m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (30):

 
Jezioro Titicaca. Brzeg boliwijski Jezioro Titicaca. Brzeg peruwiański Jesteśmy w Desaguadero. Mieście, które rozciąga się po obu stronach granicy. A granica przechodzi przez środek kanału łączącego główny zbiornik jeziora z mniejszym zbiornikiem znajdującym się na południe od miasta. Zbiornik nie ma nazwy, więc fizycznie i formalnie jest częścią Jeziora Titicaca. A kanał nazywają Río Desaguadero. Ale to chyba nie jest rzeka. Na moje to kanał. Na kanale jest most. Nazywają go Starym Mostem. Na Starym Moście siedzą ludzie.
Dla nas poniekąd egzotyczni. Indianie Ajmara Przez most ciągną tłumy. Tłumy ludzi Ajmara ciągną do Peru. Na trójkołowych rikszach i piechotą. Z Peru ciągną towary w dużych ilościach i olbrzymich rozmiarów. Na wózkach, w torbach, na plecach. Gdy kupcy pochodzą z La Paz, El Alto, Oruro lub Cochabamba; albo z regionów takich jak Tarija, Potosí czy Santa Cruz muszą spakować towar na dach autobusu. A potem kolorowe autobusy wiozą go dalej. W głąb Boliwii. Przez Stary Most autobusy nie przejeżdżają.
Dama na rikszy jedzie robić interesy. Pueblo boliviano importują plastik, kosmetyki; importują żywność (ziemniaki, papryczkę chili, pomidory), importują kokainę, pirackie nagrania audiowizulane, elektronikę, czekolady, mleko, słodycze. Eksportują cukier, makaron, masło, piwo, oleje silnikowe i jadalne, mąkę, jajka i gaz LPG. Import-export international . Gente de la tribu aymara Handel kwitnie Peru dziękuje za wizytę. Może niektórzy nie wiedzą, niektórzy nie pamiętają, a niektórzy nie chcą pamiętać,
ale były takie czasy, że w latach 80-tych ubiegłego stulecia przywoziło się z Czech pasty elmex i słodycze, w roku 1989 odtwarzacze VHS z Berlina, na początku lat 90-tych spirytus Royal i papierosy z Obwodu Kaliningradzkiego, a w latach 96-97 alkohol z Czech też bez akcyzy. Towar kupowało się na tzw. handel, a przez granicę przenoszono go na plecach, w torbach, w ukryciu, czasem się nie udało, ale przeważnie tak. W latach 90-tych takich tragarzy nazywano u nas mrówkami, bo jak mrówki chodzili w tę i z powrotem przez granicę, a paszport mieli cały w stemplach. Ludzie majętni nie przemycają towarów na mrówkę. Ludzi mniej majętnych często pcha do tego bieda. Chęć polepszenia sobie warunków materialnych wobec braku innych perspektyw. Desaguadero jest głównym miastem nielegalnego tranzytu towarów konsumpcyjnych między Boliwią a Peru. Do tego niestety przemytu narkotyków. W wyniku rozwoju „handlu transgranicznego” miasto znacznie się rozrosło i zurbanizowało. Szacuje się, że ponad 50 procent populacji boliwijskiej części Desaguadero zajmuje się handlem, co stanowi główne źródło utrzymania jej mieszkańców (szacuje się średnie dochody w wysokości 1 000 boliviano na rodzinę. W boliwijskim sektorze Desaguadero prowadzone są działania na małą skalę (handel mrówkami / sprzedaż detaliczna. W przypadku Peru w grę wchodzą większe wolumeny ze względu na handel hurtowy. Przez granicę przechodzi od 15 000 do 19.000 mrówek dziennie. Co robią służby celne i policja? Są.
Działalność mrówek odbywa się codziennie, ale we wtorek i piątek jest zmaksymalizowana ze względu na targi w Desaguadero. Po obu stronach granicy.  Większość przybywających to kupcy, którzy zostają w mieście przez kilka godzin, maksymalnie dwa dni, gdy są targi. Z ekonomicznego punktu widzenia szacuje się, że rocznie same tylko targi przemycanych towarów w Desaguadero generują od 60 do 80 milionów USD zysku. Transport jest jednym z sektorów, który najbardziej korzysta na wymianie handlowej. W mieście korzystanie z trójkołowców jest częste zarówno w przypadku transportu towarów, jak i pasażerów. Opłata za „tricicleros” wynosi od 5 do 20 B w zależności od rodzaju przenoszonego produktu, przy czym głównymi miejscami docelowymi są stary most i molo. Nocą Stary Most jest zamknięty ale aktywność mrówek nie zamiera. Towary przewożone są łodziami przez Río Desaguadero. Aktywność handlarzy  nie jest spontaniczna. Ponieważ handel jest najważniejszą działalnością gospodarczą w mieście, jest dobrze zorganizowany i zinstytucjonalizowany. Pieczę i nad nim sprawują lokalne organizacje społeczne i związki: Rada Sąsiadów, Wspólnota Świętego Piotra i Regionalna Federacja Kupców Detalicznych w Desaguadero, które skupiają 26 stowarzyszeń i 1743 kupców, właścicieli łodzi i ryksz trójkołowych. Organizacje pobierają ok.8% prowizji od całości dochodów pochodzących z przemytu. W zamian za to wybierają organizacje (rodziny, grupy społeczne) odpowiedzialne za ruch towaru na granicy; wybierają organizacje transportowe (właścicieli łodzi, trójkołówek czy taksówek); ustalają harmonogramy przemytu, trasy i wreszcie opłaty, które muszą być uiszczone zarówno dla organizatorów transportu, jak i celników i organów ścigania, aby „uzyskać ochronę” interesu. Każdy chce żyć. A każdy orze jak może. Banalna i odwieczna reguła. A to dwa dziki na południu Ameryki. Już nie muszą przemycać. Chyba tylko niecne myśli i marzenia o ciekawszym świecie.

najbliższe galerie:

 
Wokół jeziora Titicaca
1pix użytkownik migot odległość 16 km 1pix
Boliwia
1pix użytkownik sircamill odległość 32 km 1pix
Boliwia - Tiahuanaco
1pix użytkownik pipol odległość 39 km 1pix
Boliwia cz.  I - Tiwanaku.
1pix użytkownik wmp57 odległość 39 km 1pix
Peru - Boliwia (galeria drogi)
1pix użytkownik pipol odległość 43 km 1pix
Boliwia - Copacabana
1pix użytkownik nola76 odległość 45 km 1pix

komentarze do galerii (15):

 
paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7580) dodano 19.01.2020 21:37

Bardzo ciekawa relacja, galeria jak zawsze mega wciągająca ..., no cóż, tak jak napisałeś: każdy orze jak może ..., fajnie, że że stać nas teraz na to, żeby zobaczyć świat z tej innej perspektywy:)))
Pozdrawiam:)

andred użytkownik andred(wpisów:4767) dodano 19.01.2020 21:08

Doracz, bo jesteś za młody...spóźniłeś się z tą Jugosławią zaledwie kilka lat ;-). Później Jugosławia rozpadła się na niepodległe Państwa takie jak Słowenia, Chorwacja, Serbia itd. ale dopóki była Jugosławia szmuglowało się sprzęt turystyczny, suszarki do włosów, szachy, aparaty fotograficzne Zenit i mieliśmy kasę na kempingi, owoce, wino i w zasadzie to wszystko. Pójście do knajpy to już było nie na naszą kieszeń......pomimo takiego przemytu :-)))
Teraz jest lepiej. Można iść do knajpy na kolację nic nie szmuglując ;-)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1263) dodano 19.01.2020 20:39

Paniwu, Magdalena, Achernar, Ru_da, Przemysław, Harmony, Wielkopolanka, Satan, Pipol, Elise, Andred - bardzo Wam dziękuję za odwiedziny. Magdaleno - pamiętam tamtą Twoją galerię. Czytałem ją przynajmniej 2x. Andred, a z Jugosławią to nie wiem. Tam nie jeździłem;). Pozdrawiam Was serdecznie :)

andred użytkownik andred(wpisów:4767) dodano 14.01.2020 22:05

Gdzie te czasy kiedy się przemycało do byłej Jugosławi....to se nevrátí. Ile teraz mamy opowieści przy spotkaniach i wspominkach ale nasz przemyt nie był aż tak perfekcyjnie zorganizowany. To co oni tam robią można oczywiście nazwać przemytem, szczególnie jak się szmugluje narkotyki ale przy pozostałych towarach to po prostu ciężka praca export-import.
Fajne kolorowe foty i ciekawa relacja.
Pozdr

satan użytkownik satan(wpisów:3289) dodano 14.01.2020 21:27

Pipol...ja mam jeszcze z takiego "szmuglu" Forest Friut...62% ;-)

elise użytkownik elise(wpisów:981) dodano 14.01.2020 19:41

Ciekawy reportaż. W latach 80 przemycałam ciuszki dla córek z Berlina. Piwo z Czechosłowacji. Stragany były ustawione blisko granicy.
Pozdrawiam z mało egzotycznego Luksemburga.

pipol użytkownik pipol(wpisów:9082) dodano 14.01.2020 18:19

A ja alkohol przewożę ze Słowacji. Głównie tatratea :)
pozdro

satan użytkownik satan(wpisów:3289) dodano 14.01.2020 18:11

Super fotoreportaż! Klimatyczny z uwagi na tych konkretnych ludzi... ;-)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1967) dodano 14.01.2020 17:11

Pięknie przedstawiles te pracowite mrówki a do tego piękna kolorystyka i urocze kapelusze i warkocze egzotycznych dam...
reportaż super...czułam się tam obecna i zafascynowana...
pozdrawiam serdecznie:)

harmony użytkownik harmony(wpisów:2854) dodano 14.01.2020 16:50

Wybrałeś bardzo ciekawy temat do zaprezentowania. Wciągnęło mnie Twoje opowiadanie.
Pozdrawiam :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6364) dodano 14.01.2020 16:43

Dobre...;)

ru_da użytkownik ru_da(wpisów:288) dodano 14.01.2020 12:50

Bardzo interesująca relacja - prawdziwe życie. I te kolory!
Pozdrawiam :)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5673) dodano 14.01.2020 12:48

Bardzo ciekawy reportaż z pogranicznego "mrowiska"... Pozdrawiam. :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3688) dodano 14.01.2020 11:43

Jak ja lubię takie reportaże! Zrobiłam kiedyś podobny z granicy libijsko-tunezyjskiej i o mało paką się to nie skończyło, bo było to w czasach Kadafiego. Jest na portalu tamta relacja. Przez most przy Wiktorii między Zambią i Zimbabwe też sporo towarów jest przenoszonych. Na całym świecie ludzie tak działają. Boliwijki, z warkoczami i w tych swoich kapeluszach, są cudowne!
Pozdrawiam:-)

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:705) dodano 14.01.2020 11:08

Bardzo ciekawy, barwny i wciągający reportaż o handlu przygranicznym. Jest w tym co pokazałeś tyle egzotyki, a jeszcze nie tak dawno działo się podobnie na naszych rubieżach. Wymiana towarów dźwignią handlu. Bardzo wciągająca prezentacja. Pozdrawiam serdecznie.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!