m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Muszę przyznać, że Gambia to bardzo dziwny kraj. Jest najmniejszym państwem kontynentalnej Afryki. Stanowi  podłużną enklawę  wciśniętą w Senegal z dostępem do oceanu u ujścia rzeki Gambia. Gambia przepływa przez środek Gambii i rozdziela ją na dwie części. Prześledziłem aktualne mapy i z bólem stwierdzam, że na rzece nie ma żadnego mostu. Z jednej jej części do drugiej można dostać się jedynie promami. Promy, jak to w tej części świata, pływają sobie jak chcą a to, że ustawisz się w kolejce jako pierwszy, wcale nie gwarantuje Ci że dostaniesz się na pokład.
W Bandżul, stolicy, z której chcemy dostać się do Barra, na północnym brzegu, średni czas oczekiwania to 2-3 godziny, mimo że z rozkładu wynika, że prom kursuje co 30 minut. Oczekujących jest sporo, co chwilę podjeżdżają nowe auta wyładowane przeróżnymi towarami. Wszyscy taszczą ze sobą spore bagaże. Czasem o niewyobrażalnych wręcz gabarytach. Po placu przy terminalu portowym, a później na promie przewijają się ludzie oferujący jedzenie,
wodę, pamiątki i przeróżne drobiazgi. Koloryt oczekujących jest tak niesamowity, że sięgam po aparat. Na początku  jestem wycofany, zwłaszcza, że to kraj w większości swej muzułmański, ale później rozkręcam się i robiąc z siebie pajaca podchodzę do kolejnych podróżnych. Przed wyjazdem liczyłem  na dobre światło, lubię jaskrawości i intensywne kolory na tle stanowczego błękitu. Tymczasem całe otoczenie wygląda tak, jakbym znalazł się w Krainie Sepii.
To wszystko za sprawą harmattanu. Myślałem, że w marcu już go nie będzie. Od listopada do połowy marca wiejący północno-wschodni wiatr nawiewa z Sahary nad Afrykę Zachodnią drobinki pyłu i piasku. Takie niewielkie, od 0,5 do 10 mikronów, które potem przez wiele dni unoszą się w powietrzu, sprawiając, że widoczność jest znacznie ograniczona, jakbyśmy znaleźli się w gęstej mgle, a otoczenie staje się mdło brązowe, albo żółte. Słońce nie jest w stanie przebić się przez taką zasłonę. Gdy harmattan wieje nad regionem powietrze jest szczególnie suche. Wilgotność spada nawet do 15%, co może powodować krwawienia z nosa, suchość skóry, oczu i układu oddechowego. Harmattan sprawia, że warunki pogodowe stają się podobne do warunków panujących na pustyni: obniża się wilgotność, chmury są rozproszone, co zapobiega tworzeniu się opadów, a tabuny pyłu często powodują  burze piaskowe. Suche powietrze łamie pnie rosnących drzew. Wiatr może zwiększyć ryzyko pożaru i spowodować zniszczenie plonów. Interakcja harmattanu z wiatrem monsunowym może powodować tornada. Każdego roku harmatan powoduje, że linie lotnicze tracą miliony dolarów, z powodu anulowanych lub przekierowywanych lotów. Od wczorajszego wieczoru w Serrekundzie regularnie nawilżamy się z Łukaszem miejscowym  browarkiem JulBrew. Mały (tylko w butelkach 0,33 l), typowy, ale bardzo poprawny jasny lager; słodkawy aromat, ale pomocny w tak suchych okolicznościach (przyrody). Balowaliśmy pół nocy w knajpach dla miejscowych przy głównej ulicy i tylko w jednej spotkaliśmy jakichś białych przyjezdnych. Grały lokalne zespoły. Muzykę z elementami rocka i etno. Taka miejscowa odmiana reggae. Na żywo brzmiało to nawet ciekawie, choć nigdy nie byłem miłośnikiem tego typu muzyki. Towarzystwo tańcowało, przysiadało się i zgadywało nas, a kobiety wieszały nam się na szyję. Było dużo Senegalczyków, mówili, że przyjechali tu do pracy albo w odwiedziny do krewnych. Gambijczycy są otwarci,  można porozmawiać, faceci lubią pojedynki na rękę.
Wyzwał nas jeden. Łukasz nie podjął, więc musiałem ratować honor białego człowieka i powiedziałem mu: give the ring!. Zaparłem się strasznie i pomyślałem sobie, że nie odpuszczę, choćby nie wiem co. Po 10 minutach (myślałem, że mi wszystkie wnętrzności wyjdą na wierzch)  powaliłem w końcu dziada.  Ktoś za to zawiesił nam na szyję jakieś łańcuchy z koralików, a przegrany postawił po JulBrew. Oczywiście, nie dajmy się zwieść pozorom. Czujność należy zachować w każdym momencie i nie przeholować z wylewnością i piwem. Mamy świadomość, że dla miejscowych jesteśmy przede wszystkim  źródłem potencjalnego zysku. Wieszające się panie to w większości po prostu prostytutki, a przyjacielscy panowie to dealerzy dziwnie wyglądających drugów. Zasada postępowania, którą przyjąłem w Serekundzie była mniej więcej taka: wpadamy do klubu, rozglądamy się, wypijamy jedno piwo i po mniej więcej kwadransie bezwzględnie zmieniamy lokal. Prom z portu w Bandjul kursuje między stolicą Gambii i miastem Barra, po ujściu rzeki Gambia. Jest to najpopularniejsza przeprawa promowa w Gambii, obsługująca codziennie tysiące osób. Flota składa się z trzech łodzi: Johe, Barra i Kanilai: które pływają pomiędzy dwoma miastami w godzinach od 7 do 21. Ponad 5-kilometrowa podróż między dwoma brzegami trwa około 30-40 minut.
Od stycznia 2017 r. za bilet na osobę płaci się 25 dalassi i 250 za pojazd. Bilet  kupuje się w kasie w terminalu portowym. Gdy poruszamy się pojazdem i chcemy mieć pewność, że wjedzie on na pokład promu, należy po prostu wręczyć komu trzeba ile trzeba, oprócz biletu oczywiście. Mentalności i miejscowych zwyczajów nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Poza trzema dużymi promami, przeprawa do Barra możliwa jest również przy użyciu drewnianych piróg. W takich przypadkach opłaty za przejazd powinny być tańsze, ale czas trwania rejsu jest znacznie dłuższy, a standardy bezpieczeństwa bardzo niskie. Można zapomnieć np. o kamizelkach ratunkowych. Nie ma czegoś podobnego. Wcale też nie jest tak, że duże promy są komfortowe i bezpieczne. Można żywić poważne obawy co do bezpieczeństwa przeprawy, ponieważ statki są bardzo źle utrzymane i najczęściej nadmiernie obciążane. W przeszłości miało miejsce kilka tragedii. Czytałem, że pewnej niedzieli w 2013 roku, na promie zginęło pięć osób, w tym jeden Belg. Wypadli za burtę. Inne, śródlądowe połączenia promowe przez rzekę Gambia, funkcjonują w Janjangbureh, Bansang, Barajal, Yellintenda, Basse, Fatoto i Jarreng, ale tam rzeka jest zdecydowanie węższa. Kiedy przypływa prom przez trap przetacza się fala tysiąca kolorowych postaci. Kobiety zazwyczaj ubrane są w barwne, wzorzyste długie suknie i najczęściej zasłaniają włosy, albo hidżabem, albo zawiązywaną na czubku głowy chustą. Mężczyźni częściej noszą się na modłę zachodnią, dominują jeansy i t-shirty, rzadziej widać gości ubranych w długie koszule w stylu arabskim.
Potem ruszamy i my. Wchodzimy na górny taras. Stąd można obserwować, jak na prom wtaczają się kolejne samochody, pomiędzy którymi przeciskają się ludzie. W oczy szczególnie rzucają się kobiety niosące na głowach ciężkie pakunki, walizki, plastikowe wiadra i wypełnione czymś worki. Wszystko to  trzeba przecież przetransportować na drugą stronę rzeki. Miejscowy serwis oferuje nam ciastka, orzeszki ziemne, czy torebki z czymś, co wygląda jak gęsty jogurt. Zacumowaliśmy w końcu na brzegu północnym. Cały tłum wytoczył się w kierunku Barra. Poszliśmy do kantoru i miejscowej knajpy, a potem rozejrzeliśmy się po miasteczku. Barra, dawniej nazywała się Barrinding, a tradycyjnie znana jest jako Niumi , czyli po prostu: Wybrzeże. Wraz z Farafenni miasto jest centrum gospodarczym regionu North Bank.
Tę małą  nadrzeczną osadę, liczącą około 6 tys. ludzi zamieszkuje mieszanka rożnych grup etnicznych żyjących na terenie Gambii i Senegalu. Wśród nich plemiona Serena, Mandinka, Wolof, Fulani. Przez Barra biegnie najkrótsza droga łącząca Bandżul z Dakarem w Senegalu. Rozpoczyna się tu też jedna z ważniejszych tras komunikacyjnych Gambii - North Bank Road. W Barra jest ponad 82 hoteli. Trochę dalej, na przylądku Barra Point w pobliżu miasta,  znajduje się historyczny fort, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ale tu? Nic tu nie ma w zasadzie ciekawego oprócz ludzi i scenek rodzajowych z nimi w udziale. Pokręcimy się trochę i ruszamy dalej.

najbliższe galerie:

 
Gambia special
1pix użytkownik paraprawo odległość 8 km 1pix
Gambia
1pix użytkownik swift odległość 10 km 1pix
GAMBIA WYBRZEŻE
1pix użytkownik bartekplk odległość 12 km 1pix
Senegambijskiej przygody dzień pierwszy
1pix użytkownik magdalena odległość 39 km 1pix
Senegal:  Droga z Dakaru do Banjul
1pix użytkownik magdalena odległość 78 km 1pix
Senegal'01
1pix użytkownik paraprawo odległość 110 km 1pix

komentarze do galerii (17):

 
doracz użytkownik doracz(wpisów:1144) dodano 09.01.2019 23:18

Maripo, Pisanka - pozdrawiam Was :)

pisanka użytkownik pisanka(wpisów:564) dodano 08.01.2019 15:35

Wielkie dzieki za informacje. Takie afrykanskie tournee moze obfitowac w przygody i zmagania z przeciwnosciami. Mi taka forma podrozowania bardzo odpowiada , daje chyba najwiecej mozliwosci i niezaleznosci. Kluczem do sukcesu bedzie na pewno auto o budowie cepa , przy okazji nie rzucajace sie zbytnio w oczy i odporne na wszelaki syf w wodzie , powietrzu i benzynie. Pozdro

maripo użytkownik maripo(wpisów:104) dodano 08.01.2019 13:15

Pięknie. Cudowna podróż:)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1144) dodano 07.01.2019 21:01

Afrodyto, Wielkopolanko, Kabaczku, Pisanka, Pipol, Achernar - dziękuję, że wpadliście do tej galeryjki. Pipol - dziękuję szczególnie. Zachodnia Afryka jest specyficzna i może niewiele ma spektakularnych turystycznie atrakcji do zaoferowania. Ale na pewno ma coś w sobie i warto ją odwiedzić. Pisanka, myślę że się da. Wszystko się da jeśli się bardzo chce. Maroko z Sacharą Zachodnią - bez problemów analizowałem już taką opcję autem wcześniej. Senegal - spoko, trzeba tylko nastawić się na propozycje korupcyjne ze strony drogówki. Najgorzej z Mauretanią, bo dość niebezpiecznie i na drogach i bandytka może się trafić o nastawieniu ideologicznym, z tego co słyszałem. Ale trzeba chyba przekroczyć o świcie granicę, wziąć nocleg w Nawakszut i następnego ranka wyruszyć do granicy z Senegalem i dotrzeć do Saint-Louis w Senegalu po południu. Za dnia dałoby się chyba przebić bez problemów. Oj, pisałbym się chętnie na taki projekt! A to fakt. Im bardziej dziadowski kraj (przepraszam za określenie) tym droższe wizy i większe pieczątki w paszportach. :)
Pozdrawiam Was serdecznie :)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5460) dodano 07.01.2019 18:46

Ciekawe doświadczenie i pełna egzotyka, szkoda tylko, że harmattan przytłumił te wszystkie kolory... Pozdrawiam. :)

pipol użytkownik pipol(wpisów:9025) dodano 07.01.2019 17:10

jak dla mnie, galeria tygodnia :)

pisanka użytkownik pisanka(wpisów:564) dodano 07.01.2019 15:25

Jest egzotyka ! Szczerze powiem ze Czarna Afryka nie za bardzo mnie ciagnie , ale kiedys pewnie sie wybiore. Najgorsze sa jak dla mnie komicznie wysokie ceny wiz w poniektorych krajach...A jak z przejechaniem samochodem z Maroka przez Senegal , jest taka opcja ? Pozdrawiam

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:1067) dodano 06.01.2019 19:32

Ciekawie i mocno egzotycznie.
Pozdrawiam.

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1898) dodano 06.01.2019 17:44

Piękna i interesująca galeria...bogactwo portretów i kolorów...bardzo podobalo się..
pozdrawiam serdecznie:)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:4219) dodano 06.01.2019 17:41

Znakomity reportaż, barwnie i rzeczowo opisany. Świetnie pokazane twarze!
Pozdrawiam w Nowym Roku.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1144) dodano 06.01.2019 16:39

Zib, Pipol, Olazim - bardzo Wam dziękuję i serdecznie pozdrawiam :)

olazim użytkownik olazim(wpisów:2265) dodano 06.01.2019 12:24

Pięknie kolorowo i swojsko -pozdrawiam.

pipol użytkownik pipol(wpisów:9025) dodano 06.01.2019 12:14

No jakiś powód,że mostów nie ma musi być ....widocznie komuś nie na rękę ;)
Nie ma nic gorszego do zdjęć niż białe niebo :(
Super się oglądało i czytało :)
pozdro

zib użytkownik zib(wpisów:14) dodano 06.01.2019 12:12

Doraczu, bardzo ciekawa galeria- takie bardzo lubie. Niby nic sie nie dzieje a jednak. Szkoda, ze brakuje zdjec z wieczora i relacji fotograficznej z walki na reke- to byloby jeszcze ciekawsze:). Ogolnie udane kadry i ciekawie pokazany temat. Pozdrawiamy i czekamy na nastepne galerie!

doracz użytkownik doracz(wpisów:1144) dodano 06.01.2019 10:08

Paniwu, Lucy - dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam serdecznie :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3027) dodano 05.01.2019 23:01

Barwnie i sugestywnie😊.Pozdrawiam.

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:519) dodano 05.01.2019 23:01

Świetny reportaż z podróży, a zarazem przewodnik, poparty z życia wziętymi scenkami. Bardzo się podobało!. Pozdrawiam serdecznie

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!