m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (23):

 
Do Rondy wyruszyliśmy dosyć wcześnie rano - przed nami było ponad 100 km górską, wąską drogą. Po kilku godzinach dotarliśmy tam, po chwilowym błądzeniu zaparkowaliśmy samochód przy jednej z bocznych uliczek i ruszyliśmy na zwiedzanie... Ronda jest uważana za kolebkę nowożytnej korridy - to tutaj jeden z najsławniejszych torreadorów Pedro Romero określił jej reguły. Tutaj też żyli najbardziej znani torreadorzy - z Antonio Ordonezem (na zdjęciu) na czele. Słynny Orson Welles, zafascynowany korridą, zamieszkał tu w ostatnich latach życia i prosił aby po śmierci jego prochy rozrzucić na arenie - tego przywileju nawet jemu odmówiono.... Mój stosunek do korridy nie jest jednak zbyt pozytywny, więc szybko ruszyliśmy dalej aby nasycić się tym z czego Ronda słynie najbardziej.... cudownymi widokami. :-)) O Rondzie pisano na początku XX w. Jest to gigantyczna skała unosząca na sobie małe, białe  miasteczko. Skała ta zdaje się kroczyć w stronę drugiego brzegu, niosąc jak siodło na grzbiecie wszystkie te białe domy... I te słowa naprawdę dobrze oddają to co ujrzeliśmy - domy, kościoły, mury - wszystkie ludzkie dzieła wydają się być tylko dodatkiem, wieńcząc urwisko skalne.... Z tarasu rozciąga się też widok na największą chyba atrakcję Rondy.... ... czyli słynny most o trzech łukach - Puente Nuevo (Nowy Most) zbudowany w XVIII wieku aby połączyć w wygodny sposób obie części miasta.. Sam most ma wysokość 100m, a z jego budową wiąże się,  według legendy, tragedia - podobno architekt budujący go, podczas kontroli po zakończeniu dzieła, zginął wypadając z kosza w którym go opuszczono aby mógł się przyjrzeć konstrukcji... Ale to tylko legenda - tak naprawdę przeżył jeszcze wiele lat :-). Ale z mostem związane są prawdziwie tragiczne wydarzenia - środkowa cześć służyła przez wiele lat jako więzienie, a w czasie hiszpańskiej wojny domowej z mostu zrzucano w przepaść przeciwników generała 
Franco...
Z samego mostu można spojrzeć w dół, aby ujrzeć dno głębokiego na prawie 100 metrów wąwozu El Tajo rozdzielającego obie części miasta - dnem wąwozu płynie strumień, z którego czerpano wodę - codziennie niewolnicy i słudzy musieli pokonać tam i z powrotem 400 stopni wykutych w skale.... Aby jednak w pełni móc podziwiać wspaniałe położenie tego miasta trzeba zejść na dno wąwozu od drugiej strony - droga jest dosyć łatwa (choć powrót na górę w 35-stopniowym upale mocno odczułem ;-) - warto zejść poniżej pierwszego miejsca widokowego (gdzie paru przedsiębiorczych miejscowych pobiera opłatę za wejście na prywatny teren i możliwość zrobienia paru fotek ;-) Ale już poniżej, na drugim punkcie widokowym, do którego mało kto dociera, nikt już nie będzie nam przeszkadzał w zachwycaniu się cudownym widokami. I patrząc na miasto z tego miejsca, jasnym staje się dlaczego Ronda zasiedlona została już tak dawno - Rzymianie stworzyli tu ważną placówkę handlową.... ... zaś później miasto rozwinęli Maurowie - Ronda po rozpadzie kalifatu kordobańskiego stała się stolicą jednego z emiratów i była jedną z ostatnich miejscowości podbitych przez chrześcijan w czasie rekonkwisty - Ferdynand Katolicki zdobył miasto po prawie miesiącu ciężkich walk... Z tego punktu widokowego rozpościera się najpiękniejszy widok na Puente Nuevo i wodospad u jego stóp - widok znany z wszystkich folderów i pocztówek przedstawiających Rondę - cóż .. ja także nie mogłem się oprzeć zrobieniu tu zdjęcia ;-)) I z tego miejsca najlepiej sobie wyobrazić jakim wyzwaniem było zbudowanie tego mostu i jak ciężka była komunikacja między dwoma częściami miasta gdy tej budowli jeszcze nie było - Stary Most , pochodzący z rzymskich czasów wiedzie tuż nad dnem wąwozu - a więc za każdym razem aby odwiedzić sąsiada trzeba było odbyć wspinaczkę ;-))
Po kilku godzinach musieliśmy z żalem opuścić Rondę postanawiając odwiedzić w drodze powrotnej miasteczko Setenil de las Bodegas - słynne z domów wykutych w skalach. Miejscami nawisy nad domami z dwóch stron ulic wystają tak mocno że całkowicie zasłaniają ją od góry - jadąc czułem się jak w tunelu.. Niestety miejscowość tą zwiedziliśmy nie wysiadając z samochodu... .. czas nas gonił. Poza tym Setenil jest znane również z jednych z najwęższych uliczek w Hiszpanii i w samej miejscowości nie ma się gdzie zatrzymać - drogi mają niewielką szerokość, więc .. trzeba jechać do przodu i się nie zatrzymywać. Odczułem to na własnej skórze, gdy w końcu wjechałem w stromą uliczkę szerokości samochodu... ...niestety szerokości nie uwzględniającej lusterek - skończyło się to zarysowaniem wypożyczonego samochodu.. a więc UWAGA ;-))
... ale jeżeli jesteście w okolicach warto podjechać i zobaczyć to na własne oczy (tylko auto lepiej zostawić przed pierwszymi domami ;-))
Na kolejną wycieczkę postanowiliśmy wybrać się do Antequery - miasta równie starego jak Ronda, ale znacznie mniej znanego.. Ludzie zamieszkiwali tu już od czasów epoki brązu, w czasach rzymskich znajdował się tu znaczny ośrodek miejski, miasto było również zasiedlone w czasach wizygockich, muzułmańskich i po rekonkwiście... Ale to co wyróżnia Antequerę to jej naturalność - z tarasów widokowych na miejskim wzgórzu można podziwiać tak typową dla andaluzyjskich miasteczek panoramę domów z czerwonymi dachówkami i zawsze świeżo pobielonymi wapnem ścianami... ... ale jednocześnie chodząc po mieście nie trzeba przepychać się między licznymi wycieczkami - dociera tu niewielu turystów. To tu poznaliśmy co znaczy prawdziwa hiszpańska sjesta :-) - w przeciwieństwie do turystycznych kurortów miasto (niemałe przecież) około godziny 13 zamarło - ludzie zniknęli w domach, wszystkie sklepy zostały zamknięte...
...a my chodziliśmy w 35-stopniowym upale po wyludnionych ulicach (Hiszpanie pewnie pukali się w czoło widząc nas :-))... na szczęście Antequera obfituje w liczne fontanny gdzie choć trochę mogliśmy się ochłodzić ;-)..W końcu dotarliśmy do szczytu wzgórza... ...., z którego rozpościera się przepiękny widok na Antequerę ze słynnym szczytem La Peña de los Enamorados (czyli Skała Kochanków) w tle - nazwa pochodzi od średniowiecznej legendy o tragicznej miłości chrześcijańskiego młodzieńca z Antequery i pięknej muzułmańskiej dziewczyny z pobliskiej Archidony, którzy woleli rzucić się w przepaść niż wyrzec miłości.. Innym skała ta przypomina twarz leżącego człowieka (coś w tym jest :-)) Antequera słynie też jako miejsce gdzie znajdują się kościoły i klasztory praktycznie wszystkich znacznych zakonów chrześcijańskich pochodzące z różnych epok - na zdjęciu renesansowa Real Colegiata de Santa Maria - niestety podobnie jak inne, w czasie wszechobecnej sjesty także ten kościół był zamknięty.. ;-)) Niestety nie mieliśmy dość czasu aby zostać do wieczora gdy znów liczni mieszkańcy wychodzą na ulicę... i musieliśmy wyruszać z powrotem ... na odchodnym stanęliśmy jeszcze przy placu zabaw, gdzie synek miał radość z zabawy.... a ja chwilkę na ostatnie fotki z widokiem na wzgórze miejskie.... po odjeździe odczuwałem pewiem niedosyt, ale cóż... to tylko dopinguje by jeszcze tam wrócić ;-)))

najbliższe galerie:

 
Ronda
1pix użytkownik piotr odległość 1 km 1pix
Ronda
1pix użytkownik tom odległość 1 km 1pix
Andaluzja 2016 - Ronda (2)
1pix użytkownik achernar-51 odległość 1 km 1pix
Ronda - perełka Andaluzji
1pix użytkownik jasko227 odległość 1 km 1pix
Andaluzja 2016 - Ronda (1)
1pix użytkownik achernar-51 odległość 1 km 1pix
Ronda
1pix użytkownik warika odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (3):

 
marioli użytkownik marioli(wpisów:1031) dodano 10.12.2008 15:25

Piękne miejsca - ale jakość zdjęć taka sobie, dlatego obniżam ocenę.

mocar użytkownik mocar(wpisów:2819) dodano 06.12.2008 19:25

Po obejrzeniu tej galerii równiez poczułem niedosyt i doping aby pojechac w tamte strony .Dzięki !

beem użytkownik beem(wpisów:182) dodano 06.12.2008 12:23

przed kilkoma m-cami tuptałem po tych ścieżkach, tym bardziej więc miło przypomnieć niezapomniane widoczki...
pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!