m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (36):

 
Z parku Watarrka wyjechaliśmy przed wieczorem. Jechaliśmy szutrową Larapinta Drive, która stanowi drogę stanową nr 6 i część drogi stanowej nr 2, o długości 344 km. Na nocleg obraliśmy sobie miejsce na wzgórzu przy  Ginty's Lookout, położonym około 40 km na północny zachód od Kings Canyon, przy nisko położonej przełęczy Morris, do której prowadziła kręta droga. Stało tu już kilka aut. W tej pustej okolicy nie ma zbyt wiele dobrych miejsc na założenie obozu. A tu dołki na ogniska, drzewa. Wszystko czego nam trzeba. Miejsce było pełne dingo. Nie odstępowały nas na krok, licząc na resztki po kolacji. Są przyzwyczajone do tego, że obozujący tu ludzie dokarmiają je, chociaż jest to zabronione. Jak na okoliczne warunki terenowe Ginty's Lookout jest warte zaznaczenia na mapie wyprawy. Zapierające dech w piersiach widoki i na kanion i odległe pasma  gór Mac Donnella. Szkoda tylko, że dojechaliśmy tu już po zachodzie i pejzaż nie był dostatecznie nasycony kolorami. Wszystko szarzało w mroku. Ginty's Lookout było jedynym miejscem, w którym spotkaliśmy dingo podczas naszej australijskiej wyprawy. Osobliwe psowate. Nie umiejące szczekać. Znakomicie przystosowane do warunków środowiska.  Polują głównie w nocy, pojedynczo lub w stadach, przede wszystkim na drobne ssaki, jaszczurki, kangury, króliki. W okresach braku pożywienia uzupełniają dietę jajami ptaków, larwami owadów i ptactwem wodnym. Podczas polowania na większą zdobycz, najpierw gonią ofiarę, by ją zmęczyć i dopiero później atakują. Co do zasady dingo zabijają tylko tyle zwierząt, ile potrzebują, żeby się wyżywić. Ewentualny nadmiar pożywienia zagrzebują w ziemi na później. Ale zupełnie inaczej zachowują się kiedy uda im się przedostać do ogrodzenia z owcami. Całkowicie bezbronne i nie mogące im uciec owce są przez nie zabijane jakby dla zabawy.. Uśmiercają wtedy o wiele więcej owiec niż potrzebują do wyżywienia. No z pewnością nie przysparza im to sympatii ze strony  hodowców tych zwierząt.
Następnego ranka wstaliśmy skoro świt i ruszyliśmy szutrem Larapinty na północny wschód, w kierunku pasma Mac Donnella. Larapinta Drive to typowo turystyczna droga. Przebiega przez park narodowy Watarrka oraz w pobliżu parków narodowych West MacDonnell, Finke Gorge i rezerwatu Tnorala (Gosse Bluff). Jest częścią Red Centre Way i łączy Alice Springs od drogi Stuart Highway, z drogą Luritja. Mimo, że wszyscy dedykują ją dla aut o napędzie 4WD, można nią jechać zwykłym autem bez obaw o miskę olejową. Należy zachować jedynie rozsądną prędkość. Jak to na szutrach. Po jakichś 100 km docieramy do skrzyżowania naszej drogi nr 6 z odbijającą na północ drogą nr 2. I jedną i drugą można dojechać do Alice Springs tyle, że dwójka wiedzie skrajem Parku West MacDonnell i oferuje o wiele ciekawsze widoki i miejsca do odwiedzenia. Zanim jednak osiągnęliśmy skraj West MacDonnell N.P., na mapie wypatrzyłem  Tnorala Gosse Bluff Conservation Reserve, do którego zjechaliśmy z Larapinty. Osobliwością Rezerwatu Tnorala jest krater uderzeniowy. Doskonale widoczny na mapach satelitarnych i pewnie byłby doskonale widoczny na zdjęciach zrobionych z donna, gdybym dysponował dronem. Ale nie dysponowałem. Stojąc wewnątrz krateru widziałem jedynie zaklęty krąg pomarańczowych skał. Też dobrze. Kratery uderzeniowe, takie jak te, które obserwujemy na Księżycu, występują również na Ziemi. Powstają w wyniku zderzeń ciał pozaziemskich (takich jak meteoryty, asteroidy lub komety) z Ziemią.
Australia jest bardzo dobrym miejscem do obserwowania i badania owych kraterów. Przyjęła na siebie więcej uderzeń niż inne części świata. No może oprócz Ameryki Północnej. Z powodu suchego klimatu kratery na tym kontynencie nie do końca zwietrzały, ani nie są ukryte w gęstej roślinności. Badacze dowodzą, że krater (a krater ten jest jednym z najlepiej zbadanych australijskich kraterów uderzeniowych) powstał ok. 140 milionów lat temu, w wyniku uderzenia komety w powierzchnię Ziemi. Komety lub planetoidy. Średnica tego ciała wynosiła ok. 600 metrów, a w chwili zderzenia z Ziemią utworzyła dziurę o średnicy ok. 22 km i głębokości ok. 800 metrów. Wyrzucony materiał skalny pokrył obszar ponad 400 km2. Obecnie widoczna pozostałość centralnego pierścienia krateru mierzy ok. 4 km średnicy i wznosi się średnio 180 m ponad powierzchnię równiny. Występują na niej licznie stożki zderzeniowe. Zwykłe procesy erozji zacierają wszelkie ślady tej katastrofy. Normalne zjawisko. Erozja postępuje powoli, powoli ale postępuje z czasem. Piaskowcowa formacja zawdzięcza swe odkrycie Edmundowi Gosse'owi, angielskiemu badaczowi i podróżnikowi. Miało to miejsce w roku 1873.
Krater nosi jego imię. A raczej nazwisko: Krater Gosse'a . Jego najlepiej zachowaną częścią jest Urwisko Gosse'a ,  Gosses Bluff. Z kolei Aborygeni od zawsze nazywali to miejsce Tnorala i uznawali je za święte.  Od zawsze bo znaleziono tu liczne ślady po skalnych obozowiskach i kryjówkach dawnych mieszkańców tego miejsca. Utworzony o konturze prostokąta rezerwat przyrody Tnorala (Gosse Bluff) jest po dziś dzień miejscem o dużym znaczeniu kulturowym dla ludu Aborygenów Arrerntów Zachodnich. Jest formalnie zarejestrowanym miejscem kultu, w którym doświadcza się magii Tnorali. Legenda ludu  Arrerntów Zachodnich przypisuje pochodzenie Tnorali wpływowi kosmicznemu. W Okresie Snu grupa niebiańskich kobiet tańczyła na niebie niczym gwiazdy na Drodze Mlecznej. Jedna z kobiet zmęczyła się i umieściła swoje dziecko w drewnianym koszu, zwanym turna. Gdy kobiety nadal tańczyły, kosz z dzieckiem spadł na ziemię. Dziecko upadając skierowało skały w górę, tworząc koliste pasmo górskie. Tnorali właśnie. Rodzice dziecka, gwiazda wieczoru i poranka, do dziś szukają dziecka, a turna jest widoczna na niebie jako konstelacja Korony Południowej. No tak. W sumie i  naukowa i aborygeńska interpretacja powstania Tnorali są podobne do siebie.  Gosse Bluff  ma po prostu kosmiczne pochodzenie. Należy uszanować Aborygenów i ich prastare wierzenia i przestrzegać znaków, zakazujących dostępu  do niektórych miejsc w rezerwacie. Spotkać można je tu i ówdzie.
Pobuszowałem chwilę po okolicy i wróciłem do chłopaków. Warzyli coś ciepłego. Potem, po jakimś czasie osiągnęliśmy w końcu West MacDonnell Ranges. Zatrzymaliśmy się w miejscu zwanym Mount Sonder Lookout Ładny punkt widokowy na wał pasma Zachodniego MacDonnella Na piękne szczyty na północy. Na rzekę Finke i Davenport Creeek w dole. Szkoda tylko, że nie jesteśmy tu w złotych godzinach.
Okolica obfituje w kilka wspaniałych widokowo tras trekkingowych. Całkiem niedługich i nie aż tak bardzo wymagających. Można byłoby zatrzymać się tu na jeden dzień i wejść na Mount Sonder, co pierwotnie zakładałem. Można byłoby rozlokować się na jednym z wielu campingów w okolicy. Nad rzeką jest świetny FinkeRiver Two Mile, trochę dalej Finke River camp site dalej Coach Camping. Tego nam zabrakło, a wrażenia z pewnością byłyby niesamowite. Wszystko dlatego, że Piotr się uparł i wolał ten dzień przeznaczyć na o wiele mniej interesujące miejsca w Parku Kakadu. Chłopaki odpuścili więc nie chciałem się upierać. Wujek Samo Zło! W każdym razie West MacDonell National Park jest miejscem wybitnie godnym uwagi. Z pewnością nie jest ono tak popularne jak Uluru - Kata Tjuta, ani jak Watarrka N.P. z Kings Canyon ale może to i lepiej. Można odkrywać całkiem niezbadane piękne jego zakątki i przez cały dzień nie spotkać nikogo. No więc ruszamy. Do Glen Helen Gorge na początek. Ale o tym opowiem przy następnej okazji.

najbliższe galerie:

 
Kings Canyon (okolice Uluru), Australia
1pix użytkownik krefcik2 odległość 70 km 1pix
 Watarrka N. P.
1pix użytkownik doracz odległość 87 km 1pix
Kings Canyon (Watarrka N.P.)
1pix użytkownik doracz odległość 95 km 1pix
PZ-AUSTRALIA.Kings Canyon
1pix użytkownik irolek odległość 98 km 1pix
Australia - Uluru (Ayers Rock)
1pix użytkownik sharon odległość 101 km 1pix
PZ-AUSTRALIA. Okolice Alice Springs
1pix użytkownik irolek odległość 157 km 1pix

komentarze do galerii (17):

 
achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5592) dodano 04.10.2019 15:53

Wyprawy naprawdę można pozazdrościć. Piękne krajobrazy, przyroda i te przestrzenie... Pozdrawiam. :)

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:1143) dodano 04.10.2019 12:20

Ciekawe miejsca. Niestety na Australię zabraknie życia... Z tym większą przyjemnością oglądam.
Pozdrawiam.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 04.10.2019 11:30

Elu, dzięki za odwiedziny. Ja już tam nie wrócę. Życie za krótkie a inne miejsca mnie ciągną. Tak poczułem, szczególnie kolejnego dnia gdy nocowaliśmy w korycie rzeki i nawiedzały nas duchy. W Outbacku czuje się magię. Pozdrowienia:)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 04.10.2019 11:26

Paniwu, dziękuję. Oni żyją w świecie magii i transie. W świece odrealnionym.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7307) dodano 03.10.2019 18:33

Wiem jak to jest z tymi chęciami trekkingu :). Wszędzie by się chciało, a jak gdzieś tego zabraknie to się czuje niedosyt, czyż nie ? ;)
Ale może to po to,żebyś miał po co wrócić tam ?
Piękne plenery i bardzo ciekawa geneza rezerwatu. poczułeś magię?
pozdrówki :)

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:630) dodano 03.10.2019 14:46

Z przyjemnością zwiedziłam Twoją galerię. Piękne zdjęcia i ciekawy komentarz. Aborygeni zawsze kojarzą mi się z tajemniczą magią. Pozdrawiam serdecznie.

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 03.10.2019 12:47

Elabb, no dobrze :)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 03.10.2019 12:47

Wmp - dzięki. Monotonnie, to fakt. Przez setki kilometrów podobnie, rzadko coś się trafi wyróżniającego się z tej monotonii- jakaś górka, jakaś ciekawsza skała, samotny eukaliptus; no ale w sumie taki jest ten rejon....Czerwone Centrum, chciałem go przeżyć. Busz w Australii Zachodniej jeszcze bardziej monotonny jak porównywałem sobie. A chłopaki uwarzyły gorącą wodę! :) na kawę lub herbatę - wedle wyboru. Jeszcze raz dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie:)

elabb użytkownik elabb(wpisów:21) dodano 03.10.2019 12:44

pliss chociaż na jedną dobę!

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 03.10.2019 12:38

Elabb - dzięki. Myślisz? No nie wiem sam...

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:2325) dodano 03.10.2019 12:31

Pięknie, chociaż może trochę monotonnie.
Co chłopaki uwarzyli? :-)
Pozdrawiam.

elabb użytkownik elabb(wpisów:21) dodano 03.10.2019 11:06

Dingo z czwórki powinien być na głównym! Piękna prezentacja :)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 03.10.2019 10:54

Agra miło, że wpadłeś. Dingo krążyły po okolicy całą noc, ale zachowywały się bardzo spokojnie. Nie czułem zagrożenia z ich strony. W sumie było to stadko składające się z 4-ch osobników. Pozdrawiam Cię serdecznie

doracz użytkownik doracz(wpisów:1209) dodano 03.10.2019 10:50

Lucy, Ru-da - bardzo Wam dziękuję za zainteresowanie galeryjką i pozdrawiam Was serdecznie:)

agra60 użytkownik agra60(wpisów:1358) dodano 03.10.2019 10:23

Wysyp pięknych galerii -u Ciebie miejsca trochę znajome tym bliższa jest mi ta galeria dzięki której uruchomiłeś mi wspomnienia przed 10 lat Tych piesków na twoich fotach ja bardzo się bałem szczególnie nocą jak spaliśmy w namiocie a one ujadały to nawet załatwić się bałem wyjść z namiotu .Ładnie wykorzystałeś plener.Pozdrawiam

ru_da użytkownik ru_da(wpisów:225) dodano 02.10.2019 16:22

Piękne miejsca w zachwycających kolorach. Z wielką przyjemnością obejrzałam. Pozdrawiam :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3086) dodano 02.10.2019 14:13

Opowiadaj,opowiadaj dalej, bo potrafisz zainteresować miejscami,do których docierasz.Mnie na pewno.Cóż więcej mogę dodać?-kiedy ja uwielbiam takie przestrzenie.Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!