m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Świętowanie zakończenia tygodnia pracy, atmosfera wokół, wręcz obrzędowość, skojarzyły się w mojej wyobrażni z czasami, gdy świat ogarnęło szaleństwo, moda jeżdżenia do wód. W świecie cywilizowanym było to w dziewiętnastym wieku. Wtedy Polski nie było na mapie świata ale, znany Polak, Chopin z George Sand jeżdził na Majorkę do wód. Nie tylko by się leczyć. Film  Chopin. Pragnienie miłości  w reżyserii Jerzego Antczaka pokazuje te obrazy o których myślę. Sam film jednak nie zachwycił. Najkrótsza recenzja to ...Chopin kaszle i Stenka ...,ale przecież nie o tym. Jednak dopiero po I wojnie światowej nastąpiły radykalne zmiany w sposobie spędzania wolnego czasu  u wód ...Kobiety zaczęły pracować. Zdobyły prawo wyborcze i zaczęły publicznie pokazywać swoje wdzięki. I tak zaczął rozwijać się przemysł kostiumów kąpielowych. Strój plażowy stał sie wyrazem emancypacji. A plaża swego radzaju SALONEM. W 1823 - Jan Jerzy Haffner, były lekarz armii napoleońskiej, wzniósł w SOPOCIE pierwszy Zakład Kąpielowy. W ciągu następnych lat powstały kolejne budynki uzdrowiskowe - Dom Zdrojowy, Łazienki Południowe i Łazienki Północne. Przed II wojną światową w Sopocie mieszkało około 35 tyś.ludności. Miasta kąpielowe na całym świecie rozwijają się szybciej niż inne. W każdym salonie musi być stół na którym stawiane są potrawy i wokół którego  wczasowicze  gromadzą się by wspólnie biesiadować. Jest służba,czytaj kelnerzy, są elementarne zasady higieny. Czyli taki normalny styl życia. Według dzisiejszych standardów,wiktoriańskie stroje kąpielowe, które wówczas szyte były z czarnej wełny i składały się dla kobiet z specjalnych sukienek,krótkich spodenek i rajstop, w Kambodży dalej obowiazują. W Kambodży dzieci pracują by niekiedy utrzymać własne dzieci.Utrzymać całą rodzinę w zbiorowym wysiłku.Tutaj nie ma znanego nam z własnego podwórka modelu - matka pije, ojciec pije, dzieci pracują.
Tutaj wszyscy pracują by przeżyć. Aczkolwiek przeżyć jest tu stosunkowo łatwo, bo wokół chodzi, fruwa, pływa, pełza  jedzenie . Mięczaki z domkiem na grzbiecie, czy małże są dostępne za grosze. Mała puszka z sosem chili kosztuje 25 groszy. Jak długo europejczyk po zjedzeniu tego przysmaku wysiedzi na plaży to kwestia odwagi. Homarzyce są łudząco podobne do krewetek. Mają jednak zupełnie inne ogony. W sklepach tylko ogony krewetki są sprzedawane w postaci obranej.Cały ten kulinarny przemysł plażowy ma jedną wadę. Konsument nie ma pewności w jakich warunkach te skorupiaki dotarły do plażowego straganu. Osobiście homarzyce jadłem w tych warunkach. Są podawane z pieprzem i sokiem z limonki. Najbardziej lubię małże nowozelandzkie.Charakterystyczne długie zielone i kruche muszle otwierają się na gorącej blasze.Potem wystarczy dodać do środka trochę masła, czosnku i ...palce lizać.Jedzenie poddane obróbce termicznej jest bardziej wiarygodne. Zupy.Tak! - zupy są super. Bogaci  plażowicze jedzą na bogato. Całe rodziny okupują restauracje i jedzą to co najlepsze. Wszystko z morza, albo mięso wołowe w zupie. Świnie nie! Schudłem kilka kilogramów w nagrodę bo się nie zeświniłem. Dzielenie się jedzeniem z głodnymi jest  zjawiskiem normalnym bo w kurorcie tak już jest. Bogaty ma gest. Przecież przyjechał tutaj pokazać się  u wód  a nie dziadować. W restauracji trudno rozpoznać czy biesiadnicy są w strojach kąpielowych czy   niedzielnych . W okresie międzywojennym grube materiały do produkcji strojów kapielowych zastąpiono lżejszą bawełną. Panowie nosili trykotowe kostiumy przypominajace bieliznę.
Spacerowali po plaży jak stada zeber dzięki poziomym pasom. Rękawy trzy czwarte no i obowiązkowo kapelusz słomkowy. Coraz wygodniejsze stroje kąpielowe wprowadzał na plażę sport. Pływanie, na olimpiadach przynosi grad medali. I tak w światowych kurortach pojawiły się kobiety w strojach pływackich, które służyły i do kąpieli i do zabawy na piasku. Owoce po obfitym jedzeniu są bardzo wskazane. Pomagają szybciej strawić danie główne a poza tym hasło czas na  sery i owoce  w kurorcie to normalka. Jak salon to salon. Rambutan jest pyszny. Przy obieraniu ze skórki można z sąsiadem przy stole podzielić się uwagą o pogodzie. W końcu pogoda jest nie tylko dla bogatych. Banany, arbuzy, dragony i aromatyczne mango kupowane w europejskich sklepach smakują jak jakieś zamienniki. Widziałem kiedyś dojrzewalnie owoców popołudniowychw Polsce. Chemia. Kiedyś polscy badylarze przyspieszali dojrzewanie pomidorów w tunelach przy pomocy spalin wychodzących z silnika naszej kochanej Syrenki. Zasmrodzone pomidory..,ale dobre. Durian...to jest dopiero smrodliwy owoc. Po przekrojeniu ten śmietankowożółty miąższ im dłużej ma kontakt z tlenem tym bardziej śmierdzi. Trzeba go szybko zjeść i wyrzucić..., ale jest dobry. Durian trochę przypomina owoc chlebowca. Chlebowiec i banany to podstawowe wypełniacze biednych żołądków. Praca nie tylko męczy ale i też uszlachetnia. Szlachetność w konkurencji jednak nie istnieje. Konkurencja wyzwala jak najgorsze zachowania. Pomówienia...eee.., szkoda gadać. Wojny są po to by próbować w walce nowe narzędzia zbrodni. Na atolu Bikini amerykanie przeprowadzili w 1946 r. próbę nuklearną. Konstruktorzy nowego stroju plażowego też w 1946 przeprowadzili próbę i nazwali go ATOME . Ale, żeby się źle nie kojarzyło, bo kto myślał,że po Hiroszimie znów coś takiego wybuchnie, zmienili nazwę na  BIKINI. Bikini powstało w Paryżu. Konstruktor stroju znalazł w Paryżu tylko jedną kobietę chętną do prezentacji publicznej. Włosi i Hiszpanie wydali zakaz noszenia tak skąpego kostiumu. Dopiero film  Bóg stworzył kobietę  z Brigitte Bardot otworzył dla bikini wszystkie rynki świata.
W 1962 r. powstaje kolejny film z serii James Bond. Jest tam słynny kadr w którym pojawia się Ursula Anderess prosto z wody z nożem za pasem. Co to za pas? Paseczek. Można powiedzieć sznurówka. Na stringi jeszcze nie czas. w 1964 amerykański projektant wymyślił monokini. Rudi Gienrich po prostu wyrzucił z bikini  górę  i zachęcil kobiety do opalania się topless. Dopiero póżniej brazylijki wymyśliły stringi czyli tangas. To było w 1977 roku. Według najnowszych badań archeologicznych bikini istniało już w starożytności. Nosiły je starożytne Rzymianki.Trzeba było ponad 1500 lat, żeby moda plażowa zatoczyła koło. Uwolniła kobiety od pantalonów czytaj spodni i kaftanów, czytaj bluzek, swetrów. SIHANOUKVILLE - plaża Serendipity & Ochheuteal styczeń 2009 rok.
Im bliżej Otres tym spokojniej. Jeszcze jakaś wędrowna restauracja zaprasza, ale za chwilę rozpocznie się pas plaży bez barów i jedzenia. Jedzenie będzie,.. ale własne. Takie piknikowe , czyli swoje własne. Zabawy dzieci i młodzieży na plaży specjalnie nie różnią się od zabaw w kosiumach kąpielowych w świecie bardziej cywilizowanym. Są też wypożyczalnie skuterów wodnych ale nie mają wielkiego powodzenia. Największe zainteresowanie budzą ogromne dętki napełnione powietrzem. Pamiętam z dzieciństwa takie koła ratunkowe. Kto miał największą dętkę, taką od traktora, to był gość. Mógł sobie wypłynąć w ustronne miejsce i delektować się otaczającą przyrodą, że o koleżance nie wspomnę. Plaża Otres jest niezwykła ze względu na atmosferę. Przypomina raczej plażę przy jeziorze z lat 60 - tych na prowincji naszego kraju, gdzie się wychowałem. Kobiety urządzały sobie publiczne pranie brudów. Suszyły prześcieradła na trawie wielokrotnie mocząc je by uzyskać głębię bieli przy pomocy słońca. Proszku do prania to chyba nie było. Dzieciaki biegały często na golasa i nikogo to nie oburzało. Nawet wartości. Okładanie się piaskiem po szyję też jakoś złych skojarzeń nie przywoływało. Z sitowia robiliśmy sobie czapki a z tataraku... na liściach tataraku graliśmy. No, wydawaliśmy dźwięki...,
... W niedzielę po mszy lokalna ludność pędziła do łazienek. Do wód w prowincjonalnym anturażu. Czym kto miał pędził. Rower był wielką wartością. Zegarek był podstawowym prezentem komunijnym. Rower chyba dopiero w latach 90. Dzisiaj podobno modne są kłady. Kto miał wówczas rower, że o samochodzie Warszawa nie wspomnę to był prze...gość. W Sihanoukville zjężdżają ludzie na plażę też czym się da. Oczywiście w dzisiejszych czasach są to, mimo, że jesteśmy w Kambodży, nowoczesne środki lokomocji. Jednak ciągnik ciężarówki zaparkowany przy plaży zaskoczył mnie absolutnie. Mody na grillowanie w Kambodży nie ma, bo te słynne gliniane przenośne kuchenki są i do ugotowania zupy i do upieczenia ryby, ślimaków, małż itd. Jedzenie w okolicznościach przyrody smakuje bardziej..., .., niż przy stole w domowym salonie zwanym kuchnią. Najgorsze, że ten przemiły kambodżański naród zostawia po sobie na plaży wszystko co nie jest już potrzebne do życia. Zwierzątka przerabiają odpadki, ale plastikowe worki, które w tym kraju są naczyniem do wszystkiego zaśmiecają plaże, ulice, skwery. Wszystko. Piwo, homarzyce i sympatyczne bliżniaczki. I oczywiście dwa paluszki w kształcie litery V. Tyle lat po wojnie z Czerwonymi Khmerami a ciągle, przy każdej sposobności fotografowani ludzie z malutkimi ludżmi włącznie, demonstrują znak ZWYCIĘSTWA. Osobiście, w Polsce przypominam sobie tylko Lecha Wałęsę i premiera Mazowieckiego w tym geście.
Braci Kaczyńskich nie widziałem sfotografowanych z paluszkami w kształcie litery V. Szkoda, może ktoś to zrobił? Chętnie bym zobaczył.Toż to chyba jedyne bliźniaki na świecie, które się tak wybiły ponad przeciętność. Prezydent i premier z jednego jaja. Oszczędność ponad przecietność. Marzenia się spełniają. A w wyobrażni dzieci wręcz stają się rzeczywistością w każdej chwili. Chcesz porozmawiać przez telefon? Proszę bardzo. Oczywiście jak masz coś do powiedzenia drugiej osobie. A telefon to nawet w Kambodży każde dziecko ma przy sobie. Nie dowiedziałem się co oznacza porzucony wianek z kwiatów na plaży. Zaręczyny?..,utrata dziewictwa opowiadana wszystkim w jednym geście? Jedno jest pewne,że w tym plażowym salonie dzieje się, oj, dzieje. Radości i smutki krzyżują się na każdym kroku. Bo świat pędzi jak szalony. W tych moich wspomnieniach z niedzieli nad jeziorem na prowincji w latach 50 - tych  jest tyle spokoju. Co prawda pędziliśmy do wód, ale po radość. Dzisiaj pędzi się, by koniecznie być lepszym. I sędzią w każdej sprawie.Nawet w takiej w której sędzia się już wypowiedział. Ten Biały gość też coś sądzi. Chyba o mnie. I jest wśród tych pokazanych w tej galerii postaci, jedyną osobą, której uśmiech został zdeponowany w kasie pancernej hotelowego pokoju a może jeszcze dalej...
Stroje kąpielowe dzieci, niewiele różnią się od strojów kąpielowych rodziców. Mogę nawet z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że codzienne ubrania dzieci i rodziców niewiele różnią się od ich strojów kąpielowych. Pytałem dlaczego tak jest. Otrzymałem informację, że to wynika z biedy. Braku pieniędzy na zakup strojów kąpielowych. Nie jestem tego pewien czy odpowiedż była prawdziwa. Ciekawe dlaczego tak jest? Z wstydu? Może ktoś wie? Pamiątka z pobytu w kurorcie to mus. Pamiątki z Sopotu. Muszelki, których na plaży nie ma. Podobizna Jana Pawła II z muszelek i piasku. Czapka marynarza. Bursztyn. No i najnowszy ciuch od Armaniego wprost z Tajlandii. W Sihanoukville pamiatką są zdjęcia. Zdjęcia robione aparatem z kliszą. Fuji. Fotografowie mają takie same stroje kąpielowe jak fotografowani. Często zanurzają się w falach by ujęcie było ciekawe. A spojrzenia w obiektyw takie jak na całym świecie. Uśmiech i jeszcze raz uśmiech. Bo co? - mam powiedzieć, że było tak sobie czyli do bani. Było pięknie. A zdjęcie zostaje na całe życie. Można je pokazywać i przekazywać z pokolenia na pokolenie. By wszyscy widzieli jak nam było kiedyś dobrze.
I jak przebiegała ewolucja w konstruowaniu strojów kąpielowych na przestrzeni wieków. Zdjęcie jest cenną dokumentacją, dzięki której możemy się przekonać, że kąpiel w Zatoce Tajlandzkiej w XXI w. w dżinsach i marynarce, że o swetrze nie wspomnę jest prawdziwą przyjemnością. A tej dziewczynce życzę wszystkiego najlepszego. Gdyby nie miała kochajacych rodziców, przywiózł bym ją do Polski by miała lepiej..., a czy na pewno?

najbliższe galerie:

 
Nekropolia Sihanoukville-Kambodża
1pix użytkownik baracuda77 odległość 1 km 1pix
KAMBODŻA... SIHANOUKVILLE - WIOSKA RYBACKA
1pix użytkownik deszcz odległość 3 km 1pix
Kbal Chhay & Sihanoukville-Kambodża
1pix użytkownik baracuda77 odległość 8 km 1pix
KAMBODŻA...NO DRUG HERE - KAOH RUESSEI
1pix użytkownik deszcz odległość 12 km 1pix
Koh Rong-Kambodża
1pix użytkownik baracuda77 odległość 35 km 1pix
Phu  Quoc  2018  Wietnam
1pix użytkownik agra60 odległość 65 km 1pix

komentarze do galerii (18):

 
deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 30.05.2012 14:10

DISPAR...NOLA 76 - co Was tu przygnało???...często myślę o Kambodży w obliczu drożejącego dolara i coraz milej wspominam Kambodże...jak byłem ostatni raz dolar kosztował DWA ZŁOTE!!!!!!!!...pozdrawiam serdecznie.

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6796) dodano 27.05.2012 15:41

Jak zawsze bardzo ciekawie. Świetne zdjęcia i komentarze:) miło było powspominać:) też tam byłam tyle, że w listopadzie 2009...
11, 17, 38, 50 rewelacja:)
pozdrawiam:)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5393) dodano 27.05.2012 11:17

42- świetne. Właściwie wystarcza żeby nie mieć wątpliwości co jest ważne.
Bardzo się podobało.
Pozdrawiam serdecznie:)

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 12.12.2009 19:14

Też tu byłam i ślady stóp na piasku zostawiłam....
Pozdrawiam-)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 12.12.2009 19:04

BORYS2015 - dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam serdecznie.

borys2015 użytkownik borys2015(wpisów:31) dodano 10.12.2009 20:59

galeria bardzo interesująca,opowiadanie także

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 31.08.2009 22:20

ZIBID - dziękuje za wizytę i ocenę, tym bardziej, że cenię bardzo Twoje galerie.

zibid użytkownik zibid(wpisów:2270) dodano 21.08.2009 23:05

Świetna galeria - jako całość jak i w pojedynczych fotkach. Pozdrawiam

goonias użytkownik goonias(wpisów:44) - Użytkownik usunięty. dodano 19.06.2009 11:47

Co to się stało, przeoczyłam ta galerię???? Oglądałam sobie chłodną , sterylną ale i pięknie kolorową kwiatami Szwecję , po czym postanowiłam jednak przenieść się Twoimi oczyma w jakieś cieplejsze rejony i tu BINGO ! Galeria którą przeoczyłam. Czyżby święty Antoni tu zadział i znalazłam w tej galerii to, czego podświadomie właśnie w tej chwili mi było trzeba? Tego ciepełka, tej feerii barw? A tu za oknem leje ? A ja Myk i już pławię się w słoneczku i nawet czuję jego żar ! Ileż to tematów wyczarowałeś Deszczu w Wietnamie ? I te trafne komentarze ! Po prostu pięknie się i ogląda i czyta! A swoją drogą zastanawiam się , czy fotografując znasz już tytuł galerii ? Czy układasz już sobie w głowie komentarze do zdjęcia a może robisz zapiski , notatki na serwetkach , żeby nie zapomnieć tej właśnie chwili ? Jak to jest ?

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.05.2009 00:57

PORZECZKA i OLI 1104 - dziękuje za refleksje po lekturze i obejrzeniu bardzo dużo bo aż 50 zdjęć. Fajnie jest przywoływać skojarzenia i otrzymywać na nie odpowiedzi - co komu w duszy gra. Ważne, że można dalej prowadzić rozmowę pod pretekstem wrażeń z pobytu w ciekawym miejscu. Pozdrawiam serdecznie ..,miarą jak najbardziej serdeczną..,

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.05.2009 00:55

TYGRYSEK -MYSZUNIA - jak byście nie mogli wrócić do siebie, to przyjdżcie do mnie - wypijemy np...kawę..,pozdrawiam,miło usłyszeć.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.05.2009 00:52

BOREK - krótko! Dziekuje.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.05.2009 00:51

FILMDIL i KNFRED - proszę, jak zwykłe napełnione powietrzem koło może wywołać fale wspomnień. Nie przypuszczałem, że na przełomie 70/80 lat jeszcze taki ponton dawał radość nad jeziorem. A wentyl, to mnie się też kojarzy nieprzyjemnie, ale w innych okolicznościach przyrody. W urzędzie cenzury...,"co wy sobie myślicie,że tu będziecie za jakiś wentyl robić..,nie daje pozwolenia i koniec..." Pozdrawiam i dziękuje.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.05.2009 00:39

PORZECZKA i OLI 1104 - dziękuje za refleksje po lekturze i obejrzeniu bardzo dużo bo aż 50 zdjęć. Fajnie jest przywoływać skojarzenia i otrzymywać na nie odpowiedzi - co komu w duszy gra. Ważne, że można dalej prowadzić rozmowę pod pretekstem wrażeń z pobytu w ciekawym miejscu. Pozdrawiam serdecznie ..,miarą jak najbardziej serdeczną..,

knfred użytkownik knfred(wpisów:2455) dodano 03.05.2009 18:41

Takie wspomnienia z plaży nad jeziorem mam również ja i to z niedalekiego przełomu lat 1970-80.
A te wspaniałe dętki kojarzą mi się z wentylem i jego "odciskami" na ciele,przeważnie na plecach i brzuchu.
hejka!

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1408) dodano 02.05.2009 10:27

Jak zwykle ciekawie i z koniecznym powrotem do wspomnień.
Dzeszcu, ja (L) nie miałem opony z traktora, ale ze Stara była - heheh.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 02.05.2009 00:45

Z gestem zwycięstwa może i Braci nikt nie sfotografował, ale podobno grilla - symbol luksusu - im właśnie
zawdzięczamy! I symbole i luksus - to sprawy bardzo subiektywne, gdzie każdy przykłada swoją miarkę...

Co do tataraku, to pamiętam jego zapach z dzieciństwa, ale dzisiaj już nie z beztroską tego czasu mi się
kojarzy, a z obrazem śmierci zaklętym - przez Panią Krystynę i Pana Andrzeja - w obrazy i dźwięki... A to
przecież również symbol, do którego wolałabym przykładać - Twoją Deszczu miarkę!

Piękne zdjęcia i komentarze, które przywołują wiele wspomnień i refleksji...
Gratuluję i serdecznie pozdrawiam!

oli1104 użytkownik oli1104(wpisów:87) dodano 01.05.2009 23:36

Świetne komentarze i zdjęcia też.
Po prostu super!!!
Pozdrawiam serdecznie:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!