m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Mając jeden dzień chciałem skupić się na zwiedzeniu południowo-zachodniej części  wyspy . To tutaj znajduje się jej najsłynniejsza skała - Le Morne Brabant, wizytówka reklamująca Mauritius. Teren jest tu dość górzysty. Ale tak szczerze powiedziawszy, co to za góry, skoro najwyższe z nich osiągają wysokość  ledwie  ¼ wysokości gór Reunionu. Z Plain Magnien pojechaliśmy na północny -zachód. Minęliśmy ciąg nieciekawych miasteczek, odwiedziliśmy jakiś rezerwat w centrum, przejechaliśmy obok największego zbiornika wody -Mare aux Vacoas. Nic szczególnego. Potem zatrzymaliśmy się przy Grand Bassin. Stoją tu ogromne posągi Pana Śiwy i Pana Durgi. Ta statua na zdjęciu to właśnie  liczący 33 metry pomnik Śiwy. Jest trzecim najwyższym posągiem Shivy na świecie. Zaprojektował i wykonał go na zamówienie rządu Mauritiusa rzeźbiarz Shri Matu Ram Verma z Indii. Grand Bassin, a właściwie  Ganga Talao to jezioro kraterowe położone w ustronnym obszarze górskim w dystrykcie Savanne , w samym sercu Mauritiusa. To najświętsze hinduskie miejsce na wyspie. A wiedzieć trzeba, że hinduizm na Mauritiusie jest religią dominującą. Wyznaje ją połowa populacji tego kraju. Przez trzy dni w lutym lub marcu Ganga Talao ściąga pół miliona ludzi w czasie obchodów święta Mahaśiwarati. Po przybyciu boso na brzeg jeziora dokonują aktu oddania czci paląc kadzidła i kamforę oraz składając  ofiary z kwiatów i żywności. Wzdłuż Grand Bassin rozsiały się świątynie i posągi poświęcone innym hinduskim bogom, w tym Hanumanowi , bogini Gangi i  Ganeshy.  Jest kolorowo. Chciałem już dotrzeć do największego zielonego obszaru Mauritiusu. Parku Narodowego Black River Gorges, który według mniej jest najciekawszym przyrodniczo miejscem na wyspie. Większość naturalnej szaty roślinnej została na wyspie przetrzebiona przez człowieka, który zajął odebrane przyrodzie tereny pod uprawy trzciny cukrowej, osiedla , resorty turystyczne, przemysł. Park skrywa 800-metrowe szczyty górskie i bujne lasy deszczowe. Zaczęło być ciekawie już po drodze.
Pierwszym miejscem do którego zjechaliśmy w Parku były okolice wodospadu Aleksandry, położone na centralnym płaskowyżu i będące częścią wąwozów Black River. Gdy chmury ustąpiły widziałem stąd doskonale zachodnie wybrzeże. Jest specjalny punkt widokowy z barierkami. I chyba jest on bardziej interesującym miejscem niż same wodospady, które są bardzo oddalone od miejsca, z którego można je obserwować. Aby dojść z parkingu do punktu widokowego najpierw idzie się małą ścieżką, z kilkoma drzewami i stołami piknikowymi. Następnie dochodzi się do dużego kolistego obszaru i przekracza małą rzekę. Potem kilka schodów i jesteś na miejscu. Całość zajmuje kilka minut. Zobaczywszy wszystko co można było tu zobaczyć, a czując lekki niedosyt poszliśmy wzdłuż rzeki w gęstwinę lasu. Prowadzi tam ścieżka. Miejsca ciekawe, ale zdjęć stamtąd nie będę prezentował. Las jak las, gęsty  i ciemny. Potem pojechaliśmy dalej na zachód. Po drodze zatrzymaliśmy się i zbieraliśmy dziko rosnące owoce: papaje, guawę chińską, mango. Ciekawe smaki.
Po  4-ch kilometrach dotarliśmy do Gorges view point. Oblegały go stada małp. To Makaki - lepiej nie podchodzić do nich zbyt blisko, bo robią się agresywne. Sceneria Gorges view point jest o wiele ciekawsza od tej, którą widzieliśmy przy Alexandra Falls, choć niebo bardzo się zachmurzyło i zaczął kropić deszcz. 3 razy nas złapał na wyspie, ale nie trwał dłużej niż 10 minut. Czasem słońce czasem deszcz. Park Narodowy Black River Gorges jest największym parkiem  narodowym na Mauritiusie. Zajmuje ok.2% powierzchni wyspy [68 km2], stanowiąc ostoję lasu i wielu rdzennych gatunków roślin i zwierząt. Obszar został objęty ochroną w 1994 r. Wcześniej był tutaj główny obszar łowiecki. Park przecinają liczne trasy turystyczne, o łącznej długości ponad 50 km. To jedyne sensowne miejsce gdzie można powędrować i odkrywać różnorodną florę i faunę wyspy. W miarę dzika przestrzeń gęstego lasu jest domem dla ponad 300 gatunków roślin kwiatowych i 9 gatunków ptaków unikalnych dla Mauritiusa, w tym słynnego różowego gołębia, który cudem uniknął wyginięcia.
Rzeki, tereny piknikowe, szerokie kaniony i pasma górskie tworzą dość przyjemne panoramiczne widoki. Początki wszystkich szlaków są dobrze oznaczone przy jednej z dwóch głównych bitych dróg przebiegających przez Park, ale potem wiele ścieżek szybko ginie w gęstwinie bujnej roślinności co może dezorientować turystów. Warto więc mieć ze sobą jakieś mapy albo sensowną apkę pomagającą ustalić swoje położenie i kierunek marszu. Warto też zabrać ze sobą buty z dobrą podeszwą, bo o ile wybrzeże jest gorące i słoneczne to Park jest wilgotny i szlaki dość śliskie. Do tego spray na insekty i wodę, bo w całym Parku będzie nie ma jej gdzie kupić. No chyba, że jesteśmy zaopatrzeni w filtr. My nie byliśmy. Desant na Mauritius miał się odbyć w stylu alpejskim. [ na zdjęciu: Le Morne Brabant] To i poprzednie zdjęcie zrobiłem z tarasu restauracji Varangue Sur Morne, gdzie jedliśmy obiad. Muszę przyznać, że jadałem posiłki w różnych okolicznościach, ale w tak pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej… to chyba jeszcze nie. Potem zjechaliśmy do drogi B104, którą pojechaliśmy na południe by zobaczyć Wodospady Chamarel. Utworzone przez rzekę St. Deors wodospady Chamarel (Cascade Chamarel) mają wysokość 83 m Są otoczone bujną roślinnością wąwozów Black River. Odwiedzający mogą je podziwiać z dwóch tarasów widokowych: górnego znajdującego się w rezerwacie Ziemi Siedmiu Kolorów, lub mogą udać się szlakiem schodzącym do lustra basenu u podstawy wodospadów.
Chamarel są zdecydowanie najbardziej znanymi wodospadami na Mauritiusie i jako takie zawsze stanowiły jedną z głównych atrakcji wyspy.  Nie licząc Kolorowej Ziemi A właściwie Ziemi Siedmiu Kolorów w Chamarel To właśnie to miejsce najbardziej kojarzyło mi się z Mauritiusem. To i Le Morne Brabant widziany z lotu ptaka. Barwna ziemia Chamarel stała się jedną z głównych atrakcji turystycznych Mauritiusa od lat 60. XX wieku. Kiedyś można było się swobodnie  po niej przemieszczać. Obecnie wydmy są otoczone drewnianym płotem, a odwiedzającym nie wolno się na nie wspinać, chociaż mogą patrzeć na krajobraz z punktów obserwacyjnych umieszczonych wzdłuż ogrodzenia. Owa geologiczna osobliwość zajmuje stosunkowo niewielki obszar. Okoliczne sklepiki sprzedają małe probówki wypełnione kolorowymi piaskami. Możemy sobie nabyć takie coś na pamiątkę oprócz magnesika i pocztówek. Oczywiście nigdy takich pamiątek nie nabywam. Takie rzeczy lądują po roku w kartonie na strychu.
Ziemia 7 kolorów to naprawdę niepowtarzalne miejsce, gdzie natura naprawdę stworzyła coś niezwykłego. Tak tak. Siedmiokolorowa ziemia jest zjawiskiem naturalnym. Aż nie chce się wierzyć. Miejsce tak bajecznie kolorowe, jakbyśmy w realu oglądali obraz przerobiony w photoshopie. Ze względu na tropikalne warunki pogodowe wszystkie rozpuszczalne w wodzie pierwiastki, takie jak dwutlenek krzemu, zostały wypłukane. A to co zostało to połączenie bazaltowej ziemi z pierwiastkami i ich związkami. To one są odpowiedzialne za te bajeczne barwy. Tlenek żelaza odpowiada za barwy od czerwieni do brązu, a aluminium od niebieskiego po fiolet. Cały obszar poprzez to nagromadzenie różnych pierwiastków jest zupełnie nieurodzajny. Nic nigdy na tym obszarze nie urośnie, ale za to można pozachwycać się kolorami. Liczę je. W przybliżeniu to: czerwony, brązowy, fioletowy, zielony (ten jest najmniej widoczny i widać go głównie w jednym miejscu), niebieski, fioletowy i żółty. Siedem. Jak byk. Chociaż widzę jeszcze różowy. To może jest ich osiem? Obchodzę ścieżką dookoła Ziemię Siedmiu Kolorów. Kolor zmienia się co chwila, w zależności od padania promieni słonecznych i od kąta pod jakim się na nią patrzy. Podobno wschód słońca gwarantuje najlepszy efekt. Tuż obok Ziemi Siedmiu Kolorów widzimy żółwie olbrzymie. Co ciekawe, żółwie zostały sprowadzone z Seszeli, ale teraz ciężko sobie wyobrazić Mauritius bez nich. Spotkamy je jeszcze później, w Cascavelle.
Drogą B104 jedziemy na północ i po 2,5 kilometrach docieramy do Chamarel View Point Zza drzew wyłania się Le Morne Brabant, błękitna laguna a na niej wysepka Benitiers. U wybrzeży miasteczko La Gaulette, a za laguną Ocean Indyjski  aż po Madagaskar. Le Morne Brabant widziana z poziomu morza, od północy  z okolic Case Noyale. Flora różowa Fauna udomowiona.
Park Rozrywki Casela World of Adventures  w Cascavelle. Ogród zoologiczno-botaniczny, zwierzyna na wolnym wybiegu. Mają tu dość przyzwoitą kolejkę górską. Zjeżdżamy nią ciesząc się jak dzieciaki. Z tymi żółwiami to było tak. Kiedyś, to jest w epoce przedokolonialnej,  populacja żółwia olbrzymiego na wyspach Mauritiusa, na Reunionie i Seszelach była największą na świecie. Zwłaszcza na wyspie Rodrigues, oddalonej 600 km od metropolii i stanowiącej obecnie maurytyjskie terytorium zależne, żyło ich całkiem sporo. W czasach kolonialnych doszło do unicestwienia wszystkich gatunków żółwi na Mauritiusie i Rodriguesie.  Osadnicy i żeglarze postrzegali te zwierzęta jako łatwe do upolowania źródło mięsa. Przemierzając morza i oceany na czas długiego rejsu żeglarze zabierali na pokład żywe stworzenia, które do przeżycia nie wymagały zbyt wiele. Gdy zaszła potrzeba zabijali zwierzę i robili z niego zupę i potrawki. Podobno niesławny prym w procederze zagłady gadów wiedli Holendrzy, którzy zajmowali wyspę po ustąpieniu Portugalczyków,  a przed Francuzami i Brytyjczykami. Żółw olbrzymi w tym regionie świata ocalał tylko na Seszelach. Po 2000 r. sprowadzono go najpierw na wyspę Aigrettes, a kilka lat później i na Mauritius. Od tamtego czasu populacja dziko żyjących żółwi olbrzymich znacznie wzrosła. Dziś na terytorium Republiki Mauritiusu możemy zaobserwować je w La Vanille, niedaleko Souillac na południowym wybrzeżu, na wspomnianej wysepce Aigrettes u wschodniego wybrzeża i na Rodriguesie. Góra Rempart na południe od Cascavelle. No i tyle. Schowałem aparat. Wyspa pachnąca wanilią? Raj zagubiony?. Mniejsza siostra Madagaskaru? No nie wiem. Naprawdę nie wiem co o nim sądzić….

najbliższe galerie:

 
Le Morne zdobyte,  październik 2012
1pix użytkownik smok-1 odległość 10 km 1pix
MAURITIUS cz. 1 -  Tęczowe wspomnienia
1pix użytkownik youngatheartme59 odległość 18 km 1pix
MAURITIUS cz.  2 -  Rum,  dodo i taniec
1pix użytkownik youngatheartme59 odległość 24 km 1pix
Mauritius - raj na ziemi?
1pix użytkownik plan_podrozy odległość 26 km 1pix
Mauritius
1pix użytkownik kardioch odległość 28 km 1pix
Submarin
1pix użytkownik kathi odległość 35 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
doracz użytkownik doracz(wpisów:1212) dodano 28.04.2019 16:23

Harmony, Kordulo, Gabi, Charlie, Nola - dziękuję. Fakt, u nas teraz też jest ładna i soczysta zieleń. Dziś wróciłem z Gorców - piękna wiosenna zieleń i całe połacie krokusów. Ale zaczęło lać, więc z ostatniej nocy w schronisku na Turbaczu zrezygnowaliśmy i zeszliśmy do Nowego Targu. Tamtego dnia w zeszłym roku na Mauritiusie padało kilkukrotnie, a potem świeciło słońce i to sprawiało, że zieleń wydawala się tak soczysta, a kolory Ziemi Siedmiu Kolorów były tak intensywne. Pozdrawiam Was serdecznie :)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6786) dodano 28.04.2019 11:25

Zieleń soczysta i cudna, ale podobny kolor widziałam wczoraj w lasach oliwskich na spacerze;) Za to Ziemia 7 kolorów to cuuuudo, bajka, przepiękne miejsce:) ja bym jeszcze dorzuciła do tych kolorów pomarańczowy:) pozdrawiam:)

charlie użytkownik charlie(wpisów:2379) dodano 27.04.2019 00:24

Nawet jeśli Mauritius jest młodszą siostrą Madagaskaru, to zdecydowanie warto zawiesić na niej oko i poświęcić jej czas.
Niesamowite zielone przestrzenie, błękity Oceanu Indyjskiego i to kolorowe wzgórze... no choćby dlatego warto tam być.
Makaki fajne, ale coś źle im z oczu patrzy... za to żółwie - super. Chciało by się takiego olbrzyma kiedyś spotkać na swojej drodze :-)
Pozdr.

gabi użytkownik gabi(wpisów:2692) dodano 26.04.2019 18:49

Przepiękne miejsce, gratuluję wycieczki i pięknej galerii,
pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6138) dodano 26.04.2019 12:31

A ja sadzę, ze warto. Super wycieczkę nam zaserwowałes.
Wszystko w cudnej soczystej zieleni wyglada rajsko:))
Chetnie bym sie tam wybrała.
Pozdrawiam:)

harmony użytkownik harmony(wpisów:2786) dodano 26.04.2019 09:15

Wcale nie taka sobie wyspa. Chętnie bym się tam wybrała, po obejrzeniu Twoich zdjęć.
Pozdrawiam :)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1212) dodano 24.04.2019 23:26

Dispar, Lucy, Elabb, Wmp, Elu, Paweller - dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze. Obiektywnie wyspa sama w sobie nie jest zła, ale prawdę mówię: Reunion po trzykroć ciekawszy :), choć może mniej popularny. Pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz dziękuję:)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7477) dodano 23.04.2019 22:11

Mnie się podoba, właściwie wszystko obejrzałem z zaciekawieniem, galeria rewelacyjna ..., pozdrawiam:)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7307) dodano 23.04.2019 20:57

No co Ty marudzisz,że atrakcje takie sobie? Absolutnie bajeczna ta ziemia siedmiu kolorów! no i w ogóle, bujna zieleń, górki i siurki. Ej, no weź...:)))
pozdrówki raz jeszcze :)

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:2325) dodano 23.04.2019 17:50

18 - słodka.
Kolorowe wyspy fajne, przypomniałem sobie skały w PN Doliny Śmierci w USA ( Paleta Barw ), tam też było kolorowo.
Masz literacki talent, do tego te fotki... fiu, fiu.
Pozdrawiam.

elabb użytkownik elabb(wpisów:24) dodano 23.04.2019 08:34

Cudowne kolory! Jakaś inna planeta? :-) A te wodospady Chamarel na zdjęciu robią niesamowite wrażenie. I tyle zieleni, pięknie!

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3086) dodano 22.04.2019 22:27

Piękna wyspa i dobrze,że ją odwiedziłeś Aż trudno uwierzyć w kolory ziemi ale wierzęTwoim zdjęciom i Tobie😊.Pozdrawiam.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 22.04.2019 14:16

Powiadasz, że taka sobie wyspa?
A Twoje zdjęcia temu przeczą.
Podobająca galeria.
Pozdrawiam serdecznie:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!