizować się zawodowo i coś przedsięwziąć. Pozdrawiam serdecznie :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6197) dodano 13.01.2019 17:05

Jeśli chodzi o Francję, to Reunion jest moim chyba nieosiągalnym marzeniem. Reunion jako taki, ale także jako baza wypadowa do TAAF, stąd wypływają statki. Piekielnie droga impreza w dodatku obowiązuje górny limit wiekowy, który chyba już niestety przekroczyłem. Super prezentacja - ta i pozostałe z Reunion. Gratuluję!
I serdecznie pozdrawiam!

elabb użytkownik elabb(wpisów:15) dodano 12.01.2019 15:15

Cudowne barwy, wyprawa jak na inną planetę! Uwielbiam Twoje galerie :-)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1166) dodano 11.01.2019 08:29

Paniwu, Achernar, Lucy, Afrodyta - dziękuję bardzo za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:4219) dodano 10.01.2019 11:38

WOW. Oglądając galerię poczułam ogromny dreszcz. Być tam i widzieć to wszystko na własne oczy, to jest dopiero przeżycie. SUPER!!!
Pozdrawiam.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3053) dodano 10.01.2019 08:39

Uwielbiam takie wyprawy.I ten dreszczyk😊.Pozdrawiam.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5512) dodano 10.01.2019 01:22

Bardzo fajna wycieczka, nawet bez zdobycia szczytu. A widoki i kolory - powalające. Pozdrawiam. :)

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:558) dodano 10.01.2019 01:12

Super prezentacja, wręcz szkoleniowo-instruktażowa. Zdjęcia fantastycznie oddają klimat i dramaturgię miejsc, które pokonywaliście. A zdjęcie 33 rewelacja, prawie jak bym tam była, jadąc we mgle od kamienia do kamienia, z sercem w ściśniętym strachem gardle. Piękne zdjęcie i super do niego komentarz. Ufff! Bardzo się podobało. pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!