| rejestracja | przypomnienie hasła
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Nawet nie wiecie jak wspaniale wstać tak rano w takim miejscu i wiedzieć, że to dzieje się naprawdę. Budząc się wciąż nie wierzyłam, że jesteśmy w takim pięknym miejscu. Dla takich miejsc warto się budzić z samego rana, by móc podziwiać jak słońce bawi się na plaży i wraz z nim obserwować jak zmienia się tu wszystko dzięki niemu. Dla pewności, że nic się nie zmieniło wybiegam na balkon, odetchnąwszy z ulgą, siadam cichutko na jednym z krzesełek, by móc jeszcze przez chwilę w spokoju delektować się tym pięknym porankowym widokiem. Jeszcze chwilę wpatruję się w ten niesamowity widok. Za chwilę cały hotel się obudzi i zapanuje hałas i zgiełk krzątających się ludzi. Lubię to zdjęcie i ten blask poranka, który od niego bije.
Plaże jeszcze puste, ale nie ma się co dziwią o 8:28 'normalni' ludzie jeszcze śpią o tej porze ;)
Chociaż można zauważyć w dali pojedyńcze spacerujące jednostki. Ajn Tamuszanat, 'Ayn Tamushanat, francuskie Ain Temouchent, miasto w północno-zachodniej. Algierii, na południowy zachód od Oranu. 49 tys. mieszkańców (1987). Powstało w XIX w. jako osada Berberów, założona na miejscu rzymskiego miasta Abulae. Ośrodek handlowy regionu rolniczego (uprawa zbóż i winorośli). Przemysł spożywczy (produkcja win), cementowy. Węzeł drogowy. Wzgórza, skalne brzegi połączone z plażami i zabudowaniami, niesamowite połączenie. Obejmując aparatem trochę większą powierzchnię, kolory już ulegają zmianie, jaśnieją i przybierają odcień wody i nieba. Ain Temouchent nie jest popularnym miejscem wśród turystów, dlatego jak widać miejsce na plaży się znajdzie na pewno.
Błękit nieba, błękit wody - sielanka. Żyć wciąż tak beztrosko, by się chciało ;) Niektóre morskie fale były naprawdę silne, trzeba było uważać, bo morze ciągle znosiło w innym kierunku niż sami chcieliśmy. Mnóstwo parasolek, a pod nimi... kobiety w strojach od góry do dołu zakrywających ciało... ... I one z reguły się nie kąpały,  w wodzie natomiast byli sami mężczyźni z dziećmi. Jeszcze nigdy nie widziałam takiego widoku. Tu była nasza jadalnia na świeżym powietrzu ;)
Można było jeść przepyszności [ akurat tylko tutaj ;) ] i wpatrywać się w niesamowite widoki. Tutaj też mieliśmy taras widokowy, stąd taka ilość zdjęć ;)
Woda powoli zmienia swój kolor od niebieskości, przez zieleń... ... do granatu. Błękit wody zaczyna zmieniać się w granat, to znak, że wieczór już blisko. Woda stygnie ;] a ludzi nie ubywa :) Chyba wszyscy czekają na ten wspaniały zachód słońca... Ale nie tylko, niektórym pomimo godziny nadal jest ciepło i dalej baraszkują w wodzie.
Faktycznie temperatura spadła, ale nie aż tak jak to bywa w Polsce, widać nadal jest bardzo ciepło, już nie gorąco, ale nadal bardzo ciepło ;) Wszędobylskie parasolki ;)
A tam na górze na skale, taki mały, biały 'domeczek' to właśnie nasz hotel i stamtąd były robione zdjęcia. Plaża dzika plaża, morze dookoła... ;)
No może nie taka dzika, aczkolwiek... ...gdy wkroczyliśmy a na plażę, nie mogliśmy się odpędzić od tutejszych mieszkańców, wszyscy nas podszczypywali, zaczepiali itd... Właściwie się nie dziwią, nigdy nie widzieli tylu kobiet naraz w skąpych strojach, o ile w ogóle widzieli, bo przecież kobiety tam chodzą ubrane od stóp do głów. Dlatego też mieliśmy swoją 'algierską' ochroną, która czuwała nad naszym bezpieczeństwem. Bez niej chyba byłoby na tej plaży trochę gorzej...
To zdjęcie przypomina mi, 'wejściówkę' na niektóre filmy prezentowane w tv. Niektóre zaczynają się takim pomarańczowym obrazem falującym z gorąca, to było właśnie moje pierwsze skojarzenie. Szersze spojrzenie i już widać, że woda przybiera w różnych miejscach, różne kolory. Tuż obok hotelu rosły sobie różnorakie 'pnącza' ;) jak widać u dołu ... ...a tu wersja kadrowana bez ich. Tu natomiast można zauważyć, że za balustradą naszego tarasu nie było tak strasznie, tzn żadnych przepaści w dół czy tego rodzaju atrakcji, po prostu wybrukowana ścieżeczka.
...ale inna pora dnia i jaka różnica w kolorystyce. Wiele bym dała, żeby tam wrócić jeszcze. Aczkolwiek zapomniałam wrzucić pieniążka ;) Tu wcinający się w morze 'cypelek' sama go tak nazwałam hehe ;) Ciemno... ...jaśniej...
...najjaśniej ;) Woda po tej stronie Morza Śródziemnego była nadzwyczaj słona... ...Tak słona, że wejście pod wodę nie dość, że okropnie piekło w oczy, to jeszcze wchodziło w nos. A jak wiadomo słona woda + słońce to najgorsze co może być dla włosów, a szczególnie jasnych. Jak okiem sięgnąć kompletnie nic... Słoneczko powoli zaciemnia już cieniem, niektóre miejsca... Dzień chyli się ku końcowi...
Słońce powoli zachodzi... ...I znów zapada cisza w hotelu, wszyscy delektują się widokiem zachodzącego słońca...

najbliższe galerie:

 
Algieria - Beni-Saf,  Ain Temouchent i okolice.
krushyna 10 km
drugi brzeg
archipio 53 km
algierski Sahel wiosną
archipio 109 km
sierra nevada
rafeek 263 km
Granada (Alhambra)
pipol 285 km
Imperium Maurów 2 -Andaluzja
robertno1 288 km

komentarze do galerii (4):

 
alexia944 alexia944 (komentarzy: 27) 07.05.2009 21:23

Nieziemskie widoki kochana. ;**

olazim olazim (komentarzy: 929) 26.03.2009 14:49

Galeria nawet ciekawa/żal tylko że tyle zdjęć zrobionych jest z tego samego miejsca/-mimo wszystko-podoba mi się -pozdrawiam.

krushyna krushyna (komentarzy: 401) 14.03.2009 15:20

Archipio bardzo się cieszę, że moja galeria pobudziła Twoje wspomnienia, a i ocena bardzo mnie ucieszyła :) Dokładnie to Beni-Saf. Wypad na plażę był krótki i owszem, bo organizatorzy festiwalu w Sidi bel Abbes chcieli nam pokazać kawałek czegoś innego niż wzgórza i piach, piach, piach ;] I nie wspominałam o tłumach turystów, tylko o miejscowych, a to miejsce wśród turystów NIE jest popularne ;) Właściwie się nie dziwię, gdybym miała pojechać na typowe wakacje, nie wybrałabym algierskich plaż, teraz to nawet 'strach się bać'

archipio archipio (komentarzy: 897) 14.03.2009 12:23

Z zainteresowaniem oglądałem galerię, bo to fajnie po tylu latach przypomnieć sobie znane miejsca.
Z Ain-Temouchent, które samo leży ca 20 km od brzegu Morza Śródziemnego, można dojechać do kilku plaż.
Na Twoich zdjęciach jest plaża w Beni-Saf ( ładna miejscowość ), zatłoczona bo ma charakter plaży typowo miejskiej.
Zdjęcia prawie wyłącznie robione są z pięknie położonego hoteliku i można mieć skojarzenie z ... oblężoną twierdzą.
Coś "jest na rzeczy" i niewątpliwe wasz (pewnie krótki) wypad na plażę mógł mieć miejsce wyłącznie z ochroną.
Wspominasz o tłumach turystów, ale to nie turyści tylko mieszkańcy Beni-Saf.
Czasy turystyki w tym pięknym kraju (i bezpieczeństwa dla europejczyków) skończyłu się około 20 lat temu.
Ja Algierię opuściłem w 1988 roku i był to już ostatni moment na to.
Dlatego nie polecę innej pięknej dzikiej plaży - Bou-Zadjar...
Jestem ciekaw co zaprowadziło Ciebie akurat w to miejsce ?
Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!