m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Podobnie jak w innych naszych wyprawach do Jordanii Amman nocą jest naszym pierwszym miejscem na nocleg. Po wyjeździe z Egiptu gdzie mieszkam od pewnego czasu , przejechaniu terytorium Izraela a konkretnie miejscowości Eliat od granicy egipskiej do granicy jordańskiej (taksówką zajmuje to 15-20 minut i około 50 Sheqeli) w Aqabie wsiadamy do autobusu który późnym wieczorem dociera do Ammanu Wszechobecna rodzina królewska wita nas z plakatów i bilbordów i nie jest to wcale propaganda a Jordańczycy naprawde mają wielki szacunek do swojego władcy i jego bardzo postępowej żony. Wyspawszy się w jednym z tanich jak na Ammańskie warunki hotelu znajdujemy odpowiednia z wielu stacji autobusowych zkąd pojedziemy na północ pod syryjską granicę. Cały czas po drodze towarzyszy nam górski krajobraz kraju i niezliczona ilość zieleni i ukwiecenia przy domostwach i drogach. Każde miejsce turystyczne okupowane jest przez handlarzy pamiątkami , tutaj jednak cokolwiek tyczy się biznesu rozpoczyna się od herbaty , zawsze mocnej i zawsze przesłodzonej. Nie sądzę, a nawet jestem pewien, ze w Europie nigdzie tego nie spotkacie, zieleń rośnie nawet w toalecie , nie w doniczce ale naturalnie. Po wykutych w skale toaletach Petry ta toaleta z zielenią wywarła na mnie duże wrażenie
Dalej na północ już się nie da, jesteśmy w Umm Qais znanym również jako Gadara. Gdzie się nie obrucicie międzynarodowy krajobraz, obecnie ruiny a wcześniej rzymska twierdza w przesłości była miejscem schronienia i handlu kupieckich karawan przemierzających szlaki z Sudanu i Egiptu do Persji i kraju Ottomamanów. W tle terytoria palestyńskie pod protektoratem Izraela Obrót głowy w prawo i przed nami nie tylko ruiny dwóch sąsiadujących ze sobą świątyń, po których pozostały strzeliste kolumny i mozaikowe posadzki, ale w tle spowite mgłą po lewej stronie Jezioro Galilejskie i masyw Wzgórz Golan, kości niezgody Izraela z Syrią. Ten bazaltowy fotel pólnocnego amfiteatru gościł w przeszłości bogatych mieszczan i kupców, którzy po pracy i znoju podróży zatapiali zmysły w muzyce i liryce ówczesnych kompozytorów i poetów. Dzisiaj jest świadkiem wyznań jakie czynią sobie młode jordańskie pary. Nieliczni, europejscy turyści nie psują im atmosfery spotkania. Co jest takiego w tym masywie, że międzynarodowe siły rozjemcze w tym również polskie oddziały od dziesięcioleci muszą kontrolować stabilność w tym regionie. Wzgórza Golan snujące się dróżkami nie wyglądają na szczególnie atrakcyjne aby Izrael i Syria traktowały je jako przysłowiową kość niezgody. Wszędobylska zieleń, piękna i kolorowa , a poza tym bardzo silna , piasek naprawdę jest bardzo gorący i suchy, a jednak zieleń rośnie. Jaką funkcję pełnią ci dwaj dzentelmeni - nie wiem. Napewno dodają kolorytu temu miejscu.
Gdzie ta droga prowadziła ówczesnych kupców, jakie potrzeby sprowadzały ich do tego miasta, jakie mieli plany i marzenia ? Zawszę w takich miejscach chciałbym przenieść się na chwilę do czasów ich świetnośći i rozkwitu. Zachodzące słońce nad Umm Qais przypomina o upływającym czasie. Zastawione stoły w restauracji przypominają również że nie tylko dusza wymaga pokarmu ale także ciało. Czy w tej świątyni Chrystus naprawdę wypędził szatana z dwóch opętanych i umieścił go w dwóch świniach , legenda mówi że tak było. Kim byli pochowani w niej dostojnicy , to pewne, że byli bardzo ważni, tak ważni jak ta podziemna świątynia nazwana Podziemnym Mauzoleum. Mniej ważni pochowani zostali na przeciwległym końcu wzgórza, na cmantarzu pod kamieniami na których wyryto wspomnienie o nich Twierdza do dzisiaj w pewnym sensie pełni swą funkcję, ze względu na bliskość granic z Izraelem i Autonomią Palestyńską oraz z Syrią, na jej obrzeżu stacjonują jednostki jordańskiej armii. Równo poustawiane transportery opancerzone nie dają nam zapomnieć o lokalizacji miejsca w który się znajdujemy.
Co jeszcze kryją wzgórza Umm Qais ? Niedługo poznamy kolejne fragmenty z ich historii. My już trochę podpatrzyliśmy !!!!!!! Czas na zmianę miejsca. Wsiadamy do kolejnego busa który zawiezie nas jak najbliżej miejsca przeznaczenia. Właściwie wybór padł w momencie rozpytywania o autobus , ten właśnie szykował się do odjazdu. O której ?
To złe pytanie , autobusy odjeżdzają wtedy kiedy wszystkie miejsca są zajęte, nie ma pustych przebiegów chyba ze nie ma klientów to wtedy zaczyna się obieżdzanie okolicy dworca i nawoływanie podróżnych.
Kierowca dowiózł nas do skrzyżowania z drogą kamienistą i oznajmił, że to ona właśnie doprowadzi nas do Pelli czyli w języku lokalnym do Taqabat Fahl. Niedowierzając ruszyliśmy podziwiając jak właściciel tego miejsca do snu i odpoczynku oraz stojącego obok środka transportu wydziera dawnemu korytu rzeki kawałek po kawałku ziemię zamieniając ją w pole i winnice. Oczyszczone z kamieni i wyrównane pole jest następnie zaopatrywane w system nawadniania wykonany z dość ciasno poukładanych plastikowych rurek. Dostrczają one wodę z kanału płynącego w zdłóż drogi. Po obu skrajach pola rosną drzewa owocowe , większość to oliwki , figi i granaty. Te ostatnie jeszcze niewielkie ale już niedługo osiągną wielkość pięści dorosłego mężczyzny.
Oba zchodzące do dawnego koryta rzeki stoki wyglądają trochę jak ser szwajcarski , mają niezliczoną ilość otworów, jak okazało się po bliższym sprawdzeniu w większości wykonanych ludzką ręką. W przysypanym otworze zauwarzyliśmy belkę nadproża i kamienne drzwi, na belce ideogramy oznaczające właściciela tego pomieszczenia - jak się okazało nie mieszkalnego za życia , raczej już po śmierci - czyli była to komnata grobowa. Właściel musiał być osobą bogatą, grota była obszerna z kilkoma niszami i dużą ilością wydrążonych miejsc na pochówek Chyba poruszaliśmmy się po stepie !!! Takie spostrzeżenie powstało w momeńcie jak spotkaliśmy Żółwia Stepowego - na spacerze !!!!! Po około godzinnej przechadzce lekko pod górę w oddali ale tej bliższej dało się zauważyć kolumnade , to już napewno miejsce które obraliśmy za cel po szybkiej decyzji na dworcu autobusowym w Ibrid. Po skręceniu z głównego szlaku w stronę kolumnady trafiliśmy, zresztą przypadkiem, na most z czasów rzymskich. Wydaje się, że woda jeszcze czasami potrafi tu pod nim przepływać i nie jest to wcale taki niski poziom !!
Kolumnada to resztki kościoła o krzyżowej kombinacji naw , nawy jednakowej długości krzyżowały się pod kątem prostym  tworząc symetryczny krzyż. Nie umie określić przeznaczenia tej budowli , otwór z daleka wygląda jak otwarte usta pokazujące jednocześnie zęby , w środku otworu jest zaglębienie opadające na głębokość około 2 metrów Tutaj było wejście do jakiegoś bogatego domu , możliwe że włścicielem była ta sama osoba kórej była komnata grobowa napotkana po drodze , podobne były znaki na kamieniach w grocie i na wejściu do domu. Leżący koło wejścia kamień nadproża zdaje się potwierdzać teze, ze właścicielem grobowca i domu był ten sam człowiek lub ta sama rodzina. Znaki są takie same. Łuki i schody , różne odcienie piaskowca i czerń bazaltu. Lepiej lub gorzej zachowane fragmenty budowli. Wyobraźnia podsuwa różne rozwiązania jak wyglądał dany obiekt i do czego mógł być użyteczny. Na terenie spotkaliśmy pasterzy wypasających owce i kozy , właśnie spożywali skromny posiłek składający się z jajek , twarogu z mlekiem, oliwek i chleba pieczonego na kamieniu
Oczy chłopca roześmiały się na widok podarowanej pomarańczy, tak niewiele potrzeba dziecku do szczęścia , szczególnie że widok obcych mówiących innym językiem nie jest zjawiskiem częstym, do tego miejsca wycieczki , jeżeli wogóle takowe się zdarzają muszą dojść około 1,5km pieszo  więc nie sądze, że ktoś zapuszcza się tutaj i widok turysty jest dla pasterzy codziennością. Przeżyciem też było dla niego zobaczyć się na zdjęciu w cyfrówce a nawet nie podejrzewał że będzie mógł jej dotknąć i zrobić pierwsze w życiu zdjęcie. Osiołek jest najpopularniejszym srodkiem transportu w tym rejonie, nie potrzebuje stacji paliwowych i dróg , idzie za opiekunem lub pod nim kierowany słownie. Wielki baran spokojnie wypoczywa gdy stado skubie trawę w okolicy , nie podnośi się nawet na odgłos szczekających psów które pilnują stada. Jego dredowate kosmyki wełny i przewiązane wokół szyi kolorowe powrozy przywodzą w wyobraźni twarz Boba Marleya.
Może to ta beztroskoś z jaką leży i obserwuje stado ??? Co jakiś czas zdawało nam się że coś się rusza między kamieniami i po kamieniach. W końcu udało nam się zauważyć to coś, jaszczurki spokojnie przyglądały się naszym ruchom i czasami przed nami a czasami za mnami przebiegały z jednej sterty kamieni  do drugiej. Gaje oliwne i pola zboża , sielski obraz i rzymskie ruiny przywiodły mi przed oczy fragment z filmu Gladiator kiedy główny bohater przemierza swą krainę podziwiająć jej rozkwit i wypatrując ukochanej kobiety i syna. To już kolejne miejsce i kolejny zabytek, których jest tu w okolicy na wiele dni oglądania. Zamek w Aj Loun.
Kolejny zamek i kolejne ruiny i właściwie jaki sens jeżeli wszystko jest takie same. Dlaczego , następne zdjęcia dadzą odpowiedź czym przyciąga ten zamek.
Panorama z zamku jest imponująca , podobnie jak jadąc autobusem do zamku widzimy jasne mury zamku na szczycie całkowicie pokrytym zielenią. Brama wejściowa  i charakterystyczne nałożenie dwóch łuków, z pomiędzy nich załoga zamku lała rozgrzaną smołę na oblężników. Większość zamków, które spotkaliśmy ma to rozwiązanie. Łuki prowadzą do wnętrza piaskowych murów, piaskowiec jest podstawowym budulcem. W całym zamku istnieje świetnie rozwiązany system sanitarny, praktycznie każde pomieszcznie jest skanalizowane. Następne łuki prowadzą do kolejnych partii zamku Łuki na wysokości metra , dwóch metrów , również bardzo wysoko.
I znów łuki, to jest to co mnie wnim urzekło, niezliczona ilość łuków, które czasami są jeden za drugim. Zamek wielokrotnie rozbudowywany , dobudowywany, nowe fragmenty i zawsze łuki, jeden po drugim , różne style , różne wykonania , łuki tworzą charakter tego obiektu, zarówno w otworach drzwiowych jak i okiennych. Z zewnątrz wcale nie przypuszczałem, ze zamek zrobi na mnie takie wrażenie. To miło, ze po tylu zamkach jakie widziałem jest taki, który ma jeszcze coś co przykuwa uwagę.

najbliższe galerie:

 
Północno-zachodnia część Jordanii cz. II
1pix użytkownik venturi odległość 1 km 1pix
Ajlun - Qala'at ar-Rabad - zamek na piniowym wzgórzu.
1pix użytkownik venturi odległość 27 km 1pix
Jarash - Geraza
1pix użytkownik venturi odległość 27 km 1pix
Jordania.  Jerash
1pix użytkownik strabsenfilm odległość 28 km 1pix
Mój pierwszy Izrael cz.  2
1pix użytkownik katia odległość 28 km 1pix
Starożytna Geraza
1pix użytkownik margo odległość 32 km 1pix

komentarze do galerii (4):

 
filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1407) dodano 27.05.2008 22:31

to sobie po podróżowałem po Jordanii, dzięki

krushyna użytkownik krushyna(wpisów:396) dodano 25.05.2008 00:41

Bardzo ciekawe opisy!

mocar użytkownik mocar(wpisów:2688) dodano 24.05.2008 16:36

Dzięki Państwu odbyłem fascynującą wycieczkę do Jordanii, za to należyta zapłata - ocena . Pozdrawiam i dziękuje.

knfred użytkownik knfred(wpisów:2455) dodano 24.05.2008 16:31

Toż ty archeolog jesteś.
hejka!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!