m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (32):

 
Broumov miał być tylko jednym z przystanków w czasie tej wycieczki, ale tak nas zachwycił że trochę się tu zasiedzieliśmy ;-)) Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że mieliśmy szczęście - zastaliśmy bramę otwartą (co podobno nie jest regułą nawet w wyznaczonych godzinach) Klasztor zwiedza się z przewodnikiem, który oprowadza pod warunkiem zebrania się odpowiedniej grupki ludzi (chyba min. 5) - daliśmy sobie 30 min. na czekanie - po 25 minutach dotarła trzyosobowa czeska rodzina, a więc było nas w sam raz ;-)) Szczęście więc ponownie nam dopisało, weszliśmy na teren klasztoru i ... od razu zachwycił nas widok dziedzińca klasztornego. Sam klasztor założony został w połowie XIV wieku, jako ostatni z benedyktyńskich ośrodków w Czechach. Zbudowano go na miejscu dawnego ufortyfikowanego zamku. (na zdjęciu widok na kościół klasztorny z pierwszego dziedzińca). Na początku XV w. okolice Broumova i samo miasto były wielokrotnie niszczone w czasie wojen husyckich - klasztor , dzięki silnym umocnieniem nigdy nie został zdobyty. (na zdjęciu rzeźby na pierwszym dziedzińcu) Uległ jednak silnym zniszczeniom w czasie kilkukrotnych wielkich pożarów - z lat 1559, 1664, 1684 - za każdym razem był odbudowywany.... Obecny, barokowy wygląd klasztor zawdzięcza przebudowie w latach 1726-1748. Dokonano jej według planu i pod kierunkiem Kiliana Ignacego Dientzenhofera - mistrza czeskiego baroku...
Z tego okresu pochodzą budynki klasztorne: kościół, refektarz, biblioteka oraz większość zdobień, rzeźb, fresków (choć akurat to przedstawienie jest wcześniejsze, a czaszki ludzkie są często powtarzającym się motywem, przypominającym o nieuchronności śmierci). Również na wewnętrznym dziedzińcu znajduje się kilka ciekawych elementów zdobniczych - na zdjęciu studnia klasztorna. Niestety nie wszystko dotrwało do naszych czasów - po II wojnie światowej zniszczono bardzo wiele. Mnisi niemieccy zostali wysiedleni, a pozostałych zakonników również zmuszono do opuszczenia klasztoru. W 1950 roku klasztor zamieniono na więzienie dla zakonników różnych zakonów - jedno z paru takich miejsc w ówczesnej Czechosłowacji. O obiekt nie dbano - na szczęście nie wszystko zostało zniszczone - na zdjęciu jedno z wejść z dziedzińca ze zdobionym sufitem. Po 1990 roku obiekt zwrócono oficjalnie benedyktynom ale żaden tu nie wrócił - w całych Czechach jest ich podobno około 30-tu. Całe założenie zamieniono więc w muzeum i wyeksponowano to co zostało: - na zdjęciu płaskorzeźba - znowu motyw czaszki ;-) Na szczęście wiele się jednak zachowało z dawnej chwały klasztoru - przede wszystkim przepięknie zdobiony kościół klasztorny pod wezwaniem św. Wojciecha.... ( na zdjęciu tył kościoła z działającymi wciąż organami z 1689 roku)
Swój obecny wygląd zawdzięcza on wspomnianej przebudowie z XVIII wieku , a pracowali tu najwybitniejsi artyści czescy tej epoki: Jana Jakuba Steinfels stworzył freski, obrazy na ołtarzu Wacław Wawrzyniec Reiner, a rzeźby Wacław Maciej Jäckl. A wszystko pod kierownictwem Kiliana Ignacego Dientzenhofera - wybitnego artysty, który tworzył w tym okresie jak szalony - głównie liczne kościoły i pałace w Pradze... Również w życiu prywatnym wykazał się temperamentem - miał 18-cioro dzieci ;-)) W zakrystii kościelnej - bardzo niestety zniszczonej - zachowały się na szczęście bogato zdobione meble.... ... ..., a także fresk na suficie - przedstawiający obiad Melchizedeka. Widoczna jest tylko centralna część fresku - mały kwadrat - reszta jest czarna od dymu - pozostałość po potężnych świecach, którymi niegdyś oświetlano to pomieszczenie. Po wyjściu z zakrystii skierowaliśmy się krużgankami w stronę kolejnej, największej chyba atrakcji klasztoru Broumovskiego....
Lecz zanim tam dotarliśmy musieliśmy minąć trochę makabrycznego strażnika - wyeksponowany szkielet jednego z mnichów. Atrakcją tą jest biblioteka klasztorna - niegdyś największa chluba mnichów. Od 1322 roku udało im się zebrać około 67 tysięcy tomów.. Niestety do naszych czasów dotrwało tylko 17 tysięcy - w 1948 roku na rozkaz komunistycznych władz, większość ksiąg została wyrzucona na dziedziniec i spalona wraz ze starymi meblami. Część oddano na przemiał :-( Te, które uniknęły zniszczenia zostały wyeksponowane w sali gdzie od wieków mnisi je przechowywali - całość robi niesamowite wrażenie... ... podkreślone przez przepiękne zdobienia sali - także dzieło artystów pracujących pod kierownictwem K.I.Dientzenhofera - w takim otoczeniu księgi prezentują się wspaniale... W klasztorze od XIV wieku mieściło się gimnazjum, w którym studiowały znane osobistości, m.inn. pierwszy praski arcybiskup Arnost z Pardubic (choć akurat ta księga nie pamięta jego czasów - jest późniejsza o dwa wieki).
Wyeksponowane księgi są bardzo bogato zdobione , ręcznie malowane - w tamtych czasach stanowiły ogromną wartość. W 1939 roku naziści zamknęli działające nieprzerwanie od sześciu wieków gimnazjum, a co stało się z książkami później już wspomniałem... Ze zniszczeń ocalał globus z 1712 roku - nie została na nim uwieczniona Australia - niestety musiałem uwierzyć na słowo - jak na złość był obrócony drugą stroną , a bliżej nie dało się podejść :-) Przechodząc dalej mijamy tablicę, przedstawiającą fragmenty roczników klasztornych, w których mnisi zapisywali wydarzenia z dziejów miasta i okolic - jak widać nieszczęścia nie omijały miasta (np. rok 1847). Idąc dalej dociera się do pomieszczenia, gdzie znajduje się kolejna, olbrzymia atrakcja klasztoru... ... a mianowicie unikatowa kopia całunu turyńskiego odnaleziona w zwiniętym rulonie za refektarzem u stropu kościoła w 1999 r., podczas jego renowacji. Jak wynika z pisma znalezionego razem z kopią - została ona wykonana 4 kwietnia 1651 roku specjalnie dla klasztoru w Broumowie i dotarła tu kilka tygodni później.
Jest to jedna z nielicznych tzw. prawdziwych kopii (o czym informuje napis na całunie) - czyli sporządzonych poprzez przykładanie do oryginału -jest jedyną taką kopią znajdującą się w tej części Europy. Na zakończenie wizyty w klasztorze, już po wyjściu na dziedziniec, jeszcze przez parę chwil podziwialiśmy zdobienia budynków klasztornych....
..... .... no i niestety już trzeba było wracać. Klasztor naprawdę nas zauroczył i oszołomił i z przewidywanej małego przystanku stał się główną atrakcją wycieczki. Dziękuję...

najbliższe galerie:

 
Broumovskie impresje
1pix użytkownik sawicz odległość 0 km 1pix
Broumov (Czechy)
1pix użytkownik romario odległość 0 km 1pix
CZ: Broumov
1pix użytkownik waaw odległość 0 km 1pix
Skalne miasto –  Adrszpach i nie tylko
1pix użytkownik elise odległość 0 km 1pix
Czechy - Broumov
1pix użytkownik marucha odległość 0 km 1pix
Broumovske Steny w majowej zieleni
1pix użytkownik surykatka odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (3):

 
gpiotrek1 użytkownik gpiotrek1(wpisów:53) dodano 15.12.2008 09:13

Śliczna galeria, profesjonalnie opisana. Pozdrawiam

doris użytkownik doris(wpisów:744) dodano 15.12.2008 08:44

Ciekawy komentarz, zachęciłeś. A te 18-cioro dzieci... Pozdrawiam

mocar użytkownik mocar(wpisów:2819) dodano 15.12.2008 08:23

Miejsce warte odwiedzenia dla każdego fotografika.Pozdrawiam !

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!