m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (51):

 
Tekst do tej galerii zapożyczony jest  z strony /podróże.gazeta.pl / Jeśli ktoś nie wie o jej istnieniu, przez myśl mu nie przejdzie, że wśród gęstego lasu porastającego górę, którą mija w drodze z Krakowa do Kalwarii, jest ludzka osada. Największą zaletą tego miejsca jest to, że nie można tu trafić przypadkowo, oraz że mimo planów turystycznego rozwoju gminy nie zamieniło się w deptak z budkami pełnymi pamiątek. I nie zmieni mojego zdania nawet to, że turysta pozbawiony jest w Lanckoronie jakiekolwiek możliwości wyboru. Jesteś głodny w porze śniadaniowej - idziesz do jednej jedynej piekarni. Jesteś głodny w porze obiadowej - idziesz do jednej jedynej restauracji.Na zdj. wzórze Lanckorony od strony zachodniej.
  Miejscowość, położona malowniczo na południowo-wschodnich zboczach Lanckorońskiej Góry (545 mnp) była najpierw bogatym miastem i stolicą starostwa niegrodowego, później spadła do roli wioski. Dziś przyciąga turystów i malarzy, ciesząc oko starodawną zabudową rynku i atmosferą sennego miasteczka z XIX-wiecznego sztychu.
Osada, istniejąca już w XII w., prawa miejskie uzyskała za czasów Kazimierza Wielkiego. Król zbudował tu zamek obronny oraz ufundował i uposażył kościół parafialny. Lanckorona, ciesząca się wówczas licznymi przywilejami, szybko się rozwijała. Znaczenie zaczęła tracić w chwili powstania Kalwarii Zebrzydowskiej.     Potop szwedzki, konfederacja barska i pożar w 1868 r. zniszczyły ją doszczętnie. Za każdym razem jednak miasto cierpliwie odbudowywano. Niekorzystne położenie, z dala od głównych dróg spowodowało, że w 1933 r. miejscowość utraciła prawa miejskie.
  
Ruiny zamku   Na Lanckorońskiej Górze wznoszą się ruiny zamku. Budowla powstała za czasów Kazimierza Wielkiego, później była własnością Zebrzydowskich, Czartoryskich, Maszkowskich i Wielopolskich..
Do dziś zachowały się jedynie resztki kamiennych murów - ostatnio uporządkowane i zabezpieczone. Wycięto również otaczające zamczysko krzaki, dzięki czemu odsłonił się wyraźny zarys biegnącej wzdłuż murów fosy.   Uporządkowano także sympatyczną polankę pod zamkiem, a cały teren stał się popularnym miejscem spacerowym. Można tu dojść w kilkanaście minut żółtym szlakiem z rynku lub nieco krócej ale bardziej stromo dróżką, na lewo od kościoła. Granitowa tablica tuż obok ruin zamku Ruiny od pięciu lat znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO, o czym informują liczne tablice, tymczasem wycieczki urządzają tu ogniska z pieczeniem kiełbasek.  Dróżka obok kościoła stromo prowadząca na szczyt do ruin zamku
W pobliżu północno-zachodniego narożnika rynku usytuowany jest kościół św. Jana Chrzciciela, pochodzący z czasów Kazimierza Wielkiego. Ponieważ był wielokrotnie przebudowywany, trudno doszukać się w nim cech gotyckich. O wiele ciekawsze jest wnętrze z ołtarzem głównym z XVII w., stanowiącym cenny zabytek wczesnobarokowego snycerstwa. Szczyt wieży kościoła Kościół św. Jana Chrzciciela widziany od strony wschodniej  wejściem za prezbiterium. Fragment wieży kościelnej Wyjście z placu kościelnego w stronę rynku Bez względu na to, którą drogę wybierzemy, wszystkie doprowadzą nas na rynek.
Kilkadziesiąt lat temu porastała go trawa poprzecinana wydeptanymi przez ludzi i wyjeżdżonymi przez furmanki dróżkami. Teraz w dolnej części jest parking, pośrodku ustawiono ławeczki, a w górnej urządzono skwerek.  
Można wyciągnąć się pod drzewem, można też ukoić pragnienie wodą ze studni (obudowana, zasłonięta, ale wciąż czynna), która w rynku jest od zawsze i nikt nie pamięta, żeby kiedykolwiek była sucha. Przewodniki podają, że to najbardziej stromy rynek na Szlaku Bursztynowym (kąt spadku 9,5 proc.), ale uroda tego miejsca wcale nie polega na tym, że jest pochyłe.  Dla mnie w rynku najważniejsze są domy. Wielkie, kryte gontem dachy z głębokimi podcieniami (kupcy w czasie targów i jarmarków wystawiali tu towary).  Malutkie okna.  Szerokie i wysokie bramy, kryjące przejazdowe sienie.
 Przed bramami przykryte klapami wejścia do piwnic (kiedyś kupcy trzymali w nich towary). W rynku koniecznie trzeba odwiedzić dwa miejsca. W narożnym domu w północnej pierzei (tam, gdzie kwiaciarnia) jest sklepik z pamiątkami (plecione koszyczki, widokówki, przewodnik po Lanckoronie) i izba muzealna (w gablotach zgromadzono to, co udało się wykopać podczas prac archeologicznych w latach 60.).  
W narożnym domu w pierzei południowej jest muzeum. W sieni wita gości stareńki wóz strażacki. Znajduje się tu izba urządzona tak, jak w XIX w. wyglądały lanckorońskie mieszkania. Są narzędzia rolnicze, gigantyczne buty woźnicy i makieta rynku sprzed wielkiego pożaru. Lanckorona była miastem do 13 lipca 1933 r. Od tamtego czasu jest wsią letniskową.
Nie potrzeba dużo czasu, by ją przejść wzdłuż i wszerz. Towarzystwo Przyjaciół Lanckorony oznakowało cały teren i wyznaczyło pięć tras, których nazwy pamiętają początek ubiegłego wieku. Jest więc czerwony Dawny Trakt Królewski, zielona Aleja Zakochanych, niebieska Droga na Moczary, żółta Aleja Cichych Szeptów i brązowa Droga do Dawnego Kamieniołomu. Jedyna piekarnia mieści się na parterze kamieniczki przy Świętokrzyskiej. Zapach chleba roznosi się stąd po okolicy od co najmniej pół wieku, a właścicielem jest Pan Tadeusz Siwek. Sielanka, restauracja monopolistka, powstała w latach 70. ubiegłego wieku, jak twierdzi jej obecna właścicielka Elżbieta Walczak. Meble z poprzedniej epoki, czysto i miło. Kartę dań otwierają zupa lanckorońska i półmisek lanckoroński.
Będąc w Lanckoronie, warto powałęsać się trochę po dużym kwadratowym rynku i pobliskich uliczkach. Można tutaj zobaczyć drewniane domy z podcieniami, zbudowane w latach 1868 - 1872, zaraz po wielkim pożarze, który strawił prawie całe miasto.  
Najlepiej zachowane budynki znajdują się przy wschodniej pierzei rynku oraz na ulicach Świętokrzyskiej, Zamkowej, Krakowskiej i Piłsudskiego. Lanckorona zawsze słynęła z targów i jarmarków, odbywających się cyklicznie w miasteczku. W dawnych czasach było ich tu naprawdę sporo, jednak w XX wieku powoli odchodzono od tej tradycji. Właściwie do czasów dzisiejszych przetrwały jedynie dwa jarmarki, które odbywają się tu wiosną. 
 Kilka lat temu postanowiono jednak wrócić do starej tradycji miasta jarmarcznego i powołano do życia Jarmark Anielski, który odbywa się co roku w grudniu, na dwa, trzy tygodnie przed świętami.

 Dlaczego anielski? Podczas pierwszego jarmarku w grudniu 2004 roku, miejscowe dzieci na warsztatach plastycznych pod hasłem: „Podaruj bliskiemu anioła” stworzyły pierwsze aniołki. Później przy lanckorońskim rynku powstało małe Muzeum Aniołów, do którego trafiły pierwsze eksponaty. I tak już zostało. Podczas jarmarku mieszkańcy miasteczka i okolic prezentują i sprzedają swe wyroby - ciasta, pierniki i różnego rodzaju wyroby rękodzielnicze. Najwięcej jest aniołów, wyrabianych tu z najróżniejszych surowców - zarówno jadalnych, jak i nie. W trakcie imprezy można także podpatrzeć techniki pracy miejscowych artystów oraz uczestniczyć w różnorakich warsztatach.
Utarło się już, że punktem kulminacyjnym imprezy jest Anielski Przemarsz, który kończy się przekazaniem do Muzeum Aniołów nowych, ręcznie zrobionych statuetek tych skrzydlatych stworków. W czasach, gdy Lanckorona znajdowała się pod zaborem Austro-Węgierskim, planowano poprowadzić przez miejscowość część drogi z Wiednia do Krakowa (i dalej do Lwowa). W 1875 roku mieszkańcy Lanckorony nie zgodzili się jednak na to, a drogę ostatecznie poprowadzono przez pobliską Kalwarię Zebrzydowską.
Dzięki tej decyzji miasto znalazło się na uboczu głównego szlaku komunikacyjnego, co w dużej mierze przyczyniło się to do jego upadku. Z drugiej jednak strony, być może nie byłoby tam teraz takiego sielskiego klimatu…
Chaty z podcieniami przy rynku. Jak za dawnych lat - woda dla każdego kto tylko zapragnie , studnia  na chodniku przy ulicy prowadzącej z Lanckorony do Skawinek
Chaty z podcieniami przy rynku Figura Św. Józefa przy jednej z ulic prowadzącej do centrum
W Lanckoronie nie powinno być żadnego problemu ze znalezieniem noclegu. Działa tam kilka pensjonatów - m.in. „Justyna”, „Zamek” i  Willa Tadeusza i Alicji Lorenz-Łomnickich (na zdjęciu) - i gospodarstw agroturystycznych, np. „Aga” i „W Aroniach”. W miejscowości znajduje się też schronisko młodzieżowe PTSM, Ośrodek Szkolenia i Wychowania „Korona”. A ostatecznie to 3 km do Klasztoru w Kalwarii Zebrz. i tam dom pielgrzyma na ok.400 miejsc zaprasza przez cały rok.  Niniejsza galeria w połączeniu z galeriami o Kalwarii Zebrzydowskiej ,Sanktuarium, Wadowic oraz Suchej Beskidzkiej - stanowi jak by jeden temat Szlaku Bursztynowego łączącego 
wymienione miejscowości .
DZIĘKUJE i ZAPRASZAM !

najbliższe galerie:

 
Małopolska  - podróż sentymentalna
1pix użytkownik futermama odległość 0 km 1pix
Lanckorona - 2017r
1pix użytkownik mocar odległość 0 km 1pix
Uroki Lanckorony
1pix użytkownik mocar odległość 0 km 1pix
Lanckorona 2014 r
1pix użytkownik magdar odległość 0 km 1pix
Lanckorona
1pix użytkownik popekpawel odległość 0 km 1pix
Ruiny zamku - Lanckorona
1pix użytkownik mocar odległość 0 km 1pix

komentarze do galerii (8):

 
darla13 użytkownik darla13(wpisów:2) dodano 13.05.2012 17:14

Jeśli kopiuje Pan opisy z artykułu(http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,2100551.html) to proszę nie zapomnieć nadmienić, kto jest autorem tekstu. W innym przypadku można oskarżyć Pana o plagiat. Pozdrawiam

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 18.10.2009 22:37

Najpierw obejrzałam, potem się zachwyciłam, a na koniec oceniłam.
Wiedziałam, że to piękne miejsce, mimo że tam nie byłam, ale teraz jestem już tego pewna.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 21.06.2009 02:45

Nie znam tego miejsca, ale jakaś magia jest w tej galerii...

beem użytkownik beem(wpisów:182) dodano 09.05.2009 12:52

Mawiają, że to miejsce inne od wszystkich... PIĘKNIEJSZE :-)
pozdrawiam

futermama użytkownik futermama(wpisów:38) dodano 23.03.2009 21:32

Pamiętam Lanckoronę sprzed wielu, wielu lat, kiedy to najpierw trafiłam tam z obozem wędrownym ( harcerskim oczywiście). Niedługo potem w schronisku PTSM zorganizowałam zimowisko dla harcerzy. Ostatnio zamarzyło mi się, żeby znowu tam pojechać i zażyć tej sielskości. Twoja galeria upewniła mnie, że znajdziemy tam to, czego szukamy - ciszę , spokój, tematy do fotografii. Czekam z niecierpliwością na lato...

marok użytkownik marok(wpisów:130) dodano 09.02.2009 21:24

ciekawe, urokliwe miejsce.. super fotki..

ryzykant użytkownik ryzykant(wpisów:145) dodano 25.08.2008 18:23

Urocze zakamarki. Jak przy tym pięknie opisane i sfotografowane.

doris użytkownik doris(wpisów:744) dodano 20.08.2008 07:55

Profesjonalnie pod każdym względem. Z takim " przewodnikiem" nie można się nudzić :) Pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!