m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Jadąc z San Juan de Rosario, gdzie nocowaliśmy, w kierunku Salaru de Uyuni, który był naszym głównym celem trzeciego dnia pobytu na Altiplano, spotkaliśmy wikunie. Stadko było całkiem pokaźne. W Andach żyją cztery gatunki wielbłądowatych. Lamy i alpaki są zwierzętami hodowlanymi. Ich dzikimi przodkami są gwanako i wikunie. Badania DNA wykazały, że lamy (największe z całej czwórki) pochodzą od gwanako, a alpaki od wikuni. Europejczykowi czasem trudno odróżnić lamę od alpaki i gwanako od wikuni, ale różnice między nimi są. Udomowione ssaki są zdecydowanie masywniejsze od swoich dzikich protoplastów. Salar de Uyuni stanowi największą atrakcję turystyczną Boliwii. Wjechaliśmy na pozostałość po prehistorycznym morzu Ballivián i kierowcy dali nam czas, byśmy nacieszyli oczy niezmierzoną białą pustką. Idealnie płaska skorupa wyschniętej soli ma powierzchnię ponad 10 tys. km². Ciągnące się po horyzont podłoże utworzone z foremnych wieloboków zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Fascynujące wypukłe obrysy regularnych figur geometrycznych powstają w wyniku krystalizacji soli w procesie odparowywania wody.
Na terenie solniska znajduje się kilka koralowych wysp. Odwiedziliśmy Isla Incahuasi. Wydaje mi się, że ciekawsza byłaby większa i mniej popularna Isla Pescado, na której żyją wiskacze, ale niestety wpływu na trasę przejazdu przez Salar nie miałam. Wyspa porośnięta jest lasem wysokich i prostych jak strzała kaktusów. Większość z nich to Echinopsis atacamensis, ale są też w tym gąszczu przedstawiciele innych gatunków. Incahuasi ma powierzchnię prawie 25 ha. Obowiązkowo trzeba wdrapać się na szczyt wysepki. Ścieżka jest wprawdzie wygodna, ale trzeba wejść ponad 60 m w górę, a ze względu na wysokość (ponad 3700 m n.p.m.) i palące słońce wędrówka jest męcząca. Z wierzchołka roztacza się niezapomniana panorama solniska. Na wyspie rosną nie tylko kaktusy. Szatę roślinną tworzą też liczne niewysokie liściaste krzewy. Stojąc w bujnym ogrodzie podziwiałam bezkresną białą pustkę wokół. Przeżycie niezwykłe.
W czasie mojej wizyty pod koniec października kaktusy kwitły. Najwięcej widać było białych lejkowatych kwiatów Echinopsis atacamensis, ale dostrzegłam też… … intensywnie żółte kwiaty Cumulopuntia boliviana ukryte wśród długich, ostrych cierni. Niektóre pędy dosłownie eksplodowały pąkami. Solnisko zamieszkuje ok. 80 gatunków ptaków. Udało mi się wypatrzeć tylko chruściaka czarnogłowego. W samo południe zwierzęta na ogół odpoczywają w cieniu. Występujące na Isla Incahuasi kaktusy Echinopsis atacamensis są w większości przedstawicielami odmiany pasacana, która charakteryzuje się silnie rozgałęzionym pokrojem. Rosną one wolno i nie przekraczają wysokości 10 m, a z reguły są niższe. Kaktusy te nie tolerują wysokiej wilgotności, ekstremalnego ciepła ani długotrwałych mrozów. Odmianę można spotkać na wysokości od 2000 do 4000 m n.p.m. Widoczna na zdjęciu gęsta warstwa białego puchu wokół łodyg pojawia się na większych wysokościach i stanowi ochronę przed mrozami i poparzeniem słonecznym.
Na wyspie odkryto ruiny dwóch inkaskich budowli. Stąd prawdopodobnie wzięła się nazwa Inkahuasi, czyli „dom Inków”. Dożywające kilkuset lat kaktusy są niemymi świadkami obrzędów religijnych, które miały tu prawdopodobnie miejsce, bo sądząc po wzroście wiele z nich jest leciwych bardzo. Przyrastają ok. 1 cm rocznie, a najwyższy egzemplarz ma 12 m. Spędziliśmy na wyspie co najmniej półtorej godziny. Byliśmy niemal sami. Gdy odjeżdżaliśmy pojawiły się na parkingu kolejne samochody. Inkahuasi leży niemal na środku solniska i turyści często się tu zatrzymują. Między innymi ze względu na toalety, o które na Salarze trudno. W porze suchej Salar de Uyuni to olbrzymia autostrada o idealnej wprost nawierzchni. Po opuszczeniu wyspy przejechaliśmy nią kilkadziesiąt kilometrów i gdy znaleźliśmy się pośrodku ogromnej pustki kierowcy spytali, czy nie mielibyśmy ochoty posmakować tej przestrzeni wędrując po niej pieszo. Mimo palącego słońca wszyscy byliśmy za. Wysiedliśmy i uzgodniliśmy, że przejdziemy sobie ze dwa-trzy kilometry. Samochody odjechały i zatrzymały się niemal na horyzoncie. Spacer był przyjemny, choć bez słonecznych okularów nie byłby możliwy, bo przy wysokim słońcu biel soli dosłownie oślepiała. Zaskoczenie było ogromne, gdy okazało się, że czeka na nas zastawiony stół. Kierowcy ustawili samochody tak, że był dla nas niewidoczny aż do momentu, gdy doszliśmy do miejsca ich zaparkowania. Był kurczak i dużo różnych warzyw. Zresztą nieistotne co podano. Ważne było w jakich okolicznościach przyrody mogliśmy zjeść lunch.
Przywiozły go takie dwie Boliwijki, które przyjechały z kierowcą, stołami i krzesłami od strony Uyuni. Dla mnie najdziwniejsze było jak ustalono miejsce spotkania z dodatkowym samochodem. Bez GPS nie byłoby to chyba możliwe, bo wokół nie było nic. Żadnych punktów charakterystycznych ani drogi, tzn. śladów opon wskazujących, że samochody częściej tu przejeżdżają. Przy Inkahuasi był widoczny taki przybrudzony spalinami pas, a tu było czysto. Niespodzianka była bardzo sympatyczna. Nasz pilot maczał w niej oczywiście palce. Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy był pomnik rajdu Dakar ustawiony z okazji pierwszego przejazdu uczestników przez solnisko w 2014 roku. 200 m dalej znajduje się podest, gdzie zatknięte są flagi różnych państw. Polskiej nie dojrzałam. Dakar gościł tu ostatni raz w styczniu 2018. W 2019 Boliwia oraz Chile z różnych powodów zrezygnowały ze współorganizowania rajdu, a tegoroczny odbył się w Arabii Saudyjskiej. W pobliżu pomnika wybudowano w ostatnich latach obiekt, który z pewnością służył uczestnikom rajdu. We wnętrzach umeblowanych stołami i siedziskami z bloków solnych turyści mogą zjeść posiłek. Są tu też sklepiki z pamiątkami i toalety. Z Salaru zjechaliśmy w osadzie Colchani. Mieszkańcy wioski trudnili się kiedyś głównie eksploatacją soli. Obecnie żyją z obsługi turystów, bo pozyskiwanie „białego złota” staje się działalnością coraz mniej opłacalną.
Jest tu mnóstwo kramów. Można kupić kolorowe czapki, rękawiczki, swetry i obrusy. Sporo jest figurek, breloczków, magnesów i innych drobiazgów z soli. W wiosce można też zjeść posiłek i skorzystać z noclegu. Colchani się rozrasta, ale wrak samochodu, który w 2013 roku sfotografowała Nola, a w 2015 Harmony nadal stał w październiku 2017. Obowiązkowym punktem programu w czasie pobytu w Uyuni i na Salarze jest Cementerio de Trenes. Większość turystów wyrusza w podróż przez Altiplano z Uyuni i zaczyna wycieczkę od tego miejsca. Rano bywa tu więc tłoczno. Myśmy jechali w odwrotnym kierunku - od granicy z Chile do Uyuni i był to nasz ostatni przystanek. Po południu na cmentarzysku było pusto i mogliśmy bez przeszkód szwendać się między starymi lokomotywami. Pod koniec XIX w. na płaskowyżu boliwijskim rozpoczęto wydobywanie srebra, cyny i innych minerałów. Zajmowały się tym przede wszystkim firmy z udziałem kapitału zagranicznego. Surowce eksportowano, a do ich transportu do portów nad Pacyfikiem niezbędny był szlak.
W 1888 r. brytyjscy inżynierowie rozpoczęli budowę linii kolejowej z Uyuni do Antofagasta. Rok później pociągi mogły już tą trasą kursować. Korzystały z nich głównie firmy górnicze. W latach 40. XX w. przemysł wydobywczy zaczął podupadać, między innymi z powodu wyczerpania minerałów. Linia kolejowa straciła na znaczeniu, a zbędne już lokomotywy i wagony towarowe zostały porzucone. Po złomowisku na torach w odległości 3,5 km od centrum Uyuni można poruszać się bez żadnych ograniczeń. Miejsce stało się atrakcją turystyczną. Istnieją plany przekształcenia cmentarzyska w muzeum. Uyuni to miasteczko liczące ok. 25 tys. mieszkańców, w którym niewiele jest do zobaczenia. Przy głównym placu, Plaza Arce, stoi wieża z zegarem. Wybudowano ją w 1930 r., a zegar sprowadzono z Hamburga. Niebieski budynek po prawej, stojący na rogu Plaza Arce i ulicy Potosi jest chyba najładniejszy w całym mieście. Naprzeciwko wieży zegarowej postawiono symbol rajdu Dakar - Beduina będącego nagrodą główną za zwycięstwo. Pytanie czy Dakar powróci jeszcze do Boliwii. W tle widać wieżę katedry. Główną ulicą jest biegnąca wzdłuż torów kolejowych Av. Ferroviaria. Jest bardzo szeroka, a pas między jezdniami ozdabiają liczne pomniki (w tym lokomotywa, drezyna i jakiś jeszcze pojazd szynowy).
Ten jest dość nowoczesny. Nie wiem co symbolizuje. To jest pomnik ku czci robotników. Miasteczko dysponuje niezliczoną ilością różnych jadłodajni. Spora jest też oferta miejsc noclegowych. Turyści wpadają tu na krótko, ale rocznie przewija się ich pięciokrotnie więcej niż wynosi liczba stałych mieszkańców. W Uyuni spędziłam wieczór, noc i następny ranek. Spaliśmy w hotelu Julia na narożniku Plaza Arce i Av. Ferroviaria, czyli w samym centrum. Sporo łaziłam po miasteczku. Przeszłam się wszystkimi głównymi ulicami. Byłam w kościele, w zadaszonym mercado i na targowisku. Interesujących obiektów nie ma w Uyuni, ale ludzie mnie zachwycili.
Przyglądałam się dzieciom wychodzącym ze szkoły i ulicznym handlarkom. Obserwowałam przechodniów. Koloryt ulicy bardzo mi się podobał. Do autobusu jadącego z Uyuni do Potosi wsiadałam podekscytowana, bo pasażerkami były też dwie starsze Boliwijki z długimi czarnymi warkoczami i w melonikach na głowach. Boliwia kojarzy mi się z bezpańskimi wychudzonymi psami, których wszędzie pełno, ale przede wszystkim z takimi kobietami.

najbliższe galerie:

 
Boliwia - Salar de Uyuni
1pix użytkownik nola76 odległość 0 km 1pix
Niesamowite boliwijskie klimaty
1pix użytkownik nola76 odległość 1 km 1pix
ALTIPLANO -BOLIWIA
1pix użytkownik martyna odległość 2 km 1pix
Salar de Uyuni
1pix użytkownik wieszczu odległość 14 km 1pix
Altiplano - cuda natury
1pix użytkownik migot odległość 53 km 1pix
   BOLIWIA - SOLNICZKA W H2O
1pix użytkownik harmony odległość 64 km 1pix

komentarze do galerii (12):

 
surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7357) dodano 21.02.2020 19:51

Niesamowite miejsce. Kaktusy wręcz odlotowe. Na pewno wrażenia niezapomniane :)
pozdrawiam :)

andred użytkownik andred(wpisów:4778) dodano 20.02.2020 19:58

Super. Cóż więcej mogę powiedzieć. Muszę raczej myśleć żeby jak najszybciej stworzyć podobną galerią ale najpierw......trzeba tam pojechać :-)
Pozdrawiam :-)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:4243) dodano 20.02.2020 00:33

Piękna galeria. Gratuluję wytrwałości na solniskach. Od razu stanęła mi przed oczami Dolina śmierci na pustyni Mojave w Kaliforni.
Kaktusy powalają urodą i kadrami. Gratuluję i serdecznie pozdrawiam.

podrozninka_ użytkownik podrozninka_(wpisów:165) dodano 17.02.2020 22:55

No. Dzięki za to ostatnie zdanie. Ja też pozdrawiam! :) Bo wiesz, to że nic nie piszę, to nie znaczy, że nie mam na oku :)))))

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3734) dodano 17.02.2020 22:50

Paniwu, Paweł – bardzo Wam dziękuję za miłe słowa:-)

Wieśku, dałbyś radę. Co najmniej 2 km przeszliśmy i nikt nie narzekał. Jakby był upał, to co innego. Wysokość może być problemem (ok. 3650), ale myśmy byli już dobrze zaaklimatyzowani, bo to był kolejny dzień na Altiplano. Męczące było tylko włażenie na szczyt kaktusowej wyspy, ale nikt nie gonił i można było odpoczywać do woli po drodze.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających:-)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7589) dodano 17.02.2020 20:53

Rewelacyjna galeria ..., gratki:)

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:2355) dodano 14.02.2020 15:21

Pedałować 3 km po Dolinie Śmierci? - jakoś sobie nie wyobrażam, ciekawe czy tu dałbym radę?
Pozdrawiam Magda.

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:722) dodano 14.02.2020 14:34

Piękna galeria, cudowne wikunie, niesamowite zdjęcia kaktusów stojących jak świeczki i jeszcze bardziej niesamowite solniska. A ten stół suto zastawiony na białym bezkresnym pustkowiu, to prawie jak manna z nieba, rewelacja. Podobało się bardzo. Pozdrawiam serdecznie.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3734) dodano 14.02.2020 11:06

Ru_da, czyli wizytówkę galerii właściwą wybrałam;-) Salar najpiękniej wygląda jak jest pokryty warstewką wody. U Harmony zobaczysz to największe na świecie lustro. Pada tam w styczniu i do marca woda najczęściej się utrzymuje. Wizyta w porze deszczowej jest jednak trochę ryzykowna, bo jak za dużo wody, to przejechać się nie da i na Salar nie wpuszczają. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3734) dodano 14.02.2020 10:57

Achernar, wiskacze widziałam dzień wcześniej z bardzo bliska, więc pocieszać się nie musiałam. Pokazałam je w tej galerii http://obiezyswiat.org./index.php?gallery=36759
Dzięki za odwiedziny:-)

ru_da użytkownik ru_da(wpisów:319) dodano 14.02.2020 10:39

Fascynująca wyprawa, cudowne widoki. Mnie zachwycił widok ze zdj. 11 - wielkie kaktusy na tle solnisk, no i ten stół zastawiony w środku wielkiego "nic". Zresztą wszystko bardzo mi się podobało. Pozdrawiam :)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5702) dodano 14.02.2020 00:21

Wyprawa super, a widoki z solniska przednie. Szkoda, że nie udało Ci się spotkać wiskacza, ale mam nadzieję, że mogłaś w hotelu pocieszyć się przynajmniej "whiskaczem"... Pozdrawiam. :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!