m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (32):

 
Wyruszamy z Kuźnic, mijamy chatkę pustelnika i Kalatówki. Po chwili pojawia się pierwszy śnieg. Wydeptana, wąska ścieżka wyprowadza nas na szeroką polanę. Schronisko na hali Kondratowej nie zmieniło się prawie wcale. Jedynie z tyłu pojawiła sie niewielka przybudówka. Odpoczywamy parę minut, w międzyczasie znika połowa czekolady. Idziemy szybko pod górę, oddech staje się nierówny. Pada drobny deszczyk. Tak delikatny, że zdaje się być tylko chłodnym muśnięciem mgły. Niezauważalnie osiada na twarzy i ubraniu, spływa po włosach. Przełęcz skąpana jest w bieli. Zdejmuję kurtkę, mokra koszulka klei się do skóry. Po dziesięciu minutach zaczyna się robić zimno. Idziemy dalej. Idziemy w dół dość stromą, kamienistą ścieżką. Mijamy czteroosobową rodzinę, idąca w górę. Ostrzegają, że szlak jest bardzo ciężki, dużo śniegu i w ogóle najlepiej zawrócić. Po chwili dochodzimy do języka śnieżnego, długiego na kilkaset metrów. Zjeżdżamy na butach. Skały majaczą we mgle, momentami widać zarysy wierzchołków. Nic więcej. Panoramy tatrzańskie muszą poczekać do następnego razu. Krople osiadają na roślinach lśniąc niczym żywe srebro.  Wkrótce śnieg się kończy i dalej prowadzi nas wygodny, kamienisty szlak, opadając łagodnie aż do linii kosodrzewiny.
Na szczęście nie jest bardzo ślisko, choć ostrożności nigdy za wiele. Z dużej ilości wody korzystają kwiaty, przybierając żywe, soczyste kolory. My również korzystamy - robiąc im zdjęcia. Nieraz z niemałym poświęceniem. Robiąc to zdjęcie niemal wpadłem do strumyka :) Dopiero teraz zaczynają powoli pojawiać się ludzie, choć i tak jest niemal pusto. Szlak nurkuje między świerki, a my wraz z nim. Dolina Małej Łąki. Skały zostają za plecami, a my powoli wynurzamy się z lasu. Ścieżka w dolinie jest rozmokła, błoto chlupocze pod stopami. Idziemy po trawie. Po lewej mijamy zieloną polankę w żółte kropki.
Dolina się zwęża. Dochodzimy do drewnianych ławek i drogowskazu. Dalsza droga wiedzie na zachód, czarnym szlakiem na Miętusi Przysłup. Ponownie nurkujemy w lesie, tym razem dużo gęstszym. Po prawej mijamy chatkę. Szeroka na niecałe dwie długości ramion. Początkowo idziemy lekko w dół, potem ścieżka zaczyna nadrabiać wysokość. Nagle słyszę o, popatrz. Zatrzymuję się. Po prawej stronie drogi siedzi mała puszysta kulka. Szara, niemal niewidoczna na tle ściółki. Ten mały ptaszek musiał wypaść z gniazda. Dopiero po dłuższych pertraktacjach możemy iść dalej, zostawiając pisklę na pastwę losu. Roślinność przybiera intensywną, zieloną barwę.
Znów wchodzimy we mgłę, drzewa nikną w bieli i mroku. Momentami czujemy się jak bohaterowie horroru. Wychodzimy na polanę, po czym zaczynamy schodzić do Kościeliskiej. Od pewnego momentu towarzyszy nam strumyk. W Kościeliskiej jak zwykle tłum turystów. Umykamy czym prędzej... ...w prawo, na ścieżkę pod reglami. Podejście jest dość męczące, ale cisza i spokój w pełni wynagradzają wysiłek. Przez kolejne 40 minut nie spotykamy nikogo. Czasem mijamy takie właśnie pieńki. Nie pytajcie co jest w środku...
Mgła towarzyszy nam cały czas. W końcu wychodzimy na dużą polanę. Siadamy na ławce przy chatce, dalej majaczy kolejna, niknąc w bieli. Siedzimy tak dobre dwadzieścia minut, w tym czasie mijają nas zaledwie dwie osoby. Zimno wygania nas z powrotem na szlak. Dochodzimy do Chochołowskiej Drugiego dnia odwiedzamy pięć stawów. Śnieg zaczyna się już przy wagoniku do transportu żywności. Wspinaczka jest dość mozolna, ale w końcu docieramy do schroniska. Gulasz z kaszą i szarlotka (podobno najlepsza w całych polskich Tatrach) od razu stawia mnie na nogi. Podchodzimy jeszcze kawałek niebieskim szlakiem i zawracamy. Zejście nie jest bardzo trudne i dość szybko sobie z nim radzimy. Mimo że często się zatrzymujemy podziwiać widoki. Momentami ścieżka jest wąska. Całe szczęście, że nie mamy lęku wysokości.
Orla Perć wygląda czasem zza mgły. Żwawym krokiem dochodzimy do Wodogrzmotów, w Palenicy jesteśmy koło 17. Na zakończenie reklama w Bukowinie. Kuszące nieprawdaż?

najbliższe galerie:

 
TATRY - ZAKOPANE [WSPOMNIENIA Z OSTATNICH LAT]
1pix użytkownik afrodyta odległość 0 km 1pix
Trochę Tatr
1pix użytkownik osiol odległość 0 km 1pix
Tatrzańska wiosna - cz. I
1pix użytkownik surykatka odległość 0 km 1pix
TATRY  - CZTERY PORY ROKU
1pix użytkownik afrodyta odległość 0 km 1pix
Tatry - Kasprowy Wierch
1pix użytkownik marcin1980 odległość 0 km 1pix
Tatry zz komórki
1pix użytkownik knfred odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (6):

 
marcepan użytkownik marcepan(wpisów:36) dodano 06.06.2008 19:04

17...wiem ile sie trzeba nachodzic, aby zrobic takie ujecie, a Tatry zawsze piekne i najwazniejsze zawsze inne

czupur użytkownik czupur(wpisów:303) dodano 06.06.2008 14:23

Ładnie ,pokazałes jak można w taką kapryśną pogodę tatrzańską
zrobić nastrojowe zdjęcia

naffarin użytkownik naffarin(wpisów:95) dodano 05.06.2008 09:39

Niestety kropkę zauważyłem dopiero po fakcie. Na najbliższych galeriach też będzie widoczna.
Może po wakacjach usunę, jak będę już miał Photoshopa :P

knfred użytkownik knfred(wpisów:2455) dodano 05.06.2008 08:54

Własnie ten mglisty klimat dodaje uroku Twojej galerii.
22 naj i jeszcze 25.
Nie lubię tego żółtego szlaku z przełeczy do Małej Łąki.
Chociaż widoki /przy dobrej pogodzie/na masyw Małołączniaka,Ciemniak i resztę Czerwonych Wierchów są imponujące.
hejka!

krushyna użytkownik krushyna(wpisów:396) dodano 05.06.2008 00:05

Bardzo ciekawą wycieczkę odbyłam, świetne opisy i zdjęcia również.
Wiem jak to jest widzieć Tatry przez mgłę, bo sama miałam okazję widzieć zamiast szczytów ściany białej mgły, ale mimo to uwielbiam chodzić po górach jakaolwiek by nie była pogoda.
A ścieżka na 30 ledwo widoczna...
Ja swój strach przełamuje niezmiennie każdego razu, ale warto :)

moneeq użytkownik moneeq(wpisów:1090) dodano 05.06.2008 00:00

choc dzis nieco dietetycznie bylo, przyznam, na sam koniec wieczoru zaserwowales
nie lada uczte, takie mgliste , lesne, hobbitowskie klimaty urzekna pewnie nie tylko mnie.
uraczyles szczegolnie, 12 <piekna kolorystyka> 20- to jest klimat z wyoskiej polki, podobnie jak 23 22 i niech nie pomine 26....bajkowe....szczegolne.
opis swietnie ubarwil podroz w ta nienapiekniejsza, choc bardzo fotogeniczna, pogode.
pozdrawiam M

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!